niedziela, 10 czerwca 2012

"Tartinki"

  Maleńka zmiana, czytam ksiązkę "Bieguni" Olgi Tokarczuk i zauroczył mnie ten fragment:

  " Nie zabawiłam długo w wyuczonym zawodzie.W czasie jednego z wyjazdów ,kiedy utknęłam bez pieniędzy w wielkim mieście i pracowałam jako pokojówka ,zaczęłam pisać książkę.Była to opowieść do podróży ,do czytania w pociągu ,taka,jakbym ją pisała sama dla siebie.Książka - tartinka,do połknięcia od razu bez gryzienia."

  Nie miałam wyjścia, odkąd przeczytałam w/w cytat , chodziło za mną to określenie całymi dniami. Musiała, po prostu musiałam je "ukraść" moim zdaniem jest cudne.Potrafią tartinki być małymi dziełami sztuki, zaskakiwać  wnętrzem i oprawą choćby jak te,warto zajrzeć. 

  Dodałam również zdjęcie na którym znajduje się najmłodsza miłośniczka książek w naszym domu. Pożera książki, czasem wręcz dosłownie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz