środa, 4 lipca 2012

Smutno mi jest ...

 Czytam biografię Janusza Korczaka pióra Joanny Olczak - Ronikier, trochę przeciągnęłam z terminem oddania i poszłam dziś do biblioteki. Pewna że będę musiała ją oddac, że ktoś na nią czeka a ja tu zwlekam.Z bólem serca zabrałam ze sobą ten zielono - biały tom i po drodze kombinowałam że najwyżej wypożyczę np. za miesiąc,trudno każdy chce mieć równe szanse nie mam monopolu na ciekawe książki. Po drodze jeszcze czytałam i kiedy cała w pąsach stanęłam przed panią bibliotekarką by przyznać się do popełnionegoo czynu, z podziwu dla Korczaka ,niemniej jednak nie jest to usprawiedliwieniem. Zaczęłam się tłumaczyć i przepraszać sugerując że jestem gotowa osobiście przeprosić również tych czekających w kolejce do obcowania bądz co bądz z autorytetem. Na co usłyszałam
   -  Niech się pani tak nie martwi nikt nawet o tę pozycję nie pytał, może ją panie mieć a mieć.
Dopiero wtedy zrobiło mi się naprawdę wstyd ,ogarneło mnie przygnębienie i nie chce odejść w niebyt.Po pierwsze biografia Janusza Korczaka, po drugie Joanna Olczak - Ronikier ,która już dostała Nike za "W ogrodzie pamięci" i nominacja do Nike i UNESCO!!!!

Ciekawe że na pewne książki są zapisy nadal mimo że już czytelniczki dawno powinny przejrzeć na oczy i trzepnąć je w kąt, nie będę przywoływać tu autorek ale poziom pisania dorasta do średniej jakości pracy semestralnej i co ,szum, szał nie mija.Bo co, bo w "Pytaniu na śniadanie" powiedzieli że to jest coś co powinna każda kobieta przeczytać?Bo miliony much nie mogą się mylić? Obiecałam że o złych książkach nie będzie i nie będzie, wspomniałam nawet że złych książek nie ma , niby nie ma, kwestia gustu. Jednak dwa nazwiska działają na mnie jak płachta na byka ,szczególnie gdy widzę co się dzieje z takim Korczakiem.Nikt nie pytał no!!!

 Wiem że są miliony wartościowych książek,których nie czytałam, o których nie słyszałam nawet ale ... ta akurat biografia sama pcha się w ręce i  Rok Korczka i nagroda naukowa Klio i nominacja i w ogóle moralny obowiązek przeczytania biografii tak wielkiej postaci ,autorytetu w pedagogice , człowieka który dał słowo i udowodnił że wie co to znaczy.

  Może mam świra, może to wpływ mojej niedoszłej uczelni im Marii Grzegorzewskiej ale jedno wiem na sto procent że w wychowaniu dzieci dla mnie jest wszystkim,tym bardziej że swe słowa potwierdził czynami co rzadko się zdarza, tym rzadziej im większe słowa padły.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz