Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bear Grylls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bear Grylls. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lutego 2014

Bear Grylls "Kurz, pot i łzy" - czyli calkowite zaskoczenie

Autor : Bear Grylls
 Tytuł : "Kurz, pot i łzy"
Tytuł oryginału : "Mud, Sweat and Tears"
 Przekład : Arkadiusz Belczyk
Wydawnictwo : Pascal
 Gatunek : autobiografia
Książka : z biblioteki


  
Program "Szkoła przetrwania" chciałoby się rzec zrobił z niego osobę znaną na całym świecie, i w jakimś stopniu jest to prawda. Jednak tylko w pewnym stopniu, gdyby Bear Grylls sam nie osiągnął życiu tylu sukcesów, zwyciężając niejednokrotnie sam siebie nie byłoby mowy o programie. Tak naprawdę jest On fascynującym młodym człowiekiem wiedzącym czego chce i dążącym do realizacji marzeń w zasadzie już od dziecka.
  Tak naprawdę z wielkim zaciekawieniem czytałam Jego wspomnienia, z zapartym tchem śledziłam każdy krok w czasie selekcji do SAS(R) czy kiedy metr po metrze przesuwał się ku szczytowi Mount Everestu. Szczerość z jaką opisywał te mordercze zmagania z czasem , naturą i samym sobą wreszcie po prostu jest powalająca. Nie robi z siebie bohatera choć nim jest , wystarczy wspomnieć że Mount Everest było jego marzeniem od lat i spełnił je mimo tego że wcześniej w wypadku złamał kręgosłup w trzech miejscach. Jednak co dla Niego charakterystyczne to właśnie wtedy wziął się na poważnie do realizacji w/w marzenia. Tak już po wypadku, gdyż cała rekonwalescencja była pierwszym krokiem. Nic by nie wskórał gdyby się wtedy poddał.  Dla mnie jest niewiarygodnie motywującym przykładem. Sami zrozumiecie jeśli przeczytacie tę książkę. W zmaganiach autora niezależnie od tego czy chodzi o kolejny szczyt,  przepłynięcie morza w łódce czy choćby o selekcję a potem szkolenie w jednostkach specjalnych najważniejszy jest zawsze ten krok , który za chwilę musisz zrobić, nie to że za dwadzieścia metrów będą bagna czy może ściana lodu nie do przejścia tylko ten krok , który w tej chwili musisz zrobić , bez niego do żadnych bagien nie dojdziesz. Trzeba niejednokrotnie samego siebie przekonać żeby nie tylko wykonać ten krok , są chwile gdy trzeba samego siebie zmusić do kolejnego oddechu a co dopiero dalej.
  Nie myślałam że ta książka zrobi na mnie takie wrażenie, że okaże się tak ważna dla mnie. Ot z ciekawości chciałam poczytać a okazało się że przeżyłam fascynującą przygodę i wcale nie chcę by się to skończyło. I wcale nie musi bo książek ten Pan napisał już kilka o jednej już kiedyś pisałam, następne również zamierzam przeczytać. Co ciekawsze są już jego autorstwa powieści dla młodzieży co bardzo mnie cieszy. Nie ukrywam też że bardzo zależy mi by i syn przeczytał "Kurz, pot i łzy" myślę że każdy nastoletni chłopiec powinien móc choć raz mieć możliwość przeczytania jej. Ponieważ autor pisze otwarcie nie tylko o sukcesach, pisze i o chwilach kiedy się nie udało, kiedy nie wypadł tak dobrze jak chciał. Pisze o problemach z którymi walczył jako nastolatek a , które jakoś specjalnie przez te lata się nie zmieniły.
   Jeszcze jedna i najważniejsza tak naprawdę rzecz , która przyciąga mnie do autora i pozwala z czystym sumieniem polecić jego dzieło. To wartości , którymi się kieruje. Najważniejsza jest rodzina, rzadko obecnie może nie tyle spotykane , co podkreślane. To takie obciachowe przecież że facet będący wzorem dla tysięcy mężczyzn i chłopców mówi że najważniejsza jest rodzina, ta z której pochodzi jak i ta którą obecnie z żoną tworzy. I Bóg, tak dobrze przeczytaliście Bóg. Bo sami bez Boga i bez bliskich ... ale to najlepiej wytłumaczy Wam Bear Grylls. 
    I pokora, pokora i jeszcze raz pokora to dzięki niej Bear napisał :
" W końcu o 7.22 rankiem 26 maja 1998 roku szczyt Mount Everstu rozłożył ramiona i przyjął mnie z przemarzniętymi policzkami, po których spływały łzy. "    Bo jak tłumaczy to Mount Everest pozwolił się zdobyć a nie on Bear Grylls zdobył Mount Everest. Piękne, mądre słowa warte zapamiętania.

czwartek, 17 maja 2012

Bear Grylls "Urodzony by przetrwać"

 Bear Grylls "Urodzony by przetrwać"
 Pascal

 Nie oglądam programu na Discovery Chanel na podstawie którego powstało to dzieło , syn również. Jednak dotarła do nas sława ,która  po prostu kwitnie wśród rówieśników mojego nastolatka. Zaczęłam zastanawiać się nad sensem kupienia tej ksiązki, tym bardziej że rękami i nogami bronię się przed pozycjami których pierwowzorem był jakiś program niezależnie od tego czy chodzi o Supernianię, Perfekcyjną Panią Domu , Gwiazdy tańczą itd. W tym przypadku niesłusznie, książka jest świetna. Nasycona wiadomościami o wszystkim co może przydać się w razie jakiś ekstremalnych sytuacji.Jak zachowywac się w górach, dżungli, na biegunie, na pustyni. Właściwie nie ma miejsc nieopisanych , mnie przynajmniej nie przychodzą do głowy. Jak rozpalić ognisko, jak zbudować szałas, czym się zywić oraz jak zdobyć padlinę? Na wszystkie te pytania w tej książce są odpowiedzi.Podręcznik survivalowy jak się patrzy.Mnóstwo przydatnych informacji o tym co można jeść a czego lepiej nie.

  Czyta się to ,skłamałabym gdybym napisała że błyskawicznie, czytałam tę książkę kilka dni, głównie ze względu na to iż np. samo rozpalanie ognia i rodzaje ognisk, opisane są na kilku stronach ,plus ilustracje tychże ognisk( nawet nie wiedziałam że tyle ich może być) niesamowitą frajdę aje wyobrażanie sobie że własnie jestem w takiej to a takiej sytuacji i korzystam z tego co autor napisał. Odpuściłam sobie wprawdzie budowanie schronień czy ćwiczenie węzłów  ale syn podejrzewam przećwiczy każdą możliwośc.

   Zamierzam spełnić marzenie syna i kupić Mu tę książkę ( na razie wypożyczyłam) jak i inne Beara Gryllysa.

   Nie ukrywam że mnie bardzo to wszystko wciągnęło, tym bardziej że aktualnie z pasją śledzę losy bohaterów serialu "The Walking Dead" a oimi ulubionymi bohaterami są nietrudno zgadnąć Daryl Dixon i Shane Walsh stąd i zainteresowanie survivalem. ciekawe kto z nas ( ja czy syn) częściej będziemy sięgać po "Urodzonego by przetrwac" :-)

  Na marginesie wspomnę dla zaniepokojonych że syn nigdy i pod żadnym pozorem "Żywych trupów" nie ogląda. To moja pasja, ha mąż pokazał mi serial   i teraz ja oglądam każdą dosłownie każdą powtórkę czekając na jesień w przeciwieństwie do mojego M, który czeka oczywiście ale powtórki sobie odpuszcza.


 Ocena książki: 6/6