Sama historia wydania tej książki jest wystarczająco "zakręcona" by spowodować zainteresowanie nią. Pierwsze wydania Karty spowodowały oskarżenie wydawców o fałszerstwo przez prof. Davida Engela. Okazało się iż wersja z Żydowskiego Instytutu Historycznego na której oparto wydanie była wersją nieco zmienioną ponoć przygotowaną już do druku, jednak zmiany te były dość spore nawet jak na dość przecież logiczne wytłumaczenie. Okazało się że istnieje i wersja oryginalna to znaczy bez naniesionych zmian , którą brat Calka , Pejsach wywiózł do Izralea przychowywany w Yad Yashem. W ŻIH zaś przechowywane były aż dwie wersje wspomnień jeden maszynopis przepisany przez Pejsacha czyli brata Calka Perechodnika i drugi ten z naniesionymi zmianami. W każdym razie jak obiecują wydawcy aktualnie czytana książka jest już zgodna z oryginałem. Spierać się można czy to faktycznie przypadek , czy jednak nie.
Niezależnie od wszystkiego celowości lub przypadkowości działania czytelnicy z tego co zauważyłam są raczej zgodni co do tego że ten tom wspomnień niezależnie od tego czy ze zmianami czy nie jest w swej wymowie wstrząsający. Jest to zapis wspomnień Calka Perechodnika żydowskiego policjanta z getta w Otwocku. Tak naprawdę jeśli chodzi o warunki życia w getcie, o akcje likwidacyjne oraz inne metody wykańczania ludności nie dowiadujemy się niczego nowego. To wszystko już czytaliśmy , już o tym słyszeliśmy nie ma nic nowego w tym co spotkało Otwockich Żydów i nie tylko gdyż i do Krakowa i do Warszawy jak i do pomniejszych miast i wiosek wraz z Perechodnikiem zaglądamy.
Nowością nawet nie jest przedstawienie Polaków jako katów równych prawie i tym Niemieckim bo i z tymi mało chwalebnymi postawami już się spotkaliśmy w innych tekstach dotyczących II wojny światowej. Przyznaję jednak że może to dla kogoś być szok. Nowością moim zdaniem jest to że autor otwarcie przyznaje że sami Żydzi byli tchórzami bo szli jak na rzez ( tu zaznaczam że to tylko jego słowa) nie walczyli, nie uciekali gdy mogli, wydawali współbraci byle tylko przeżyć. Nic w tym dziwnego , po pierwsze większość ludzi idzie za tłumem po drugie dokąd uciekać miał Żyd i gdzie się skryć skoro za rogiem już czekał albo Polak by go złapać i wydać albo żydowski policjant w celu dokładnie tym samym. Jeśli taki miał szczęście to tylko go obłupiono ze wszystkiego i puszczono dalej , co i tak zwykle było wyrokiem , jeśli nie to po zabraniu mu ostatnich cennych rzeczy prowadzono go do gestapo.
Co jest ciekawe autor nie ogranicza się do pokazania nam tych ciemnych postaw , nie stara się nas przekonać że nikt i nigdy nie pomagał , na kartach tej historii spotykamy i osoby pomagające, czasem za pieniądze ( choć tu dość logiczne wydaje się choćby to że na jedzenie osoba pomagająca skądś pieniądze musiała brać) czasem zupełnie bezinteresownie, wprawdzie nie bledną przy tym opowieści o odebraniu ostatniego grosza osobom przechowywanym i wyrzucanym potem na ulicę ale nabierają wyrazistości i o ironio realności.
Pierwsze wydanie miało tytuł "Czy ja jestem mordercą?" okrutny i jak dal mnie narzucający z góry odpowiedz , największą bowiem tragedią autora jest fakt iż w czasie akcji likwidacyjnej zaprowadził swą żonę i córeczkę na plac do wywiezienia. I tu z całą mocą podkreślam że wierzę że Calek po prostu zaufał , usłyszał na wprost zadane pytanie odpowiedz od przełożonego , żony policjantów zostaną , będą zwolnione i nigdzie nie pojadą. Z kolei jak wiemy osoby ukrywające się po znalezieniu czekała śmierć. Co wybrać ? Pozwolić im się ukryć ? A jak ich znajdą? A przecież nie będą wywiezione, byle przyszły. Obiecali !!! Wybór koszmarny, tragiczny ... My już wiemy jak to się skończyło, Calek tego wtedy nie wiedział. Równie dobrze mogło się to skończyć odwrotnie rodziny z placu mogły zostać zwolnione, niezbadane były kaprysy hitlerowców i ich sług a ukrytą rodzinę mogli znaleźć i wtedy faktycznie śmierć na miejscu.
Tak sobie myślę czy poruszyć inny temat ale właściwie w książce poruszany jest on na każdej prawie stronie co jest całkowicie uzasadnione przez sytuację. Chodzi o pieniądze. Zarzuca się w różnych dyskusjach Calkowi materializm że niby ciągle o pieniądzach. Pewnie że tak, jedzenie za pieniądze kto da darmo ? Dach nad głową za pieniądze kto da darmo ? Jeśli złapią na ulicy jedyne co uratuje ofiarę to pieniądze o ile będą wystarczająco duże. Przypominam też że Polska przedwojenna była antysemicka w dużo większym stopniu , hitlerowska propaganda o bogatych Żydach robiła swoje. Ludzie może nawet nie do końca celowo i przemyślanie jak mieli okazje chcieli się dorobić na tym bogatym Żydzie. Nie usprawiedliwiam tego, nie da się tego usprawiedliwić ale staram się wczuć w położenie Polaka , powiedzmy biednego Polaka któremu wmówiono że Żyda trzeba tępić bo jest bogaty a planuje mieć jeszcze więcej jak już przejmie władzę nad światem. Chore i nierealne, ale zgodne z propagandą. Co miał zrobić Żyd ? Ano za wszelką cenę myśleć o tym skąd wziąć pieniądze.
Poza tym nie oszukujmy się, spróbujmy choć tydzień przetrwać nie mając grosza przy duszy. No i jak ? Ale tak szczerze i tylko przed sobą. Mnie tam nie interesuje kłamanie że to nie ma znaczenia.
Skrajnie od czytania uzależniona z pełnymi objawami odstawienia, zrezygnowałam z leczenia :-) Moleslaw
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Calek Perechodnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Calek Perechodnik. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 czerwca 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)