wtorek, 21 października 2014

Consilia Maria Lakotta "Serce buszu"

  Autor : Consilia Maria Lakotta
 Tytuł : "Serce buszu"
 Przekład : Jacek Jurczyński SDB
 Gatunek : obyczajowa
 Wydawnictwo : Wydawnictwo M
 Miejsce i rok wydania : Kraków 2010
 Wyzwanie : Biblioteczne

                    


       Kolejna powieść Consilii Marii Lakotty ,którą czytałam kompletnie zatopiona w opisywanym świecie. Opowiada o historii pierwszych katolickich misjonarzy w Rodezji ( dziś Zimbabwe) , o tym jak ojcowie jezuici i siostry dominikanki przecierały szlaki dla naszej wiary pomagając jednocześnie miejscowym ludom w codziennym życiu. Było niebezpiecznie nie tylko ze względu na dzikie zwierzęta lwy, nosorożce, pawiany broniące swoich terenów a jakże, węży tych najjadowitszych również. Pogoda nie rozpieszczała naszych pionierów będąc sprzymierzeńcem egzotycznych chorób z , którymi trzeba sobie było poradzić pamiętając że wszystko co się robi czyni się z wezwania Jezusa do miłości do bliźniego. I to bliźni właśnie oraz chwała Boża są na pierwszym miejscu w całej tej historii.
    Zarówno ojcowie misjonarze jak i siostry z poświęceniem zajmują się opieką nad zdrowiem tym fizycznym i duchowym swoich podopiecznych. Poznajemy historię zakładania misji wśród buszu kiedy to misjonarze spali w lepiankach bezpośrednio na ziemi, kiedy to budynek w kształcie kwadratu tudzież prostokąta postawiony wśród wioski powodował niemałe obawy bo przecież ludzie żyją w okrągłych chatach. Ojcowie ofiarnie nauczają o swoim Bogu walcząc z pogańskimi bożkami , losy tej walki dla wielu tragiczne są czymś czego nie da się czytać obojętnie. Mamy i wojny i napaści, niezgodę wśród rdzennych ludów gdzie silniejsi wycinali słabszych, czarną magię, monogamię , zwyczaje i życie codzienne gospodarzy tych ziem. Trudy zdobywania pożywienie i wody. Poszukiwaczy złota i diamentów , rozwój pierwszych miast i świątyni. Podbój orężem i dobrym słowem i tak jak być powinno dobro zwycięża ucząc nas że tylko życie dla Boga i według Jego wskazówek jest drogą dla każdego człowieka.
    Trochę to może czarno białe, jakkolwiek to nie zabrzmi, podziała na dobrych i złych jest dość mocno zarysowany i tylko ci źli stają się z czasem dobrymi o co w gruncie rzeczy chodzi. Nowe dusze dla Pana zdobywane są zresztą nie tylko wśród tubylców ale i wśród innowierców protestantów choćby czy ateistów których też nie brakowało. Przedstawione jest także ważne zagadnienie iż wiara nie jest nam dana raz na zawsze , że w czasie gdy spotyka nas zło często sięgamy po coś innego , gdyż zaufać tak do końca Bogu wcale nie jest łatwo, ukazane są tego typu sytuacje gdzie tubylcy sięgają do wiary przodków co w rożnych sytuacjach powoduje różne skutki. To takie trochę pocieszenie że nie tylko my tak mamy , i dowód na to że mimo zwątpienia Bóg na  nas czeka z otwartymi ramionami. Tylko od nas zależy co z tym zrobimy.

        
                            

   

czwartek, 16 października 2014

Romuald Romański "Niewyjaśnione zagadki historii Polski"

  Autor : Romuald Romański
 Tytuł : "Niewyjaśnione zagadki historii Polski"
 Wydawnictwo : Bellona
 Gatunek : historia
 Wyzwanie :  Czytamy książki historyczne 

                    
                

    Z okładki :
   " Każdy naród ma swoje wstydliwe historie i tajemnice, których nie udało się wyjaśnić. Ile ich było w naszych dziejach, nikt chyba nie zliczył. Są czasem równie barwne jak sensacje Rzymian, krzyżowców czy wielkich europejskich dynastii, tyle że, niestety mniej znane. Wszyscy słyszeli o tragicznej śmierci św. Stanisława, ale mniej już liczni o nieszczęsnej Marynie Mniszchównie, polce na carskim tronie. O tych i innych zagadkach naszych dziejów Romuald Romański opowiada ze swadą, bez śmiertelnej powagi, bo przecież historia nie jest nudną nauką., ale raczej nauczycielką życia, nie pozbawioną paradoksów i momentów humorystycznych."

      Równie wciągająca co poprzednio opisywana książka Stanisława Kopra, zresztą to fakt iż poruszane są w niej sprawy św. Stanisława i Jakuba Szeli spowodował że od razu po nią sięgnęłam. Chciałam się dowiedzieć czegoś więcej na te tematy. W kwestii św. Stanisława jest dość trudno o odmienne zródła zatem sporo informacji się zwyczajnie powtarza. Zaś w przypadku Jakuba Szeli obaj autorzy są odmiennego zdania , trudno wprawdzie pisać o tym co myśli Sławomir Koper gdyż jak pisałam robi to na tyle obiektywnie że to raczej czytelnik ma sobie wyrobić zdanie. Niemniej jednak został ujęty w kategorii zdrajcy zatem jakiś trop czy tez kierunek myślenia to narzuca. Odmiennego zdania jest Romuald Romański choć podkreśla również że to my mamy sobie zdanie wyrobić samodzielnie. Jednak jego interpretacja zachowania i motywów działania Szeli nie pozostawia wątpliwości co do interpretacji. Zastosowana argumentacja jak najbardziej mnie przekonuje , nie będę tu przytaczać przykładów jakimi autor przekonuje nas do swojego zdania bo nie o streszczenie tu chodzi. Niemniej zachęcam do porównania. Nie ukrywam że sprawiło mi to może nie niespodziankę gdyż tę właśnie wersję znałam ze szkoły , co jednak zmusiło mnie do przemyślenia tej sprawy i zaowocowało kolejnymi poszukiwaniami. Wiadomo że jak zaznaczał Koper historię piszą zwycięzcy , w naszej historii jednak ci zmieniają się a zatem i "wersje" historii ulegają zmianie. Całkiem odrębną sprawą jest to że interpretacja czynów bywa zależna nie tylko od tego która strona nam je przedstawia ale i jak to w historii bywa od możliwości nauki . Od tego jakim materiałem dysponujemy i jakimi metodami w przeprowadzaniu badań oraz analiz. Dobrym przykładem tego są kolejne opisywane przez Romańskiego przypadki.
     Różnica wręcz rzuca się w oczy jeśli chodzi o niewyjaśnioną do końca śmierć Wiśniowieckiego i to w jaki sposób postęp nauki umożliwił zbadanie przyczyny śmierci Napoleona. Choć mimo iż znamy przyczyny , w przeciwieństwie do Wiśniowieckiego , w obu przypadkach zagadką pozostają niejako wykonawcy. W przypadku pierwszym zresztą nie wiemy do końca czy chodzi o śmierć z powodu choroby czy może o śmierć spowodowaną pomocą osób trzecich. I niestety już się nie dowiemy .
     Autor poruszył kilka przypadków w historii Polski , ale nie tylko ,w których najprawdopodobniej już nie poznamy prawdy. Jednak pisze rożne wersje wydarzeń i właściwie wszystkie są równie prawdopodobne. Czyta się to jak powieść sensacyjną ,czytelnik zastanawia się w jaką wersję może wierzyć , dostaje ich kilka i może wybierać do woli. Autor raczej nie wywiera wpływu na nasze zdanie, choć zdarza się że kreuje wizję po to by za chwilę ją całkowicie odrzucić. To tylko moim zdaniem wzmaga ciekawość.
    Dziwi mnie tylko tytuł drugiego rozdziału, zakładam że chodziło o uzasadnienie tego iż zagadka osoby Dymitra Samozwańca ma związek z naszą historią i pojawiła się w książce nie  przypadkowo. Rozdział  ten jest jednym z najlepiej poprowadzonych i pochłania się go wręcz a nie czyta. Tytuł jednak bliższy byłby rzeczywistemu bohaterowi gdyby w nim padło cokolwiek o Dymitrze , gdyż Polki na Carskim tronie jest tam jak na lekarstwo.
    Ogólnie jednak twierdzę iż książka ta jest fantastyczną lektura na ten jesienny czas , jak zapowiadano na okładce sporo w niej humoru , napisana jest lekko i przyjemnie się ją czyta.

 
            Książka przeczytana w ramach wyzwania : history books

środa, 15 października 2014

Sławomir Koper "Wielcy zdrajcy od Piastów do PRL"

Autor : Sławomir Koper
Tytuł : "Wielcy zdrajcy od Piastów do PRL"
Wydawnictwo : Bellona
Gatunek : historia
Wyzwanie : Czytamy książki historyczne
             
                  
       Z okładki :
  " Nowa książka Sławomira Kopra to opowieść o ludziach, którym z różnych powodów nadano etykietę zdrajców. Autor stara się rozwikłać zagadki sprzed lat, poznać motywy  działania i przebieg wydarzeń. Zaskakiwać może dobór tematów; wśród bohaterów książki znalazł się biskup Stanisław ze Szczepanowa, kanonizowany dwa wieki po śmierci, a następnie  uznany za patrona kraju. Historycy do dzisiaj spierają się o jego ocenę.
   Autor nie ma wątpliwości tylko przy kilku postaciach. Jakub Szela jest dla niego płatnym mordercą na usługach dworu wiedeńskiego, Feliks Dzierżyński krwawym rewolucjonistą dążącym do sowietyzacji Polski a Wanda Wasilewska i Bolesław Bierut agentami Kremla. Ciekawostką książki pozostają jednak liczne smaczki obyczajowe nadające nawet najgorszym zdrajcom całkiem ludzki wymiar. A lekki styl i wartka narracja wraz z wplecionymi w tekst fragmentami wspomnień. kronik czy pamiętników podnoszą jej wartość.
   Biskup Stanisław ze Szczepanowa
   Chmielnicki bohater Rosjan
   Lew Lechistanu w szwedzkim obozie
  "Krwawy Feliks"
  Wanda Lwowna "


     Autor ma rzesze zwolenników jak i przeciwników. Jedno jednak trzeba mu oddać potrafi zainteresować czytelnika na dodatek skłonić go do dalszych poszukiwań w temacie a o to m.in. chodzi. Trochę też ale to już zależy od wieku osoby czytającej jest niespodzianek bo "inaczej nas uczono" , mnie przynajmniej zaskoczył ot choćby z przypadkiem Jakuba Szeli czy Jana III Sobieskiego. Przy pewnych osobach jak Feliks Dzierżyński czy Wanda Wasilewska nie ma wątpliwości , przy innych się pojawiają zresztą można to oddać autorowi że zawsze stara się tak przedstawić bohatera opisywanej historii, by swoją opinią nie skazywać go na jakikolwiek wniosek czytającego. Bywa bardzo ciekawie, pewnych kwestii  nie wyjaśniono do dziś i jeszcze się o nie historycy pospierają. Ot choćby biskup Stanisław , był zdrajcą czy bronił sprawy której w swoim przekonaniu bronić mógł?
  
    Książka pełna niespodzianek czyta się ją niczym jakieś dzieło sensacyjne. Autor pisze w sposób wręcz porywający, na dodatek jak wspomniałam zaintrygował mnie kilkoma sprawami tak bardzo że postanowiłam w temacie jeszcze się pokręcić. Miejscami moją wiedzę historyczna zdobytą w szkole ( nikłą przyznaję) chwilami stawia na głowie , któż w tej sytuacji nie sięgnąłby po więcej.
  
    Sławomir Koper przygotował się do pracy korzystając z najróżniejszych naprawdę licznych i imponujących źródeł czego dowodem obfita bibliografia na końcu tomu. Przyznaję że to m.in. od niej zacznę moją przygodę ze sprawdzaniem swej wiedzy w zakresie historii.
 
   Zaletą tej książki jest łatwość z jaką wśród poruszonych tematów porusza się Koper, widać że jest to jego pasja , zna temat i pisze tak że odnosi się wrażenie iż o ile nie brał udziału to chociaż był świadkiem opisywanych scen. Kolejnym plusem jest i to że przytacza autor sporo dzieł innych pamiętniki, wspomnienia, czy kroniki innych wcześniejszych powiedzmy historyków pozwalają na spojrzenie na sprawę z każdej możliwej strony. Jak pisałam wcześniej autor pozostaje obiektywny nie narzucając swojej wersji historii co ostatnio niestety bywa nagminne do tego stopnia że po niektóre pozycje człowiek nie sięga bo ma wątpliwości co do treści.

                Książka przeczytana w ramach wyzwania : history books

   
 
 

poniedziałek, 13 października 2014

Consilia Maria Lakotta "Mariska z węgierskiej puszty"

Autor : Consilia Maria Lakotta
Tytuł : "Mariska z węgierskiej puszty"
Przekład : Jacek Jurczyński SDB
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
                                  

zródło zdjęcia : Wydawnictwo M
      
        Z okładki :
  " Węgry ... Wystarczy tylko przymknąć oczy, a z łatwością przywołamy obraz puszty i nawet poczujemy jej zapach. Oczami wyobraźni pod rozgwieżdżonym niebem dojrzymy Cyganów i usłyszymy żałosne łkania ich skrzypiec, ponieważ od wieków >>za parę groszy szlochają oni z biedakami i biadają z nieszczęśliwie zakochanymi<<
   Obraz ten towarzyszy także akcji powieści rozgrywającej się w latach 1910 - 1953. Fabuła oraz imiona bohaterów są fikcją literacką. Autentyczne są natomiast losy narodu węgierskiego ukazane na tle dziejów małżeństwa Mariski i Jarosa oraz ich syna Michaela - księdza, któremu przyjdzie zapłacić najwyższą cenę za niezłomność wpojoną mu przez matkę.
    To właśnie im - matkom kapłanów - Autorka dedykuje tą książkę.
    Plastyczne obrazy węgierskiego folkloru i historii poruszą wrażliwość każdego czytelnika. "

     Zastanawiam się co napisać , książka zbiera same pozytywne recenzje , jest ich naprawdę dużo i nie bardzo widzę sens uzewnętrzniania swojego skromnego zdania. Skoro jednak przeczytałam , i na dodatek mam ochotę na więcej to te kilka skromnych zdań wypadałoby napisać.
   Od samego początku polubiłam Mariskę , uparcie w trakcie lektury przychodziła mi na myśl inna, jedna z moich ulubionych bohaterek literackich mianowicie Krystyna córka Lavransa. Klimat choć czas akcji dzielą setki lat , bardzo podobny. Myślę że wszyscy , którzy wcześniej polubili Krystynę polubią i Mariskę. Powołanie tej postaci do życia pozwoliło autorce przedstawić część historii narodu węgierskiego , jakże podobną do naszej własnej. Gdyby pominąć narodowość spokojnie moglibyśmy bohaterów umieścić w Polsce. Podobne  losy naszych narodów pozwalają na identyfikację z bohaterami, nie mamy problemów ze zrozumieniem ich wewnętrznych konfliktów. Jest to powieść wielowątkowa, miłość , historia , polityka i religia mieszają się ze sobą nawzajem. Jedno nie pozostaje bez wpływu na drugie, życie bohaterów ich decyzje podporządkowane są losom kraju, nawet jeśli decyzje te bywają kontrowersyjne to tylko po to by wraz z dojrzewaniem bohatera czytelnik pozbył się wątpliwości co do tego co jest słuszne i jak powinien postąpić. Ważnym wątkiem jest oczywiście religia i losy kościoła doby komunizmu ale też wcześniejsze postawy ot choćby Gabora, który w pewnym momencie rozumie że w życiu należy opowiedzieć się za tym co najważniejsze. Nawet Laci w gruncie rzeczy mimo zdecydowanie negatywnego obrazu , jaki kreuje autorka w pewnym momencie ukazuje nam się jako bardziej ludzki . Pięknie wykreowana została główna bohaterka , kobieta skromna, oddana Bogu i rodzinie, kroczy jasno wytyczną ścieżką a jej życie  jest potwierdzeniem jakże wymownym jej wysokiego morale. Nie ma najmniejszych ustępstw jeśli chodzi o rzeczy najważniejsze , najistotniejsze. Oj nie jest to postać , którą łatwo naśladować , niemniej powinniśmy przynamniej próbować.
    Nie ukrywam że powieść bardzo mnie poruszyła , nie umiałam pozostać obojętna na wybory bohaterów, jednocześnie z podziwem i szacunkiem obserwowałam Mariskę w jej jakże skromnym , ciężkim i wypełnionym pracą życiu. Bardzo ale to bardzo zazdrościłam jej pewności i trwałości w swoich poglądach wiedząc iż sama zawahałabym się pewnie niejednokrotnie. Jest to książka do której z pewnością wrócę , z przyjemnością również zapoznam się z innymi powieściami autorki. Zresztą życie samej autorki to materiał na osobną powieść i może być wzorem dla każdego z nas podobnie jak życie tytułowej Mariski.

     Za książkę i chwile z nią spędzone dziękuję Wydawnictwu M

               

   

niedziela, 12 października 2014

Marzena i Tadeusz Wozniakowie "Ojca Grande przepisy na zdrowe życie" tomy 1 - 3

             

     Całkiem niedawno w "Głosie Wielkopolskim" zaczęto wydawać w częściach przepisy na zdrowe życie Ojca Grande. Zaszalałam i po trzech częściach postanowiłam kupić książki. Powinnam napisać książeczki bo mały format i ilość stron niewielka ale ile w tym treści.
     Podobają mi się bardzo mądre , chwilami nawet dla dzisiejszych kobiet kontrowersyjne poglądy o.Grande , ot choćby to że "Chłop się tak czuje jak kobieta ugotuje" . Pomijam już kwestię tego że to mężczyzni są lepszymi kucharzami niż kobiety - podobno! Jednak nie zaprzeczymy temu że kuchnia nasza zwykle pełna jest konserwantów i chemii wszelakiej w większość robi  wszystko by jak najmniej spędzać w niej czasu. Ojciec Grande przekonuje nas jak ważne jest zdrowe odżywianie. I przede wszystkim udowadnia że wcale nie jest ono specjalnie drogie a najlepsze przepisy na zdrowe jedzenie są zdecydowanie jeszcze przedwojenne. Wręcz poleca kuchnię przedrozbiorową, potem jak tłumaczy  było w naszych kuchniach coraz gorzej.
   Nie będę tu przytaczać recept i przepisów, niemniej przyznam że w sporej części się z nim zgadzam. Kilka z przepisów stosuję nawet nieświadomie gdyż odziedziczyłam je po babci. Kilka ba kilkanaście nowych zamierzam zastosować. Przychylam się do picia mleka , ojciec Grande poleca litr mleka dziennie, dla mnie to pestka. Jeśli ktoś nie  trawi mleka normalnego słodkiego może je zastąpić kefirem a i nawet przepis na domowy kefir jest. To jeden z tych który zamierzam sprawdzić.
    Cokolwiek by nie powiedzieć czy napisać nie można nie przyznać racji o.Grande nasze zdrowie zaczyna się w kuchni i zdrowe odżywianie z pewnością ma na nie wpływ. Oczywiście nie tylko , również istotne jest to jak traktujemy bliskich , jakie relacje mamy z bliznimi i co najważniejsze z Bogiem. Według tego zakonnika mamy możliwość żyć nawet 120 lat w dobrym zdrowiu a za wzór stawia nam on niejednokrotnie mieszkańców
Syberii przykładowo. Wspominając o swoich losach na zesłaniu gdzie był jako dziecko uświadamia nam że odpowiednie odżywianie to nie jest kwestia wielkich pieniędzy a rozsądku.

    Mnie do siebie i swoich poglądów przekonał o czym z pewnością jeszcze będę pisać , oczywiście nie tutaj tylko na drugim blogu bo to tam poruszam kwestie kulinarne, zdrowotne i duchowe.

piątek, 10 października 2014

Maksym Gorki "Matka"

  Autor : Maksym Gorki
  Tytuł : "Matka"
  Przekład : Halina Górska
  Miejsce i rok wydania : Warszawa 1973
  Wydawnictwo : Państwowy Instytut Wydawniczy
  Wyzwanie : Biblioteczne

            


          Jestem pod wrażeniem , czytałam ja do drugiej w nocy i w żaden sposób nie mogłam odłożyć. Musiałam wiedzieć co stanie się z bohaterami i ich ideami. Może nie do końca się dowiedziałam gdyż historia opisywana prze Gorkiego to tylko wycinek życia Pelagii Własowej i jej syna Pawła. Pierwowzorem tytułowej bohaterki jak i jej syna byli faktycznie żyjący ludzie. W 1902 roku w osadzie Sormowo w Niżnym Nowogrodzie , Gorki był świadkiem demonstracji na której Piotr Zołomow niósł sztandar , on i jego matka Anna Kriłłowna  byli prototypem Pelagii i jej syna, jak zdradza sam autor. To te wydarzenia sprowokowały go do napisania powieści w której jednym z ważniejszych wydarzeń jest opis tej właśnie sceny. Oczywiście samo życie Gorkieko nie było łatwe i przyjemne , jak wiadomo całym sercem popierał ten rodzący się system socrealistyczny. Zaznaczam że powieść powstała w 1905 roku, system ten jawił się wówczas jako idealny i sprawiedliwy i obiektywnie patrząc tylko rewolucja i zniesienie różnic między wyzyskiwanymi a wyzyskującymi było szansą na lepszy dla robotników i chłopów los. Do dziś przecież nieobce są nam tego typu pomysły , aczkolwiek znając już dalsze losy socjalizmu wiemy iż żaden system nie jest idealny jeśli wezmą się zań nieodpowiedni ludzie.
      Jednak patrząc na to oczyma tytułowej Matki , nie pozostaje nic innego tylko przytaknąć, przytaknąć walce o sprawiedliwość  by nie było tak jak w podanym jednym z przykładów że prezes kupuje kochance zloty nocnik a jego robotnicy z fabryki umierają z głodu i wycieńczenia. Wiemy że nie pracowało się wtedy osiem godzin a kilkanaście, życie robotnika zaczynało się wcześnie rano i kończył poznym wieczorem. Jedyną rozrywką bywała wizyta w cerkwi ( czy kościele wszak na całym świecie było podobnie tylko gdzie indziej zmiany zachodziły ciut szybciej) i wizyta w wyszynku gdzie ludzie zapijali swoje problemy. Tak czytałam i myślałam jak w sensie podejścia do życia oraz wyzysku się niewiele zmieniło. Wszak i dziś na umowach śmieciowych ludzie podobnie za grosze pracują by zapewnić sobie byt. Owszem jest i prawo pracy , przez jednych stosowane przez innych skrzętnie omijane. Oczywiście nie bardzo można porównywać skalę biedy ówczesnej i dzisiejszej , jednak mimo wszystko "Matka" jest zadziwiająco aktualna i niemożliwa do realizacji podobnie jak wtedy. Z tym że powody są ciut inne. Teraz po doświadczeniach bolszewizmu i komunizmu , wiemy czy skończyły się te ideały i jak bardzo były bliskie baśni i bajkom. Wtedy zaś rzadko kto wierzył że się uda. Choć gdyby nie wiara pojedynczych osób nie mogłyby powstać grupy takie jak ta opisana w tej powieści.
     Pelagia Własowa jest idealnym typowym przykładem , jako mmłoda dziewczyna zmuszona do ślubu z niekochanym i złym człowiekiem , tylko dlatego że wszyscy tak robią. Jej życie zamknięte w czterech ścianach poświęcone unikaniu razów zadawanych przez pijanego męża, który gdy niedostatecznie szybko posprzątała po posiłku po prostu zrzucał wszystko na ziemię i bił ją potem pijąc jak zawsze wódeczkę. Ne różniło się zbytnio od życia większości kobiet tego czasu. Wyzwoliła ją z tego kieratu dopiero śmierć męża. Została sama z synem , również robotnikiem , który początkowo chciał iść utartymi szlakami czyli praca , picie i rozróby. Jednak coś powoduje że Paweł się buntuje przeciwko schematom , zmienia się , czyta a z wiedzą rośnie świadomość tego iż jest człowiekiem , podobnie jak inni i że jest możliwość zmiany ich losu. Staje się wręcz przywódcą grupy socjalistów. Wraz z dojrzewaniem syna , obserwujemy i zmiany u matki. Jej życie przestaje być automatycznie ustawione na bycie poddana kieratowi , zaczyna rozmawiać z synem i może nie do końca rozumiejąc całą ideologię , rozumie najważniejsze. Jej syn chce żeby ludziom było lepiej, żeby było sprawiedliwie ( cóż za utopia) ,jego przyjaciele również. Matka najpierw po prostu ich akceptuje, po aresztowaniu syna wręcz uczestniczy aktywnie w nielegalnej działalności, pomagając w kolportacji prasy i książek a nawet pomagając ludziom , którzy z tych samych powodów co jej syn byli sądzeni ale udało im się zbiec ze zsyłki czy katorgi. Staje się jedną z ważniejszych i szeroko wśród działaczy znaną postacią.Jest to przykład rodzenia się człowieczeństwa u dotąd zaszczutej istoty, człowieczeństwa nie kobiecości bo to nie proza feministyczna. Choć gdyby spojrzeć na to oczyma feministki , którą nie jestem, nieco przykładów acz mimowolnych by się znalazło.

    Jak dla mnie powieść jest naprawdę świetna, oddaje bardzo realistycznie działalność socjalistów, bo to na niej i na "dojrzewaniu" Pelagii się ona opiera. Na dojrzewaniu poglądów, rodzeniu się świadomości że jest człowiekiem i nie powinna żyć jak zwierzę tylko dlatego że ktoś , gdzieś jej kosztem chce żyć jak pan. Moim zdaniem powinna to być nadal lektura obowiązkowa , tym bardziej że pisana przez osobę naprawdę oddana sprawie i piszącą szczerze i z wiarą w ideały. Sporo złego zrobiło książce zaszeregowanie do działu literatury radzieckiego socrealizmu i zrobienie z niej dzieła propagandowego Owszem propagandowym było ale nie o te ideały walczyło , do których je przypisywano. Trudno bowiem czytać tę powieść wiedząc o tym jak system skończył i do jakich ofiar dochodziło w trakcie jego działania. Trzeba usilnie pamiętać że autor pisząc tę książkę o tym wszystkim nie wiedział , jeszcze się to nie zdarzyło a z powieści aż kipią ideały , cóż z tego że gdyby się ziściły mielibyśmy do czynienia z utopią, któż by nie chciał ? A że życie swoje a ideologie swoje ...

   W każdym razie ja po Gorkiego jeszcze sięgnę a będzie co czytać :-) I proszę nie dajcie się nabrać że to radziecki czy socjalistyczny produkcyjniak , ta powieść jest naprawdę warta przeczytania. i wierzcie mi że czyta się z dużą przyjemnością.
   
    

     

czwartek, 9 października 2014

Literacka Nagroda Nobla 2014 przyznana laureatem jest ...

   Z niecierpliwością czekałam na wyniki, stawianie na to kto może wygrać wśród ponad dwustu nazwisk jest raczej trudne. Faworytem podobnie jak w ubiegłym roku był Haruki Murakami. Poza tym nazwiskiem typowane były  też :
    Amos Oz - Izrael
    Ngugi wa Thiong'o - Kenia
    Swietłana Aleksijewicz - Białoruś
    Adonis - Syria
    Patrick Modiano - Francja
   
   Z Polaków wymieniało się :
      Adama Zagajewskiego
      Hannę Krall
      Olgę Tokarczuk
      Tadeusza Konwickiego

  Moim kandydatem jest od lat już Umberto Eco i co roku czekam z napięciem na werdykt. Tym razem wcale nie było inaczej czekałam z napięciem i okazało się że ....

      Literacką Nagrodę Nobla w 2014 otrzymał:
                
zródło zdjęcia :lubimyczytać.pl

                                         Patrick Modiano