Autor : David Jeremiah
Tytuł : "Aniołowie"
Przekład : Krzysztof Mazurek
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
Źródło książki : M Wydawnictwo
Z okładki :
" Powszechne zainteresowanie aniołami sprawia, że otrzymujemy o nich dużo informacji, ale jest wśród nich równie wiele niewiadomych, sprzeczności i podejrzanych spekulacji. W którą stronę się odwrócić i gdzie się udać, żeby uzyskać wiarygodne, znaczące dane? Jak wypracować zrównoważony i solidny punkt widzenia zbudowany na fundamencie realności Boga i wiecznej prawdy? O tym właśnie jest ta książka. Mimo że prezentuje protestancki punkt widzenia, na pewno będzie cennym źródłem informacji, również dla katolików."
Interesująca lektura, w dużym stopniu stojąca w sprzeczności z wizerunkiem słodkich aniołków na walentynkowych kartkach ,czy maleńkich figurek dostępnych w wielu sklepach z dekoracyjnymi artykułami. Obecnego również w prasie , głównie nie ukrywajmy kobiecej gdzie anioły przedstawiane są w daleki od biblijnego przekazu sposób.
Dzięki tej pozycji przekonać możemy się jak wiele o aniołach mówi Biblia ,byłam zaskoczona tym faktem, autor skrupulatnie przywołuje fragmenty biblijnych ksiąg wspominające o aniołach i na ich podstawie tworzy charakterystykę tej jakże ważnej ,dla osób wierzących, postaci. Powinnam pisać w liczbie mnogiej tak naprawdę, gdyż aniołów jest wiele , jak przytacza nam David Jeremiah.
Jaka jest prawdziwa rola tych istot, czym się zajmują , jak działają i w czym nam pomagają możecie dowiedzieć się z tej właśnie książki. Podobieństwo ich do ludzi oraz różnice jakie nas dzielą są również przytaczane. Można się nawet zdziwić , z jednej strony oczywiście wynika to z faktu iż autor jest protestantem ( ja piszę to jako katoliczka) ale też z tego powodu iż nie omija tematów i teorii nie do końca jeszcze wyjaśnionych. Jakich ? Zaskakujących, ale jeśli chcecie je poznać zachęcam do lektury. Dla mnie lektura ta była stopniowo dawkowaną przyjemnością , uprzyjemniającą mi wolne chwile.
Książkę otrzymałam od M Wydawnictwa :-)
Skrajnie od czytania uzależniona z pełnymi objawami odstawienia, zrezygnowałam z leczenia :-) Moleslaw
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo M. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo M. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 lipca 2015
niedziela, 3 maja 2015
Marzena Nykiel "Pułapka gender"
Autor : Marzena Nykiel
Tytuł : "Pułapka gender"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Gatunek :
Źródło książki : otrzymana od wydawnictwa
Tematyka gender jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych , wzbudzających obawy z jednej strony i śmiech z drugiej. Niestety po przeczytaniu tej książki , choć i przed nie byłam entuzjastką tematu, uważam że rację mają ci którzy ostrzegają , nachalnie czasem i do bólu powtarzając iż za tym nie kryje się nic dobrego. Zresztą gdyby wszystko to było zjawiskiem pozytywnym , miało na celu dobro człowieka nie musielibyśmy używać określenia "kryje się" prawda?
Z jednej strony słyszymy same złe rzeczy , teorie spiskowe , jakieś plotki , doniesienia o chłopcach ubieranych w sukienki itp. Z drugiej zaś totalne lekceważenie tematu , co najwyżej śmiech i pogardliwe komentarze na temat konserw i moherów.
Książka Marzeny Nykiel jest moim zdaniem idealnym przykładem tego że można rzeczowo , jasno i zrozumiale wyjaśnić te kwestię. Nie teorie spiskowe ale rzeczowe przykłady tego jak współcześnie wpływa się na promowanie pewnych zachowań , nie zamierzam wdawać się w ich ocenę( tych zachowań) , jednak uzasadnienie od ich wprowadzenia pomocy głodującym jest już nadużyciem. Na stronie 46 czytamy : "Nowe światło na amerykański raport z 1974 roku rzucił film dokumentalny >Maafa21< działacza pro - life Marka Crutchera. Zdaniem występujących w nim ekspertów rządowy dokument opisywał taktykę wielokrotnie stosowaną przez USA. Polegała ona na wstrzymaniu pomocy żywnościowej dla kraju dotkniętego jakaś klęską, jeśli jego władze nie zaakceptują amerykańskiego modelu kontroli urodzeń. Brian Clowes z Human Life International podkreśla, że proceder ten był powtarzany wiele razy w Afryce przy okazji klęski suszy. ISAID ( rządowa agenda USA ) I ONZ uzależniały wówczas przyznanie pomocy od legalizacji antykoncepcji i aborcji. Clowes podaje też przykład Gujany , która przez 12 lat odmawiała liberalizacji prawa. Ostatecznie - mimo sprzeciwu organizacji pro - life i Kościoła katolickiego - uległa, gdy Bank Światowy uzależnił od tego udzielenie krajowi pomocy."
Nie będę wnikać w kwestię samej kontroli urodzeń , bowiem doceniam tę możliwość ale naprawdę uważam że najpierw głodnego należy nakarmić, spragnionego napoić a nagiego okryć.
Przeglądałam przed chwilą ponownie "Pułapkę gender" i po raz kolejny już zbulwersowały mnie fragmenty dotyczące edukacji seksualnej dzieci. O ile oczywiście jestem za tym by dzieci wiedziały co to jest seks , jak bezpiecznie wejść w tę sferę życia , że wśród wielu bardzo wielu pozytywnych stron są również istotne zagrożenia o których należy wiedzieć. To jednak forma edukacji jaką przedstawia się w "Standardach edukacji seksualnej w Europie" mnie przeraża , nie będę tu przepisywać rozdziału ale jestem za każdym razem równie zniesmaczona i zdegustowana oraz przerażona jak wspomniałam. Poruszony jest również temat literatury wspomagającej edukację . Autorka przytacza kilka tytułów , których rzecz jasna nie poleca a już sam tytuł "Wielka księga cipek" mnie osobiście odrzuca. Wiem że słownictwo związane z seksualną stroną życia człowieka u nas kuleje, ale czy naprawdę akurat to określenie uznać można za właściwe ?
Marzena Nykiel pisząc tę książkę zrobiła naprawdę kawał dobrej roboty, rozdział po rozdziale uświadamia nam że lekceważenie tematu gender nie jest właściwe. Szokujących spraw jest poruszonych naprawdę sporo , niekoniecznie wszystkie zaszeregowałabym do kwestii gender , choćby koszmarne manipulacje Alfreda Kinseya dotyczące badań nad homoseksualizmem, cudzołóstwem i (to tu ukryty jest nieetyczny i oburzający eksperyment )nad seksualnością dzieci. Wnioski z badań Kinseya potrafią zjeżyć włosy na głowie, oraz to jakimi metodami udało mu się w ogóle do takich a nie innych danych dojść.
Książka bardzo ważna , zdecydowanie polecam jako ostrzeżenie przed manipulacją naszymi poglądami i poglądami naszych dzieci , które dopiero się przecież kształtują.
Za książkę dziękuję :
Tytuł : "Pułapka gender"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Gatunek :
Źródło książki : otrzymana od wydawnictwa
Tematyka gender jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych , wzbudzających obawy z jednej strony i śmiech z drugiej. Niestety po przeczytaniu tej książki , choć i przed nie byłam entuzjastką tematu, uważam że rację mają ci którzy ostrzegają , nachalnie czasem i do bólu powtarzając iż za tym nie kryje się nic dobrego. Zresztą gdyby wszystko to było zjawiskiem pozytywnym , miało na celu dobro człowieka nie musielibyśmy używać określenia "kryje się" prawda?
Z jednej strony słyszymy same złe rzeczy , teorie spiskowe , jakieś plotki , doniesienia o chłopcach ubieranych w sukienki itp. Z drugiej zaś totalne lekceważenie tematu , co najwyżej śmiech i pogardliwe komentarze na temat konserw i moherów.
Książka Marzeny Nykiel jest moim zdaniem idealnym przykładem tego że można rzeczowo , jasno i zrozumiale wyjaśnić te kwestię. Nie teorie spiskowe ale rzeczowe przykłady tego jak współcześnie wpływa się na promowanie pewnych zachowań , nie zamierzam wdawać się w ich ocenę( tych zachowań) , jednak uzasadnienie od ich wprowadzenia pomocy głodującym jest już nadużyciem. Na stronie 46 czytamy : "Nowe światło na amerykański raport z 1974 roku rzucił film dokumentalny >Maafa21< działacza pro - life Marka Crutchera. Zdaniem występujących w nim ekspertów rządowy dokument opisywał taktykę wielokrotnie stosowaną przez USA. Polegała ona na wstrzymaniu pomocy żywnościowej dla kraju dotkniętego jakaś klęską, jeśli jego władze nie zaakceptują amerykańskiego modelu kontroli urodzeń. Brian Clowes z Human Life International podkreśla, że proceder ten był powtarzany wiele razy w Afryce przy okazji klęski suszy. ISAID ( rządowa agenda USA ) I ONZ uzależniały wówczas przyznanie pomocy od legalizacji antykoncepcji i aborcji. Clowes podaje też przykład Gujany , która przez 12 lat odmawiała liberalizacji prawa. Ostatecznie - mimo sprzeciwu organizacji pro - life i Kościoła katolickiego - uległa, gdy Bank Światowy uzależnił od tego udzielenie krajowi pomocy."
Nie będę wnikać w kwestię samej kontroli urodzeń , bowiem doceniam tę możliwość ale naprawdę uważam że najpierw głodnego należy nakarmić, spragnionego napoić a nagiego okryć.
Przeglądałam przed chwilą ponownie "Pułapkę gender" i po raz kolejny już zbulwersowały mnie fragmenty dotyczące edukacji seksualnej dzieci. O ile oczywiście jestem za tym by dzieci wiedziały co to jest seks , jak bezpiecznie wejść w tę sferę życia , że wśród wielu bardzo wielu pozytywnych stron są również istotne zagrożenia o których należy wiedzieć. To jednak forma edukacji jaką przedstawia się w "Standardach edukacji seksualnej w Europie" mnie przeraża , nie będę tu przepisywać rozdziału ale jestem za każdym razem równie zniesmaczona i zdegustowana oraz przerażona jak wspomniałam. Poruszony jest również temat literatury wspomagającej edukację . Autorka przytacza kilka tytułów , których rzecz jasna nie poleca a już sam tytuł "Wielka księga cipek" mnie osobiście odrzuca. Wiem że słownictwo związane z seksualną stroną życia człowieka u nas kuleje, ale czy naprawdę akurat to określenie uznać można za właściwe ?
Marzena Nykiel pisząc tę książkę zrobiła naprawdę kawał dobrej roboty, rozdział po rozdziale uświadamia nam że lekceważenie tematu gender nie jest właściwe. Szokujących spraw jest poruszonych naprawdę sporo , niekoniecznie wszystkie zaszeregowałabym do kwestii gender , choćby koszmarne manipulacje Alfreda Kinseya dotyczące badań nad homoseksualizmem, cudzołóstwem i (to tu ukryty jest nieetyczny i oburzający eksperyment )nad seksualnością dzieci. Wnioski z badań Kinseya potrafią zjeżyć włosy na głowie, oraz to jakimi metodami udało mu się w ogóle do takich a nie innych danych dojść.
Książka bardzo ważna , zdecydowanie polecam jako ostrzeżenie przed manipulacją naszymi poglądami i poglądami naszych dzieci , które dopiero się przecież kształtują.
Za książkę dziękuję :
środa, 14 stycznia 2015
Marta Wielek "Paweł VI"
Autor : Marta Wielek
Tytuł : "Paweł VI"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Gatunek : biografia
Źródło książki : od wydawnictwa
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
Z okładki :
"Papież Franciszek podpisał w maju 2014r. dekret o beatyfikacji sługi Bożego papieża Pawła VI i ogłosił , że odbędzie się ona 19 października tego roku. Kim był Paweł VI ? Pamiętamy go jako papieża Soboru Watykańskiego II, papieża czasu przełomu, który konsekwentnie wprowadzał reformy w Kościele, ale jaki był prywatnie, jakim był człowiekiem na co dzień ? Dlaczego podjęto decyzję o jego beatyfikacji ? "
Postać Pawła VI do tej pory była mi bliżej nie znana, owszem kiedyś słyszałam to imię ale niestety ze wstydem wyznaję że właściwie nic więcej na temat tego papieża nie wiedziałam. Gdy zrobiło się głośno w związku z beatyfikacją i imię to słyszałam coraz częściej postanowiłam w końcu dowiedzieć się czegoś więcej. Umożliwiła mi to książka autorstwa Marty Wielek , wprawdzie niewielka objętościowo ale za to pełna informacji, zaczyna się wręcz sensacyjnie. Historia chłopca odebranego rodzicom z powodu ich wiary oraz walka o niego i jego przyszłość jest niczym z powieści sensacyjnej. Do tego stopnia że przez chwilę , dłuższą chwilę zastanawiałam się czy ktoś nie robił psikusa wydając w moim ulubionym wydawnictwie coś tak "innego" . Jednak zagłębiając się w kolejne strony historii opowiedzianej przez autorkę , stwierdziłam iż dzięki temu idealnie udało jej się ukazać czasy w jakich rzecz się działa. Jak postrzegano wtedy kościół , poznajemy część historii kościoła , również tę , która do dziś budzi spore zainteresowanie mianowicie czasy kiedy to faszystowscy przywódcy doszli do władzy. Wcześniejsze oczywiście też , pozwala nam na to pięknie , ciepło i z sercem opisana historia rodziny a w szczególności rodziców przyszłego Pawła VI. Niesamowita , rodzina mogłabym o nich czytać bez końca, po prostu fantastyczni. Oddani Bogu i ludziom oraz oczywiście sobie nawzajem . Wychowujący dzieci w wierze katolickiej , nie tylko deklarowanej ale i z całą odpowiedzialnością praktykowanej. Sami zresztą zobaczcie jak autorka przedstawiła matkę papieża :
" Matka przyszłego papieża miała naturę bardzo kontemplacyjną, jej uwaga skierowana była do wewnątrz. Od niej Jan nauczył się modlitwy , która polegała na dialogu z Bogiem. Synowie wspominali, że surowo potępiała wszelką małostkowość. Jednocześnie odnajdowała ślady Bożego działania w codziennych sprawach. Prowadziła kronikę rodzinną. >>Wszystkie jej czynności miały jakieś odniesienie transcendentne<<- mówili o niej synowie. Co niedziela wyjaśniała dzieciom jakiś fragment Ewangelii, synowie zapamiętali jej opowieści jako proste, odnoszące się do życia i wydobywające istotę fragmentu.. Judyta podobnie jak mąż należała do trzeciego zakonu franciszkańskiego i codziennie odmawiała różaniec. Angażowała do tego całą rodzinę. Nikt nie mógł położyć się spać nie odmówiwszy modlitwy. ... "
"Paweł VI" Marta Wielek str. 40
Od ojca zaś Jan uczył się tego że nie wystarczy się deklarować należy również działać , co zresztą później przez całe życie będzie robił. Wiara to nie tylko słowa , to przede wszystkim potwierdzające ją działania na rzecz kościoła oraz ludzi spoza niego. Będąc przykładnym katolikiem zaangażował się w działania socjalne na rzecz robotników, gdy tylko czasy na to pozwoliły został politykiem , parlamentarzystą , zrezygnował z tej działalności gdy faszyści doszli do władzy.
Z tak pięknej , wierzącej , kochającej się rodziny pochodził ten fantastyczny człowiek. Jeśli ujmuje Was osobowość i działania papieża Franciszka , to że upomina się o ubogich , że pomaga im, interesuje się wszystkim , nachyla się nad najsłabszymi to wierzcie mi że ujmie was również swoim działaniem postać Pawła VI. Z ciekawością czytałam zarówno o dzieciństwie jak i dorastaniu przyszłego papieża, studia odbywał dość nietypowo ze względu na stan zdrowia. Po wielu latach nauki zaproponowano mu ... jeszcze więcej nauki. W Rzymie gdzie go ściągnięto poświęcił się studiom filozofii i prawa na Uniwersytecie Gregoriańskim oraz literatury, języków: łaciny, greki, francuskiego, niemieckiego i angielskiego. Sporo prawda ?
Swego czasu kiedy to Benito Mussolini dyrygował krajem naszego bohatera wysłano do pracy dyplomatycznej w Polsce, w której jako człowiek chorowity bardzo obawiał się zimy. Udało się i przeniesiono go , ale Polskę pamiętał i cały czas była mu bliska. Podobnie jak ludzie potrzebujący pomocy , nigdy o nich nie zapomniał i zawsze znalazł czas by im pomóc. Szczególną moją sympatię a i uśmiech oraz pełne zrozumienie wywołał poniższy fragment, który również pozwolę sobie zacytować :
"O 9 udawał się na drugie piętro Pałacu Apostolskiego do swojej prywatnej biblioteki. Była ona wypełniona w dużej części jego własnymi zbiorami. Pracownicy Pałacu żartowali sobie, że gdy wprowadzał się do Watykanu, zabrał ze sobą jedną walizkę z ubraniami i dziewięćdziesiąt walizek z książkami."
"Paweł VI" Marta Wielek str. 115
Postać Pawła VI mnie zafascynowała , zdecydowanie będę zagłębiać się dalej w jego życiorys. Ta jednak muszę przyznać jest naprawdę udana, sprawnie napisana, po jej przeczytaniu nie tylko nie da się nie lubić bohatera, powoduje ona iż czytelnik, przynajmniej ja tak mam chce więcej i więcej. Poznajemy w niej zarówno spory kawałek historii kościoła jak i , takie jest moje odczucie ,duchowego brata obecnego papieża. Kiedy nie miał pieniędzy na datki , dał to co miał czyli pierścień , sprzedał ( co wszystkich zdumiało ) papieska tiarę dochód przeznaczając na potrzebujących.
Zastanawiam się dlaczego o tych ciemniejszych postaciach z historii kościoła jest głośno a o tak fantastycznym człowieku dowiaduję się dopiero dzięki beatyfikacji. Wspaniały człowiek , zasługuje na podziw, na to by przede wszystkim poznać go , poznając tę postać nic nie stracimy a zyskać możemy wzór na całe życie.
Jestem zachwycona!
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa M :
Tytuł : "Paweł VI"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Gatunek : biografia
Źródło książki : od wydawnictwa
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
Z okładki :
"Papież Franciszek podpisał w maju 2014r. dekret o beatyfikacji sługi Bożego papieża Pawła VI i ogłosił , że odbędzie się ona 19 października tego roku. Kim był Paweł VI ? Pamiętamy go jako papieża Soboru Watykańskiego II, papieża czasu przełomu, który konsekwentnie wprowadzał reformy w Kościele, ale jaki był prywatnie, jakim był człowiekiem na co dzień ? Dlaczego podjęto decyzję o jego beatyfikacji ? "
Postać Pawła VI do tej pory była mi bliżej nie znana, owszem kiedyś słyszałam to imię ale niestety ze wstydem wyznaję że właściwie nic więcej na temat tego papieża nie wiedziałam. Gdy zrobiło się głośno w związku z beatyfikacją i imię to słyszałam coraz częściej postanowiłam w końcu dowiedzieć się czegoś więcej. Umożliwiła mi to książka autorstwa Marty Wielek , wprawdzie niewielka objętościowo ale za to pełna informacji, zaczyna się wręcz sensacyjnie. Historia chłopca odebranego rodzicom z powodu ich wiary oraz walka o niego i jego przyszłość jest niczym z powieści sensacyjnej. Do tego stopnia że przez chwilę , dłuższą chwilę zastanawiałam się czy ktoś nie robił psikusa wydając w moim ulubionym wydawnictwie coś tak "innego" . Jednak zagłębiając się w kolejne strony historii opowiedzianej przez autorkę , stwierdziłam iż dzięki temu idealnie udało jej się ukazać czasy w jakich rzecz się działa. Jak postrzegano wtedy kościół , poznajemy część historii kościoła , również tę , która do dziś budzi spore zainteresowanie mianowicie czasy kiedy to faszystowscy przywódcy doszli do władzy. Wcześniejsze oczywiście też , pozwala nam na to pięknie , ciepło i z sercem opisana historia rodziny a w szczególności rodziców przyszłego Pawła VI. Niesamowita , rodzina mogłabym o nich czytać bez końca, po prostu fantastyczni. Oddani Bogu i ludziom oraz oczywiście sobie nawzajem . Wychowujący dzieci w wierze katolickiej , nie tylko deklarowanej ale i z całą odpowiedzialnością praktykowanej. Sami zresztą zobaczcie jak autorka przedstawiła matkę papieża :
" Matka przyszłego papieża miała naturę bardzo kontemplacyjną, jej uwaga skierowana była do wewnątrz. Od niej Jan nauczył się modlitwy , która polegała na dialogu z Bogiem. Synowie wspominali, że surowo potępiała wszelką małostkowość. Jednocześnie odnajdowała ślady Bożego działania w codziennych sprawach. Prowadziła kronikę rodzinną. >>Wszystkie jej czynności miały jakieś odniesienie transcendentne<<- mówili o niej synowie. Co niedziela wyjaśniała dzieciom jakiś fragment Ewangelii, synowie zapamiętali jej opowieści jako proste, odnoszące się do życia i wydobywające istotę fragmentu.. Judyta podobnie jak mąż należała do trzeciego zakonu franciszkańskiego i codziennie odmawiała różaniec. Angażowała do tego całą rodzinę. Nikt nie mógł położyć się spać nie odmówiwszy modlitwy. ... "
"Paweł VI" Marta Wielek str. 40
Od ojca zaś Jan uczył się tego że nie wystarczy się deklarować należy również działać , co zresztą później przez całe życie będzie robił. Wiara to nie tylko słowa , to przede wszystkim potwierdzające ją działania na rzecz kościoła oraz ludzi spoza niego. Będąc przykładnym katolikiem zaangażował się w działania socjalne na rzecz robotników, gdy tylko czasy na to pozwoliły został politykiem , parlamentarzystą , zrezygnował z tej działalności gdy faszyści doszli do władzy.
Z tak pięknej , wierzącej , kochającej się rodziny pochodził ten fantastyczny człowiek. Jeśli ujmuje Was osobowość i działania papieża Franciszka , to że upomina się o ubogich , że pomaga im, interesuje się wszystkim , nachyla się nad najsłabszymi to wierzcie mi że ujmie was również swoim działaniem postać Pawła VI. Z ciekawością czytałam zarówno o dzieciństwie jak i dorastaniu przyszłego papieża, studia odbywał dość nietypowo ze względu na stan zdrowia. Po wielu latach nauki zaproponowano mu ... jeszcze więcej nauki. W Rzymie gdzie go ściągnięto poświęcił się studiom filozofii i prawa na Uniwersytecie Gregoriańskim oraz literatury, języków: łaciny, greki, francuskiego, niemieckiego i angielskiego. Sporo prawda ?
Swego czasu kiedy to Benito Mussolini dyrygował krajem naszego bohatera wysłano do pracy dyplomatycznej w Polsce, w której jako człowiek chorowity bardzo obawiał się zimy. Udało się i przeniesiono go , ale Polskę pamiętał i cały czas była mu bliska. Podobnie jak ludzie potrzebujący pomocy , nigdy o nich nie zapomniał i zawsze znalazł czas by im pomóc. Szczególną moją sympatię a i uśmiech oraz pełne zrozumienie wywołał poniższy fragment, który również pozwolę sobie zacytować :
"O 9 udawał się na drugie piętro Pałacu Apostolskiego do swojej prywatnej biblioteki. Była ona wypełniona w dużej części jego własnymi zbiorami. Pracownicy Pałacu żartowali sobie, że gdy wprowadzał się do Watykanu, zabrał ze sobą jedną walizkę z ubraniami i dziewięćdziesiąt walizek z książkami."
"Paweł VI" Marta Wielek str. 115
Postać Pawła VI mnie zafascynowała , zdecydowanie będę zagłębiać się dalej w jego życiorys. Ta jednak muszę przyznać jest naprawdę udana, sprawnie napisana, po jej przeczytaniu nie tylko nie da się nie lubić bohatera, powoduje ona iż czytelnik, przynajmniej ja tak mam chce więcej i więcej. Poznajemy w niej zarówno spory kawałek historii kościoła jak i , takie jest moje odczucie ,duchowego brata obecnego papieża. Kiedy nie miał pieniędzy na datki , dał to co miał czyli pierścień , sprzedał ( co wszystkich zdumiało ) papieska tiarę dochód przeznaczając na potrzebujących.
Zastanawiam się dlaczego o tych ciemniejszych postaciach z historii kościoła jest głośno a o tak fantastycznym człowieku dowiaduję się dopiero dzięki beatyfikacji. Wspaniały człowiek , zasługuje na podziw, na to by przede wszystkim poznać go , poznając tę postać nic nie stracimy a zyskać możemy wzór na całe życie.
Jestem zachwycona!
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa M :

sobota, 20 grudnia 2014
Krzysztof Ziemiec "Rozmowy z dystansu"
Autor : Krzysztof Ziemiec
Tytuł : "Rozmowy z dystansu"
Gatunek : publicystyka/ wywiady
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
Książka ta jest zapisem wywiadów z różnymi osobami, przedstawicielami polityki, muzyki ( mój ukochany Paweł Kukiz , kto by Go nie lubił nawet bez Piersi ) , nauki , duchowieństwa jak i biznesu. Spora różnorodność w doborze rozmówców gwarantuje że każdy znajdzie coś dla siebie.
Jak to z wywiadami bywa , wiele zależy od rozmówcy ale i od dziennikarza również. Krzysztof Ziemiec jest osobą gwarantującą wysoką kulturę mimo sporej dociekliwości a to nie zawsze jak wiemy idzie w parze. Temu dziennikarzowi się to zawsze udaje , nawet jeśli porusza trudne tematy i zadaje kontrowersyjne pytania.
Wśród gości jest wspomniany już Paweł Kukiz , rozmowa z nim jest jedną z energiczniejszych , widać że to co robi i o czym mówi , robi z prawdziwą pasją i oddaniem. Trudno zresztą się z nim nie zgodzić. Sporym zaskoczeniem była dla mnie osoba Hanny Suchockiej , o której prawdę powiedziawszy już nieco zapomniałam a i ona specjalnie mediom się nie narzuca zatem odkryłam ją niejako na nowo. Interesująco przedstawia to czym aktualnie się zajmuje i tak sobie myślę że bardzo mi w tej roli odpowiada.
Padają gorzkie słowa o Okrągłym Stole z ust Karola Morawieckiego , zaskakuje nas Norman Davies mówiąc o patriotyzmie czy już mniej zaskakuje a wskazuje raczej nowe spojrzenie na generała Wojciecha Jaruzelskiego i jego decyzje.
Sytuację na Ukrainie przybliża nam ksiądz Isakowicz - Zaleski , jak wiemy jest to sprawa bliska Jego sercu.
Tematy rozmów są bardzo zróżnicowane, od polityki , przez religię do historii i do przyzwoitości takiej zwykłej i ludzkiej o , której z kolei opowiada Anna Dymna. Jest i Smoleńsk , i polska gospodarka czego można się domyślić skoro rozmówcami są zarówno Marian Krzaklewski, Leszek Balcerowicz czy Roman Kluska.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję :
Tytuł : "Rozmowy z dystansu"
Gatunek : publicystyka/ wywiady
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
| źródło : Wydawnictwo M |
Książka ta jest zapisem wywiadów z różnymi osobami, przedstawicielami polityki, muzyki ( mój ukochany Paweł Kukiz , kto by Go nie lubił nawet bez Piersi ) , nauki , duchowieństwa jak i biznesu. Spora różnorodność w doborze rozmówców gwarantuje że każdy znajdzie coś dla siebie.
Jak to z wywiadami bywa , wiele zależy od rozmówcy ale i od dziennikarza również. Krzysztof Ziemiec jest osobą gwarantującą wysoką kulturę mimo sporej dociekliwości a to nie zawsze jak wiemy idzie w parze. Temu dziennikarzowi się to zawsze udaje , nawet jeśli porusza trudne tematy i zadaje kontrowersyjne pytania.
Wśród gości jest wspomniany już Paweł Kukiz , rozmowa z nim jest jedną z energiczniejszych , widać że to co robi i o czym mówi , robi z prawdziwą pasją i oddaniem. Trudno zresztą się z nim nie zgodzić. Sporym zaskoczeniem była dla mnie osoba Hanny Suchockiej , o której prawdę powiedziawszy już nieco zapomniałam a i ona specjalnie mediom się nie narzuca zatem odkryłam ją niejako na nowo. Interesująco przedstawia to czym aktualnie się zajmuje i tak sobie myślę że bardzo mi w tej roli odpowiada.
Padają gorzkie słowa o Okrągłym Stole z ust Karola Morawieckiego , zaskakuje nas Norman Davies mówiąc o patriotyzmie czy już mniej zaskakuje a wskazuje raczej nowe spojrzenie na generała Wojciecha Jaruzelskiego i jego decyzje.
Sytuację na Ukrainie przybliża nam ksiądz Isakowicz - Zaleski , jak wiemy jest to sprawa bliska Jego sercu.
Tematy rozmów są bardzo zróżnicowane, od polityki , przez religię do historii i do przyzwoitości takiej zwykłej i ludzkiej o , której z kolei opowiada Anna Dymna. Jest i Smoleńsk , i polska gospodarka czego można się domyślić skoro rozmówcami są zarówno Marian Krzaklewski, Leszek Balcerowicz czy Roman Kluska.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję :
środa, 12 listopada 2014
Joanna Petry - Mroczkowska " Siedem grzechów głównych dzisiaj"
Autor : Joanna Petry - Mroczkowska
Tytuł : "Siedem grzechów głównych dzisiaj"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
W książce tej znajdziemy nie tylko opis wszystkich grzechów głównych ale i historię ich odbioru przez hierarchię kościelną oraz przedstawicieli społeczeństw od średniowiecza do współczesności. Definicje samych grzechów bywają z grubsza podobne choć oczywiście nie wszystkie są identyczne jak postrzegamy grzech pychy, kiedy grzeszymy czy tylko gdy rozsadza nas duma a może i nadmierna nieśmiałość i strach mogą być grzechem pychy? Chciwość , skąpstwo obecne od zarania dziejów , czy coś się zmieniło w ich postrzeganiu ? A może to co bierzemy za normę i do czego dążymy co niepostrzeżenie stało się czymś czego oczekujemy ot tak bo nam się należy. Należałoby zaklasyfikować jako grzech , wprawdzie nie tylko naszych czasów to dotyczy ale za to odnoszę wrażenie że ich w szczególny sposób. Materializm, reklamy i ogłupione społeczeństwo uważa za normę coś co nią nie jest. Wszak w Piśmie Świętym powiedziano że mając dach nad głową, strawę i odzienie człowiek będzie szczęśliwy i wdzięczny. Wystarczy spojrzeć na to co się dzieje by choć zasiać w sobie ziarno wątpliwości na ten temat.
Z poprzedniego grzechu bezpośrednio wychodzi kolejny : zawiść , nie trzeba go przecież przedstawiać prawda? Znamy , znamy dokucza nam często i to nie tylko w kwestiach czysto materialnych. Gniew kolejny wywodzący się z poprzednich , świetnie zresztą autorka ujęła związki pomiędzy poszczególnymi grzechami. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym ale faktycznie czyż nie jest tak że raczej nasze grzechy są połączone, żaden nie jest określmy go "czysty" indywidualny , jeden wypływa z drugiego ot choćby gdyby nie zawiść o ileż mniej byłoby gniewu.
Nieczystość , nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu oraz lenistwo. Czyż nie są to grzechy dręczące nas ,szczególnie dwa wymienione jako pierwsze charakterystyczne cechy naszych czasów. Rozwiązłość ukazywana jako coś normalnego, wolność seksualna bo po co się ograniczać , w tv oswajają nas z niemoralnością na każdym kroku wmawiając iż wstydzić należy się czystości. Nie wierzycie ? Wiadomo jest iż nastolatki wstydzą się przyznać iż jeszcze nie zaczęły współżycia , co więcej zdarza się że wymyślają wyimaginowany pierwszy raz by inne dzieci się z nich nie śmiały. Kluczowym słowem jest to słowo dzieci, mam na myśli bowiem dzieci ,dzisiejszy świat tak im namieszał w głowie że trudno jest ustawić odpowiednio priorytety.
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu objawia się nie tylko przecież w opychaniu się ale i w marnowaniu hurtem kupowanej żywności. Kiedy nie tylko na innych kontynentach ale i u nas w kraju są dzieci , które nie dojadają. Pomijam już oczywisty fakt różnych nałogów żywieniowych oraz tych związanych z napojami wyskokowymi.
Książka wprawdzie za nikogo nie odbędzie spowiedzi ani rachunku sumienia ale z pewnością w nim pomoże. Wyczuli nas na to co umyka nam ,co wydaje nam się oczywiste a wcale takie nie jest . Wydaje się niegroźne a prowadzi ku kolejnym grzechom , na dodatek prowadzi z uśmiechem i dumą że naiwny człowiek słucha podszeptów współczesności.
Te wszystkie grzechy istnieją tak długo jak istnieje ludzkość , zmienia się tylko wartość ich postrzegania , w różnych chwilach historycznych różnie układała się ich kolejność . Co wcale nie oznacza że ten na końcu jest mniejszym grzechem od tego na końcu.
Szczególnie podobało mi się to że autorka powołuje się na różnych filozofów, nie tylko chrześcijańskich , na ojców kościoła oraz nawiązuje również do innych religii , nie tylko do katolicyzmu. Jest to studium nie tylko religii, historii, czy filozofii ale i psychologii oraz społeczeństwa. Autorka często powołuje się również na badania psychologiczne co daje nam obraz rozwoju tej młodej przecież nauki jej sukcesów ale i błędów , które czynione w dobrej wierze nie zawsze miały dobre skutki.
Poza tym nie oszukujmy się to są zwykle tylko teorie a te się zmieniają w przeciwieństwie do słowa Bożego zawartego w biblii.
Za książkę dziękuję :
Tytuł : "Siedem grzechów głównych dzisiaj"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
W książce tej znajdziemy nie tylko opis wszystkich grzechów głównych ale i historię ich odbioru przez hierarchię kościelną oraz przedstawicieli społeczeństw od średniowiecza do współczesności. Definicje samych grzechów bywają z grubsza podobne choć oczywiście nie wszystkie są identyczne jak postrzegamy grzech pychy, kiedy grzeszymy czy tylko gdy rozsadza nas duma a może i nadmierna nieśmiałość i strach mogą być grzechem pychy? Chciwość , skąpstwo obecne od zarania dziejów , czy coś się zmieniło w ich postrzeganiu ? A może to co bierzemy za normę i do czego dążymy co niepostrzeżenie stało się czymś czego oczekujemy ot tak bo nam się należy. Należałoby zaklasyfikować jako grzech , wprawdzie nie tylko naszych czasów to dotyczy ale za to odnoszę wrażenie że ich w szczególny sposób. Materializm, reklamy i ogłupione społeczeństwo uważa za normę coś co nią nie jest. Wszak w Piśmie Świętym powiedziano że mając dach nad głową, strawę i odzienie człowiek będzie szczęśliwy i wdzięczny. Wystarczy spojrzeć na to co się dzieje by choć zasiać w sobie ziarno wątpliwości na ten temat.
Z poprzedniego grzechu bezpośrednio wychodzi kolejny : zawiść , nie trzeba go przecież przedstawiać prawda? Znamy , znamy dokucza nam często i to nie tylko w kwestiach czysto materialnych. Gniew kolejny wywodzący się z poprzednich , świetnie zresztą autorka ujęła związki pomiędzy poszczególnymi grzechami. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym ale faktycznie czyż nie jest tak że raczej nasze grzechy są połączone, żaden nie jest określmy go "czysty" indywidualny , jeden wypływa z drugiego ot choćby gdyby nie zawiść o ileż mniej byłoby gniewu.
Nieczystość , nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu oraz lenistwo. Czyż nie są to grzechy dręczące nas ,szczególnie dwa wymienione jako pierwsze charakterystyczne cechy naszych czasów. Rozwiązłość ukazywana jako coś normalnego, wolność seksualna bo po co się ograniczać , w tv oswajają nas z niemoralnością na każdym kroku wmawiając iż wstydzić należy się czystości. Nie wierzycie ? Wiadomo jest iż nastolatki wstydzą się przyznać iż jeszcze nie zaczęły współżycia , co więcej zdarza się że wymyślają wyimaginowany pierwszy raz by inne dzieci się z nich nie śmiały. Kluczowym słowem jest to słowo dzieci, mam na myśli bowiem dzieci ,dzisiejszy świat tak im namieszał w głowie że trudno jest ustawić odpowiednio priorytety.
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu objawia się nie tylko przecież w opychaniu się ale i w marnowaniu hurtem kupowanej żywności. Kiedy nie tylko na innych kontynentach ale i u nas w kraju są dzieci , które nie dojadają. Pomijam już oczywisty fakt różnych nałogów żywieniowych oraz tych związanych z napojami wyskokowymi.
Książka wprawdzie za nikogo nie odbędzie spowiedzi ani rachunku sumienia ale z pewnością w nim pomoże. Wyczuli nas na to co umyka nam ,co wydaje nam się oczywiste a wcale takie nie jest . Wydaje się niegroźne a prowadzi ku kolejnym grzechom , na dodatek prowadzi z uśmiechem i dumą że naiwny człowiek słucha podszeptów współczesności.
Te wszystkie grzechy istnieją tak długo jak istnieje ludzkość , zmienia się tylko wartość ich postrzegania , w różnych chwilach historycznych różnie układała się ich kolejność . Co wcale nie oznacza że ten na końcu jest mniejszym grzechem od tego na końcu.
Szczególnie podobało mi się to że autorka powołuje się na różnych filozofów, nie tylko chrześcijańskich , na ojców kościoła oraz nawiązuje również do innych religii , nie tylko do katolicyzmu. Jest to studium nie tylko religii, historii, czy filozofii ale i psychologii oraz społeczeństwa. Autorka często powołuje się również na badania psychologiczne co daje nam obraz rozwoju tej młodej przecież nauki jej sukcesów ale i błędów , które czynione w dobrej wierze nie zawsze miały dobre skutki.
Poza tym nie oszukujmy się to są zwykle tylko teorie a te się zmieniają w przeciwieństwie do słowa Bożego zawartego w biblii.
Za książkę dziękuję :
poniedziałek, 13 października 2014
Consilia Maria Lakotta "Mariska z węgierskiej puszty"
Autor : Consilia Maria Lakotta
Tytuł : "Mariska z węgierskiej puszty"
Przekład : Jacek Jurczyński SDB
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
Z okładki :
" Węgry ... Wystarczy tylko przymknąć oczy, a z łatwością przywołamy obraz puszty i nawet poczujemy jej zapach. Oczami wyobraźni pod rozgwieżdżonym niebem dojrzymy Cyganów i usłyszymy żałosne łkania ich skrzypiec, ponieważ od wieków >>za parę groszy szlochają oni z biedakami i biadają z nieszczęśliwie zakochanymi<<
Obraz ten towarzyszy także akcji powieści rozgrywającej się w latach 1910 - 1953. Fabuła oraz imiona bohaterów są fikcją literacką. Autentyczne są natomiast losy narodu węgierskiego ukazane na tle dziejów małżeństwa Mariski i Jarosa oraz ich syna Michaela - księdza, któremu przyjdzie zapłacić najwyższą cenę za niezłomność wpojoną mu przez matkę.
To właśnie im - matkom kapłanów - Autorka dedykuje tą książkę.
Plastyczne obrazy węgierskiego folkloru i historii poruszą wrażliwość każdego czytelnika. "
Zastanawiam się co napisać , książka zbiera same pozytywne recenzje , jest ich naprawdę dużo i nie bardzo widzę sens uzewnętrzniania swojego skromnego zdania. Skoro jednak przeczytałam , i na dodatek mam ochotę na więcej to te kilka skromnych zdań wypadałoby napisać.
Od samego początku polubiłam Mariskę , uparcie w trakcie lektury przychodziła mi na myśl inna, jedna z moich ulubionych bohaterek literackich mianowicie Krystyna córka Lavransa. Klimat choć czas akcji dzielą setki lat , bardzo podobny. Myślę że wszyscy , którzy wcześniej polubili Krystynę polubią i Mariskę. Powołanie tej postaci do życia pozwoliło autorce przedstawić część historii narodu węgierskiego , jakże podobną do naszej własnej. Gdyby pominąć narodowość spokojnie moglibyśmy bohaterów umieścić w Polsce. Podobne losy naszych narodów pozwalają na identyfikację z bohaterami, nie mamy problemów ze zrozumieniem ich wewnętrznych konfliktów. Jest to powieść wielowątkowa, miłość , historia , polityka i religia mieszają się ze sobą nawzajem. Jedno nie pozostaje bez wpływu na drugie, życie bohaterów ich decyzje podporządkowane są losom kraju, nawet jeśli decyzje te bywają kontrowersyjne to tylko po to by wraz z dojrzewaniem bohatera czytelnik pozbył się wątpliwości co do tego co jest słuszne i jak powinien postąpić. Ważnym wątkiem jest oczywiście religia i losy kościoła doby komunizmu ale też wcześniejsze postawy ot choćby Gabora, który w pewnym momencie rozumie że w życiu należy opowiedzieć się za tym co najważniejsze. Nawet Laci w gruncie rzeczy mimo zdecydowanie negatywnego obrazu , jaki kreuje autorka w pewnym momencie ukazuje nam się jako bardziej ludzki . Pięknie wykreowana została główna bohaterka , kobieta skromna, oddana Bogu i rodzinie, kroczy jasno wytyczną ścieżką a jej życie jest potwierdzeniem jakże wymownym jej wysokiego morale. Nie ma najmniejszych ustępstw jeśli chodzi o rzeczy najważniejsze , najistotniejsze. Oj nie jest to postać , którą łatwo naśladować , niemniej powinniśmy przynamniej próbować.
Nie ukrywam że powieść bardzo mnie poruszyła , nie umiałam pozostać obojętna na wybory bohaterów, jednocześnie z podziwem i szacunkiem obserwowałam Mariskę w jej jakże skromnym , ciężkim i wypełnionym pracą życiu. Bardzo ale to bardzo zazdrościłam jej pewności i trwałości w swoich poglądach wiedząc iż sama zawahałabym się pewnie niejednokrotnie. Jest to książka do której z pewnością wrócę , z przyjemnością również zapoznam się z innymi powieściami autorki. Zresztą życie samej autorki to materiał na osobną powieść i może być wzorem dla każdego z nas podobnie jak życie tytułowej Mariski.
Za książkę i chwile z nią spędzone dziękuję Wydawnictwu M
Tytuł : "Mariska z węgierskiej puszty"
Przekład : Jacek Jurczyński SDB
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2014
| zródło zdjęcia : Wydawnictwo M |
Z okładki :
" Węgry ... Wystarczy tylko przymknąć oczy, a z łatwością przywołamy obraz puszty i nawet poczujemy jej zapach. Oczami wyobraźni pod rozgwieżdżonym niebem dojrzymy Cyganów i usłyszymy żałosne łkania ich skrzypiec, ponieważ od wieków >>za parę groszy szlochają oni z biedakami i biadają z nieszczęśliwie zakochanymi<<
Obraz ten towarzyszy także akcji powieści rozgrywającej się w latach 1910 - 1953. Fabuła oraz imiona bohaterów są fikcją literacką. Autentyczne są natomiast losy narodu węgierskiego ukazane na tle dziejów małżeństwa Mariski i Jarosa oraz ich syna Michaela - księdza, któremu przyjdzie zapłacić najwyższą cenę za niezłomność wpojoną mu przez matkę.
To właśnie im - matkom kapłanów - Autorka dedykuje tą książkę.
Plastyczne obrazy węgierskiego folkloru i historii poruszą wrażliwość każdego czytelnika. "
Zastanawiam się co napisać , książka zbiera same pozytywne recenzje , jest ich naprawdę dużo i nie bardzo widzę sens uzewnętrzniania swojego skromnego zdania. Skoro jednak przeczytałam , i na dodatek mam ochotę na więcej to te kilka skromnych zdań wypadałoby napisać.
Od samego początku polubiłam Mariskę , uparcie w trakcie lektury przychodziła mi na myśl inna, jedna z moich ulubionych bohaterek literackich mianowicie Krystyna córka Lavransa. Klimat choć czas akcji dzielą setki lat , bardzo podobny. Myślę że wszyscy , którzy wcześniej polubili Krystynę polubią i Mariskę. Powołanie tej postaci do życia pozwoliło autorce przedstawić część historii narodu węgierskiego , jakże podobną do naszej własnej. Gdyby pominąć narodowość spokojnie moglibyśmy bohaterów umieścić w Polsce. Podobne losy naszych narodów pozwalają na identyfikację z bohaterami, nie mamy problemów ze zrozumieniem ich wewnętrznych konfliktów. Jest to powieść wielowątkowa, miłość , historia , polityka i religia mieszają się ze sobą nawzajem. Jedno nie pozostaje bez wpływu na drugie, życie bohaterów ich decyzje podporządkowane są losom kraju, nawet jeśli decyzje te bywają kontrowersyjne to tylko po to by wraz z dojrzewaniem bohatera czytelnik pozbył się wątpliwości co do tego co jest słuszne i jak powinien postąpić. Ważnym wątkiem jest oczywiście religia i losy kościoła doby komunizmu ale też wcześniejsze postawy ot choćby Gabora, który w pewnym momencie rozumie że w życiu należy opowiedzieć się za tym co najważniejsze. Nawet Laci w gruncie rzeczy mimo zdecydowanie negatywnego obrazu , jaki kreuje autorka w pewnym momencie ukazuje nam się jako bardziej ludzki . Pięknie wykreowana została główna bohaterka , kobieta skromna, oddana Bogu i rodzinie, kroczy jasno wytyczną ścieżką a jej życie jest potwierdzeniem jakże wymownym jej wysokiego morale. Nie ma najmniejszych ustępstw jeśli chodzi o rzeczy najważniejsze , najistotniejsze. Oj nie jest to postać , którą łatwo naśladować , niemniej powinniśmy przynamniej próbować.
Nie ukrywam że powieść bardzo mnie poruszyła , nie umiałam pozostać obojętna na wybory bohaterów, jednocześnie z podziwem i szacunkiem obserwowałam Mariskę w jej jakże skromnym , ciężkim i wypełnionym pracą życiu. Bardzo ale to bardzo zazdrościłam jej pewności i trwałości w swoich poglądach wiedząc iż sama zawahałabym się pewnie niejednokrotnie. Jest to książka do której z pewnością wrócę , z przyjemnością również zapoznam się z innymi powieściami autorki. Zresztą życie samej autorki to materiał na osobną powieść i może być wzorem dla każdego z nas podobnie jak życie tytułowej Mariski.
Za książkę i chwile z nią spędzone dziękuję Wydawnictwu M
poniedziałek, 19 maja 2014
Współcześni Ojcowie Pustyni. Ojciec Łazarz "Pokonaj swoje demony"
Ojciec Łazarz to Australijczyk , wykładowca literatury i filozofii. Przez wiele lat był marksista i ateistą , wiódł wygodne dostatnie życie. Był jak wielu innych żyjących tu i teraz nie przejmujących się nadto sferą duchową. Cos jednak sprawiło że otworzył swoje serce dla Boga, całą swoją drogę do wiary, do Chrystusa opisuje w tej książce. Wprawdzie są to krótkie zwykle historie za to poruszające bardzo ważne tematy, droga ta nie była droga prostą , próbował życia zakonnego i bycia misjonarzem by jednak poświęcić się temu co Bóg mu przeznaczył. A skąd wie czego chciał Bóg ? To zdradza w jednej ze swoich opowieści.
Mnie zafascynował umiejętnością życia w samotni, poprzestawania na minimum materialnym co w dzisiejszych czasach wcale nie jest łatwe. Odcięciem się od współczesnego świata , co jak zdradza jest dla niego najlepszym wyjściem i tak pięknie tłumaczy że dzięki temu ma lepiej i łatwiej niż wielu z nas że zaraża po prostu zapałem i co ważniejsze pomaga poustawiać odpowiednio swoje priorytety. Jest to zdecydowanie pozycja do której należy wracać wciąż od nowa. I czytać ją ze spokojem, rozmyślając o tym jak pięknie można żyć, żyjąc prosto, zwyczajnie i unikając współczesnego pędu do posiadania. Lektura moim zdaniem również ,przynajmniej w części dla minimalistów.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu M z nadzieją na całą serię współczesnych Ojców Pustyni
piątek, 9 maja 2014
Marilynne Robinson "Dom nad jeziorem smutku"
Zastanawiam się nad polityką wydawców , naprawdę mądra książka w pełni zasługująca na otrzymaną nagrodę Fundacji Hemingwaya , nominowana do nagrody Pulitzera , którą zresztą otrzymało inne dzieło tejże autorki czyli "Gilead", czekała od 1980 roku na polskie wydanie. Przynajmniej nic nie wiem o wcześniejszym przekładzie na język polski. W Ameryce została okrzyknięta jedną ze stu najważniejszych współczesnych powieści, została również zekranizowana. U nas jednak wydawcy wolą wydawać pieniądze na "bestsellery" zamiast na wartościową literaturę.
Tak naprawdę powieść ta jest powieścią o dorastaniu , nie tylko tym fizycznym ale i psychicznym , do podejmowania wyborów w życiu nie zawsze jak wiemy prostych. Najważniejsze dla mnie w tej książce okazało się to nad czym niewiele osób się zastanawiało , pisano już o tragedii sióstr, o ich kolejnych opiekunkach oraz o ich niedostatkach i błędach które zdaniem czytelników popełniły. Dość szeroko rozpisywano się o tym że dziewczęta nie miały bezpiecznego dzieciństwa , rutyny będącej zapewne według piszących lekiem na całe zło. I właściwie można i tak tę książkę odebrać, w końcu są to wspomnienia pewnej małej samotnej dziewczynki pozbawionej rodziców , w pewnym momencie pozostawionej i przez siostrę , jedyną wówczas jej bliska istotę. Jednak przekornie stwierdzę że dla mnie jest to przede wszystkim obraz społeczeństwa, jego wpływu na jednostkę, pewnych postaw i schematów , których wymaga od nas otoczenie. Konformizmu i hipokryzji dzięki którym to cechom wtłacza się ludzi w schematy uznane za jedynie słuszne. Jest pewien moment kiedy istnieją uzasadnione obawy że i powieściowa outsiderka ciotka Sylvie da się wtłoczyć w utarte tory życia w tej cichej i spokojnej mieścinie.
Sylvie , Ruth i Lucille są dla mnie symbolami, dwie pierwsze symbolem wolności, nonkonformizmu oraz odwagi do bycia sobą bo niełatwo jest nie ukrywajmy , pozostać wiernym swoim przekonaniom jeśli wszyscy wkoło powtarzają że oni są normalni a wy jesteście dziwadłami nieprzystosowanymi do życia. Lucille, jest dla mnie symbolem konformizmu, ulegania wpływom , postanowiła żyć tak by inni ją akceptowali, lubili i przyjęli jako swoją.
Wprawdzie w większości opinii spotkałam się z krytyką postawy Sylvie oraz Ruth, i niby faktycznie kto chciałby żyć w domu pełnym puszek , gazet , pijąc herbatę w słoikach , wędrując gdzie chce i kiedy chce nie przejmując się rzeczami , którymi z natury rzeczy przejmować się musimy?
Z drugiej jednak strony , kto powiedział że mieszkanie w takim domu jest złe? Kto? No właśnie społeczeństwo i tu wracamy do sedna . Należy żyć tak jak tego chcemy czy tak jak chcą tego inni ?
Wiem że można by się przyczepić że schemat jest trochę uproszczony , z jednej strony indywidualistka nie dająca się zamknąć w żadnych ramach a z drugiej złe otoczenie patrzące tylko na to " co sobie ludzie pomyślą?" A niech sobie myślą co chcą , ich zmartwienie ... a jednak dla człowieka od dzieciństwa uczonego że należy to i to a nie wolno tego i tego , a przynajmniej tak by tego nikt nie widział jest to trudne.
Czytałam recenzje na temat tej powieści , narzekanie że nie ma szczęśliwego zakończenia i... znowu przekornie stwierdzę że według mnie nie mogło być szczęśliwsze.
Bardzo , bardzo ważna książka szczególnie dla tych wszystkich , którzy zadają sobie pytania :Być czy mieć? Żyć tak by być szczęśliwym czy tak by podobać się innym? Co naprawdę jest ważne?
![]() |
| Ciekawe usprawiedliwienie :-) Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa M |
sobota, 5 kwietnia 2014
"Tajemnica Marii Magdaleny" Paweł Lisicki
Książka ta jest kolejną polemiką z sensacyjnymi wiadomościami dotyczącymi ewentualnego związku Zbawiciela z Marią Magdaleną i ich rzekomego potomstwa, z feministkami, ateistami i łowcami sensacji. Stąd i moje wątpliwości dotyczące sensu wdawania się w jakąkolwiek dyskusję. Non stop wydawane są pozycje negujące Boga, negujące Jezusa i rozprzestrzeniające fałszywe poglądy na temat chrześcijaństwa w ogóle. Z równą regularnością pisarze nie tylko katoliccy odpowiadają w swoich dziełach starając obalić się narosłe mity. A ja zastanawiam się czy naprawdę warto polemizować na takim poziomie z dziełami wartości powieści Dana Browna ? Przecież to tylko sensacja, na diabła pisać o tym poważne prace? Oczywiście pan Paweł Lisicki porusza się w gronie znacznie szerszym i faktycznie obala też tezy zawarte w pseudonaukowych książkach. Niemniej jak dla mnie jest to walka z wiatrakami.
Z pewnością sporym plusem jest to że mamy okazję poznać nie tylko życie Jezusa ale i jego działalność, związki z ludzmi , to jak nauczał i przy okazji dowiadujemy się sporo i o samych uczniach. Lekturę ułatwi zapewne znajomość Nowego Testamentu w którym pan Paweł porusza się z łatwością przeskakując z wydarzenia na wydarzenie. Przyznaję że chwilami zdarzało mi się zgubić w ilościach kobiet imieniem Maria i tylko opisywane sceny pozwalały mi na identyfikację.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości :
sobota, 1 marca 2014
"Ateizm urojony" Sławomir Zatwardnicki
Nie ukrywam że nie jest to lektura na jedno popołudnie, wymaga skupienia często bowiem autor przeskakuje z dzieła na dzieło, wprawdzie zawsze przytacza choćby zarys tego z czym polemizuje jednak bez skupienia i spokoju czytać się tego nie da. Ot lektura wymagająca spokoju i niewielkiego ale jednak wysiłku, w zamian daje sporą przyjemność i satysfakcję.
Pan Sławomir Zatwardnicki jak donosi notka na okładce napisał również książkę "Katolicki pomocnik towarzyski, czyli jak pojedynkować się z ateistą" nie ukrywam że chętnie bym się z nim zapoznała. Tym bardziej że , przynajmniej tak to odbieram książka jest z gatuku humorystycznych i dużo łatwiej będzie ją czytać.
Za czas mile spędzony przy tej lekturze dziękuję :
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Wstydliwie przyznaję się ...
| zródło : lubimyczytac.pl |
Tytuł: ".Ścieżka nad drogami Fraktale"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Gatunek : wspomnienia
Miejsce i rok wydania: Kraków 2013
Przyznaje się że jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, wstyd trochę się przyznać w końcu czytamy na okładce : "Wielokrotny laureat konkursów na dramat, zdobył tez wiele nagród poetyckich. Za zbiór poezji Głosy otrzymał 10 nagród w tym : Juliusza Słowackiego, Georga Trakla , Posła Prawdy i tytuł Księcia Poetów. Autor monografii : Józefa Piłsudskiego, Adama Mickiewicza, Karola Wojtyły, Zbigniewa Herberta, Fiodora Dostojewskiego. Odznaczony srebrnym krzyżem - Zasłużony dla KPN, odznaką Zasłużonego Działacza Kultury za pracę w podziemnym ruchu wydawniczym oraz medalem Solidarności - Zasłużony w Walce o Niepodległość i Prawa Człowieka." Czyli naprawdę sporo, wychodzi na to że wbrew pozorom jestem ignorantką wysokiej klasy ;-) W ramach odpracowywania wizerunku przynajmniej w gronie znajomych planuje przeprowadzić małe śledztwo , tym bardziej że odnoszę wrażenie na takie zainteresowanie zasługuje. Choćby tu można przeczytać sporo na temat jego działalności literackiej , ilość godna podziwu zatem pozostaje zatopić się w lekturze , monografia o Dostojewskim ( tu opieram się na słowach autora) zapowiada się wręcz rewelacyjnie.
Bohaterem tej książki odnoszę wrażenie jest nie tyle jednostka co historia. Poprzez losy bohatera oraz jego opowieści zasłyszane tu i ówdzie poznajemy zarówno czasy wojenne jak i powojenne w ich prawdziwej wersji. Nie tej oficjalnie głoszonej ale tej ukrywanej, możemy co nadal jeszcze chyba nie jest oczywiste zrozumieć że Polska po drugiej wojnie światowej nie była wolna a już z pewnością nie była sprawiedliwa. Co więcej autor odważnie pisze i o tym że rok 1989 też wcale taki oczywisty w swym wydzwięku nie jest, cena jaka przyszło zań zapłacić wystawia nienajlepsze świadectwo osobom w to zaplątanym. Nie ma co ukrywać jak jest historia to jest i polityka ale podane to wszystko w sensacyjnym trochę stylu ułatwia czytanie.
Życie bohatera oraz jego licznej rodziny , opisy spotkań rodzinnych , fotografii będących podstawą snutych opowieści powoduje że czytając czujemy się chwilami jak w dobrze znanym miejscu wśród bliskich nam ludzi. Wątki autobiograficzne i nie tylko bo również część historii , przeplatane są twórczością poetycką , chwilami zastanawiałam się czy książka jest okazja do publikacji wierszy czy to może jednak wiersze są powodem napisania o ich bohaterach książki, jedno jest pewne razem stanowią nierozerwalną , interesującą całość.
Ważnym dla mnie elementem był sam Bytom, powojenny trochę ponury jak to wcześniej w miastach bywało , udanie opisany przez autora , wprawdzie nie byłam w stanie lokalizować miejsc gdyż jednak zbyt dobrze miasta nie znam ale opisy były na tyle sugestywne że miałam wrażenie że tak czy inaczej widzę przed sobą opisywane miasto.
Zdradzę Wam jeszcze że opisy z Powstania Warszawskiego były jednymi z ciekawszych w tym tomie, niemal słyszałam świst kul i czułam zapach krwi, jednocześnie mimo pewnych sukcesów były tez strasznie dołujące ale cóż nie jest jeśli czytamy o tym co najgorszego zrobić mógł człowiek człowiekowi?
Za możliwość przeczytania książki dziękuję :
Książka przeczytana w ramach wzywania :
piątek, 29 listopada 2013
"Po drugiej stronie" - dowód na życie po śmierci
Autor : Michael H. Brown
Tytuł : "Po drugiej stronie"
Tytuł oryginału : "The Other Side"
Przekład : Mariusz Szerocki
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2013
Książka : zostaje u mnie
Pamiętam że w szkole podstawowej miałam koleżankę której jedno z rodziców przeżyło śmierć kliniczną , opowiadała nam Ona o tym, wprawdzie dość skąpo czemu raczej trudno się dziwić. To co dla nas było sensacja dla niej przecież wiązało się z bólem i strachem o życie rodzica. Od tego czasu tkwiły we mnie pytania dotyczące tego jak tam jest po drugiej stronie ? Trafiałam na różne artykuły na ten temat również na książki . Jedno co je łączyło to robienie z tego sensacji, pisanina o reinkarnacji jakby to o to mi chodziło i w ogóle pozostawał pewien niedosyt, czasem nawet i strach.
Cierpliwie czekałam na coś co spełni moje wymagania, czyli odpowie na pytania , nie zmiesza tego z New Age , parapsychologią , reinkarnacją itd. a jednocześnie przedstawi zjawisko i przede wszystkim jego sens. Cierpliwość się opłaciła. Trafiła w moje ręce książka "Po drugiej stronie" Michaela H. Browna , nie tylko jest w niej to wszystko na co czekałam jest w niej o wiele więcej, jakby autor wiedział iż sam opis nie wystarczy że ludzie czekają na coś więcej.
Fascynująca opowieść złożona z relacji tych , którzy "to" przeżyli, autor nie ograniczył się do katolików, przytacza również wypowiedzi oraz wspomnienia osób innych wyznań jak Żydzi, zielonoświątkowcy, protestanci czy w końcu agnostycy i ateiści. Wszystkie te historie są w jakimś stopniu podobne ( choć chwilami oczywiście się różnią) co dodaje autentyczności zapisowi. Dla mnie jednak najważniejsze jest ( jak się okazało) to że Michael H. Brown nie tylko przedstawia nam to co nas czeka , każdego z nas w końcu czeka śmierć i wieczność , tylko nieliczni jeszcze "na chwilę" wracają. Pisze o tym jak teraz możemy do tej wieczności się przygotować. Co jest najważniejsze w naszym życiu widzianym oczyma Boga , bo to co nam wydaje się sukcesem w Jego oczach niejednokrotnie nie ma żadnego znaczenia. To co nam wydaje się zaś w życiu nieistotne , bo kto by tam zwracał uwagę na uśmiech w stosunku do mijanych osób kiedy na głowie tyle ważnych spraw, jest w rzeczy samej najważniejsze.
" Dla Boga nie będzie miała znaczenia nasza pozycja społeczna. Nie zrobi na Nim wrażenia to, co osiągnęliśmy. A już na pewno nie będzie zwracał uwagi na to co posiadaliśmy."
Za możliwość przeczytania książki dziękuję :
Tytuł : "Po drugiej stronie"
Tytuł oryginału : "The Other Side"
Przekład : Mariusz Szerocki
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2013
Książka : zostaje u mnie
Pamiętam że w szkole podstawowej miałam koleżankę której jedno z rodziców przeżyło śmierć kliniczną , opowiadała nam Ona o tym, wprawdzie dość skąpo czemu raczej trudno się dziwić. To co dla nas było sensacja dla niej przecież wiązało się z bólem i strachem o życie rodzica. Od tego czasu tkwiły we mnie pytania dotyczące tego jak tam jest po drugiej stronie ? Trafiałam na różne artykuły na ten temat również na książki . Jedno co je łączyło to robienie z tego sensacji, pisanina o reinkarnacji jakby to o to mi chodziło i w ogóle pozostawał pewien niedosyt, czasem nawet i strach.
Cierpliwie czekałam na coś co spełni moje wymagania, czyli odpowie na pytania , nie zmiesza tego z New Age , parapsychologią , reinkarnacją itd. a jednocześnie przedstawi zjawisko i przede wszystkim jego sens. Cierpliwość się opłaciła. Trafiła w moje ręce książka "Po drugiej stronie" Michaela H. Browna , nie tylko jest w niej to wszystko na co czekałam jest w niej o wiele więcej, jakby autor wiedział iż sam opis nie wystarczy że ludzie czekają na coś więcej.
Fascynująca opowieść złożona z relacji tych , którzy "to" przeżyli, autor nie ograniczył się do katolików, przytacza również wypowiedzi oraz wspomnienia osób innych wyznań jak Żydzi, zielonoświątkowcy, protestanci czy w końcu agnostycy i ateiści. Wszystkie te historie są w jakimś stopniu podobne ( choć chwilami oczywiście się różnią) co dodaje autentyczności zapisowi. Dla mnie jednak najważniejsze jest ( jak się okazało) to że Michael H. Brown nie tylko przedstawia nam to co nas czeka , każdego z nas w końcu czeka śmierć i wieczność , tylko nieliczni jeszcze "na chwilę" wracają. Pisze o tym jak teraz możemy do tej wieczności się przygotować. Co jest najważniejsze w naszym życiu widzianym oczyma Boga , bo to co nam wydaje się sukcesem w Jego oczach niejednokrotnie nie ma żadnego znaczenia. To co nam wydaje się zaś w życiu nieistotne , bo kto by tam zwracał uwagę na uśmiech w stosunku do mijanych osób kiedy na głowie tyle ważnych spraw, jest w rzeczy samej najważniejsze.
" Dla Boga nie będzie miała znaczenia nasza pozycja społeczna. Nie zrobi na Nim wrażenia to, co osiągnęliśmy. A już na pewno nie będzie zwracał uwagi na to co posiadaliśmy."
Za możliwość przeczytania książki dziękuję :
poniedziałek, 11 listopada 2013
Papież Franciszek - skandalistą ? ;-)
"Papież Franciszek został wybrany na Stolicę Piotrową już kilka miesięcy temu, ale wciąż wywołuje każdego dnia jakiś skandal. Przez to, jak się ubiera , gdzie mieszka , co mówi czy przez to , jakie decyzje podejmuje. I owszem są to skandale, ale wywołane papieską dobrotliwością, świeżością i innowacyjnością.
Z dziennikarzami rozmawia niewiele , właściwie nie rozmawia z nimi wcale, ponieważ >>cyrk medialny<< do niego nie pasuje. Stale natomiast podtrzymuje dialog ze zwykłymi ludzmi, przy czym rozmawia z grupami osób i z konkretnymi osobami. Papież słucha, odpowiada, , pyta ,dociera do najróżniejszych miejsc."
Papież Franciszek i Eugenio Scalfari " Rozmowy z niewierzącym" str. 19 Wydawnictwo M
Wywiad papieża Franciszka z dziennikarzem Eugenio Scalfarim jest jedyny w swoim rodzaju, podobnie zresztą jak sam Papież. Zresztą nie tylko wywiad bo zaczeło się od pewnej publikacji. Eygenio napisał do Papieza po przeczytaniu encykliki "Lumen fidei" na temat wiary zadając najróżniejsze pytania również o to jak to jest z niewierzącymi. I dostał odpowiedz. Mało tego że otrzymał odpowiedz pewnego dnia zaskoczył go ...
" Była godzina 14.30. Zadzwonił telefon.Moja sekretarka , z poruszeniem w głosie mówi do mnie : >>Mam papieża na linii, już go panu przekazuję<<
Trwam w osłupieniu podczas gdy papież mówi do mnie : >>Dzień dobry, tu papież Franciszek<<
>>Dzień dobry Wasza Świątobliwość - odpowiadam, po czym dodaję : - Jestem wstrząśnięty. Nie spodziewałem się że Ojciec do mnie zadzwoni.<<
>>Dlaczego wstrząśnięty? Napisał Pan do mnie list z prośbą o osobiste poznanie. Ja miałem identyczne pragnienie. Zatem dzwonię aby ustalić termin spotkania. Spójrzmy do notatnika w środę nie mogę , w poniedziałek tez nie, pasowałby Panu wtorek?<<
Odpowiadm : >>Świetnie<< .... "
Papież Franciszek i Eugenio Scalfari "Rozmowy z niewierzącym" str. 36 - 37
Wierzcie mi że cała ta książeczka pełna jest tej sympatii i ciepła bijącego zarówno z tej telefonicznej rozmowy jak i w trakcie spotkania osobistego. Czyta się bardzo dobrze wręcz doskonale, jak zwykle zgadzam się właściwie całkowicie z moim ulubionym następcą św. Piotra w tym co mówi. Miłość bliźniego nakazana nam przez samego Boga jest najważniejsza temu nikt nie przeczy. I wszyscy musimy według niej postępować, bo nie można kochać Boga inaczej jak przez ową miłość właśnie. Nie jest to łatwe ale posłuchajmy papieża Franciszka !!!
Mam jedno zastrzeżenie za to poważne. dlaczego nie jest to wywiad rzeka? Kończy się zbyt szybko a ja mam ochotę na więcej i nawet tekst encykliki tego nie wynagradza.
Autor : Papież Franciszek i Eugenio Scalfari
Tytuł : "Rozmowy z niewierzącym"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Książka : zostaje u mnie
Za kolejne przemiłe chwile ze słowami Papieża dziękuję :
wtorek, 10 września 2013
"Mrówki w płonącym ognisku" Teresa Oleś - Owczarkowa
Zapowiadało się znakomicie. Wszystko to co lubię czyli wspomnienia, codzienność , powojenna wieś z jej troskami , smutkami ale i radościami. Ciepło, miłość ale i brutalność biedy , trudnego życia. Nawet fragmentami było całkiem dobrze, wiele z przytoczonych obrazów sama ze wsi pamiętam i to niekoniecznie tej zaraz powojennej. W końcu jestem młodsza. Jednak i ja pamiętam pieczenie chleba na tydzień, sień w której ludzie mijali się ze zwierzętami. Jazdy na wozie , skakanie na sianie, wykopki czy cos co zawsze mnie zadziwiało że wśród jednakowych pól każdy wiedział , który kawałek ziemi jest jego.
Jest to opis wsi , która sama znam i kocham i do której często tęsknię tym bardziej że wiem co stało się z moim ulubionym miejscem na ziemi. Krowę chociażby czy kurę częściej widuję w sklepie na opakowaniu produktu żywnościowego niż mieszkańcy "mojej" wsi na własnych podwórkach. Ich mieszkania są urządzone w tej chwili w bardziej wyszukanym stylu niż nasze w mieście, kilka łazienek , bidety, salony i sypialnie ... a sama pamiętam jak spało się w jednaj izbie lub co ciekawsze na górze w kuchni na piecu ( czy nazywało się to miejsce inaczej nie pamiętam) . Kąpiel w balii ... stare dobre czasy.
Pewnie że nie zawsze było dobrze, że były problemy, że smutki i niemożność utrzymania rodzin często odbijano sobie zapijając się ku zapomnieniu. Jednak pozostaje pytanie czy dziś jest inaczej? Właśnie pęd ku zapewnieniu sobie tego co nagle uznaliśmy za niezbędne spowodował nieuchronne zmiany. I o tych zmianach jest ta książka, migawki z dawniej i obecnie mieszają się pozwalając na porównania , wzbudzając tęsknoty za tym co było i minęło bezpowrotnie.
Sama nie wiem i nie rozumiem dlaczego, mimo iż temat jest mi bliski , w wielu sprawach zgadzam się z autorką mam wręcz podobne spostrzeżenia i z równą nostalgią wspominam stare dobre, minione czasy. Dlaczego książka mnie nie wciągnęła? Dlaczego nie porwała mnie , nie dałam wręcz rady jej przeczytać do końca a i te 130 stron , które przeczytałam czytałam długo , mozolnie i z poczucia obowiązku. Język? Może to że nie jest to jednorodna opowieść w formie pamiętnika chociażby tylko właśnie takie oderwane od siebie obrazki ni stąd ni zowąd przerywane nagłymi wpisami współczesności. Nie wiem , mnie niestety mimo bliskiego mi tematu książka ta nie sprawiła przyjemności.
Autor : Teresa Oleś - Owczarkowa
Tytuł: " Mrówki w płonącym ognisku"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2013
Książka przeczytana w ramach wyzwania "Polacy nie gęsi..."
Za książkę dziękuję Wydawnictwu M
środa, 31 lipca 2013
Manfred Lutz "Szczęście w pigułce"
Autor : Manfred Lutz
Tytuł : "Szczęście w pigułce, kiedy troska o zdrowie staje się chorobą"
Tytuł oryginału : "Lebenslust"
Przełożyła : Monika Dobija
Miejsce i rok wydania : Kraków 2012
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Dzisiaj w dobie mody na zdrowie , na zdrowy styl życia, zdrowe odżywianie , aktywne spędzanie czasu , co chwila nowe diety mające zapewnić nam nie tylko odpowiednia wagę ale i dobre samopoczucie , zatraciliśmy na rzecz tej nowej religii zdrowy rozsądek. O tym pisze Manfred Lutz w swojej książce, o tym że wymaganie byśmy byli zdrowi,sprawni, piękni, wiecznie młodzi jest nierealne do osiągnięcia. A jednak najrozmaitsi samozwańczy eksperci wypowiadają się na ten temat tak jakby znaleźli metodę na życie wieczne i to życie w zdrowiu za wszelką cenę. Przecież to zwyczajne mrzonki. Nikt oczywiście z autorem na czele, nie twierdzi że ćwiczenia, dieta czy racjonalne odżywianie są złe. Stosowane z umiarem, rozsądnie jako uzupełnienie naszego życia z pewnością nam nie zaszkodzą, istotnym słowem jest tu umiar .
Nie da się ukryć że zdrowie stało się samo w sobie bożkiem, ludzie chorzy , niepełnosprawni , starzy są postrzegani jako ci gorsi, bo przecież coś jest z nimi nie tak. Nijak nie wpisują się w oczekiwany model. Od tego już niewielki krok zdaniem autora do eutanazji na całym świecie z powodów estetycznych i ekonomicznych ,a nie jak dotychczas w enklawach z ponoć bardzo ważnych przesłanek. O zdrowiu , życiu i umieraniu decyduje Bóg, nie twierdzę że nie należy się leczyć , jak najbardziej. Jednak podporządkowanie życia tylko i wyłącznie wymogom zdrowego stylu życia , wszelkich często niestety sprzecznych zaleceń różnej maści specjalistów przybiera przerażające rozmiary wymykające się z wszelkich ram zdrowego rozsądku.
Przy tym wszystkim zapominamy że nie tylko o fizyczne zdrowie idzie, ważna jest tez sfera duchowa o której najczęściej zapominamy, a jeśli nawet o tym pomyślimy to szczerze przyznajmy że raczej myślimy o relaksie , pomocy psychologicznej niż o poszukaniu wytchnienia tam gdzie tylu przed nami je znalazło u Boga!
" Przed tzw. religią zdrowia i jej zgubnymi skutkami ostrzega Papieska Akademia Życia . Jej członek - niemiecki psychiatra Manfred Lutz (...) zwrócił uwagę na skutki takiej postawy: >> Jeżeli zdrowie stanowi najwyższą wartość , to prawdziwym człowiekiem jest człowiek zdrowy. Chcąc uniknąć śmierci , ludzie zabierają sobie niepowtarzalny czas życia i dopiero na łożu śmierci zadają sobie pytania , czy nie należało spędzić więcej czasu z żoną , z dziećmi, z przyjaciółmi , zamiast w siłowni , czy nie można było zrobić czegoś dla innych<<"
Papieska Akademia Życia ostrzega przed "religią zdrowia" , "Niedziela " 10/2005 ( z okładki książki)
Za książkę dziękuję Wydawnictwu M
piątek, 5 lipca 2013
"Cień tajnych służb" Dorota Kania
Autor : Dorota Kania
Tytuł : "Cień tajnych służb"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania : Kraków 2013
Dorota Kania - absolwentka wydziału filozofii Akademii Teologii Katolickiej ( dziś Uniwersytet im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego), dziennikarka "Super Ekspresu", "Życia", "Radia Plus", "Nowego Państwa", "Życia Warszawy", TVP, "Wprost". Od 2008 roku związana ze Strefą Wolnego Słowa - "Gazetą Polską", "Gazetą Polską Codziennie", portalem niezalezna.pl, oraz telewizją internetową "Gazeta Polska VOD". Głównym tematem jej publikacji jest historia najnowsza, a w szególności rola służb specjalnych PRL-u i obecnych w naszej rzeczywistości. Nazwisko Doroty Kani zostało umieszczone w Raporcie Departamentu Stanu USA z 2011 r. dotyczącym m.in. łamanie przez Polskę wolności słowa. Sprawa dotyczyła skazania dziennikarki prawomocnym wyrokiem sądu za publikację na temat b.funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, a później UOP i ABW.
króciutka notka udostępniona przez wydawcę pozwalająca na zapoznanie się z autorką
Nie ma chyba nikogo kto nie kojarzy głośnych spraw takich jak uprowadzenie Krzysztofa Olewnika , zabójstwo Marka Papały, zniknięcie Stefana Zielonki czy samobójcza (?) śmierć Andrzeja Leppera czy Sławomira Petelickiego. Nawet nie śledząc polityki, nie oglądając namiętnie wiadomości stacji wszelakich gdzieś te nazwiska słyszeliśmy. Zwykle wygląda to podobnie w każdym przypadku. Dowiadujemy się że ktoś zginął o choćby sprawa zbójstwa Marka Papały, zabito go. Prowadzono dochodzenie wersji było co niemiara od przypadkowego zabicia przy próbie kradzieży samochodu do specjalnie zleconego zabójstwa. Nawet kogoś aresztowano, postawiono zarzuty a potem zwolniono. Kolejna wersja kolejne aresztowanie tym razem Jeremiasza Barańskiego ps."Baranina" ( któż nie zna tego ps. odmienianego latami przez przypadki w TV?) i samobójstwo tegoż mafiosa w celi. Sprawa umorzona. Mniej więcej tak to wygląda w każdym z tych przypadków, kilka wersji, żadna stu procentowo pewna na końcu umorzenie ups nie ma podstaw żeby podejrzewać że ktoś oddał trzy strzały do Ireneusza Sekuły , normą jest przecież że samobójca strzela do siebie trafnie(!!!) trzykrotnie. Zginęły zdjęcia ran, listy pożegnalne, błędy popełnione w tym i innych śledztwach rzucają się w oczy nawet laikom.
Stefan Zielonka po zgłoszeniu przez żonę jego zniknięcia szukany był przez dwa tygodnie jak każdy zwyczajny człowiek. Nie był nim, był w końcu szyfrantem wywiadu ,żandarmeria wojskowa zajęła się tym po dwóch tygodniach. Wersji jak zwykle kilka, próba podważenia zdrowia psychicznego Zielonki . Jedyna pewną rzeczą w tej sprawie jest zniknięcie szyfranta reszta to masa pytań bez odpowiedzi i oczywiście umorzenie będące już normą.
W tym wszystkim nazwiska czołowych polityków różnych okresów współczesnej Polski od PRL do dziś , przeplatające się z różnymi sprawami te same nazwiska i ps. ludzi mafii będącymi jak ps. Inka nagle świadkami koronnymi . Cała plejada mafijnych gwiazd.
Dochodzenie dziennikarskie w tych co najmniej dziwnych przypadkach przypomina wyprawę do lasu , im dalej w las tym więcej pytań bez odpowiedzi. Ogrom przypadków jest niewiarygodny, przypadkowe śmierci, przypadkowe zacieranie śladów,przypadkowe spóźnienia policjantów na miejsca akcji ,przypadkowe ..... kto jeszcze w te przypadki wierzy?
Ramigiusz Muś technik pokładowy z Jaka - 40 który wylądował w Smoleńsku pół godziny przed tragedią , Krzysztof Zalewski ekspert lotniczy został zamordowany przez wspólnika. Mieczysław Cieślar zginął w wypadku samochodowym, ile w tym związku z informacją że po tragedii odebrał telefon od osoby która przeżyła? Tych przypadkowych śmierci osób w jakikolwiek powiązanych z tragedią smoleńską jest chyba jednak trochę za dużo. Kto jeszcze zginął i w jakim wypadku ? Zachęcam do przeczytania. Jeśli chcecie się zapoznać z historią niczym z dobrego thrillera politycznego również zachęcam. Tym bardziej że niektóre osoby występujące w spektaklu są nam znane z pierwszych stron gazet a niejednokrotnie zawołamy w trakcie czytania "On też!?"
Za ciekawą i dającą do myślenia lekturę dziękuję:
niedziela, 26 maja 2013
"Rozmowy bez retuszu" Artur Barciś i Marzanna Graff rozmawiają o wielkiej PASJI wspaniałego aktora i wielkiego człowieka.
Autor: Artur Barciś , Marzanna Graff
Tytuł : "Rozmowy bez retuszu"
Wydawnictwo : Wydawnictwo M
Miejsce i rok wydania: Kraków 2011
Z okładki:
" Rozmowy bez retuszu to niekonwencjonalny wywiad z Arturem Barcisiem - znanym aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym , a także reżyserem. Największą popularność przyniosły mu role w serialach telewizyjnych Miodowe lata oraz Ranczo . Aktor Teatru na Targówku ( 1979 - 1981) . Teatru Narodowego ( 1982 - 1984) ,Teatru Ateneum ( od 1984) wzruszająco opowiada o swoim dzieciństwie , o pamiętanych kreacjach teatralnych i filmowych, o spotkaniach z takimi twórcami polskiego teatru i kina jak Adam Hanuszkiewicz, Krzysztof Kieslowski. Artur Barciś - o czym nie wszyscy wiedzą - jest laureatem nagrody dla najlepszego aktora na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Down Under w Darwin ( Australia) ."
" Marzanna Graff - pisarka, scenarzystka, aktorka. Jest autorką ponad 20 książek .Współpracuje z warszawskimi teatrami Towarzystwo Teatrum oraz Capitol jako aktorka i scenarzystka.Jest wykładowca Akademii Dobrych Obyczajów ,Uniwersytetu Trzeciego Wieku Fundacji Shalom oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego . Za swoje role otrzymała dwukrotnie tytuł Ambasadora Sybiraków . Kaszubi przyznali jej honorową nagrodę Bursztynowe Drzewo"
Skończyłam czytać ten wywiad rzekę w którym to Marzanna Graff rozmawia z Arturem Barcisiem . Jestem pod ogromnym wrażeniem , tak naprawdę nie tylko brakuje mi słów odpowiednich do tego by opisać moje odczucia. Rzadko zdarza się coś tak pięknego, mądrego, ciepłego i dobrego jak ta niezwykle prosta i szczera rozmowa. Zapewne dlatego że , z czego pan Artur jeszcze nie zdaje sobie sprawy ( moim zdaniem) , w pełni realizuje swój zamiar naśladowania Krzysztofa Kieślowskiego o czym mówi z właściwa dla siebie skromnością :
" ... Zastanawiałem się wtedy na czym polega to, że tak można, że wszystko jest jak trzeba ... I nagle zrozumiałem ,że Krzysztof jest człowiekiem , który zawsze mówi prawdę .To takie proste ! On po prostu mówił to co myślał! "
" Uświadomiłem sobie wtedy , a byłem już dość popularnym aktorem , że w wywiadach to ja tylko do pewnego stopnia mówię prawdę , a reszta to jest to , co ja bym chciał aby ludzie o mnie myśleli. Albo mówię coś bo wolę , aby ludzie tak właśnie mnie postrzegali, bo może gdybym powiedział coś innego , to przestaliby mnie lubić. A zawsze zależało mi na ludzkiej akceptacji. Na akceptacji widzów , na tym żeby mnie... lubili. Oczywiście na końcu tego myślenia jest zwykły szacunek. Chciałbym, żeby mnie szanowali ...Chyba po to tez się żyje ,żeby sobie zasłużyć na szacunek ludzi... Tak mi się wydaje, że to jest najważniejsze. Dlatego gdy wspominam Krzysztofa i to jego mówienie prawdy ...Zazdrościłem mu ,że on tak umie. Ja tego nie potrafiłem i chyba do tej pory nie potrafię tak do końca. Nie ,nie potrafię. Na to trzeba się zdobywać"
Uważam że ten wywiad i wyżej przytoczone słowa są najlepszym dowodem na to że pan Artur jednak potrafi i robi to doskonale a plan naśladowania Krzysztofa Kieślowskiego już dawno przestał być tylko planem.
W wywiadzie tym poznajemy "inne twarze" Artura Barcisia. Dlaczego "inne twarze" ? Gdyż jak zapewne wiele innych osób najpierw poznałam rewelacyjnego aktora komediowego w "Miodowych latach" później było "Ranczo" , tu nie mogę się powstrzymać i informuję wszem i wobec że moim zdaniem pierwsza seria "Rancza" była najlepsza, co niedzielę biegłam z pracy na przystanek by zdążyć obejrzeć jak najwięcej z odcinka i to był jedyny przypadek kiedy dziękowałam za reklamy, dzięki nim emisja opóźniała się a ja mogłam obejrzeć czasem nawet cały odcinek od początku! W trakcie czytania zdałam sobie oczywiście sprawę z tego że jednak znam i inne role , przynajmniej serialowe. Dzięki tej książce poznałam wiele innych twarzy/talentów tego małego ciałem jednocześnie wielkiego duchem człowieka, teatr, literatura, musical, malarstwo...
Jako aktora teatralnego jednak ,trudno pisać że poznałam skoro opieram się na książce zawierającej wspomnienia autora, choć właściwie tak poznałam. Talent do opowiadania o życiu, pracy w tym i o rolach teatralnych, pana Barcisia jest tak wielki że miałam wrażenie jak gdybym siedziała na widowni przed sceną a nie w domu w fotelu. I wiecie co, ta wersja z tak autentycznym odbiorem przedstawianych scen dużo bardziej mi odpowiada, naprawdę czułam się jak po powrocie z przedstawienia. Kiedy czytałam o konkursach recytacji czy nawet o egzaminach do szkoły teatralnej , w momencie kiedy widownia zamiera , to i mnie brakowało powietrza. Ta zdolność do tak sugestywnego ukazania swojej pracy i pasji tak bo to jest PASJA , miłości do sztuki i kultury w każdym jej przejawie czuje się strona po stronie, słowo po słowie, tez zadrukowane linijki są nimi przepełnione, to kolejna z "twarzy" .
Piękna postać, piękny wywiad będący dowodem na to że jednak nie trzeba mówić tego co chce usłyszeć widz by być słuchanym, lubianym i podziwianym.
Po tej lekturze sama nie wiem za co zabrać się w pierwszej kolejności, szukanie wspomnianych sztuk teatralnych? Jak chętnie bym obejrzała "Śpiewnik domowy" czy " "Zwolona" Norwida , a "Burzliwe życie Lejzorka " ? Zamieszczona w książce fotografia ze sceny i kolejna z garderoby przyciągają jak magnes, robią ogromne wrażenie, jaka zatem musiała być sztuka!
Jakby tego było mało ,okazuje się że tych talentów autor ma dużo więcej. Nie dość że jest aktorem tzw. starej daty czyli umie wszystko , to jeszcze maluje, pisze bajki "Trzecia nuta i część całości" powoduje najpiękniejszy z uśmiechów ten przez łzy, felietony ..... Prawdziwy człowiek renesansu .
Sztuka zatoczyła koło, Lejzorek i Artur Barciś tym razem jako reżyser.
Książka przeczytana w ramach wyzwań " Z literą w tle "
oraz "Polacy nie gęsi..."
Wydawnictwu M dziękuję za chwile wzruszeń przy tej lekturze .
Subskrybuj:
Posty (Atom)










