Nie ukrywam że nie jest to lektura na jedno popołudnie, wymaga skupienia często bowiem autor przeskakuje z dzieła na dzieło, wprawdzie zawsze przytacza choćby zarys tego z czym polemizuje jednak bez skupienia i spokoju czytać się tego nie da. Ot lektura wymagająca spokoju i niewielkiego ale jednak wysiłku, w zamian daje sporą przyjemność i satysfakcję.
Pan Sławomir Zatwardnicki jak donosi notka na okładce napisał również książkę "Katolicki pomocnik towarzyski, czyli jak pojedynkować się z ateistą" nie ukrywam że chętnie bym się z nim zapoznała. Tym bardziej że , przynajmniej tak to odbieram książka jest z gatuku humorystycznych i dużo łatwiej będzie ją czytać.
Za czas mile spędzony przy tej lekturze dziękuję :
