środa, 27 czerwca 2012

Euro 2012 : Coraz bliżej finału!

 Portugalia - Hiszpania 
  Mój typ : Hiszpania  :-) przekonamy się. Pięknie - Iker  złapał mekę podaną przez Christiana.Czyżby to miał być pojedynek pomiędzy Casillasem a Ronaldo?
  

    Mecz  0 : 0     karne   2 : 4 dla Hiszpanii ,wygrali,wygrali,wygrali :-D
  Choć nie ukrywam że Portugalczycy grali świetnie do tego stopnia że przy karnych nie ibicowałam już konkretnej drużynie.Mimo wszystko dobrze że była poprzeczka :-)
____________________________________________________________________________

  Niemcy - Włochy
 
Tak  czy ? Dobra innej wersji nie przewiduję !

Czy ja wam muszę pisać jak się cieszę? Wiem że cieszycie się tak samo.

Teraz Hiszpania -  Włochy :-)
   

 ___________________________________________________________________________

Maria Ulatowska "Domek nad morzem"

   Skończyłam czytać dziś w nocy, książka ta wywarła na mnie spore wrażenie.Czego najlepszym dowodem jest to że mimo napomknień własnych dotyczących odczuć mną targających nie udało mi się uniknąć odbioru empirycznego,zdarza się. Skoro zdarzyło się nawet Umberto Eco to mogę jedynie liczyć na podobną wyrozumiałość pani Marii Ulatowskiej w stosunku do mnie.
 
   Ewa główna bohaterka gdy ją poznajemy jest małą dziewczynką mieszkającą z rodzicami, dziadkami i wujkiem. Historia Ewy jest opowieścią o dorastaniu,o miłości, o namiętności do książek i o stracie. Jest równocześnie dowodem na to, że przeznaczenia zmienić się nie da i co nam jest pisane przez los otrzymamy, a że nie zawsze wtedy kiedy chcemy,no cóż czasem musimy poczekać,może tylko nam wydaje się że już jesteśmy na dane zdarzenie gotowi a tak nie jest ?
  Z Ewą spędzamy lat kilkadziesiąt, znamy jej radości i troski, tajemnice i marzenia,rozczarowania i tęsknoty.Podczas czytania były momenty kiedy pojawiały mi się łzy w oczach były i takie które wywoływały śmiech.Jak to życie.

  Ewa zostaje osierocona przez mamę, opuszczona w sensie emocjonalnym przez ojca w jakimś stopniu zadośuczynieniem może być to że ojciec zdołał wprowadzić tę małą jeszcze dziewczynkę w świat literatury  i miłość do książek jest tym co towarzyszy jej do dziś, czy to jest w stanie zastąpić ojca? Choinka wie, lepiej żeby tak gdyż wiele cech własnych w tym tatusiu odnajduję.
  Tatuś znajduje nową żonę za jednym zamachem Ewunia dostaje brata,nie nie jest banalnie,nie ze względu na ciążę dochodzi do ślubu a brat starszy jest od naszej bohaterki.Ciocia Irena ( nowa żona taty) nie sprawdzała się w roli mamy Maćka,w roli macochy tym bardziej.
   Większość lat dziecięcych upływa jej (Ewie) pod opieką dziadków. Ewa dojrzewa ,poznaje pierwsze miłości, nawiązuje przyjaznie , kształci się ,pracuje i to wszystko w  towarzystwie największej swej pasji :czytania. Książki towarzyszą jej zawsze i wszędzie.
 
  Historia opisana na stronach ukrytych pod tą przecudną okładką, jest świenie napisana, wciąga już od pierwszych zdań i nie ma takiej możliwości by ją odłożyć przed przeczytaniem,jak wspomniałam czytałam ją do nocy,skończyłam około drugiej a i tak nie mam pojęcia o której zasnęłam gdyż przed oczmi przewijały mi się sceny i myśli z książki, za żadne skarby nie chciała mi dać spokoju.

   Sprawy poważne dotyczące życia każdego człowieka,zwyczajne codzienne  bez patosu co ważne udał się go autorce unikać nawet w chwilach najbardziej zdradliwych dla pisarzy jak śmierć matki Ewy czy fakt bezdzietności naszej bohaterki. Rewelacyjne fragmenty humorystyczne, wierzę że wziete z życia i datego tak naturalnie wyszły zaraz zacytuję co lepsze momenty.

   " - Ewuniu kupiłem ci nową Chmielewską  - pochwalił się 
    A Ewa, zamiast podziękować,zawołała: 
     - Tylko jedną?Natychmiast leć i kup drugi egzemdlarz. 
     Ojciec ,wyczuwając w głosie córki bezwzględny imperatyw ,o nic nie pytal ,tylko ruszył posłusznie do księgarni i kupił drugi egzemdlarz tej samej książki. ....
    - Ewuniu, poczekaj,powiedz mi tylko po co ci ta druga książka? - spytał Jerzy 
    - Dla siostry - odpowiedziała odruchowo ,nie zastanawiając się do kogo mówi.
    -Ach, tak,no dobrze,to biegnij dziecko,do zobaczenia wieczorem - pożegnał się Jerzy ,nie zastanawiając się nad odpowiedzią córki.
    Ale po kilku godzinach na biurku Ewy w pracy zadzwonił telefon. 
   - Ewuniu ale gybyś ty miała siostrę ,to ja bym chyba o tym coś wiedział.

    Kapcie dla  sąsiadki mnie już pokonały kompletnie,sympatyczny ten Jerzy wchodzi gość prosi o kapcie należy mu podać, a że wejście z tych raczej niekonwencjonalnych? Któż by na to zwracał uwagę? Taka wersja taty Borejko z tym że pozbawionego motoru napędowego w postaci Mili. 

   Jak Ewa sobie mężczyzn dobierała
  
"  - Wyobraż sobie, że on w ogóle nie czyta książek !  - odpowiedziała Ewa na jego pytanie (Maćka) czymu nie spotyka się już z Tomkiem  - Jakiegoś analfabetę mi przedstawiłeś ,choć rzeczywiście jest przystojny.Ale żeby nie czytać ??? "  

   W ogóle odnoszę wrażenie że książka powstała na moje prywatne zamówienie a Karolinę to ja sobie życzę znać osobiście ,potrzebuję takiej okulistki ;-)


    Ocena książki : 6/6
       

wtorek, 26 czerwca 2012

Ewa Agnieszka Frankowska "W ciemności nocy"

    "W ciemności nocy "
Ewa Agnieszka Frankowska
      Wydawnictwo Pi
       Warszawa 2012

  Rodzina Rupertów spotyka się po śmierci jednego z jej członków,Leszka, w sprawie testamentu jaki zostawiła jego żona.Wydawałoby się że wszystko jest proste, spotykają się, dzielą się majątkiem i każdy z nich wraca do swoich zajęć. Niestety jeden z nich w tym samym dniu ginie na schodach prowadzących do piwnicy. Tym kimś jest Tomasz Rupert ,który był wykonawcą woli zmarłej. Jak to  bywa policja wezwana przez pogotowie stwierdza że ktoś Tomaszowi dopomógł w opuszczeniu tego świata.
  Motyw mają właściwie wszyscy, sposobność podobnie,śledztwo powoli nabiera tempa,komisarz Feliks Frączak musi sprawdzić wszystkie tropy,niektóre z nich fałszywe inne nie. Ofiar przybywa ,jest porządny trup a nawet więcej, śledztwo w wykonaniu klasycznym i komisarz ze słabościami ale jakmi!
  Pierwszą słabością naszego detektywa są kobiety nic dziwnego że jedna z bohaterek wpada mu w oko,drugą  kuchnia,nie ma co ukrywać jest smakoszem. 

   "Miał dziś ochotę na prawdziwie męskie danie:soczysty kawałek czerwonego mięsa ,aromatyczny i ostry .Umył więc zgrabne,wieprzowe polędwiczki,starannie rozbił,posypał ziołami i pieprzem.
    Potem na grubej drewnianej desce drobno poszatkował młodą cebulę.Lekko podsmażył  na patelni ,dodał dwie czerwone papryki,pocięte ukośnie.Wrzucił mięso i na trzy minuty zwiększył płomień gazu,rumieniąc polędwiczki po obu stronach.Obrał czosnek,starł na glinianej tarce ,wrzucił na patelnię i po chwili odciął dopływ tlenu stalową pokrywką .Pod koniec dorzucił ostre kulki kaparów i czekając na efekt nakrył do stołu.
  Stół prezentował się elegancko ,odpowiednio do okazji,jaką była prawie każda kolacja komisarza.Ciemnozielony obrus ,gładkie białe talerze,wąskie sztućcebłyszczące nowoczesnością ,zapraszały kucharza na wieczorną ucztę ... w oszyczku czekał chleb a obok kieliszek czerwonego wina portugalskiego Bacaliau d'Oro,kolacja była gotowa" 

   W tej powieści jest wszysto to co lubię w dobrym kryminale, to historia w starym dobrym stylu.Zbrodnia a nawet kilka, masa podejrzanych mających motyw i możliwości i detektyw z intuicją. Świetna historia szybko się czyta,wciąga i co ważne autorce udaje się mylić tropy, kiedy się wydaje że już,już wiemy okazuje się że szukanie zaczynamy od nowa.Dodatkowe smaczki to tło społeczno obyczajowe i hobby Tomasza trzymane w tajemnicy przed rodziną a jakie , to już musicie sprawdzić sami. Polecam, szczególnie na takie chmurne deszczowe dni jak dzisiejszy.

    Ocena książi :  4,5/5

sobota, 23 czerwca 2012

Dean Koontz "Prędkość"

    Pierwsze moje spotkanie z Koontzem to książka ,której tytułu nie pamiętam o jakimś naukowcu czy biologu pracującym nad środkiem zapewniającym wieczną młodość czy nieśmiertelnosć , zażywa to coś i prowadząc samochód ulega wypadkowi. Uaktywnia się jakaś mutacja genetyczna i staje się "czymś" bo imś to zbyt wiele powiedziane. Czytałam to dawno, mogłam coś pokręcić ale mam nadzieję  że uda się omuś zidentyfikować powieść, gdyż chcę ją ponownie przeczytać. W bibliotece nie natknęłam się na nią ,znając tytuł szybciej znajdę. Niby z treści niewiele pamiętam ale za to odczucie stjących włosów na głowie towarzyszy mi do dzisiaj :-)

   "Prędkość"

   Bohaterem jest pisarz Billy Willes, pracuje w barze ,pisanie zarzucił po tym jak w śpiączkę zapadła jego żona. Prowadzi spokojne,monotonne i poukładane życie. Praca, odwiedziny u żony , od czasu do czasu spotkanie z przyjacielem, zapasy jedzenia do szybkiego przygotowania. Czego chcieć więcej.No dobra zdrowej żony ok,a poza tym? Wiele ludzi o takim życiu, by mieć wszystko poukładane i zaplanowane by czas sobie powolutku płynął marzy. Komuś widocznie bardzo ale to bardzo przeszkadzało.
  Pewnego dnia Billy za wycieraczką samochodu znajduje wiadomość "Jeśli nie przekażesz tego listu policji ,zabiję uroczą blond nauczycielkę .Jeśli przekażesz ten list policji ,zabiję zamiast tego starszą panią.Masz sześć godzin na podjęcie decyzji"
 Żart? Całkiem możliwe,Billy nawet zna ogoś takiego z podobnym niezbyt wygórowanym poczuciem humoru.Dochodzi jednak do wniosku  że to nie On. Hm , koniec dywagacji na temat żart czy nie żart stanowi znalezienie przez policję zabitej młodej nauczycielki. Morderca jednak nie ma dość i wciąga Billa w tę sprawę coraz bardziej. Kolejne listy nie dające właściwie wyboru, na dodatek działanie jakiekolwiek zostało ograniczone przez niego do minimum, zgłoszenie się na policję jest już niemozliwe jeśli główny bohater nie chce pójść siedzieć.
   Pozostają mu metody podobne do stosowanych przez pociągającego za sznurki psychopatę? Inne wyjście nie przychodzi nikomu do głowy równiez czytelnikowi. Jak sobie poradzi,kiedy podejrzani rodzą się na każdej kolejnej stronie a ci których znaliśmy wcześniej, niespodziewanie, okazuje się też mogą mieć powody ?
 
   Jak zwykle Koontz wprowadza czytelnika w spokojny senny świat po to by udowodnić mu że nic nie jest takie na jakie wygląda a podejrzanym może być dosłownie każdy, prawie wierzy się w to, że również ofiara.:-)

    Z dedykacją na Dzień Ojca dla wszystkich czytających tatusiów, mamusie mogą z czystym sumieniem kupić tę książkę i dać dzieciom by podarowały swoim ukochanym tatusiom.  

  
           

    

czwartek, 21 czerwca 2012

Euro 2012 ćwierćfinały

Zespoły:                                                                    Moje typy:
  Czechy - Portugalia  21.06.2012                      Czechy  
  Niemcy - Grecja        22.06.2012                       Niemcy
  Hiszpania - Francja  23.06.2012                       Hiszpania
  Anglia - Włochy        24.06.2012                        Włochy

 _______________________________________________________________________________

 Czechy - Portugalia

   Pierwsza połowa bez bramki, za to z dwie żółte kartki ,wprawdzi na miejscu Howarda Webba w 21 minucie dałabym Jirackowi żółtą kartkę. Kibicuję Czechom ale faul na Ronaldo był nie fair i do tego dyskusja z arbitrem.
   W 24 minucie Ronaldo ( jak zwykle) strzela i dzięki Cechowi nie ma gola. Pierwszą żółtą kartę dostał Nani , drugą Veloso.
  
   "Wyjął colta i strzelił.Słabo naładowany ten colt"  dyskutują o Ronaldzie komentatorzy :-)
 
   Właściwie jak na razie mecz taki sobie, ale się Czesi napracowali i mam nadzieję że wygrają.
               
   Portugalia wygrała, bramkę zawdzięczają  Ronaldo. Buuu .Tak się zmartwiłam i przeżywałam że dałam sę nabrać na 2: 0 , usłyszałam tylo jak mąż komentuje: "jest akcja, i jeeest 2 : 0 "ale się zdenerwowałam a oni w śmiech ,okazało się że dałam się nabrać bo to była powtórka. Popłakałam się ze śmiechu w efekcie :-)

_________________________________________________________________________________

Niemcy - Grecja

            4 : 2

   Ktoś miał wątpliwości? Dobrze że był ten karny, wbrew pozorom bardzo cieszyłam się również z bramek dla Grecji.

  _______________________________________________________________________________
   
  Hiszpania - Francja

            2  :  0

    To pozostał jutrzejszy dzień i półfinały, ciekawam kto w nich jeszcze będzie grał Włosi czy Anglicy? Stawiam na Włochów. Na razie pomyliłam się raz, zobaczymy jak dalej.

________________________________________________________________________________

 Anglia - Włochy

    Dziś koniec ćwierćfinału,trzymam kciuki za Włochów.

    Wiedziałam Buffon jest WIELKI a ja tego nie widziałam :-( bo moja córka się obudziła i przyszła do mnie spać.i musiałam wyłączyć TV !!!

     2 : 4 karne  :-)  pamiętam karne w rozgrywce Czechy - Włochy to były dopiero emocje dwóch genialnych w swoim zajęciu bramkarzy , na takim poziomie ,cóż tym razem na taką  przyjemność nie ma szans . Wtedy też wygrał Buffon.A jakże.

"Pensjonat na wrzosowisku" Anna Łajkowska


    "Pensjonat na wrzosowisku"
          Anna Łajkowska
    Wydawnictwo Trzecia Noga
           Warszawa 2011


      Powieść jakich wiele ,Basia - kobieta rozczarowana codziennością  ,Marek -  mężczyzna starający się zrozumieć ale ... Karolina,Kornelia i Marcin -  dzieci ,które wiecznie czegoś chcą. Nic nowego a jednak. Po pierwsze udało się autorce napisać historię bardzo prawdziwą , czytając tę powieść co chwila sobie myślałam że tak właśnie jest. Identyfikacja z główną bohaterką w moim przypadu jest pełna, do tego stopnia że nawet nasze małżeńskie dyskusje chwilami wydają się przez autorkę podsłuchane :-)  Dzieci, zecydowanie lepiej wyszły dziewczęta i starszy już Marcin, ale i ten trzylatek całkiem sympatyczny, relacje między dziećmi jak i z rodzicami  realne do bólu.
   Po drugie otoczenie robi wrażenie. Autorka tak pięknie opisuje miejsca , drogi, domy ,pokoje że mamy wrażenie bycia tam razem z Basią i jej rodziną, plebania w Haworth pod piórem Anny Łajkowskiej zostaje nadal tajemniczym miejscem ale za to jakże bliskim czytelnikowi,a rodzeństwo Bronte niby już znamy szczególnie po książce " Na Plebanii w Haworth" Anny Przedpełskiej - Trzeciakowskiej a jednak autorce "Pensjonatu" udało się rozbudzić mój apetyt na więcej i więcej.

  Nie byłabym sobą gdybym mimo wszystko czegoś nie zaznaczyła, gdybym nie znalazła jakiegoś ale, mam nadzieję że nikogo nie urażę bo nie to jest moim celem. Tajemnicze pudełko od kuzynki. Zastanawiam się nad celowością tego rekwizytu, może autorka chciała pokazać to czego nie mogła dopuścić w tak sielskiej historii jak ta  o Basi i Marku? Całkiem subiektywnie stwierdzam że pudeło mnie irytowało, upuściłam trochę pary i ... przepraszam ale nie mogłam się powstrzymać.

    Ocena książki : 5/6

 

środa, 20 czerwca 2012

"Krągła rewolucja" czyli jak jadłam parówki o pierwszej w nocy.

  "Krągła rewolucja.Piękno w rozmiarze XL i w .... każdym innym"
                             Rachel Caplin i Tonya Sandis
                                Wydawnictwo: Helion



 
  Rachel Caplin, trenerka fitnes,autorytet w zakresie odbioru własnego ciała oraz Tonya Sandis weteranka przemysłu filmowego napisały książkę, którą powinny mieć i znać wszytkie kobiety, więcej, ta książka powinna być obowiązkowym prezentem dla naszych córek w wieku dojrzewania a nawet wcześniej. Jeśli wezmiemy pod uwagę ,że już dziesięcioletnie dziewczynki i  chłopcy potrafią być na diecie. Ten smutny fakt znam z własnego podwórka zatem wiem że autorki w niczym nie przesadzają.
  Mój syn ma koleżankę która chce być anorektyczką,bo one są szczupłe, i w tym celu każdego dnia planuje co zje, jedenastolatka!!! I to normalna szczuplutka dziewczynka bez zbędnego grama tłuszczu. Inny przykład to zasłyszana rozmowa dziewczynki może też dziesięcioletniej albo i młodszej z jej babcią. Spotkałam je w sklepie i ze zdziwieniem usłyszałam jak dziewczę to dyskutuje z babcią na temat tego co włożą do koszyka, oczywiście podstawą decyzji była kaloryczność danego artykułu. Babcia jest psychologiem w pobliskiej szkole. Sma nie wiem co mnie bardziej przeraża dywagacje wnuczki czy milczenie babci.
  Sama pochodzę z pokolenia na wiecznej diecie niezależnie od wagi bo zawsze można ważyć mniej.Przerobiłam osobiście wszystko czyli i anoreksję i bulimię i wieczne niezadowolenie, po przeczytaniu książki wiem że dopadło mnie też swego czasu uzależnienie od sportu a dokładniej ćwiczeń fizycznych.

 Po pierwsze i najważniejsze:książka pomaga uzmysłowić sobie że zwykle odchudzamy się nie dla siebie a dla innych, by zobaczyć choć nikły błysk w ich oku kiedy mówią "O! Schudłaś.", że wychodząc z domu stajemy przed lustrem i zastanawiamy się co inni o nas pomyślą jak nas zobaczą w takim czy innym stanie. Niejedna kobieta i mężczyzna też niejeden, nie ma co ukrywac zauważył u siebie że jeśli ktoś spojrzał w jej/jego kierunku natychmiast ,uruchomiła się panika bo musi być coś nie tak z nami, do głowy rzadko przychodzi w takiej chwili myśl "Może świetnie wyglądam i się spodobałam/łem ?"

   Odkrywają przed nami Panie to co same wiemy tylko jeszcze brakuje nam potwierdzenia, że wszystkie te znane z filmu ,wybiegów dla modelek ideały nimi nie są.Wygląd zawdzięczają godzinom pracy makijażystów,wizażystów, projektantów,oświetleniowców i specjalistów od obróbki komputerowej.To jeszcze nie wszystko, treningi do upadłego, diety typu listek sałaty i niejednokrotnie załamanie psychiczne. To jes to,co toważyszy gwiazdom na co dzień.

  "Teraz jestem gruba ,ale szczęśliwa.Byłam chora i zmęczona głodzeniem się ,by szczupło wyglądać..."
    Liv Tyler ( przy ręceniu władcy pierścieni ważyła 56 kilo,teraz waży 70 kilo przy wzroście 177cm)

   Krzyczeć mam ochotę, nie wiem czy zauważyliście, znana kobieta,odnosząca sukces ,pewna siebie (chyba) mówi że jest gruba gdy ma wagę IDEALNĄ  DO WZROSTU!!!! Nóż się w kieszeni otwiera.
 
  Przemówiło do mnie pewne porównanie zawarte w książce.Pomyślmy o noworodkach rodzą się każde inne ,z inną wagą, innym wzrostem ( no długoścą ok?) innym kolorem włosów albo i bez. Dlaczego pózniej na siłę staramy się dorównać do jednego ,wcale nie zdrowego ,nawet nie pięknego wzorca? Nie wyszliśmy spod jednej sztangi, zatem nie ma się co tłumnie na tę jedną pchać w wieku pózniejszym.
  Zatrważające jest to że w środowiskach dotąd odciętych od tych "wydumanych ideałów" kiedy już je poznają zwiększa się ilość zaburzeń odżywiania w sposób lawinowy. I tu moje i nie tylko zapewne, pytanie,co takiego się dzieje że kobiety dotąd cenione za krągłe kształty idiocieją
i biorą przykład ze skrajnej patologii zamiast zachęcić do tego by przykład brać z nich?

   Wszystkie jesteśmy piękne i to musimy wreszcie zrozumieć! Ta książka jest do tego pierwszym krokiem a potem pójdzie już z górki. W trakcie jej czytania ,a była to pierwsza w nocy powędrowałam głodna jak wilk, do kuchni i zrobiłam sobie parówki w sosie meksykańskim, bez wyrzutów sumienia za to z pełnym zadowoleniem.

    "W wiekach średnich używano gilotyn,łamano kołem,biczowano i zakuwano w łańcuchy.Dzisiaj mamy o wiele skuteczniejsze narzędzie tortur zwane wagą domową "
     Stephen Phillips

    A jeszcze bardzo ważna sprawa mam 33lata i 60 kg. przy wzroście 164 i wiecie co "Moja sylwetka jest taka jaka być powinna bo ja tak twierdzę" *


  Ocena książki:  6/6

  * liczby prawdziwe, cytat  z książki,oswajam się z nim :-)
   pozostałe cytaty również z książki "Krągła rewolucja"