Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżycjada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżycjada. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 października 2013

Musierowicz NIE JEST w złym humorze w przeciwienstwie do Szybowicz

  
      Spokojnie, oddychać , policzyć do dziesięciu ......... nie działa. Po przeczytaniu tekstu Elizy Szybowicz w "Książkach" (magazynie literackim Agory ) dotyczącym poznańskiej pisarki Małgorzaty Musierowicz nie działają żadne sposoby na uspokojenie. Wybaczcie ale takiego steku bzdur , ilości błędów merytorycznych dawno nie widziałam. Dziwię się tylko że ktokolwiek to "puścił" jak to się mawia. Ktoś chyba to wcześniej czytał? Choć mam spore wątpliwości i zakładam że nazwisko "Musierowicz" miało przyciągnąć czytelników i nic ponad to. Żeby nie być gołosłowną, siedzę i czytam po raz nie wiem który to cudo , otoczona jestem książkami z serii Jeżycjady i nadal nie mogę uwierzyć. 
   Wygląda to mniej więcej tak że czytam akapit tekstu z magazynu i niedowierzając " To moja ukochana Musierowicz, mogła to napisać? Gdzie? " wstaję i szukam według lichych wskazówek pani Szybowicz. Jeśli już się chciało czepiać powołując na określone sceny należało zacytować albo choć wpisać dokładnie gdzie szukać cytatu. Nikt chyba nie zna tego na pamięć. Szukanie zaś "wskazanych" fragmentów na podstawie tylko i wyłącznie tytułu tomu jest wykonalne a jakże dla osoby z odpowiednim samozaparciem i jednak trochę już znającej treść wspomnianych książek. Innym zwyczajnie nie będzie się chciało, czyżby o to chodziło autorce artykułu? 
 
    Dla ułatwienia dodam tylko że cytaty z książek Małgorzaty Musierowicz będą  w kolorze zielonym, cytaty z artykułu Elizy Szybowicz  w niebieskim. Sprawami oczywistymi nie będę się zajmować.  
    Zaczynamy od pierwszego zarzutu w stosunku do mojej ulubionej pisarki.
    "Lubi siebie przedstawiać jako pisarkę przyjaciółkę, która utrzymuje intensywne kontakty z czytelnikami składającymi jej wizyty i zasypującymi ją korespondencją. Regularnie dziękuje za >>całe mnóstwo życzeń , dobrych słów i myśli  - kartki, listy,pocztówki , fotografie i rysunki a nawet prezenty<< "
    Niewątpliwie są to objawy sympatii, wspomina o nich p.Musierowicz od lat, nie tylko we "Frywolitkach" i nie tylko w trzeciej ich części, nie bardzo wiem o co ma do pisarki pretensje p.Szybowicz ? Zarzuca jej że tak nie jest? To wymagałoby dowodów. Wprawdzie wspomina że wygląda to pięknie gdyby nie to że "swój szlachetny projekt Musierowicz realizuje nieszlachetnie"*   To znaczy ? Bo w dalszej części argumentów i dowodów oraz przykładów na tę nie szlachetność szlachetności jednak brakuje.
   
   Czytamy dalej. Wbrew pozorom robi się jeszcze ciekawiej.
  " Nie - Borejków , łatwo rozpoznać - cuchną i maja rzadkie włosy, oglądają telewizję i nie znają na pamięć >>Pana Tadeusza<<.Często bywają agresywni." *
     Przy tych rewelacjach przestaję myśleć w języku dostosowanym do dyskusji i na usta ciśnie mi się jedynie pytanie: że co ? Czy my czytałyśmy te same książki? Domyślam się że chodzi o Bodzia z "Czarnej polewki" , jednak cytat sugeruje że dotyczy to wszystkich nie - Borejków. Zatem pytam co z Matyldą z "Opium w rosole" , co z p. Dąbek - Nowacką matką Pawła z "Kłamczuchy" a Ewa Jedwabińska? Tych osób jest więcej. Ot choćby Felicja będąca Borejką tylko z nazwiska. Dobrze przyjmijmy to za przenośnię bo zapewne o to chodziło.
    Czy ktoś czytał może gdziekolwiek by potomstwo Borejków od Gabrysi, Idy , Nutrii i Pulpy począwszy a na  Łusi  kończąc korzystało z edukacji domowej, bo to stwierdziła w art. jego autorka ,zdanie : "Ostentacyjnie nienowoczesna jest też wiedza Borejków , zdobywana w ramach edukacji domowej , bo szkoła może tylko zaszkodzić." *sugeruje bowiem że nie uczęszczają oni do szkoły jako takiej. Zaznaczmy może że  tekst ten może przeczytać każdy, również osoby które o Małgorzacie Musierowicz i Borejkach w życiu nie słyszały,wątpię by to zdanie zrozumiały inaczej.
    Właściwie czytam i najchętniej przytoczyłabym artykuł wtrącając swoje uwagi, niemniej ani nie mam czasu ani ochoty na taka pracę. Kto chętny cały artykuł znajdzie w "Książkach". Jednak kilka spraw muszę jeszcze poruszyć.

   Pani Szybowicz przeoczyła kilka spraw celowo albo przypadkiem , posłużę się tu w każdym razie śródtytułami z artykułu, będzie łatwiej zorientować się jakie zarzuty stawiane są autorce sagi o Borejkach.
 
    Nowoczesność
 
    Zarzuca się pisarce że nie lubi nowoczesności, woli coś co ( ponoć) uważa za staroświeckość. W każdym razie chodzi o kwestię mieszkania w kamienicy a nie w bloku, pozbycie się telewizora i życie wśród zakurzonych książek. Nie mam pojęcia co w tym złego nie wspominając już o tym że jak najbardziej współczesne, nowoczesne i wręcz modne staje się wyrzucenie TV, to wręcz nobilituje. Oczywiście uważam to za drugą skrajność , niemniej nie ewentualne mody tu omawiam.
   Pisząc o braku rozmów o seksie, antykoncepcji czy aborcji autorka artykułu wspomina że Borejkówny nie uprawiają seksu przedmałżeńskiego , pomijając oczywiście Różyczkę jako wyjątek a to tylko dlatego zaszła że jej nie uświadomili. Myślę że dziewczyna na studiach , pełnoletnia jest w stanie sama sobie poradzić w tej kwestii. Poza tym pisarka zastosowała tu ( może i wyszło to przypadkiem) podobieństwo losów matki i córki , wszak i mama Różyczki zaszła w ciążę przed ślubem zdaniem p. Szybowicz była zapewne wiatropylna gdyż chwilę później pisze ona że inne Borejkówny przed ślubem seksu nie uprawiały. Przypominam że Borejkowie są rodziną katolicką trudno by rodzice uczyli dzieci czegoś całkowicie przeciwstawnego do swojego światopoglądu.
   Jeszcze co do antykoncepcji czytamy w "Srężynie" że Kazimierz jest owocem zapomnienia - interpretować chyba każdy potrafi. Choć nie , nie każdy co udowadnia nam się w dalszej
części.
  
  Feminizm

  Nie bardzo wiem czego tu się czepiać jednak znalazła się możliwość, otóż pisarce dostało się za to że mężczyzni, którym nomen omen wcześniej zarzucano nie zajmowanie się dziećmi i domem ,się nimi zajmują. Dostało się ojcu Borejko za pilnowanie wnuków, czy naprawdę nie znamy ze swojego życia przypadków że tatuś był wiecznie zapracowany z głową w chmurach a kiedy pojawiły się wnuki jednak się nimi zajmował? Bo ja takie znam. Po drugie dostaje się Grzesiowi ( mąż Gabrysi) bo pomaga Gabrysi w gotowaniu , sprzątaniu i zakupach. Oczywiście zgadzam się  z tym że pisarka trochę poszła tu czytelnikom na rękę tworząc te sytuacje po zarzutach o całkowitym poświęcaniu się matek i nieuczestniczeniu w w/w obowiązkach mężczyzn. Jak widać tak zle i tak niedobrze.

    PRL

  To już spora przesada i właściwie zastanawiam się jakie niby związki z PRL-em miała Małgorzata Musierowicz poza tym że w tym czasie żyła i tworzyła? Bo jakieś związki podobno starała się wymazać pisząc "Kalamburkę" . Sugestia wręcz niesmaczna i prosząca się o zdecydowane kroki odpowiednich osób.
   "Kalamburka" napisana została by wytłumaczyć pewne wątpliwości ale z pewnością nie by zaprzeczyć ewentualnym "związkom" pisarki z systemem. Radziłabym zapoznać się zarówno z biografią p.Musierowicz jak i jej brata poety Stanisława Barańczaka, zapewniam że żadnych "związków" tam nie było.
   Czytanie ze zrozumieniem kuleje w wielu sytuacjach ot choćby obsikiwanie kamienic ale o tym później. Pada zarzut że nagle dorobiono Ignacemu przeszłość opozycjonisty , a ja zapytuję gdzie był Ignacy Borejko w "Opium w rosole" zdaniem pani krytyk? 
   Kolejny rewelacyjny cytat poniżej :
    "Ikoną epoki jest Mila w ciąży - omdlewająca z przemęczenia i niedożywienia . Trochę się to nie zgadza z >>Brulionem Bebe B.<< w którym społeczeństwo swobodnie urywało się z pracy godzinę  przed czasem.. Ale Musierowicz nie chce pamiętać , co pisała wcześniej , ani tym bardziej niuansować obrazu epoki" *
    Tak naprawdę to aż korci mnie by poprosić o tłumacza  szczególnie jeśli chodzi o drugą część cytatu. Nie wiem kto i o czym nie chce pamiętać , ale na miłość boską ciąża Mili w "Kalamburce" to rok 1970 i nie z powodu przeciążenia pracą ona mdleje.
    Oto wspomniana scena z "Kalamburki" :

    " Zagłuszane radio buczało nieznośnie , ale Felicja postanowiła , że dosłucha do końca wiadomości z Wolnej Europy - dotarły do niej, przez trzaski i szumy, jakieś niepokojące urywki zdań. Zrozumiała tylko, że na Wybrzeżu coś się dzieje, są strajki przeciwko podwyżkom cen , dochodzi do starć. Akurat tyle usłyszała kiedy zadzwonił telefon.Nie od razu odebrała , bo właśnie doprawiała zupę, ale on dzwonił i dzwonił, więc pobiegła do przedpokoju i wreszcie podniosła słuchawkę.
   - Proszę,słucham?
   - Ciociu ... - powiedziała w słuchawce Gabrysia , jakimś nieswoim głosem. Felicji wydawało się że dziecko jest zapłakane, a w każdym razie -  zmartwione.
  - Co tam znowu, nie daj Boże ? - spytała niespokojnie.
  - Ciociu a może byś tak przyszła do nas? Ale szybko.
  - Co się stało? - przelękła się Felicja .Mila była znowu w ciąży, siódmy miesiąc, i tym razem jakoś  zle znosiła swój stan. Mdlała, słabła , a wszystko dlatego że miała za mało hemoglobiny. Ta bidula nie umie kompletnie dbać o siebie. - Czy mama zle się czuje?
  - Tak ciociu. A tatuś w Gdańsku.
  - W Gdańsku ? No, to faktycznie . Trudno się dziwić. - Już lecę rzuciła do słuchawki....
... - Słuchałaś Wolnej Europy! - karcącym tonem powiedziała Felicja , słysząc z kąta , z niskiego regału , charakterystyczne buczenie zagłuszarki i niewyraźne gadanie. -
po co ty się denerwujesz?
  - Ignaś gdzieś tam jest - wyjaśniła  Mila słabo.- Pojechali na naradę.
  - A kiedy miał wrócić ?
  - Dziś rano.
   - no to poczekaj jeszcze z tymi nerwami - pocieszyła ją Felicja wbrew przekonaniu , ale za to ze sztucznym ożywieniem. - to tylko strajki."  **
   "Brulion Bebe B." to rok 1988 , osiemnaście lat różnicy . Po pierwsze mogło i nawet zmieniło się sporo w tym czasie,po drugie co ma omdlenie Mili ze swobodnym wychodzeniem z pracy przed czasem bo nie rozumiem?

   Pieniądze

   I tu trafiamy na owo obsikiwanie kamienic. Chodzi o tekst w którym pani Musierowicz boleje nad tym że w Poznaniu pewna właścicielka kamienic podnosząc niebotycznie czynsz ( 25 tyś/mieś) pozbyła się antykwariatu im. Żupańskiego oraz Księgarni Muzycznej , stary to sposób i nie ma się co oszukiwać o zwolnienie lokali właścicielce chodziło by wynająć je drożej. Choćby i "pijalni wódki"  Zarówno antykwariatu  jak i księgarni w dawnym miejscu nie ma. I tu rozżalona pisarka pisze , cytuję :

    "Może więc tylko bywalcy nowych lokali w dwu kamienicach staromiejskich  wymierzą sprawiedliwość, siusiając do ich bram, wymiotując regularnie na klatkach schodowych, wybijając okna i smarując tynki, drzwi i ściany wewnętrzne sprayowymi napisami ohydnej treści, takimi właśnie , jakie pokrywają od góry do dołu marmurowe ściany przejścia podziemnego pod poznańską Kaponierą.
   Ale słaba to pociecha szczerze mówiąc." ***
 
   Znając Poznań wcale bym się nie zdziwiła gdyby tak się stało i tylko o to chodziło pisarce. Twierdzenie że namawia Ona do sikania po tychże bramach jest sporą nadinterpretacją albo raczej wskazuje na kompletne niezrozumienie czytanego tekstu.
  
   
     Chciałam podzielić swoją "odpowiedz" na dwie części , doszłam jednak do wniosku że nie będę więcej męczyć się z czytaniem wyimaginowanych zarzutów pani Szybowicz zresztą co mogłabym napisać?
   Ida nie zostawiła Sławka ze względu na to że był "robotnikiem" . Tygrys nie odszedł od Wolfiego z powodu nieznajomości "Pana Tadeusza", przecież wszyscy to wiedzą . Ok nie wszyscy. Robienie zarzutu z tego że ktoś czyta klasyków oraz kanon literatury europejskiej ośmiesza tylko autora tegoż pomysłu.

    Dziwi mnie tylko że jak wspomniałam na wstępie ktokolwiek ten tekst o pisarce znanej i szanowanej, z wyrobioną renomą zgodził się opublikować. I to nie ze względu na to że jest to tekst krytyczny. Powodem mojego zdziwienia jest to jak można zgodzić się na publikację pełną błędów, nieścisłości ( na tyle poważnych że powstaje wątpliwość co do czytania tekstu ze zrozumieniem i taka osoba nie dość że nie zrozumiała jeszcze krytykuje i wytyka diabeł wie co tak do końca) i pomówień wręcz. Wiem tylko że ja na "Ksiażki" nie wydam już nawet złotówki, gdyż mogę podejrzewać że i pozostałe artykuły są na podobnym poziomie. Podejrzewam też a z każdym czytaniem moja pewność rośnie że brakowało nawet na korektora. Wstyd.
 
    * Wszystkie "niebieskie" cytaty za "Musierowicz jest w złym humorze" Eliza Szybowicz "Książki. Magazyn do czytania" nr.3 (10) Pazdziernik 2013
     ** Małgorzata Musierowicz "Kalamburka" Akapit Press 2001 wydanie I str. 81 - 82
   *** Małgorzata Musierowicz "Frywolitki 2" Akapit Press 2001 wydanie I str. 98
    Śródtytuły pochodzą z publikacji "Musierowicz jest w złym humorze" Eliza Szybowicz 

niedziela, 4 listopada 2012

Małgorzata Musierowicz "McDusia"

   Autor : Małgorzata Musierowicz
   Tytuł : " McDusia"
   Wydawnictwo : Akapit Press  
   Rok wydania : 2012 wydanie I

    
 

    McDusia to Magda ,jedna z blizniaczek Kreski i Maćka .Pamiętacie jak Ida zostawiła malucha biegnąć Janinie na pomoc? A to że nasza Pani laryngolog przegapiła jedną z panienek pamiętacie? Wszystko to opisane zostało w "Pulpecji" M.Musierowicz.  W "McDusi" autorka wraca do starych bohaterów wykorzystując w świetnym stylu łącznik,jakim dla nich wszystkich była postać profesora Dmuchawca. Nie ukrywam że liczyłam na to iż będzie On żył wiecznie, dzieląc się z nami swoją mądrością, szczerością i doświadczeniem życiowym. Niestety! Nic i nikt nie trwa wiecznie. Pożegnanie z tym wspaniałym pedagogiem, jest smutne, ale jednocześnie daje nadzieję że Jego testament zostanie spełniony przez godnych następców w postaci znanych nam przecież nauczycieli tj. Hajduk ,Dambo czy Aurelia. Pod tym względem możemy spać spokojnie, pałeczka została przekazana w odpowiednie ręce. Wiem że zarzuca się autorce że zbyt wiele czasu ( stron) poświęciła na to swoiste pożegnanie. Uważam że sceny w domu Dmuchawca są najlepszymi, najpiękniejszymi  i  najciekawszymi w tej powieści.
   Jak zwykle u Małgorzaty Musierowicz akcja dzieje się wielotorowo. Nadchodzi czas ślubu Laury i Adama, obserwujemy przygotowania do tego wydarzenia przy okazji wspominając poprzednie sluby w rodzinie Borejków od seniorów począwszy. Czy w tym najważniejszym dla młodej pary dniu zdarzy się coś niespodziewanego? Może ktoś przytnie welon?  Może ktoś zapomni kluczy a ktoś inny będzie musiał włamywać się do domu weselnego? Może zagubią się obrączki?Co się stanie? Podszeptuje mi zaniepokojona wyobraznia że może nie stanie się nic ale sam ślub będzie wydarzeniem fatalnym, jak o swoim ślubie z Pyziakiem  myśli Gabrysia?
  Spotykamy zwariowaną nadal a jakże i złośliwą Idę , jak zwykle nie odpuszcza nikomu a na McDusię to chyba się uwzięła, jak to starsza ciotka z bzikiem na punkcie czystości ( pedantka!!!) i zdrowego odżywiania co jak domyślić się można nie jest z kolei istotne dla tytułowej bohaterki,dzięki temu powstają przekomiczne sytuacje.Idunia zawsze była histeryczką i raptusem i to jej zostało do dziś ,pamiętamy jak pomalowała Lisieckich ,prawda? Jako dorosłej osobie być może nie wypada jej chclastać pędzlem po cudzych dzieciach i ich ubraniach co zdecydowanie odbija sobie za pomocą ciętego języka.
  Józef Pałys i Ignacy Grzegorz Stryba rywalizują ze sobą, chcący czy nie, świadomie czy czy nieświadomie, celowo bądz przypadkiem. Na Józefa zwraca uwagę Magda, na Magdę zwraca uwagę Ignacy w przeciwieństwie do kuzyna.Nie jest to pierwsza sytuacja gdy panowie rywalizują o jedną pannę ,pamiętacie Trollę ? Nie będę psuła niespodzianki pisząc kto ,kogo i z kim ostatecznie.Mogą tylo zdradzić że będzie, ciekawie, pojawi się też jeszcze jedna postać równie sympatyczna jak już dwie wspomniane dziewczęta.Będzie się działo...
   Serdecznie polecam!Małgorzata Musierowicz bezustannie w świetnej formie!
 
   Chciałabym zaznaczyć że mnie książka bardzo się podobała, jest to jak zawsze zresztą przyjazna,mądra pełna ciepła i miłości powieść. Przywracająca wiarę w ludzi i wartości, nie wszystko nam wolno, a raczj nie wszytko przynosi korzyść.Możemy oczywiście wdać się w bezsensowną moim zdaniem dyskusję o równouprawneniu i feminstkach tylko po co? Ktoś się poczuł urażony? Dostał prztyczka w nos i zabolało? Hm. Uważam że należy się współczesnym dziewczętom lekcja tego co wypada a co nie. Proste pytanie dla najgłośniej krzyczących, dlaczego dziewczyna pocałowana wprew woli ma prawo uderzyć chłopaka a odwrotnie juz nie? ( Nikt tu jeszcze nkogo nie uderzył, ale nożyce i te sprawy..) To mamy to równouprawnienie czy nie? 

  Ocena książki: 6/6  głównie za rewelacyjne przedstawienie testamentu profesora

     Ksiązka przeczytana w ramach wyzwania pazdziernikowej Trójki e - pik, autor z dzieciństwa.