Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieda w literaturze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieda w literaturze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 czerwca 2014

Irena Matuszkiewicz "Odkurzanie firmamentu"

  Autorka : Irena Matuszkiewicz
 Tytuł : "Odkurzanie firmamentu"
 Wydawnictwo : Wydawnictwo MG
 Wyzwanie : czytam książki z biblioteki 

        Jest to jedna z moich ukochanych książek, przeczytałam ją niezliczoną ilość razy. Tym razem zresztą też nie skończyło się na jednym czytaniu a i dziś gdy wzięłam ją do rąk w celu jej opisania niezauważalnie wciągnęłam się w życie głównej bohaterki i nagle okazało się że czytam ją ponownie, a  miałam tylko zajrzeć. W ogóle muszę się przyznać bardzo lubię twórczość pani Ireny , w lekki , zabawny ale i w odpowiednich momentach całkiem poważny sposób pisze Ona o sprawach dotyczących powiedzmy umownie "przeciętnych " ludzi.
   Najpierw była seria z pająkiem tzn. było to pierwsza moja książka tej autorki, kryminał połączony z powieścią obyczajową bardzo sympatyczny. Pózniej w moje ręce wpadła książka "Przebudzenie" , którą to natychmiast po zakończeniu zaczęłam czytać raz jeszcze. "Przeklęte, zaklęte" zrobiły na mnie równie wielkie wrażenie i też czytałam je już ze dwa , trzy razy. Jednak niezmiennie najczęściej wracam do Sabiny i jej zmagań z życiem. Sabina jest bohaterką "Odkurzania firmamentu" , kobietą jakich wiele spotykamy w swoim życiu , wychudzoną , zapracowaną liczącą każdy grosz. Ciężko pracuje na to żeby odpracować pewne złe decyzje w swoim życiu , w pewnym stopniu naiwność i wiarę w to że nikt nie ma złych zamiarów ale też chęć bycia w centrum wydarzeń , mieć pieniądze i łatwo żyć. Tylko czy takie chęci o ile nie robi się nikomu nic złego same w sobie są naganne ? Niemniej nasza bohaterka została ukarana, jej małżeństwo trwa siłą przyzwyczajenia ale i dzięki temu że Sabina nie wyobraża sobie zostawić męża mimo jego kiepskiego stanu , zarówno fizycznego jak i psychicznego, to również jak i wiele innych niepowodzeń odbiera jako pokutę. Żyje z dnia na dzień zastanawiając się jak za 10 zł nakarmić dwie dorosłe osoby czyli nie oszukujmy się jak spora część społeczeństwa. Pędzi od pracy do pracy , sprzątając mieszkania gwiazd, osób znanych teraz lub w zamierzchłej przeszłości bo i tak bywa, ocierając się o wielki świat zmaga się ze swoją szarą codziennością , ograniczoną do czterech ścian. Niezupełnie , chwilami wytchnienia bywają regularne spotkania z Wioletą, sąsiadką z osiedla z którą razem projektują , wykonują i wystawiają na allegro biżuterię i to właśnie dzięki związanemu z tym zajęciem , zbiegowi okoliczności poznamy przeszłość Sabiny.
    Największym plusem tej powieści dla mnie jest jej zwyczajność, to że takie życie jakie wiedzie Sabina może wieść każdy. Nie odziedziczyła ona nagle fortuny, nie znalazła bogatego kochanka, nikt nagle nie machnął czarodziejska różdżką  by wszystko naprawić , by bohaterowie mogli żyć dalej długo i szczęśliwie. Jest taka jak nasze życie , to jest jej siła, to jest jej moc. Ta normalność , zwyczajność , brak zadziwiających zbiegów okoliczności, rycerzy na białym koniu. Każda z nas może identyfikować się z Sabiną ot choćby gdy zastanawia się czy jechać tramwajem czy może iść pieszo i zaoszczędzić na bilecie, co podać na obiad by zmieścić się w budżecie, samo życie. Jednym słowem , to nie jest bajka to życie. Prawdziwe życie ! I dlatego właśnie kocham książki Pani Ireny Matuszkiewicz.
   Przyznaję iż zdarza się o czym pisałam choćby przy okazji opisywanie powieści Ewy Ostrowskiej "Ja, pani wozna" , pewne zabiegi bardziej odpowiednie do bajek i baśni dla dzieci mnie po prostu irytują.
 

czwartek, 20 lutego 2014

Bieda w literaturze czyli nie tylko Germinal.


   Marlow na swoim blogu opisał ostatnio wrażenia po lekturze książki "Germinal" E. Zoli, po tym wpisie i nie tylko zresztą myślałam o szeroko pojętej biedzie, myślę że takiej prawdziwej , skrajnej nędzy zwyczajnie nie znam i jak każdy raczej znać nie chcę. W komentarzach poruszono również te kwestię w odniesieniu do czasów współczesnych. Czytając biblię z kolei pomyślałam że przecież sporo tam o biednych napisano, o pieniądzach zresztą również. I jak na zamówienie trafiłam na tekst księgi "Mądrość Syracha" rozdział 13 wersety od 18 do 24.

   "Bogaty i ubogi
   Jakiż pokój między hieną a psem
   i jakiż pokój między bogatym a ubogim?
  Onagry na pustyni są żerem dla lwów,
   a biedni są łupem dla bogaczy.
  Jak obrzydliwością jest dla pysznego pokora,
  tak obrzydliwością dla bogatego jest biedny.
  Kiedy bogaty się chwieje, przyjaciele go podpierają,
  a biednego gdy upadnie, odepchną przyjaciele.
  Gdy pomyli się bogaty, wielu ma pomocników,
  gdy mówić będzie niedorzecznie, jeszcze go uniewinnią.
   Gdy biedny się pomyli, będą go bardziej ganili,
  a gdy mówi mądrze nie znajduje uznania.
  Gdy bogaty przemawia, wszyscy milkną
  i mowę jego wynoszą pod obłoki.
  Gdy biedny przemawia, pytają : << Kto to taki?>>
  a jeśli się potknie, całkiem go obalą.
  To bogactwo jest dobre, które jest bez grzechu,
  a według bezbożnego ubóstwo  [zawsze] jest złem."

    Zobaczcie jak niewiele a właściwie nic, się nie zmieniło w postrzeganiu człowieka biednego? Zastanawiam się czy marzenie by wszyscy zastosowali się do jednego tylko nakazu znanego nam z "Kazania na górze" a danego nam przez samego Chrystusa jest nierealne? Utopia ? I nie mam na myśli tylko biednych ale wszystkich bez wyjątku, również wroga bo cóż za wysiłek kochać przyjaciela, jak napisano w innej księdze i faryzeusze tak czynią.