Autor : Henryk Sienkiewicz
Tytuł : "Wiry"
Źródło książki : literatura.net.pl
Wydawnictwo : Tower Press
Książka równie nieznana jak "Na marne" , nie ukrywam że to recenzja na Galerii Kongo spowodowała to iż po powieść tę sięgnęłam już teraz. Biorąc pod uwagę listę planowanych lektur to naprawdę duże osiągnięcie. I bardzo dobrze zrobiłam iż nie czekałam. Moje wrażenia , nie ma co urywać są kompletnie inne. Oczywiście każdy ma prawo do swojej opinii i nikogo nie zamierzam przekonywać, ale też nie musimy się we wszystkim zgadzać co już jakiś czas temu ustaliliśmy. Faktycznie przyznaję że Sienkiewicz w wątkach romansowych nieco może, nie kuleje, ale na dzisiejsze czasy trąci myszką. Z tym że ma to swój urok, te konwenanse, zastanawianie się co wolno a co nie , te ukradkowe spojrzenia , rumieńce , zawstydzenia a jednocześnie dość otwarcie opisane myśli związane z sferą seksualną życia i miłości ( ze strony mężczyzn zdecydowanie) uzupełniają się tworząc naprawdę pociągającą całość. Jest to zresztą dość typowe postrzeganie , któremu sprzeciwiają się nie tylko dzisiejsze feministki ale jakże charakterystyczne dla ówczesnych czasów. To niesprawiedliwe , nie przeczę że mężczyzna ma być doświadczony a kobieta niewinna , co widać ewidentnie przy wyrażaniu opinii o Maryni młodej panience i pani Otockiej , która jest wdową. Zresztą zauważyć należy że i z brakiem niewinności ma problem Krzycki kiedy dowiaduje się kim jest jego ukochana. Hipokryzja i ironia wielkiego kalibru w tym przypadku.
Powieść ta jest powieścią polityczną jak podaje w posłowiu Władysław Zawistowski i ta warstwa powieści chyba jeszcze bardziej wciągająca. Nie wiem czy autor zakładał iż i w tej warstwie głównymi bohaterami mają być Groński i Krzycki, bo moim zdaniem zdecydowanie wyraźniej przedstawione są osoby takie jak Dołhański z jego podejściem do polityki i życia w ogóle, czy Świdwicki i oczywiście Laskowski - nauczyciel. Zmiany w społeczeństwie zachodzące w trakcie powieści to obraz ówczesnego podejścia do sprawy , choć nieco chyba zbyt idealistycznie ukazujący panów i nieco zbyt schematyczny chłopów. Choć gdyby się głębiej zastanowić pewnie sporo racji w takim a nie innym obrazie , szczególnie chłopów było. Jaką wiedzą mógł dysponować bowiem niepiśmienny człowiek , który szkół nie kończył a edukacja powiedzmy polityczna opierała się na tym co przekazali mu "towarzysze" a jak wiemy nie wszyscy chcieli dlań dobrze , oczywiście to jeszcze nie znaczy że wszyscy chcieli źle. Idealistów jak wiemy z innych źródeł nie brakowało, jednak nie da się ukryć że głównie grano na uczuciach niesprawiedliwości , odrzucenia i wzbudzając zazdrość. To nie tak że nie widzę biedy i nierównego traktowania , widzę je nie tylko w czasach wcześniejszych czyli choćby w tym świecie ukazanym przez Sienkiewicza ale też w czasach dzisiejszych. Pesymizm mnie wręcz przygniata, zauważmy że żaden z dotychczasowych systemów się pod tym względem nie sprawdził, niestety nie sprawdza się również i współczesna demokracja w czym przeszkadza jej kapitalizm , który zapomina w imię zysku o człowieku i jego godności . Przywodzący mi na myśl tylko i wyłącznie teorię Darwina.
Ogólnie jeśli chodzi o "Wiry" jak dla mnie są kolejnym dowodem na wielkość Sienkiewicza, oczywiście nie jest to powieść na miarę "Trylogii" czy "Quo Vadis" ale jednak weźmy pod uwagę iż nie jest to powieść historyczna , w której faktycznie autor czuje się jak ryba w wodzie. W każdym razie mnie się "Wiry" podobały, można sporo jednak dowiedzieć się o ówczesnym społeczeństwie, zwyczajach życia towarzyskiego , przy okazji podpatrując niepokoje wstrząsające Polską inteligencją , nie tylko te typowo patriotyczne utrwalone dość mocno w świadomości ale i te związane z ich dobrobytem i biedą innych. Zauważcie proszę że pomoc dla Laskowskiego bierze się raczej z tego że ani Krzycki ani Groński nie chcą obciążać swojego sumienia a nie zrozumieniem jego położenia.
Spory ciężar hipokryzji widać i scenie przemyśleń po przypadkowym zajściu z Polcią , gdyby to wejście w czasie ablucji dotyczyło panienki z wyższych sfer niechybnie musiałby dojść do ślubu, tu podążam tokiem myślenia przypadkowego przecież winowajcy. Wszystko co prawda przechodzi bokiem ale właśnie ze względu na pochodzenie Polci.
"Wiry" to książka naprawdę warta uwagi , ma tez działanie przynajmniej dla mnie wyciszające i uspakajające. Serdecznie polecam.
Skrajnie od czytania uzależniona z pełnymi objawami odstawienia, zrezygnowałam z leczenia :-) Moleslaw
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henryk Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henryk Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 lutego 2015
sobota, 10 stycznia 2015
Henryk Sienkiewicz "Na marne"
Autor : Henryk Sienkiewicz
Tytuł : "Na marne"
Źródło książki : wolnelektury.pl
Kompletnie nie znana mi nawet z tytułu powieść Henryka Sienkiewicza, kiedy znalazłam ją na wolnych lekturach sprawa była przesądzona. Czytam! Kiedy zaczęłam czytać wprost nie mogłam się oderwać. Sienkiewicz jest mistrzem również w obyczajowej wersji. Dla mnie - rewelacja. Polecam serdecznie książkę można przeczytać tutaj i nie zwracajcie proszę uwagi na to że ponoć język wymaga uwspółcześnienia. Między innymi na tym polega urok tej cudnej powieści. Ręce precz od tej książki, błagam niech z nią nikt nic nie robi!!! Ona jest świetna , jest doskonała taka jak jest. Jeśli nie wierzycie mnie uwierzcie wspaniałemu pisarzowi tamtego okresu , opiniował ją pozytywnie sam Józef Ignacy Kraszewski:
"Powieść >>Na marne<< jest wyborna. Czytałem ją z wielkim zajęciem i jednym szczerym słowem mogę powiedzieć to tylko że rzadko która pierwsza praca jest tak dojrzałą. Winien to autor i talentowi i tej wielkiej trafności, z jaka obrał sobie przedmiot z własnego lub widzianego i znanego życia ,a mógł malować z natury..." *
Wydawana była w odcinkach w czasopiśmie "Wieniec" jak to w tamtych czasach było w zwyczaju, choć początkowo autor miał obiekcje co do tej formy druku. Drukowano ją od 7 maja do 26 lipca 1872 roku , z ilustracjami Pillatiego. Chęć druku wykazała ponoć i inne pisma "Bluszcz" oraz "Gazeta Warszawska" jak stwierdza w korespondencji sam Sienkiewicz.Pierwsze wydanie książkowe o którym wiem jest z roku 1901. Pamiętacie może jakie wrażenie robiła trylogia na czytelnikach i że to oni wpływali m.in. na akcję , zarówno im jak i żonie Sienkiewicza zawdzięcz życie Zagłoba. Zaczęłam wyobrażać sobie jakie reakcje mogła wzbudzić powieść "Na marne" , czy równie gorące i porywcze ? Czy odsądzali głównego bohatera Józefa Szwarca od czci i wiary ? Czy może podziwiali jego wierne oddanie przyjacielowi ? Jak reagowali na dziś nawet nieco kontrowersyjne słowa iż jedna z bohaterek Helena, przechodzi mocą testamentu z jednych rąk do drugich ? Muszę jednak wziąć poprawkę na fakt iż "Na marne" jest pierwszą powieścią nieznanego jeszcze autora , więc może reakcje były mniej żywiołowe. Choć i tak ciekawam myśli ówczesnych czytelników.
Jest to opowieść o życiu studentów , teoretycznie elity, o tym jak sobie radzą , w jaki sposób zdobywają środki na utrzymanie , jak to utrzymanie się właściwie wygląda. Ich życie codzienne, radości i troski , częściej jednak te drugie. Przy okazji poznajemy i historię głównego bohatera , który przybywa do Kijowa po śmierci ojca by uczyć się , studiować a następnie "podbić świat". Jego znajomych , studentów i nie tylko , ludzi z którymi złączył go los. Jest on też wykonawcą tego dziwnego , wspomnianego wcześniej testamentu ( nie brać tego dosłownie proszę)., kobieta ta wdowa już , jest pod opieką Gustawa , który obiecał jej mężowi iż jej nie zostawi. Fatum jednak działa , Gustaw zakochany w niej bez pamięci choruje i umiera pozostawiając troskę o ukochaną swemu kolejnemu przyjacielowi. Warunki w których mieszkali studenci w tamtych czasach , biedni studenci podkreślmy, często przyczyniały się do chorób różnorakich a te z kolei beż środków do leczenia prowadziły często do śmierci. Stąd albo i nie stąd .... fatum. Zresztą imię Helena , plus zainteresowanie autora starożytnością pozwala mi na , subiektywne zaznaczam , odczucie że zabieg był celowy. Piękna Helena prowadząca do zguby.
Swoją drogą ciekawe ile jeszcze bohaterek Sienkiewicza otrzymało to imię. Poza znanymi mi dwiema. Marię znam jedną , Połaniecką. Może też było więcej, no i czy Stachu to alter ego pisarza ? Tego już się zapewne nie dowiem.
Wrócę jednak do przeczytanej dziś powieści, według mnie bardzo wiarygodnie okazane są zarówno warunki życia , jak i wybory których dokonują bohaterowie. Nie należy dziwić się , sporo autor z własnego życia opisuje ot choćby wagę wyboru kierunku studiów. Sam najpierw dostał się na wydział prawny by zmienić go na lekarski , skończywszy na filologicznym. Bohater książki został lekarzem, dość rzeczowo uzasadniając wybór. Teoretycznie można by zarzucić że kobiety coś małowolne są , poddają się raczej innym. Jednak tylko teoretycznie bowiem nawet jeśli bohaterka podejmuje samodzielne decyzje jak w przypadku młodej hrabiny , nie wychodzi jej to na dobre ale tylko na chwilę zakończenia powieści. Nie wiemy jak potoczyło się jej życie , jak potoczyło się życie jej ukochanego Józefa Szwarca i czy czasem nie podjęła najlepszej życiowej decyzji. Właściwie jak na owe czasy kobieta ta okazała się dość odważna i w miarę jak na możliwości niezależna.
Nie wiem czy zauważyliście że Sienkiewicz mimo iż mężczyzna , niezwykle szczerze opisuje swoich męskich bohaterów , nie wybiela ich w żadnym właściwie przypadku ( tu mam na myśli tylko obyczajowe powieści ,przy historycznych można dyskutować) , pokazuje ich wewnętrzne przemyślenia i zachowania które jak wiemy zdarzają się ale rzadko kto się do nich przyznaje. Cokolwiek można zarzucić Połanieckiemu czy Szwarcowi , a można sporo, trzeba przyznać iż są to ludzie z krwi i kości a nie jacyś wyidealizowani bohaterowie na białym koniu. Porusza tu Sienkiewicz i kwestię klas , wśród studentów spotkać idzie przedstawicieli właściwie każdej grupy społecznej a jak życie bohaterów pokazuje tylko pozornie ich pochodzenie jest bez znaczenia. Widać w sposobie zarysowania postaci iż odchodzi do przeszłości wizerunek klas wyższych jako tych lepiej sobie radzących i tych niższych jako z góry skazanych na klęskę. Główny bohater syn kowala , przeciwstawiony został hrabiemu Pełskiemu i jak widzimy świetnie sobie radzi pomagając również innym w tym zubożałej hrabiance. Jej rodzinie , której się nie powiodło przeciwstawiona z kolei zostaje rodzina Kleofasa Wizberga urzędnika na komorze mimo śmierci samego Kleofasa żyjąca w jako takim dostatku.
Żałuję iż powieść ta jest tak mało znana, warta jest lektury. Realizm z jakim opisywane są wydarzenia chwalił już jak pisałam sam Józef Ignacy Kraszewski. Moim skromnym zdaniem to faktycznie wielki atut tej historii, widać iż autor wie co opisuje. Nie są to tylko jego wyobrażenia ale i stan faktyczny. Choć oczywiście powieść jako taka jest fikcją , nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się iż nasz przyszły jeszcze wtedy noblista opisał rzecz autentyczną.
Książka trafia na listę moich ulubionych z pewnością jeszcze doń wrócę. Kochajcie Sienkiewicza, czytajcie Sienkiewicza, polecajcie Sienkiewicza i tyko w żadnym wypadku niczego nie uwspółcześniajcie !!!
Polecam z całego serca :-)
* źródłem cytatu jest strona internetowa Henryk Sienkiewicz piewca języka polskiego. Jej lektura sama w sobie jest bardzo wciągająca. Strona tworzona rzekłabym sercem. wiele o Henryku Sienkiewiczu można się z niej dowiedzieć.
Tytuł : "Na marne"
Źródło książki : wolnelektury.pl
Kompletnie nie znana mi nawet z tytułu powieść Henryka Sienkiewicza, kiedy znalazłam ją na wolnych lekturach sprawa była przesądzona. Czytam! Kiedy zaczęłam czytać wprost nie mogłam się oderwać. Sienkiewicz jest mistrzem również w obyczajowej wersji. Dla mnie - rewelacja. Polecam serdecznie książkę można przeczytać tutaj i nie zwracajcie proszę uwagi na to że ponoć język wymaga uwspółcześnienia. Między innymi na tym polega urok tej cudnej powieści. Ręce precz od tej książki, błagam niech z nią nikt nic nie robi!!! Ona jest świetna , jest doskonała taka jak jest. Jeśli nie wierzycie mnie uwierzcie wspaniałemu pisarzowi tamtego okresu , opiniował ją pozytywnie sam Józef Ignacy Kraszewski:
"Powieść >>Na marne<< jest wyborna. Czytałem ją z wielkim zajęciem i jednym szczerym słowem mogę powiedzieć to tylko że rzadko która pierwsza praca jest tak dojrzałą. Winien to autor i talentowi i tej wielkiej trafności, z jaka obrał sobie przedmiot z własnego lub widzianego i znanego życia ,a mógł malować z natury..." *
Wydawana była w odcinkach w czasopiśmie "Wieniec" jak to w tamtych czasach było w zwyczaju, choć początkowo autor miał obiekcje co do tej formy druku. Drukowano ją od 7 maja do 26 lipca 1872 roku , z ilustracjami Pillatiego. Chęć druku wykazała ponoć i inne pisma "Bluszcz" oraz "Gazeta Warszawska" jak stwierdza w korespondencji sam Sienkiewicz.Pierwsze wydanie książkowe o którym wiem jest z roku 1901. Pamiętacie może jakie wrażenie robiła trylogia na czytelnikach i że to oni wpływali m.in. na akcję , zarówno im jak i żonie Sienkiewicza zawdzięcz życie Zagłoba. Zaczęłam wyobrażać sobie jakie reakcje mogła wzbudzić powieść "Na marne" , czy równie gorące i porywcze ? Czy odsądzali głównego bohatera Józefa Szwarca od czci i wiary ? Czy może podziwiali jego wierne oddanie przyjacielowi ? Jak reagowali na dziś nawet nieco kontrowersyjne słowa iż jedna z bohaterek Helena, przechodzi mocą testamentu z jednych rąk do drugich ? Muszę jednak wziąć poprawkę na fakt iż "Na marne" jest pierwszą powieścią nieznanego jeszcze autora , więc może reakcje były mniej żywiołowe. Choć i tak ciekawam myśli ówczesnych czytelników.
Jest to opowieść o życiu studentów , teoretycznie elity, o tym jak sobie radzą , w jaki sposób zdobywają środki na utrzymanie , jak to utrzymanie się właściwie wygląda. Ich życie codzienne, radości i troski , częściej jednak te drugie. Przy okazji poznajemy i historię głównego bohatera , który przybywa do Kijowa po śmierci ojca by uczyć się , studiować a następnie "podbić świat". Jego znajomych , studentów i nie tylko , ludzi z którymi złączył go los. Jest on też wykonawcą tego dziwnego , wspomnianego wcześniej testamentu ( nie brać tego dosłownie proszę)., kobieta ta wdowa już , jest pod opieką Gustawa , który obiecał jej mężowi iż jej nie zostawi. Fatum jednak działa , Gustaw zakochany w niej bez pamięci choruje i umiera pozostawiając troskę o ukochaną swemu kolejnemu przyjacielowi. Warunki w których mieszkali studenci w tamtych czasach , biedni studenci podkreślmy, często przyczyniały się do chorób różnorakich a te z kolei beż środków do leczenia prowadziły często do śmierci. Stąd albo i nie stąd .... fatum. Zresztą imię Helena , plus zainteresowanie autora starożytnością pozwala mi na , subiektywne zaznaczam , odczucie że zabieg był celowy. Piękna Helena prowadząca do zguby.
Swoją drogą ciekawe ile jeszcze bohaterek Sienkiewicza otrzymało to imię. Poza znanymi mi dwiema. Marię znam jedną , Połaniecką. Może też było więcej, no i czy Stachu to alter ego pisarza ? Tego już się zapewne nie dowiem.
Wrócę jednak do przeczytanej dziś powieści, według mnie bardzo wiarygodnie okazane są zarówno warunki życia , jak i wybory których dokonują bohaterowie. Nie należy dziwić się , sporo autor z własnego życia opisuje ot choćby wagę wyboru kierunku studiów. Sam najpierw dostał się na wydział prawny by zmienić go na lekarski , skończywszy na filologicznym. Bohater książki został lekarzem, dość rzeczowo uzasadniając wybór. Teoretycznie można by zarzucić że kobiety coś małowolne są , poddają się raczej innym. Jednak tylko teoretycznie bowiem nawet jeśli bohaterka podejmuje samodzielne decyzje jak w przypadku młodej hrabiny , nie wychodzi jej to na dobre ale tylko na chwilę zakończenia powieści. Nie wiemy jak potoczyło się jej życie , jak potoczyło się życie jej ukochanego Józefa Szwarca i czy czasem nie podjęła najlepszej życiowej decyzji. Właściwie jak na owe czasy kobieta ta okazała się dość odważna i w miarę jak na możliwości niezależna.
Nie wiem czy zauważyliście że Sienkiewicz mimo iż mężczyzna , niezwykle szczerze opisuje swoich męskich bohaterów , nie wybiela ich w żadnym właściwie przypadku ( tu mam na myśli tylko obyczajowe powieści ,przy historycznych można dyskutować) , pokazuje ich wewnętrzne przemyślenia i zachowania które jak wiemy zdarzają się ale rzadko kto się do nich przyznaje. Cokolwiek można zarzucić Połanieckiemu czy Szwarcowi , a można sporo, trzeba przyznać iż są to ludzie z krwi i kości a nie jacyś wyidealizowani bohaterowie na białym koniu. Porusza tu Sienkiewicz i kwestię klas , wśród studentów spotkać idzie przedstawicieli właściwie każdej grupy społecznej a jak życie bohaterów pokazuje tylko pozornie ich pochodzenie jest bez znaczenia. Widać w sposobie zarysowania postaci iż odchodzi do przeszłości wizerunek klas wyższych jako tych lepiej sobie radzących i tych niższych jako z góry skazanych na klęskę. Główny bohater syn kowala , przeciwstawiony został hrabiemu Pełskiemu i jak widzimy świetnie sobie radzi pomagając również innym w tym zubożałej hrabiance. Jej rodzinie , której się nie powiodło przeciwstawiona z kolei zostaje rodzina Kleofasa Wizberga urzędnika na komorze mimo śmierci samego Kleofasa żyjąca w jako takim dostatku.
Żałuję iż powieść ta jest tak mało znana, warta jest lektury. Realizm z jakim opisywane są wydarzenia chwalił już jak pisałam sam Józef Ignacy Kraszewski. Moim skromnym zdaniem to faktycznie wielki atut tej historii, widać iż autor wie co opisuje. Nie są to tylko jego wyobrażenia ale i stan faktyczny. Choć oczywiście powieść jako taka jest fikcją , nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się iż nasz przyszły jeszcze wtedy noblista opisał rzecz autentyczną.
Książka trafia na listę moich ulubionych z pewnością jeszcze doń wrócę. Kochajcie Sienkiewicza, czytajcie Sienkiewicza, polecajcie Sienkiewicza i tyko w żadnym wypadku niczego nie uwspółcześniajcie !!!
Polecam z całego serca :-)
* źródłem cytatu jest strona internetowa Henryk Sienkiewicz piewca języka polskiego. Jej lektura sama w sobie jest bardzo wciągająca. Strona tworzona rzekłabym sercem. wiele o Henryku Sienkiewiczu można się z niej dowiedzieć.
sobota, 28 kwietnia 2012
Radek Knapp "Instrukcja obsługi Polski"
Radek Knapp "Instrukcja obsługi Polski"
Książka wydana jest w mojej ulubionej serii "Bieguny" wydawnictwa Carta Blanca ,zatem gdy zobaczyłam ją na półce w bibliotece jej los był przesądzony.Musiałam ją przeczytać.
Autor książki to Polak mieszkający od 12 roku życia w Austrii.Muszę to zaznaczyć gdyż przy czytaniu książki da się zauważyć iż p.Knapp pisał wielokrotnie o Polsce sprzed lat.Nie jest to zarzut,jestem z tego powodu niezwykle zadowolona,z przyjemnością przeczytałam o czasach swego dzieciństwa."Orbisowskie" hotele,opis przekraczania granicy przed 1989 rokiem,Pałac Kultury i Nauki w Warszawie,przy każdej okazji autor nawiązuje do nie tak dawnej przeszłości Polski.
Nie tylko zresztą.
Takie sprawy jak wszechobecny katolicyzm, ojciec Rydzyk i kuchnia z jej tradycyjnymi potrawami tj. bigos, flaki czy żurek to oczywistość,która po prostu musiała znalezć się w ksiązce o mojej ojczyznie.
Wiele przyjemności sprawiły mi rozdziały "Niech pan wraca do domu panie Polański" wbrew pozorom nie tylko o Romanie Polańskim; "Czterej pancerni i pies", "Janosik" czy "Stawka większa niż życie" ( uprzedzałam że będzie o PRLu) to seriale które oglądali znali wszyscy bez wyjątku podobnież i sam autor.
Drugi równie bliski mi rozdział to "Koło ratunkowe pana Samochodzika" o literaturze. Może wreszcie dzięki panu Radosławowi ludzie zapamiętają że Henryk Sienkiewicz NIE DOSTAŁ Nagrody Nobla z a"Quo Vadis", tu muszę szanownego Pana zmartwić,nie tylko za granicą funkcjonuje to błędne przekonanie.Do dziś niestety w polskich szkołach ( no nie wszystkich) dzieci uczą się tej wierutnej bzdury. Dla odmiany zaś i dobra wiadomość nie jest tak zle z pamięcią o Kornelu Makuszyńskim czy Adamie Bahdaju jak się wydaje.
Dużym plusem książki jest to że nie skupia się tylko na tym co warto zobaczyć i zjeść ale i na tym jak zrozumieć duszę Polaka. A jak tam jest z tą duszą i Polską w ogóle? Czym różni się Warszawa od Krakowa?Która z kobiet porywa więcej męskich serc Maria Walewska czy Pola Negri? Do czego Markowi Hłasce potrzebny był koń? Jak Leopold Tyrmand wygrał II wojnę światową?
Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedz w książce.
Ocena książki: 4,5/6
Książka wydana jest w mojej ulubionej serii "Bieguny" wydawnictwa Carta Blanca ,zatem gdy zobaczyłam ją na półce w bibliotece jej los był przesądzony.Musiałam ją przeczytać.
Autor książki to Polak mieszkający od 12 roku życia w Austrii.Muszę to zaznaczyć gdyż przy czytaniu książki da się zauważyć iż p.Knapp pisał wielokrotnie o Polsce sprzed lat.Nie jest to zarzut,jestem z tego powodu niezwykle zadowolona,z przyjemnością przeczytałam o czasach swego dzieciństwa."Orbisowskie" hotele,opis przekraczania granicy przed 1989 rokiem,Pałac Kultury i Nauki w Warszawie,przy każdej okazji autor nawiązuje do nie tak dawnej przeszłości Polski.
Nie tylko zresztą.
Takie sprawy jak wszechobecny katolicyzm, ojciec Rydzyk i kuchnia z jej tradycyjnymi potrawami tj. bigos, flaki czy żurek to oczywistość,która po prostu musiała znalezć się w ksiązce o mojej ojczyznie.
Wiele przyjemności sprawiły mi rozdziały "Niech pan wraca do domu panie Polański" wbrew pozorom nie tylko o Romanie Polańskim; "Czterej pancerni i pies", "Janosik" czy "Stawka większa niż życie" ( uprzedzałam że będzie o PRLu) to seriale które oglądali znali wszyscy bez wyjątku podobnież i sam autor.
Drugi równie bliski mi rozdział to "Koło ratunkowe pana Samochodzika" o literaturze. Może wreszcie dzięki panu Radosławowi ludzie zapamiętają że Henryk Sienkiewicz NIE DOSTAŁ Nagrody Nobla z a"Quo Vadis", tu muszę szanownego Pana zmartwić,nie tylko za granicą funkcjonuje to błędne przekonanie.Do dziś niestety w polskich szkołach ( no nie wszystkich) dzieci uczą się tej wierutnej bzdury. Dla odmiany zaś i dobra wiadomość nie jest tak zle z pamięcią o Kornelu Makuszyńskim czy Adamie Bahdaju jak się wydaje.
Dużym plusem książki jest to że nie skupia się tylko na tym co warto zobaczyć i zjeść ale i na tym jak zrozumieć duszę Polaka. A jak tam jest z tą duszą i Polską w ogóle? Czym różni się Warszawa od Krakowa?Która z kobiet porywa więcej męskich serc Maria Walewska czy Pola Negri? Do czego Markowi Hłasce potrzebny był koń? Jak Leopold Tyrmand wygrał II wojnę światową?
Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedz w książce.
Ocena książki: 4,5/6
Subskrybuj:
Posty (Atom)