Autor: Maja Łozińska
Tytuł: "Smaki dwudziestolecia"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011
Nie będę ukrywać że jeśli chodzi o dwudziestolecie pierwszymi osobami wprowadzającymi mnie w ówczesny świat byli Kornel Makuszyński i trochę później Tadeusz Dołęga Mostowicz ,polubiłam i nawet wracałam dość często. Jednak osobą która spowodowała że o dwudziestoleciu czytam wszystko co tylko mogę czyli co trafi do moich rąk jest pisarz kryminałów retro Marcin Wroński. Zaraził mnie pasją do tego stopnia że czytałam nawet "Rycerza Niepokalanej" , polubiłam i zamierzam mieć wszystkie książki o dwudziestoleciu wydawane przez wydawnictwo Bellona których autorem jest Sławomir Koper. Najbardziej polubiłam jednak osobę Franka Fiszera regularnie występującego u Wrońskiego i Ziemiańską co jest naturalnym następstwem.
Regularnie w księgarniach przeglądam serię PWN dotyczącą dwudziestolecia . Wydania piękne , można oglądać całe wieki o czytaniu nie wspomnę, są to zdecydowanie perełki dla fascynatów. Niestety ceny mocno mnie ograniczają. Ochota na posiadanie rośnie z każdym kolejno wydanym tomem i myślę że kiedyś w końcu stanę się ich posiadaczką. Na razie pozostaje biblioteka.
Trafiłam na moment kiedy to cudo znalazło się na półce z możliwością wypożyczenia, zagarnęłam natychmiast na stos wybranych tomów i powędrowałam do domu z nadzieją , wielką nadzieją, radością w sercu w celu oglądania, czytania i podziwiania. A co z tego wyszło?
Zacznijmy od oglądania , piękne zdjęcia wnętrz wszelakich od domów prywatnych , przez wystawy sklepowe i targi po pałac prezydencki. Sfotografowano chyba wszelkie możliwe przejawy życia związane z kwestią jedzenia oraz ,co ciekawsze i dodające smaczku ,urządzania wnętrz. Jest co oglądać i czym się zachwycać. Kawiarnie ,cukiernie, pomniejsze lokale reprezentujące swoje wyroby , jak i zdjęcia gości przy zastawionych stołach. Same serwisy stołowe oraz proponowanych wystrojów mieszkań klas różnych , coś pięknego. Te meble, zastawy , skoro zazdrosne westchnienia powoduje przykładowo noga od stołu to wyobrazcie sobie jak prezentować musi się reszta ? Przyjęcia noworoczne u prezydenta Mościckiego i nie tylko powodują u mnie błysk w oku a co najważniejsze można również zachwycać się ( lub nie, ja tam się zachwycam) strojami . O paprotce w jadalni prezydenta RP w Wiśle nie jestem w stanie pisać , przyćmiła całe pomieszczenie. Cuda, cudeńka po prostu. Ćmielowska porcelana !!! Już dla samych zdjęć warto mieć tę książkę w ręku. Gwarantuję że nie dacie rady jej odłożyć tak po prostu.
Maja Łozińska opisała w swej książce przemiany które nadeszły wraz z kryzysem , dotknęły one głównie miasta choć i na wsiach miejscami były dostrzegalne.
" Kryzys gospodarczy , bezrobocie , rosnące ceny żywności uszczupliły domowe budżety i zmusiły gospodynie do oszczędności. Cała sztuka polegała na tym, żeby wydając gotować zdrowo i smacznie. <<Nowe hasła jak : witaminy, odżywianie jarskie spożywanie potraw surowych wprowadziły niejedną panią domu w zakłopotanie>> - pisała autorka poradnika Co mam ugotować? "
Oczywiście nie tylko kryzys wpływał na zmiany, naturalnie spowodowane były one i przemianami obyczajowymi oraz modą.
Mamy okazję do przeglądu kuchni, spiżarni i jadalni ludzi różnych klas . Kuchni tej codziennej , tej bardziej wystawnej bo świątecznej, po prawdziwe przyjęcia osób znanych w świecie polityki, kultury i sztuki.
Najciekawsze dla mnie okazały się zdecydowanie wszelkie wzmianki o literatach , Słonimski, Lechoń ,Iwaszkiewicz, Maria Dąbrowska,Żeromski czy aż serce boli Zofia Nałkowska której spotkania uznano za nudne. Wspomniany przeze mnie już Fiszer będący znawcą lokali gastronomicznych i nie tylko. Urocza choć nie dla wspomnianej w niej gospodyni jest pewna anegdota, przekonajcie się sami :
" Z mięs za odpowiednie na wystawne przyjęcia uchodziły pieczona polędwica, comber cielęcy , ale także umiejętnie przyządzona baranina. Kotlety baranie w sosie cebulowym podano na przyjęciu wydanym przez Janinę Morstinową ,żonę pisarza Ludwika Hieronima Morstina. Młoda i niedoświadczona wówczas pani domu niepokoiła się ,czy jej kotlety będą smakować gościom , zwłaszcza największemu wśród nich smakoszowi, Francowi Fiszerowi. Jednak Franc zapamiętał lepiej wyśmienite menu niż sama gospodynię. Kiedy za jakiś czas spotkali się znowu , tym razem na wieczorze literackim u Boya, w pierwszej chwili Fiszer nie poznał pani Morstinowej , dopiero po dłuższej chwili uśmiechnął się z ulgą i zakrzyknął gromko : << Już wiem!Baranina ! >> "
Herbatki, wieczorki brydżowe, spotkania w kawiarniach opisane tak że czujemy nie tylko klimat tamtych czasów ale i smaki, zapachy podawanych potraw, czytanie powoduje zdecydowany wzrost apetytu zatem polecam zdecydowanie czytać z przekąskami pod ręką inaczej co chwila biegac będziemy do lodówki.
Żeby nie było tak całkiem bajkowo ale i nie beznadziejnie autorka przedtsawia i tą mniej bogata część społeczeństwa , poznajemy zarówno kuchnię niezamożnego ziemiaństwa , chaty chłopskie rzec można wędrujemy pod strzechy. Również i miasta miały swoją ciemniejszą stronę biednych urzędników , mogących korzystać z tanich jadłodajni w prywatnych mieszkaniach prowadzonych prze samotne kobiety w trudnej finansowo sytuacji co pozwalało im na podreperowanie budżetu a gościom na najedzenie się " dobrze i tanio" co jak wiemy nie zawsze szło i nie zawsze idzie nadal w parze .
Dla najbiedniejszych tworzono kuchnie gdzie za 20 groszy mogli kupić talerz gęstej gorącej zupy. Były tez miejsca gdzie za darmo zjeść mogli ci ,którzy za jedzenie już nie byli w stanie zapłacić. Tu zdecydowanie przypomina mi się początek serialowych przygód Dyzmy.
Adam Sapieha w Krakowie założył Komitet Pomocy Głodnym, karmiący bezrobotnych i wielodzietne rodziny pozbawione zasiłków, był to jeden z wielu przytaczanych sposobów pomocy.
Książka ta to najprawdziwsza uczta zarówno dla smakoszy jak i dla miłośników historii oraz słowa pisanego. Gorąco i z całego serca polecam. Przyznam się Wam że zamierzam do niej wracać na okrągło a zdjęcia są tak piękne że czaję się już na nie ze szkłem powiększającym. Będę czytać i oglądać bez końca.
Ocena książki : 10 / 10
Książka przeczytana w ramach wyzwań :
"Polacy nie gęsi..."
" Czytaj - to się opłaca" ( literka Ł - Łozińska Maja)
" Lata dwudzieste, lata trzydzieste"
Swoimi wrażeniami z lektury podzielę się również na blogu " Literatura palce lizać - kulinaria w książkach" ( klik )
Książka ta jest również pozycją czytaną w ramach "gonienia" wyzwania u Sardegny .Miesiąc kwiecień i książka z wątkiem kulinarnym.
