Autor : dr.Jacek Pulikowski
Tytuł : "Warto naprawić małżeństwo"
Wydawnictwo : Inicjatywa Wydawnicza "Jerozolima"
Gatunek : poradnik
Źródło książki : półka własna
Z okładki :
" Mąż, ojciec trojga dzieci , nauczyciel akademicki. Zaangażowany w działalność Duszpasterstwa Rodzin i Stowarzyszenia Rodzin Katolickich , prowadzi zajęcia na Podyplomowym Studium Rodziny przy Wydziale Teologii UAM w Poznaniu. Swoją wiedzą i doświadczeniem służy młodzieży, nauczycielom, kapłanom, rodzicom oraz małżeństwom w kryzysie. Od lat przygotowuje młodych do odpowiedzialnego podjęcia powołania małżeńskiego i rodzicielskiego."
Miałam okazję na początku tego roku uczestniczyć w spotkaniu z dr. Pulikowskim i przy okazji nabyłam dwie książki , chętnie widziałabym u siebie wszystkie ale wiadomo finanse są ograniczeniem dość bolesnym. Może kiedyś mi się uda. W każdym razie spotkanie było bardzo sympatyczne, pan Jacek Pulikowski ma dar zjednywania słuchaczy . Mówi otwarcie kładąc nacisk na wartości chrześcijańskie , robi to z przekonaniem które szczerze podziwiam. Dodatkowo jest to osoba z ogromnym poczuciem humoru czego potwierdzeniem były niejednokrotne wybuchy śmiechu na sali. Wszystko to z klasą, kulturą i elegancją.
Książka "Warto naprawić małżeństwo" jest poradnikiem nie tylko dla małżeństw w kryzysie co wydaje się sugerować tytuł, powinna zostać przeczytana właściwie przez wszystkich , którym zależy na stworzeniu stałego i trwałego związku. Dla mnie najbardziej wartościowe jest to iż autor przedstawia mężczyznom to jak myśli i czuje kobieta i kobietom przybliża psychikę mężczyzny. Cokolwiek nie chcielibyśmy o sobie mówić czy myśleć , kierować się równouprawnieniem czy modnym feminizmem musimy przyznać że jednak się różnimy. Nie tylko fizycznie co chyba dla wszystkich jest oczywiste ale i psychiką co ma wpływ na małżeństwo.
Mnie osobiście podoba się również i to że otwarcie mówi się w tej książce o naprawie związku , o pracy nad jego trwaniem a nie od razu o możliwości rozstania. Chwilami mam wrażenie że jestem niedzisiejsza traktując małżeństwo jako związek na całe życie , takie książki jak ta przekonują mnie że jednak nie jestem sama.
Książka ta pełna jest nie tylko teorii ale i praktycznych rad do wykorzystania. Poza tym urozmaicona jest ona rożnymi dowcipami i zabawnymi anegdotami , dzięki którym łatwiej nam zrozumieć współmałżonka.
Serdecznie polecam!
Podobne książki :
Ks. Marek Dziewiecki "Miłość na manowcach" (klik)
Skrajnie od czytania uzależniona z pełnymi objawami odstawienia, zrezygnowałam z leczenia :-) Moleslaw
czwartek, 23 kwietnia 2015
niedziela, 12 kwietnia 2015
Todd Burpo Lynn Vincent "Niebo istnieje ... Naprawdę !"
Autor : Todd Burpo , Lynn Vincent
Tytuł : "Niebo istnieje ... Naprawdę!"
Przekład : Olga Pieńkowska - Kordeczka
Wydawnictwo : Rafael
Gatunek : religia
Źródło książki : półka własna
Kiedy obejrzałam film "Niebo istnieje...Naprawdę!" wiedziałam że po prostu muszę przeczytać i książkę. Tak naprawdę teraz mam ochotę ponownie obejrzeć film i pewnie to zrobię. Jest to opowieść o tym jak niespełna czteroletni Colton Burpo podczas poważnej operacji zobaczył niebo. Autorzy pokazują nam stopniowo, co Colton widział , początkowo ojciec ma wątpliwości ale jednak relacje syna go przekonują. Tu muszę zaznaczyć iż w książce mniejszy jest nacisk na niepewność rodziny Coltona . Czy chłopiec może powtarzać to czego nauczył się na lekcjach w szkółce niedzielnej ? Pewne szczegóły za to naprawdę istotne przemawiają jednak za tym iż Colton naprawdę był w niebie.
Trudno jest pisać o tej książce gdyż wymyka się wszelkim ocenom. Oczywiście jeśli spojrzeć na nią jako na dowód iż niebo istnieje , w co osobiście wierzę, jest czymś naprawdę wspaniałym dającym nadzieję. Wielokrotnie ojciec chłopca , który opowiada o niebie powołuje się na Biblię a zna ją , temu nie ma jak zaprzeczyć, doskonale. W końcu jest pastorem. To co opowiada Colton jest właściwie zgodne z tym co zapisano w Piśmie Świętym , jak wynika z porównań jego ojca.
Zaznaczam iż jest to moja subiektywna ocena jako osoby wierzącej w Boga , doskonale rozumiem że nie wszyscy muszą się z nią zgodzić. Od strony literackiej jest to po prostu sprawnie napisana opowieść a jej piękno polega właśnie na tym że opowiada o Bogu, niebie , niesie nadzieję na życie w niebie wraz z bliskimi , których wcześniej utraciliśmy. Jak w przypadku dziadka Coltona.
Pięknie napisała o książce Ewa Błaszczyk szczególnie to zdanie mi się spodobało : "....bo bez nadziei na niebo ... czym byłoby nasze życie?" * Prawda że pięknie to pani Ewa ujęła ?
W historii tej jest jeszcze jeden interesujący fakt , Colton Burpo jest synem pastora i o Bogu słyszał od dziecka , pod koniec opowieści dowiadujemy się iż jest jeszcze ktoś kto widział niebo. Akianne Kramarik , dziewczynka od czwartego roku życia opowiada o niebie , maluje również obrazy m.in. portret Jezusa. Zadziwiające jest to że jej mama była ateistką , dziewczynka nie chodziła też do przedszkola a w domu nie ogląda się telewizji **, tak opisują Akinnę i jej rodzinę autorzy książki.
* Cytat pochodzi z okładki książki "Niebo istnieje ... Naprawdę!" Todd Burpo i Lynn Vincent wydanej przez wydawnictwo Rafael
** przytoczone słowa to opis Akianne i jej rodziny zawarty w książce "Niebo istnieje ...Naprawdę"
Przypominam iż opinia ta jest moją subiektywną oceną , ja tak odbieram tę książkę. Nikt nie musi się ze mną zgadzać.
Tytuł : "Niebo istnieje ... Naprawdę!"
Przekład : Olga Pieńkowska - Kordeczka
Wydawnictwo : Rafael
Gatunek : religia
Źródło książki : półka własna
Kiedy obejrzałam film "Niebo istnieje...Naprawdę!" wiedziałam że po prostu muszę przeczytać i książkę. Tak naprawdę teraz mam ochotę ponownie obejrzeć film i pewnie to zrobię. Jest to opowieść o tym jak niespełna czteroletni Colton Burpo podczas poważnej operacji zobaczył niebo. Autorzy pokazują nam stopniowo, co Colton widział , początkowo ojciec ma wątpliwości ale jednak relacje syna go przekonują. Tu muszę zaznaczyć iż w książce mniejszy jest nacisk na niepewność rodziny Coltona . Czy chłopiec może powtarzać to czego nauczył się na lekcjach w szkółce niedzielnej ? Pewne szczegóły za to naprawdę istotne przemawiają jednak za tym iż Colton naprawdę był w niebie.
Trudno jest pisać o tej książce gdyż wymyka się wszelkim ocenom. Oczywiście jeśli spojrzeć na nią jako na dowód iż niebo istnieje , w co osobiście wierzę, jest czymś naprawdę wspaniałym dającym nadzieję. Wielokrotnie ojciec chłopca , który opowiada o niebie powołuje się na Biblię a zna ją , temu nie ma jak zaprzeczyć, doskonale. W końcu jest pastorem. To co opowiada Colton jest właściwie zgodne z tym co zapisano w Piśmie Świętym , jak wynika z porównań jego ojca.
Zaznaczam iż jest to moja subiektywna ocena jako osoby wierzącej w Boga , doskonale rozumiem że nie wszyscy muszą się z nią zgodzić. Od strony literackiej jest to po prostu sprawnie napisana opowieść a jej piękno polega właśnie na tym że opowiada o Bogu, niebie , niesie nadzieję na życie w niebie wraz z bliskimi , których wcześniej utraciliśmy. Jak w przypadku dziadka Coltona.
Pięknie napisała o książce Ewa Błaszczyk szczególnie to zdanie mi się spodobało : "....bo bez nadziei na niebo ... czym byłoby nasze życie?" * Prawda że pięknie to pani Ewa ujęła ?
W historii tej jest jeszcze jeden interesujący fakt , Colton Burpo jest synem pastora i o Bogu słyszał od dziecka , pod koniec opowieści dowiadujemy się iż jest jeszcze ktoś kto widział niebo. Akianne Kramarik , dziewczynka od czwartego roku życia opowiada o niebie , maluje również obrazy m.in. portret Jezusa. Zadziwiające jest to że jej mama była ateistką , dziewczynka nie chodziła też do przedszkola a w domu nie ogląda się telewizji **, tak opisują Akinnę i jej rodzinę autorzy książki.
* Cytat pochodzi z okładki książki "Niebo istnieje ... Naprawdę!" Todd Burpo i Lynn Vincent wydanej przez wydawnictwo Rafael
** przytoczone słowa to opis Akianne i jej rodziny zawarty w książce "Niebo istnieje ...Naprawdę"
Przypominam iż opinia ta jest moją subiektywną oceną , ja tak odbieram tę książkę. Nikt nie musi się ze mną zgadzać.
sobota, 11 kwietnia 2015
Anna Nasiłowska "Konik, szabelka"
Autor : Anna Nasiłowska
Tytuł : "Konik, szabelka."
Wydawnictwo : Świat Książki
Źródło książki : z własnej półki
Gatunek : historia
Po przeczytaniu książki mam nieco wątpliwości co do jej bohatera( w sensie: kto nim jest) . Tak dziadek, ułan opowiadający o swojej wojennej przeszłości to rzecz jasna , jednak i autorka czyli wnuczka do , której to kierowane były przeszłościowe gawędy nie chce posłusznie schować się w cieniu. Co wciągnę się w relacje ułańską to mi wyskakuje ze swoimi komentarzami. Z jednej strony trochę irytujący zwyczaj z drugiej dość ożywczy zabieg , szczególnie jeśli kogoś nuży historia. Mnie nie nuży chciałabym więcej dziadka. Choć i chwile gdy oboje bezgranicznie pochłonięci są rozmową są równie porywające, gdy widzę przed sobą zamiast kartek książki małą Anię z dziadkiem wsłuchującą się w płynącą z jego ust opowieść wszystko to nabiera realności. Mimo wszystko czyta się to jak bajkę prawie, opowieść która zaistnieć może w naszej świadomości dzięki ustnemu przekazowi i wspomnieniom sprawnie przeniesionym na papier przez autorkę.
Niestety zawiodłam się nieco na wciśnięciu w tę książkę również i współczesności , rozumiem , oczywiście iż książka jest też zapisem dziejów rodziny pani Nasiłowskiej stąd i takie rozwiązanie a jednak mnie to trochę rozczarowało. Sięgałam po książkę przedstawianą jako: "Powrót do nieistniejącego domu. Opowieść o wojnie o której nikt nie pamięta." I na tę opowieść głównie się nastawiłam. Książka zaś jest zapisem również i lat późniejszych jak i całkiem współczesnych.
Tytuł : "Konik, szabelka."
Wydawnictwo : Świat Książki
Źródło książki : z własnej półki
Gatunek : historia
Po przeczytaniu książki mam nieco wątpliwości co do jej bohatera( w sensie: kto nim jest) . Tak dziadek, ułan opowiadający o swojej wojennej przeszłości to rzecz jasna , jednak i autorka czyli wnuczka do , której to kierowane były przeszłościowe gawędy nie chce posłusznie schować się w cieniu. Co wciągnę się w relacje ułańską to mi wyskakuje ze swoimi komentarzami. Z jednej strony trochę irytujący zwyczaj z drugiej dość ożywczy zabieg , szczególnie jeśli kogoś nuży historia. Mnie nie nuży chciałabym więcej dziadka. Choć i chwile gdy oboje bezgranicznie pochłonięci są rozmową są równie porywające, gdy widzę przed sobą zamiast kartek książki małą Anię z dziadkiem wsłuchującą się w płynącą z jego ust opowieść wszystko to nabiera realności. Mimo wszystko czyta się to jak bajkę prawie, opowieść która zaistnieć może w naszej świadomości dzięki ustnemu przekazowi i wspomnieniom sprawnie przeniesionym na papier przez autorkę.
Niestety zawiodłam się nieco na wciśnięciu w tę książkę również i współczesności , rozumiem , oczywiście iż książka jest też zapisem dziejów rodziny pani Nasiłowskiej stąd i takie rozwiązanie a jednak mnie to trochę rozczarowało. Sięgałam po książkę przedstawianą jako: "Powrót do nieistniejącego domu. Opowieść o wojnie o której nikt nie pamięta." I na tę opowieść głównie się nastawiłam. Książka zaś jest zapisem również i lat późniejszych jak i całkiem współczesnych.
czwartek, 9 kwietnia 2015
Ks. Józef Orchowski "Święta Siostra Faustyna i Boże Miłosierdzie" i nie tylko.
Autor : Ks. Józef Orchowski
Tytuł : "Święta Siostra Faustyna i Boże Miłosierdzie"
Gatunek : religia
Książeczka wprost wymarzona jako lektura tuż przed świętami Wielkanocnymi. Pochłonęłam ją w tempie ekspresowym, nie było to zresztą trudne , skromna objętość i prostota ( proszę nie mylić z prostactwem) języka jakim jest napisana z pewnością ułatwia zagłębienie się w temacie. Poznajemy losy siostry Faustyny oraz to w jaki sposób powstał jej "Dzienniczek". Dowiadujemy się też o tym jak powstał obraz "Jezu ufam Tobie" a jest to historia godna uwagi.
Dzisiaj skończyłam też czytać książkę "Ostatnia godzina" jednego z moich ulubionych autorów Michaela H. Browna. To jest dla odmiany książka cegła , ponad 500 stron. Jednak prawie wcale tego nie czułam , no może poza momentami gdy musiałam ją trzymać w ręku. Wtedy faktycznie ciężar był odczuwalny ;-) Poważnie jednak muszę stwierdzić iż jest to jedna z lepszych pozycji , które czytałam na temat objawień. O niej napiszę jednak w wolnej chwili.
Wracam do powieści "Konik, szabelka" Anny Nasiłowskiej , mimo sporej już przerwy wróciłam do niej i okazuje się iż jest naprawdę interesującą pozycją. Dawno już o niej wspominałam przy okazji pisania o Nagrodzie Literackiej Gdynia 2012 do której była nominowana. Wtedy nagrodę otrzymała Magdalena Tulli za"Włoskie szpilki" a ja obiecałam sobie że przeczytam te wszystkie nominowane powieści.... no to przeczytałam pierwszą ! Wstyd liczyć po ilu latach. Nie przeczytałam , czytam jeszcze.
Tytuł : "Święta Siostra Faustyna i Boże Miłosierdzie"
Gatunek : religia
Książeczka wprost wymarzona jako lektura tuż przed świętami Wielkanocnymi. Pochłonęłam ją w tempie ekspresowym, nie było to zresztą trudne , skromna objętość i prostota ( proszę nie mylić z prostactwem) języka jakim jest napisana z pewnością ułatwia zagłębienie się w temacie. Poznajemy losy siostry Faustyny oraz to w jaki sposób powstał jej "Dzienniczek". Dowiadujemy się też o tym jak powstał obraz "Jezu ufam Tobie" a jest to historia godna uwagi.
Dzisiaj skończyłam też czytać książkę "Ostatnia godzina" jednego z moich ulubionych autorów Michaela H. Browna. To jest dla odmiany książka cegła , ponad 500 stron. Jednak prawie wcale tego nie czułam , no może poza momentami gdy musiałam ją trzymać w ręku. Wtedy faktycznie ciężar był odczuwalny ;-) Poważnie jednak muszę stwierdzić iż jest to jedna z lepszych pozycji , które czytałam na temat objawień. O niej napiszę jednak w wolnej chwili.
Wracam do powieści "Konik, szabelka" Anny Nasiłowskiej , mimo sporej już przerwy wróciłam do niej i okazuje się iż jest naprawdę interesującą pozycją. Dawno już o niej wspominałam przy okazji pisania o Nagrodzie Literackiej Gdynia 2012 do której była nominowana. Wtedy nagrodę otrzymała Magdalena Tulli za"Włoskie szpilki" a ja obiecałam sobie że przeczytam te wszystkie nominowane powieści.... no to przeczytałam pierwszą ! Wstyd liczyć po ilu latach. Nie przeczytałam , czytam jeszcze.
poniedziałek, 30 marca 2015
Film : "Niebo istnieje ... Naprawdę!"
Tytuł : "Niebo istnieje ... Naprawdę!"
Reżyser : Randall Wallace
Scenariusz : Chris Parker i Randall Wallace
Na podstawie książki : "Niebo istnieje ... Naprawdę!" Todd Burpo i Lynn Vincent
Gatunek : dramat
Aktorzy : Greg Kinnear jako Todd Burpo
Connor Corum jako Colton Burpo
Kelly Reilly jako Sonja Burpo
Lane Styles jako Cassie Burpo
Film nakręcony został na podstawie książki "Niebo istnieje ... Naprawdę!" . Jest opowieść chłopca o tym jak podczas operacji kiedy lekarze walczyli o jego życie dane mu było zobaczyć Niebo. Chłopiec w rozmowach z ojcem opowiada o tym co widział, kogo spotkał, stopniowo opowiada coraz więcej szczegółów. Ojciec Coltona ( tak ma na imię chłopiec) jest pastorem , mimo wszystko jednak nachodzą go wątpliwości w prawdziwość słów syna . Czy to aby nie tylko jego wyobraźnia ? Szuka odpowiedzi w rożnych źródłach w religii, u psychologa, w nauce. Z każdą rozmową syna z ojcem przybywa szczegółów , chłopiec dysponuje wiedzą , której nie da się wyjaśnić jedynie bujną wyobraźnią.
Film pokazuje w piękny prosty sposób kwestię wiary, być może momentami mamy wrażenie że zbyt prosty, jednak weźmy pod uwagę iż jest to opowieść czteroletniego chłopca. Poza tym w Biblii czytamy: "bądźcie jak dzieci".
Ukazuje też tę mniej przyjemną stronę medalu , osoby które nie wierzą w to co widział i o czym opowiada Colton. Jednocześnie sprawa ta odbija się na pracy pastora , istnieje zagrożenie jej utraty nawet , wpływa też na życie codzienne.
Właściwie wątpliwości i przeciwności należało się spodziewać, (tym bardziej że historia ta oparta jest na faktach, taką informację wyczytałam ) te zróżnicowane reakcje ludzi jak i codzienne troski pastora potwierdzają moim zdaniem realność tej opowieści.
Poza książką "Niebo istnieje ... Naprawdę!" autorami której są Todd Burpo oraz Lynn Vincent , znalazłam też "Niebo zmienia wszystko" autorami są Todd i Sonja Burpo rzecz jasna obie zamierzam przeczytać.
O książce na której podstawie powstał film pisałam tutaj.
Reżyser : Randall Wallace
Scenariusz : Chris Parker i Randall Wallace
Na podstawie książki : "Niebo istnieje ... Naprawdę!" Todd Burpo i Lynn Vincent
Gatunek : dramat
Aktorzy : Greg Kinnear jako Todd Burpo
Connor Corum jako Colton Burpo
Kelly Reilly jako Sonja Burpo
Lane Styles jako Cassie Burpo
Film nakręcony został na podstawie książki "Niebo istnieje ... Naprawdę!" . Jest opowieść chłopca o tym jak podczas operacji kiedy lekarze walczyli o jego życie dane mu było zobaczyć Niebo. Chłopiec w rozmowach z ojcem opowiada o tym co widział, kogo spotkał, stopniowo opowiada coraz więcej szczegółów. Ojciec Coltona ( tak ma na imię chłopiec) jest pastorem , mimo wszystko jednak nachodzą go wątpliwości w prawdziwość słów syna . Czy to aby nie tylko jego wyobraźnia ? Szuka odpowiedzi w rożnych źródłach w religii, u psychologa, w nauce. Z każdą rozmową syna z ojcem przybywa szczegółów , chłopiec dysponuje wiedzą , której nie da się wyjaśnić jedynie bujną wyobraźnią.
Film pokazuje w piękny prosty sposób kwestię wiary, być może momentami mamy wrażenie że zbyt prosty, jednak weźmy pod uwagę iż jest to opowieść czteroletniego chłopca. Poza tym w Biblii czytamy: "bądźcie jak dzieci".
Ukazuje też tę mniej przyjemną stronę medalu , osoby które nie wierzą w to co widział i o czym opowiada Colton. Jednocześnie sprawa ta odbija się na pracy pastora , istnieje zagrożenie jej utraty nawet , wpływa też na życie codzienne.
Właściwie wątpliwości i przeciwności należało się spodziewać, (tym bardziej że historia ta oparta jest na faktach, taką informację wyczytałam ) te zróżnicowane reakcje ludzi jak i codzienne troski pastora potwierdzają moim zdaniem realność tej opowieści.
Poza książką "Niebo istnieje ... Naprawdę!" autorami której są Todd Burpo oraz Lynn Vincent , znalazłam też "Niebo zmienia wszystko" autorami są Todd i Sonja Burpo rzecz jasna obie zamierzam przeczytać.
O książce na której podstawie powstał film pisałam tutaj.
piątek, 27 marca 2015
Alex Kava "Kolekcjoner"
Autor : Alex Kava
Tytuł : "Kolekcjoner"
Przekład : Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo : Mira
Seria : New York Times Bestsellers Authors
Nie zachwyca ale też nie wywołuje wstrętu. Ot lektura na wieczór kiedy nie ma nic lepszego pod ręką. Zbyt szybko wszystkiego się dowiadujemy, zbyt mało tu napięcia , nastroju czy jakiejkolwiek tajemnicy. Mało emocji mimo iż wątki dają większe możliwości w tym względzie, takie to trochę jakby pisane od niechcenia. Pamiętam że kiedyś czytałam dwie inne powieści i było dużo lepiej , wprawdzie były to thrillery ale to wszystkiego nie wyjaśnia. Wtedy naprawdę się wciągnęłam , bałam i przeżywałam wszystkie emocje bohaterów, w stosunku do których nie dało się pozostać obojętnym . W "Kolekcjonerze" nie znalazłam nikogo do kogo mogłabym poczuć choć nić sympatii. Zakładam że jest to po prostu słabsza pozycja wśród tych naprawdę dobrych , tak też się zdarza :-)
Książka z półki 2015
Tytuł : "Kolekcjoner"
Przekład : Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo : Mira
Seria : New York Times Bestsellers Authors
Nie zachwyca ale też nie wywołuje wstrętu. Ot lektura na wieczór kiedy nie ma nic lepszego pod ręką. Zbyt szybko wszystkiego się dowiadujemy, zbyt mało tu napięcia , nastroju czy jakiejkolwiek tajemnicy. Mało emocji mimo iż wątki dają większe możliwości w tym względzie, takie to trochę jakby pisane od niechcenia. Pamiętam że kiedyś czytałam dwie inne powieści i było dużo lepiej , wprawdzie były to thrillery ale to wszystkiego nie wyjaśnia. Wtedy naprawdę się wciągnęłam , bałam i przeżywałam wszystkie emocje bohaterów, w stosunku do których nie dało się pozostać obojętnym . W "Kolekcjonerze" nie znalazłam nikogo do kogo mogłabym poczuć choć nić sympatii. Zakładam że jest to po prostu słabsza pozycja wśród tych naprawdę dobrych , tak też się zdarza :-)
Książka z półki 2015
wtorek, 24 marca 2015
Jo Nesbo "Karaluchy"
Autor : Jo Nesbo
Tytuł : "Karaluchy"
Przekład : Iwona Zimnicka
Gatunek : kryminał
Seria: Ślady zbrodni
Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
Źródło książki : książka własna ( z półki?)
Tajlandia, Bangkok, bieda, pieniądze, mafia, przestępcy seksualni i nie tylko oczywiście, polityka, zbrodnia - niejedna , seks, prostytucja i Hary Hole. Tyle tytułem wstępu. Pierwszą choć nie jedyną ofiarą jest norweski ambasador , ze względu na to iż ginie w nieciekawych okolicznościach w motelu , umówiony z pewną dziewczyną co w Tajlandii, jak to przedstawione jest w powieści od początku brzmi jednoznacznie. Aby zapobiec wybuchowi skandalu wysłano z Norwegii odnoszącego sukcesy i jednocześnie sprawiającego problemy Harry'ego.
Autor kolejny już raz pokazuje że napisanie dobrego kryminału , trzymającego w napięciu , zaskakującego ze strony na stronę , z siecią podejrzeń i potencjalnie winnych to prawdziwa sztuka a On jest w tym mistrzem. Nie ukrywam że w powieściach Nesbo interesuje mnie już nie tyle kto zabił , co to, jak do tego dojdzie nasz policyjny bohater.
Tytuł : "Karaluchy"
Przekład : Iwona Zimnicka
Gatunek : kryminał
Seria: Ślady zbrodni
Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
Źródło książki : książka własna ( z półki?)
Tajlandia, Bangkok, bieda, pieniądze, mafia, przestępcy seksualni i nie tylko oczywiście, polityka, zbrodnia - niejedna , seks, prostytucja i Hary Hole. Tyle tytułem wstępu. Pierwszą choć nie jedyną ofiarą jest norweski ambasador , ze względu na to iż ginie w nieciekawych okolicznościach w motelu , umówiony z pewną dziewczyną co w Tajlandii, jak to przedstawione jest w powieści od początku brzmi jednoznacznie. Aby zapobiec wybuchowi skandalu wysłano z Norwegii odnoszącego sukcesy i jednocześnie sprawiającego problemy Harry'ego.
Autor kolejny już raz pokazuje że napisanie dobrego kryminału , trzymającego w napięciu , zaskakującego ze strony na stronę , z siecią podejrzeń i potencjalnie winnych to prawdziwa sztuka a On jest w tym mistrzem. Nie ukrywam że w powieściach Nesbo interesuje mnie już nie tyle kto zabił , co to, jak do tego dojdzie nasz policyjny bohater.
Subskrybuj:
Posty (Atom)