piątek, 31 maja 2013

Gdyby tak dla mnie ZAŚPIEWAŁ!!!

 


          
         I jeszcze jedna piosenka , szczególnie podobają mi się komentarze do niej. Trudno zwykle o zgodę i wspólny zachwyt ale nie w tym wypadku ,posłuchajcie:

          
         
 
"Marek musiał odejść tam bo Bóg też chciał posłuchać prawdziwej muzyki... " - arkadinio91*
 
  Ciekawy spór o samolubstwo Boga się rozwinął w komentarzach. :-)
 
 
*komentarz zamieszczony na You Toube przez arkadinio91, zgadzam się z nim w pełni
 
 
 
 
 

środa, 29 maja 2013

Hamish Macbeth i niespodzianka

   Autor : M.C.Beaton
  Tytuł : " Hamish Macbeth i śmierć żartownisia"
  Tytuł oryginału : "Death of a Prankster ,a Hamish MAcbeth Mistery"
  Seria: Seria kryminałów Hamish Macbeth
  Wydawnictwo : Edipresse Polska S.A.
 
 
 

       Kolejny tom przygód  Hamisha Macbetha to podobnie jak poprzednie świetna lektura dla odprężenia przy popołudniowej herbatce, w czasie kąpieli czy nawet na chwilkę przed snem. Przed snem jednak ostrożnie, gdyż udział w śledztwie choćby i tylko w wyobraźni, emocjonuje i rozbudza.
     Klasyczny trick zamknięci w domu zaproszeni goście , wokół szaleje śnieżyca . Gospodarz  Arthur Trent zaś słynie ze swoistego poczucia humoru ,niestety nie podzielanego przez zaproszonych w gościnę. Artur ginie od ciosu nożem , co w pierwszej chwili nawet przez wezwanego Macbetha zostaje wzięte za żart. Co ciekawsze kiedy zajeżdża on na miejsce okazuje się że ciało zmarłego przeniesiono do innego pomieszczenia i ułożono w innej pozycji, na dodatek miejsce zbrodni dokładnie wysprzątano.Wyprano nie tylko koszulę którą tragicznie zmarły miał na sobie ale i dywan na którym go znaleziono.
     Jak to w klasycznych kryminałach bywa , mnożą się nie tylko zagadki ale i denaci. Czy Macbeth pozbawiony najważniejszych śladów, otoczony grupą osób , z której to grupy każdy miał powód do pozbycia się tytułowego żartownisia , da radę odkryć kto jest mordercą? Czy powiedzenie że "Kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze" i tym razem okaże się prawdziwe?
   Zachęcam do sprawdzenia .

     Ocena książki: 8 / 10

               Ksiażka przeczytana w ramach wyzwania u Anetypzn "Czytamy kryminały"

                    

      Niespodzianka dotyczy oczywiście serii kryminałów z Hamishem Macbethem. Otóż na prośbę czytelników wydawnictwo postanowiło przedłużyć serię i zamiast obiecanych dziesięciu tomów będzie dwadzieścia . Oby więcej takich niespodzianek.

niedziela, 26 maja 2013

"Rozmowy bez retuszu" Artur Barciś i Marzanna Graff rozmawiają o wielkiej PASJI wspaniałego aktora i wielkiego człowieka.

 
    Autor: Artur Barciś , Marzanna Graff
     Tytuł : "Rozmowy bez retuszu"
    Wydawnictwo : Wydawnictwo M
     Miejsce i rok wydania: Kraków 2011


           
     Z okładki:

         " Rozmowy bez retuszu to niekonwencjonalny wywiad z Arturem Barcisiem - znanym aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym , a także reżyserem. Największą popularność przyniosły mu role w serialach telewizyjnych Miodowe lata oraz Ranczo . Aktor Teatru na Targówku ( 1979 - 1981) . Teatru Narodowego ( 1982 - 1984) ,Teatru Ateneum ( od 1984) wzruszająco opowiada o swoim dzieciństwie , o pamiętanych kreacjach teatralnych i filmowych, o spotkaniach z takimi twórcami polskiego teatru i kina jak Adam Hanuszkiewicz, Krzysztof Kieslowski. Artur Barciś  - o czym nie wszyscy wiedzą -  jest laureatem nagrody dla najlepszego aktora na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Down Under w Darwin ( Australia) ."

   " Marzanna Graff - pisarka, scenarzystka, aktorka. Jest autorką ponad 20 książek .Współpracuje z warszawskimi teatrami Towarzystwo Teatrum oraz Capitol jako aktorka i scenarzystka.Jest wykładowca Akademii Dobrych Obyczajów ,Uniwersytetu Trzeciego Wieku Fundacji Shalom oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego . Za swoje role otrzymała dwukrotnie tytuł Ambasadora Sybiraków . Kaszubi przyznali jej honorową nagrodę Bursztynowe Drzewo" 

       Skończyłam czytać ten wywiad rzekę w którym to Marzanna Graff rozmawia z Arturem Barcisiem . Jestem pod ogromnym wrażeniem , tak naprawdę nie tylko brakuje mi słów odpowiednich do tego by opisać moje odczucia. Rzadko zdarza się coś tak pięknego, mądrego, ciepłego i dobrego jak ta niezwykle prosta i szczera rozmowa. Zapewne dlatego że , z czego pan Artur jeszcze nie zdaje sobie sprawy ( moim zdaniem) , w pełni realizuje swój zamiar naśladowania Krzysztofa Kieślowskiego o czym mówi z właściwa dla siebie skromnością :

    " ... Zastanawiałem się wtedy na czym polega to, że tak można, że wszystko jest jak trzeba ... I nagle zrozumiałem ,że Krzysztof jest człowiekiem , który zawsze mówi prawdę .To takie proste ! On po prostu mówił to co myślał! "  
  " Uświadomiłem sobie wtedy , a byłem już dość popularnym aktorem , że w wywiadach to ja tylko do pewnego stopnia mówię prawdę , a reszta to jest to , co ja bym chciał aby ludzie o mnie myśleli. Albo mówię coś bo wolę , aby ludzie tak właśnie mnie postrzegali, bo może gdybym powiedział coś innego , to przestaliby mnie lubić. A zawsze zależało mi na ludzkiej akceptacji. Na akceptacji widzów , na tym żeby mnie... lubili. Oczywiście na końcu tego myślenia jest zwykły szacunek. Chciałbym, żeby mnie szanowali ...Chyba po to tez się żyje ,żeby sobie zasłużyć na szacunek ludzi... Tak mi się wydaje, że to jest najważniejsze. Dlatego gdy wspominam Krzysztofa i to jego mówienie prawdy ...Zazdrościłem mu ,że on tak umie. Ja tego nie potrafiłem i chyba do tej pory nie potrafię tak do końca. Nie ,nie potrafię. Na to trzeba się zdobywać"  
 
    Uważam że ten wywiad i wyżej przytoczone słowa są najlepszym dowodem na to że pan Artur jednak potrafi i robi to doskonale a plan naśladowania Krzysztofa Kieślowskiego już dawno przestał być tylko planem.

    W wywiadzie tym poznajemy "inne twarze" Artura Barcisia. Dlaczego "inne twarze" ? Gdyż jak zapewne wiele innych osób najpierw poznałam rewelacyjnego aktora komediowego w "Miodowych latach" później było "Ranczo" , tu nie mogę się powstrzymać i informuję wszem i wobec że moim zdaniem pierwsza seria "Rancza" była najlepsza, co niedzielę biegłam z pracy na przystanek by zdążyć obejrzeć jak najwięcej z odcinka i to był jedyny przypadek kiedy dziękowałam za reklamy, dzięki nim emisja opóźniała się a ja mogłam obejrzeć czasem nawet cały odcinek od początku! W trakcie czytania zdałam sobie oczywiście sprawę z tego że jednak znam i inne role , przynajmniej serialowe. Dzięki tej książce poznałam wiele innych twarzy/talentów tego małego ciałem jednocześnie wielkiego duchem człowieka, teatr, literatura, musical, malarstwo...
    Jako aktora teatralnego jednak ,trudno pisać że poznałam skoro opieram się na książce zawierającej wspomnienia autora, choć właściwie tak poznałam. Talent do opowiadania o życiu, pracy w tym i o rolach teatralnych, pana Barcisia jest tak wielki że miałam wrażenie jak gdybym siedziała na widowni przed sceną a nie w domu w fotelu. I wiecie co, ta wersja z tak autentycznym odbiorem przedstawianych scen dużo bardziej mi odpowiada, naprawdę czułam się jak po powrocie z przedstawienia. Kiedy czytałam o konkursach recytacji czy nawet o egzaminach do szkoły teatralnej , w momencie kiedy widownia zamiera , to i mnie brakowało powietrza. Ta zdolność do tak sugestywnego ukazania swojej pracy i pasji tak bo to jest PASJA , miłości do sztuki i kultury w każdym jej przejawie czuje się strona po stronie, słowo po słowie, tez zadrukowane linijki są nimi przepełnione, to kolejna z "twarzy" .
    Piękna postać, piękny wywiad będący dowodem na to że jednak nie trzeba mówić tego co chce usłyszeć widz by być słuchanym, lubianym i podziwianym.
     Po tej lekturze sama nie wiem za co zabrać się w pierwszej kolejności, szukanie wspomnianych sztuk teatralnych? Jak chętnie bym obejrzała "Śpiewnik domowy" czy " "Zwolona" Norwida , a "Burzliwe życie Lejzorka " ? Zamieszczona w książce fotografia ze sceny i  kolejna z garderoby przyciągają jak magnes, robią ogromne wrażenie, jaka zatem musiała być sztuka!
   Jakby tego było mało ,okazuje się że tych  talentów autor ma dużo więcej. Nie dość że jest aktorem tzw. starej daty czyli umie wszystko , to jeszcze maluje, pisze bajki "Trzecia nuta i część całości" powoduje najpiękniejszy z uśmiechów ten przez łzy, felietony ..... Prawdziwy człowiek renesansu .

 
 
 Sztuka zatoczyła koło, Lejzorek i Artur Barciś tym razem jako reżyser.
Książka przeczytana w ramach wyzwań " Z literą w tle "
 
 oraz "Polacy nie gęsi..."
 
 
 Wydawnictwu M  dziękuję za chwile wzruszeń przy tej lekturze .
 
 
 
 

piątek, 24 maja 2013

Paul Carson "Ostatni dyżur"

 
   Autor : Paul Carson
    Tytuł : " Ostatni dyżur"
   Tytuł oryginału : "Final Duty"
    Przełożył : Robert J. Szmidt
   Wydawnictwo :  "Książnica "
                     

           

      Jack Hunt ,kardiolog prowadzi koczowniczy tryb życia zmieniając zarówno miejsce  pracy jak i zamieszkania, w poszukiwaniu lepszych warunków . Jego żona nalega na stabilizację tak by oni jak i ich syn wreszcie mieli dla siebie miejsce na ziemi.Po latach tułaczki po świecie, ukazuje się światełko w tunelu. Jack otrzymuje posadę ordynatora oddziału, po śmierci poprzednika który został zastrzelony we własnym gabinecie.
     Szansa na lepsze życie, własny dom, oraz na reorganizację oddziału  według własnych zasad. Jedną z ważniejszych jest ta by lekarze nie mogli współpracować z firmami farmaceutycznymi starającymi się wcisnąć im a przez nich pacjentom konkretne leki. Wiadomo że za tym stoją ogromne pieniądze, nic zatem dziwnego że komuś bardzo się to nie spodobało.
     To co miało być początkiem nowego lepszego życia stało się początkiem koszmaru. Od niewytłumaczalnych ataków na syna, przez utratę pracy ,dobrego imienia i wymarzonego domu, po uprowadzenie żony i syna. 
     Iście filmowe sceny , stopniowane napięcie, przenoszenie akcji z miejsca na miejsce powodują u czytelnika szybsze bicie serca.
   Czy Jack po tym jak odebrano mu wszystko zdoła ocalić życie swoje i swojej rodziny? Co może mieć wspólnego firma wprowadzająca nowy lek i II wojna światowa? Co mają wspólnego chrześcijańskie organizacje z badaniami Jacka nad wpływem infekcji na choroby serca? Jak daleko ludzie są gotowi posunąć się dla pieniędzy?
   Z każdą stroną przybywa pytań, zaś znalezione odpowiedzi na kolejnej okazują się tylko kolejnymi pytaniami. Wciągające , trzymające w napięciu od pierwszego do ostatniego zdania. Rozwiązanie zagadki wręcz osłupiające.

     Ocena książki : 8,5 / 10 

        Przyjemność lektury zawdzięczam :

                       

    

wtorek, 21 maja 2013

"Putin i odrodzenie Rosji" Michael Stuermer

 Autor : Michael Stuermer
  Tytuł : " Putin i odrodzenie Rosji"
 Tytuł oryginału : "Putin and the rise of Russia"
  Przełożył : Bartłomiej Madejski
 Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
 
    

       Michael Stuermer w swojej książce kreśli obraz współczesnej Rosji , jej polityki zarówno wewnętrznej jak i zagranicznej. Rosja nadal mimo przejściowych problemów po upadku Związku Radzieckiego jawi się jako supermocarstwo, autor opisuje na czym to w ogóle polega, czy jest stanem rzeczywistym czy to może tylko czcze marzenia przywódców , przywódcy - nie ukrywajmy. Siła tego państwa jest zależna od wielu czynników niekoniecznie militarnych, po przeczytaniu tejże pozycji przestaje być to aż tak skomplikowaną sprawą jak się wydaje na pierwszy rzut oka.
   Rosja nękana jest przez o ironio podobne problemy jak Ameryka, zagrożenie Islamizacją , terrorem choć wiadomo że nie wszystkie akcje uznane za terrorystyczne takowymi były. Chiny jako jedno z większych zagrożeń gospodarczych czy aby tylko? Korea.Coś przy czym zawsze uśmiecham się choć jest to raczej nieodpowiednia reakcja ale sami powiedzcie czy nie wywołuje to waszego uśmiechu że zarówno dla Ameryki jak i dla Rosji ( ok Związku Radzieckiego) porażką stał się Afganistan.
   Niby wszyscy wiemy a jednak czyta się to chwilami jak powieść sensacyjną , pieniądze, ropa, gaz , wpływy na świecie . Materiału jest sporo i autor czerpie z niego garściami.
   Osobną sprawą jest sam Władimir Putin, myślę że dla nikogo nie jest zaskoczeniem że wbrew pozorom ma on spore poparcie, poza tym tak naprawdę nie bardzo widzę kto mógłby go zastąpić. Miedwiediew -  widzieliśmy jak to wyglądało i kto rzeczywiście rządził w kraju w tamtym czasie.
     Możemy zajrzeć nieco w przeszłość gdyż wspomina autor również o szkolnych latach Putina, nie jest to rzecz jasna typowa biografia ale przytoczone słowa biografa prezydenta, w osobie Aleksandra Rahra  " .( cechowały W.Putina dop.mój ) ..perfekcjonizm oraz nienawiśc do bałaganu i niezdyscyplinowania . Już jako młody człowiek Putin << unikał spontaniczności, ryzyka i improwizacji>>" *sporo o Nim mówią.
   Dalej widzimy odmienne oblicze , odmienne od tego co wydawałoby się widzimy aktualnie :

    " Poza szkołą interesował się zachodnią muzyką .Grał na gitarze i od czasu do czasu występował. Fascynowała go literatura; swoim szkolnym kolegom i koleżankom czytał wiersze, a nawet zabronione wydawnictwa samizdatu. Bardziej interesowały go przedmioty humanistyczne niż nauki ścisłe, był też członkiem klubu dyskusyjnego"  *
   
     To że nastoletni Władimir zapukał do drzwi KGB pytając o możliwość pracy dla nich jest faktem szeroko znanym i równie wymownym.
    
     Autor miał możliwość spotkania się z Władimirem Putinem osobiście, poza tym bacznie go obserwuje. Oczywiste jest dla wszystkich że nad wizerunkiem prezydenta pracuje spora grupa osób i efekty tej pracy widać.
 
     " Nieoczekiwanie pojawił się niezapowiedziany sam prezydent i przywitał się z każdym z gości w charakterystyczny dla siebie sposób - lekko przekrzywiając głowę i prześwietlając go wzrokiem jak laserem ,jakby chcąc ustalić czy to swój czy obcy.Powitał przybyłych i poprosił o zadawanie pytań lub formułowanie komentarzy. Inaczej niż w czasach radzickich ,pytań nie trzeba było wręczać na piśmie . Każdy z 25 obecnych mógł w nieskrępowany sposób pytać, o co chciał, więc większość pytań nie była kurtuazyjna. Jednakże Putin wydawał się traktować sytuację jak zawody sportowe ,które sprawiają mu satysfakcję. Nie było doradcy, który wsuwałby mu do ręki karteczki, nikt nie uzupełniał jego wypowiedzi , nie odgrywał roli eksperta i mentora. Putin najwyraźniej czuł się dobrze , biorąc udział w tego rodzaju dyskusji , a większość obecnych dostosowała się do sytuacji , nie chcąc psuć nastroju niewygodnymi pytaniami , na przykład o przeszłość i przyszłość Czeczeni czy o słabe wyniki w zwalczaniu przestępczości." *

    Jak widać prezydent prezentuje się nienagannie, przejmuje kontrolę nad sytuacją w sposób naturalny i niekwestionowany i tak jest praktycznie zawsze. Nie ukrywajmy że ewidentne moim zdaniem, porównanie do Jelcyna w tym akapicie powoduje że Putin wypada doskonale.  Dodatkowym plusem w tworzeniu wizerunku będą też i takie czynniki jak to że jest silną osobowością, we krwi niejako musi mieć umiejętność reakcji na sytuacje nieprzewidziane no i oczywiście perfekcyjny wygląd. Jedyną osobą zdolną w tym konkurować jest Miedwiediew ale to jak widać nie wystarczy , poza wyglądem trzeba mieć osobowość. I Władimir Putin ją ma .

     Książka dla mnie była ciekawą przygodą, dowiedziałam się wielu rzeczy . Niby wydaje się że wszystko wiemy, w końcu co chwila coś słyszymy w telewizji , poza tym przecież jesteśmy tak bliskimi sąsiadami co też powoduje że odnosimy wrażenie większej znajomości Rosji i jej działań niż to ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Droga Putina do władzy, jego pomysł na Rosję wielką i silną oraz to jak chce do tego doprowadzić to główne tematy tej książki. Zagrożenia dla Rosji również wewnętrzne czyli braki finansowe, Islamizacja kraju,niski przyrost naturalny , jak choćby we Francji czy w Niemczech dzieci się rodzą ale muzułmanom. Na czym opiera się dzisiejsza siła Rosji? Jej mocne ale i słabe strony. Wszystko to opisane w sposób przystępny dla czytelnika nawet jeśli o Rosji wie niewiele. W miarę obiektywny obraz samego Władimira Putina będącego przecież według powszechnej wiedzy ulubieńcem kobiet.  Ogólnie bardzo mi się podobało.Mogłoby być więcej o samym Putinie ale oczywiście to nie jest zarzut, książka nie jest biografią ale zrozumcie , ja o tej konkretnej osobie mogę czytać na okrągło i wszystko co się da.  

   Ocena książki : 9 / 10 
  

    * Cytaty za :" Putin i odrodzenie Rosji" M.Stuermer

 
   Za mile spędzone chwile przy lekturze dziękuję :

               

                  
  
  
   

niedziela, 19 maja 2013

"Hamish Macbeth i śmierć snobki" M.C. Beaton

 
    Autor: M. C. Beaton
   Tytuł  " Hamish Macbeth i śmierć snobki"
   Tytuł oryginału : "Death of a Snob, A Hamish Macbeth History"
   Tytuł serii : "Seria kryminałów Hamish Macbeth"
   Przekład : Joanna Żywina
   Wydawnictwo : Edipresse Polska S.A.

 
               
                             

    Z okładki :
      " Kiedy Jane Wetherby zaprasza posterunkowego Hamisha Macbetha do swojego SPA << Szczęśliwy Wędrowiec >> na wyspie Eileencraig , ten z radością przyjmuje zaproszenie. Niestety , wizyta nie ma nic wspólnego z relaksem. Mieszkańcy wietrznej wyspy nie chcą u siebie ani SPA, ani jego właścicielki. Goście Jane też nie nalezą do sympatycznych . Wszystkim na nerwy działa zwłaszcza Heather Todd. Kiedy więc zostaje znaleziona martwa u stóp klifu ,nikt nie wydaje się przejęty jej śmiercią. Ale nie Hamish."

  
       Klasyczny kryminał, święta Bożego Narodzenia, wyspa i zła pogoda ograniczająca sposób dotarcia bądź opuszczenia wyspy. Śmierć kobiety , była sama na klifie ale mogli zabić ją wszyscy gdyż w trakcie szukania jej się porozdzielali. Zastosowanie chwytu z Agathy Christie i powołanie się nań  to całkiem interesujące posunięcie. Rozwiązanie pyszne i jakże prawdziwe.
     Hamish jak zwykle samotny wśród przyjaciół , Priscilla krążąca gdzieś w tle. Warto jak zwykle warto, dla chorego Hamisha ( umiera na przeziębienie jak każdy facet ), dla flirtującego Hamisha ( oj chyba nie miał okazji zapoznać się z Ludlumem)  i w końcu dla ślepego Hamisha  jak każdy zakochany czyż nie? 
   
    Jednym słowem : PYSZNOŚCI ! 
  Z każdym kolejnym tomem bardziej lubię tego posterunkowego , oby ich było jak najwięcej.

czwartek, 16 maja 2013

"Smaki dwudziestolecia" Maja Łozińska

   
   Autor: Maja Łozińska
   Tytuł: "Smaki dwudziestolecia"
  Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
   Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011
           
                 
 
 

       Nie będę ukrywać że jeśli chodzi o dwudziestolecie pierwszymi osobami wprowadzającymi mnie w ówczesny świat byli Kornel Makuszyński i trochę później Tadeusz Dołęga Mostowicz ,polubiłam i nawet wracałam dość często. Jednak osobą która spowodowała że o dwudziestoleciu czytam wszystko co tylko mogę czyli co trafi do moich rąk jest pisarz kryminałów retro Marcin Wroński. Zaraził mnie pasją do tego stopnia że czytałam nawet "Rycerza Niepokalanej" , polubiłam i zamierzam mieć wszystkie książki o dwudziestoleciu wydawane  przez wydawnictwo Bellona których autorem jest Sławomir Koper. Najbardziej polubiłam jednak osobę Franka Fiszera regularnie występującego u Wrońskiego i Ziemiańską co jest naturalnym następstwem.
      Regularnie w księgarniach przeglądam serię PWN dotyczącą dwudziestolecia . Wydania piękne , można oglądać całe wieki o czytaniu nie wspomnę, są to zdecydowanie perełki dla fascynatów. Niestety ceny mocno mnie ograniczają. Ochota na posiadanie  rośnie z każdym kolejno wydanym tomem i myślę że kiedyś w końcu stanę się ich posiadaczką. Na razie pozostaje biblioteka.

    Trafiłam na moment kiedy to cudo znalazło się na półce z możliwością wypożyczenia, zagarnęłam natychmiast na stos wybranych tomów i powędrowałam do domu z nadzieją , wielką nadzieją, radością w sercu w celu oglądania, czytania i podziwiania. A co z tego wyszło?

    Zacznijmy od oglądania , piękne zdjęcia wnętrz wszelakich od domów prywatnych , przez wystawy sklepowe i targi po pałac prezydencki. Sfotografowano chyba wszelkie możliwe przejawy życia związane z kwestią jedzenia oraz ,co ciekawsze i dodające smaczku ,urządzania wnętrz. Jest co oglądać i czym się zachwycać. Kawiarnie ,cukiernie, pomniejsze lokale reprezentujące swoje wyroby , jak i zdjęcia gości przy zastawionych stołach. Same serwisy stołowe oraz proponowanych wystrojów mieszkań klas różnych , coś pięknego. Te meble, zastawy , skoro zazdrosne westchnienia powoduje przykładowo noga od stołu to wyobrazcie sobie jak prezentować musi się reszta ?  Przyjęcia noworoczne u prezydenta Mościckiego i nie tylko powodują u mnie błysk w oku a co najważniejsze można również zachwycać się ( lub nie, ja tam się zachwycam) strojami . O paprotce w jadalni prezydenta RP w Wiśle nie jestem w stanie pisać , przyćmiła całe pomieszczenie. Cuda, cudeńka po prostu. Ćmielowska porcelana !!! Już dla samych zdjęć warto mieć tę książkę w ręku. Gwarantuję że nie dacie rady jej odłożyć tak po prostu.

    Maja Łozińska opisała w swej książce przemiany które nadeszły wraz z kryzysem , dotknęły one głównie miasta choć i na wsiach miejscami były dostrzegalne.

    " Kryzys gospodarczy , bezrobocie , rosnące ceny żywności uszczupliły domowe budżety i zmusiły gospodynie do oszczędności. Cała sztuka polegała na tym, żeby wydając gotować zdrowo i smacznie. <<Nowe hasła jak : witaminy, odżywianie jarskie spożywanie potraw surowych wprowadziły niejedną panią domu w zakłopotanie>>  - pisała autorka poradnika Co mam ugotować? "

   Oczywiście nie tylko kryzys wpływał na zmiany, naturalnie spowodowane były one i przemianami obyczajowymi oraz modą.
    Mamy okazję do przeglądu kuchni, spiżarni i jadalni ludzi różnych klas . Kuchni tej codziennej , tej bardziej wystawnej bo świątecznej, po prawdziwe przyjęcia osób znanych w świecie polityki, kultury i sztuki.
   Najciekawsze dla mnie okazały się zdecydowanie wszelkie wzmianki o literatach , Słonimski, Lechoń ,Iwaszkiewicz, Maria Dąbrowska,Żeromski czy aż serce boli Zofia Nałkowska której spotkania uznano za nudne. Wspomniany przeze mnie już Fiszer będący znawcą lokali gastronomicznych i nie tylko. Urocza choć nie dla wspomnianej w niej gospodyni jest pewna anegdota, przekonajcie się sami :

    " Z mięs za odpowiednie na wystawne przyjęcia uchodziły pieczona polędwica, comber cielęcy , ale także umiejętnie przyządzona baranina. Kotlety baranie w sosie cebulowym podano na przyjęciu wydanym przez Janinę Morstinową ,żonę pisarza Ludwika Hieronima Morstina. Młoda i niedoświadczona wówczas pani domu niepokoiła się ,czy jej kotlety będą smakować gościom , zwłaszcza największemu wśród nich smakoszowi, Francowi Fiszerowi. Jednak Franc zapamiętał lepiej wyśmienite menu niż sama gospodynię. Kiedy za jakiś czas spotkali się znowu , tym razem na wieczorze literackim u Boya, w pierwszej chwili Fiszer nie poznał pani Morstinowej , dopiero po dłuższej chwili uśmiechnął się z ulgą i zakrzyknął gromko : << Już wiem!Baranina ! >> " 
  
     Herbatki, wieczorki brydżowe, spotkania w kawiarniach opisane tak że czujemy nie tylko klimat tamtych czasów ale i smaki, zapachy podawanych potraw, czytanie powoduje zdecydowany wzrost apetytu zatem polecam zdecydowanie czytać z przekąskami pod ręką inaczej co chwila biegac będziemy do lodówki.
  
    Żeby nie było tak całkiem bajkowo ale i nie beznadziejnie autorka przedtsawia i tą mniej bogata część społeczeństwa , poznajemy zarówno kuchnię niezamożnego ziemiaństwa , chaty chłopskie rzec można wędrujemy pod strzechy. Również i miasta miały swoją ciemniejszą stronę biednych urzędników , mogących korzystać z tanich jadłodajni w prywatnych mieszkaniach prowadzonych prze samotne kobiety w trudnej finansowo sytuacji co pozwalało im na podreperowanie budżetu a gościom na najedzenie się " dobrze i tanio" co jak wiemy nie zawsze szło i nie zawsze  idzie nadal w parze .
    Dla najbiedniejszych tworzono kuchnie gdzie za 20 groszy mogli kupić talerz gęstej gorącej zupy. Były tez miejsca gdzie za darmo zjeść mogli ci ,którzy za jedzenie już nie byli w stanie zapłacić. Tu zdecydowanie przypomina mi się początek serialowych przygód Dyzmy. 
 Adam Sapieha w Krakowie założył Komitet Pomocy Głodnym, karmiący bezrobotnych i wielodzietne rodziny pozbawione zasiłków, był to jeden z wielu przytaczanych sposobów pomocy.

  Książka ta to najprawdziwsza uczta zarówno dla  smakoszy jak i dla miłośników historii oraz słowa pisanego. Gorąco i z całego serca polecam. Przyznam się Wam że zamierzam do niej wracać na okrągło a zdjęcia  są tak piękne że czaję się już na nie ze szkłem powiększającym. Będę czytać i oglądać bez końca.  

    Ocena książki : 10 / 10

    Książka przeczytana w ramach wyzwań :

    "Polacy nie gęsi..."

         

   
 " Czytaj - to się opłaca" ( literka Ł - Łozińska Maja)
                     

   
 " Lata dwudzieste, lata trzydzieste"
                         

                         
  Swoimi wrażeniami z lektury podzielę się również na blogu  " Literatura palce lizać - kulinaria w książkach"   ( klik )
   Książka ta jest również pozycją czytaną w ramach "gonienia" wyzwania u Sardegny .Miesiąc kwiecień i książka z wątkiem kulinarnym.