sobota, 12 kwietnia 2014

Elżbieta Cybulska "Nowe tajemnice niekonwencjonalnej medycyny"

     Z wielką chęcią czytam ostatnio wszelkie artykuły dotyczące naturalnych metod leczenia, zawsze korzystałam z dobrodziejstwa ziół choć raczej dorywczo długie kuracje zdarzały mi się jeszcze rzadziej. Pociągająca jest myśl leczenia bez leków farmaceutycznych zwalczających najczęściej objawy a nie przyczynę choroby. Między innymi z tego powodu sięgnęłam po książkę pani Elżbiety. Interesująca to lektura choć czasem zdaje się nadal być kontrowersyjna jak choćby homeopatia , która nadal wzbudza szalone pełne pasji dyskusje, Mudry czy stosowanie wahadełka. Jak wiemy nie tylko konwencjonalna medycyna jest na nie, jest to również zagadnienie trudne  od strony moralnej (  mam tu na myśli kwestie religijne) . Bardzo ale to bardzo spodobało mi się to co przeczytałam na temat głodówek, jedzenia intuicyjnego czy wreszcie  najciekawsza metoda czyli gelotologia . Brzmi bardzo poważnie a dotyczy leczenia śmiechem. Stosujemy ją intuicyjnie wszyscy od lat, kto nie ogląda komedii czy nie czyta śmiesznych książek na poprawę humoru ? Okazuje się że badacze zajęli się tym zjawiskiem na poważnie i bardzo mnie to cieszy.
   Aromaterapia, leczenia kamieniami, akupresura , urynoterapia sporo tego jest , chwilami czułam niedosyt choć w końcu jest to kontynuacja książki "Tajemnice niekonwencjonalnej medycyny" trudno zatem dziwić się temu że autorka nie zagłębia się drobiazgowo w same metody a raczej w przedstawienie nam samych ich plusów. Podejrzewam że chcąc zastosować którąś z nich musielibyśmy poznać i treść poprzedniej książki.
   Jedno jest niewątpliwe by leczyć człowieka należy leczyć nie tylko ciało ale i duszę o czym zdaje się zapomnieli dzisiejsi lekarze, nawet ci od spraw duszy odsyłają po recepty a o czym nie wolno zapominać, ważne jest by nie  oddzielać kwestii duszy od dolegliwości ciała. Przypomina to  Elżbieta Cybulska w swojej książce bo i o psychice o tym co jest niezbędne by zająć się skutecznie swoim zdrowiem napisała : " Uważa ona ,że każdy człowiek może być zdrowy i szczęśliwy gdyż każdy z nas ma nieograniczone siły psychiczne, lecz nie umie ich wyzwalać i wykorzystywać dla własnego dobra. Jak to czynić? - o tym na łamach książki. "
     cytat z okładki książki : "Nowe tajemnice niekonwencjonalnej medycyny" Elżbiety Cybulskiej

   Jak wspomniała książka ta zostawiła pewien niedosyt przy dużej ilości listów będących dowodami na skuteczność opisywanych metod zbyt mało jest informacji jak daną metodę stosować na sobie samym. Jest to z drugiej strony plus gdyż z pewnością skłoni mnie do poszukiwań w tej dziedzinie.

   Książka przeczytana w ramach wyzwania :
      

 
   Z półki 2014   

środa, 9 kwietnia 2014

Lektury dotyczące kultury: Zbigniew Korpolewski "Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu"

 
     Będzie krótko , nastawiłam się na dobra zabawę i faktycznie szczególnie fragmenty tekstów z którymi pani Hania występowała przed szeroką publicznością są rewelacyjne. Nie można zatem odmówić talentu autorowi biografii pani Bielickiej. Nie wiem dlaczego zatem nie udało się to z całością , być może faktem jest jak pisze sam autor "Po napisaniu tego , co tu napisałem , dochodzę do wniosku , że większość środowiskowych anegdot czy dowcipów sytuacyjnych słabo znosi konfrontację z papierem i powinna być dla powtórzenia odegrana na żywo." I chyba faktycznie w tym tkwi rzeczy sedno. Choć oczywiście książka nie jest tylko zbiorem śmiesznych historyjek , jest i czasami całkiem poważnie już same lata życia bohaterki tego wymagają. Niemniej nie jest to to czego oczekiwałam , być może po prostu nie mam odpowiedniego humoru , może zbyt wysoko postawiłam poprzeczkę licząc na coś w stylu Stefanii Grodzieńskiej.
    Niezaprzeczalnym plusem są przedstawione teksty monologów śmieszące równie mocno jak podejrzewam wtedy gdy były nowością. Faktycznie czytałam je z przyjemnością i podejrzewam że wygłoszone na scenie zrobiłby furorę.
  Książka miała mi poprawić humor, rozbawić mnie i właściwie częściowo się to udało. Jednak nie doczytałam do końca i nie bardzo wiem czy kiedykolwiek doń wrócę. Odnoszę wrażenie że nie ten czas, nie ta książka i przede wszystkim nie ten czytelnik. 

   Książka przeczytana ( ? ) w ramach wyzwania:
     Bibliotecznie
  

Bzdury i nie tylko, również informacja dla innych istotna ;-)


       Dziś kolejna książka znalazła nowego właściciela, powieść Mary Higgins Clark powędruje do :

       Knigoholiczki

   Proszę o przesłanie adresu pod który ma książka trafić.

   Dzisiaj też postaram się podać tytuł następnej książki do przygarnięcia. Wczoraj odwiedziłam Biedronkę i kupiłam sobie za niecałe 10 zł poniżej prezentowaną książkę , jest w twardej oprawie. Tak to ja mogę zbierać Pana książki panie Koper!
 
         
 
   Choć kiedy patrzę na stos książek własnych czekających na moje zainteresowanie to i tak ogarniają mnie wyrzuty sumienia. O książkach z biblioteki nie wspominając.
    Eva Hoffman "Sztetl"
    Zbigniew Korpolewski " Hanka Bielicka umarłam ze śmiechu" klik
    Ed Vuliamy "Ameksyka" klik
    Barbara Iskra Kozińska " Czerwone niebo" klik i "Maria" klik

   To tylko pozycje z biblioteki, dwie ostatnie polecone mi przez ulubioną panią bibliotekarkę. Czytam aktualnie Hankę Bielicką przeplatając z  "Ameksyką" czeka na mnie (to z domowych)najnowszy tom "Żywych trupów" klik oczywiście to już trzecia książka i każda ( no jasne to norma czemu ja się dziwię) ma inny rozmiar o kilka mm ale zawsze. Wolę nie znać pomysłodawcy tego, stopnie mam sobie na półce utworzyć dla moli czy jak ?  

wtorek, 8 kwietnia 2014

Notatnik moleslawa

       Galeria Kongo i Beznadziejnie zacofany w lekturze to blogi na których znalazłam kilka z tych tytułów , resztę znalazłam idąc tropem ich poleceń. Niestety pertraktacje dotyczące choć częściowego pokrycia rachunków za ewentualnie poniesione wydatki nie przyniosły oczekiwanego efektu. Redakcja przewiduje ponowne zgłoszenie wniosku.

   Do kupienia i przeczytania:
    
  Marceli Najder "Rewanż"
  Merridale "Wojna Iwana"
  Antony Beevor "Stalingrad" , - "Berlin - Upadek 1945"
  Glazar "Stacja Treblinka"
  Englund "Lata wojen"
  Heydung "Dahlberg w Polsce"
  Czuruk "Lwów w cieniu Kołymy"
  "Archiwum Ringelbluma.Dzień po dniu zagłady"
  Lehndorff "Dzienni z Prus Wschodnich"
  Baruch Milch "Testament"
  Perechodnik "Spowiedz" - nakład wyczerpany !!!
  Goldstein "Bunkier"
  Halina Zawadzka "Ucieczka z getta"
  Schonker "Dotknięcie anioła" 
  
      Aktualnie również dzięki w/w blogom zachwyciłam się serią Karty Historii , przeczytałam "Oblężone" oraz "Wypędzone" które to książki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie tylko na mnie w czym utwierdziła mnie wczorajsza rozmowa z ulubioną bibliotekarką. Listę od  Beznadziejnie zacofanego powinnam uaktualnić o twórzczość  Jerzego Krzysztonia , dziś z samego rana zaś Marlow zachęcił mnie , odnoszę wrażenie że wbrew własnym zamiarom do zapoznania się z "Papuszą" Angeliki Kuzniak.  Każda wizyta tak naprawdę kończy się zapisaniem kolejnych odkryć , które regularnie gubię jak to ja chowając notatki tak by ich nie stracić.
    Blogów inspirujących , zachęcających mnie do nowych lektur czasem i do takich na które bez nich bym nie spojrzała jest oczywiście więcej i jeszcze je Wam przedstawię.


sobota, 5 kwietnia 2014

"Tajemnica Marii Magdaleny" Paweł Lisicki

    Powinnam o tej książce napisać wcześniej , jednak tak naprawdę nadal mam wątpliwości nad sensem pisania takich książek. Nie to że książka jest zła, bo nie jest. Jest ciekawa, porusza ważne tematy , nie epatuje tanią sensacją , rzetelna ( jak dla mnie , wszak jestem laikiem) wiedza autora, łatwość poruszania się w temacie życia Jezusa i Jego uczniów to kolejny atut tej pracy. Rzuca nowe światło na ówczesna rolę kobiet , być może nawet szokujące i obalające liche w gruncie rzeczy argumenty feministek. Kiedy w rozmowach wspominam że Koran dał kobietom sporo praw , których nie miały wcześniej ludzie zwykle pukają się w głowę. Pytanie tylko dlaczego się oburzają zamiast sprawdzić? Podobnie jest i z Jezusem , Ewangelią i kobietami choć wynika to raczej jak przedstawia autor z życia samego Jezusa niż z tego co mówił. 
   Książka ta jest kolejną polemiką z sensacyjnymi wiadomościami dotyczącymi ewentualnego związku Zbawiciela z Marią Magdaleną i ich rzekomego potomstwa,  z feministkami, ateistami i łowcami sensacji. Stąd i moje wątpliwości dotyczące sensu wdawania się w jakąkolwiek dyskusję. Non stop wydawane są pozycje negujące Boga, negujące Jezusa i rozprzestrzeniające fałszywe poglądy na temat chrześcijaństwa w ogóle. Z równą regularnością pisarze nie tylko katoliccy odpowiadają w swoich dziełach starając obalić się narosłe mity. A ja zastanawiam się czy naprawdę warto polemizować na takim poziomie z dziełami wartości powieści Dana Browna ? Przecież to tylko sensacja, na diabła pisać o tym poważne prace? Oczywiście pan Paweł Lisicki porusza się w gronie znacznie szerszym i faktycznie obala też tezy zawarte w pseudonaukowych książkach. Niemniej jak dla mnie jest to walka z wiatrakami.
   Z pewnością sporym plusem jest to że mamy okazję poznać nie tylko życie Jezusa ale i jego działalność, związki z ludzmi , to jak nauczał i przy okazji dowiadujemy się sporo i o samych uczniach. Lekturę ułatwi zapewne znajomość Nowego Testamentu w którym pan Paweł porusza się z łatwością przeskakując z wydarzenia na wydarzenie. Przyznaję że chwilami zdarzało mi się zgubić w ilościach kobiet imieniem Maria i tylko opisywane sceny pozwalały mi na identyfikację.


    Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości :
  

czwartek, 3 kwietnia 2014

"Oblężone" Jelena Koczyna, Olga Bergholc,Lidia Ginzburg

 
   Pamiętam scenę z jednej z książek , właściwie to nawet dwie wryły mi się głęboko w pamięć choć były ich zapewne setki, tysiące. W jednym z niemieckich KL dwaj przedwojenni profesorowie pobili się o dżdżownicę, oczyma wyobrazni widzę do dziś tę rozpaczliwą walkę  o jedzenie, chodziło bowiem o to który z nich będzie mógł ją zjeść. Druga równie mocno tkwiąca we mnie scena to chwila gdy do Oświęcimia ( ewentualnie Ravensbruck) zajechał nowy transport, jedna z kobiet zwymiotowała więzniarka będąca w obozie już jakiś czas rzuciła się na nią i łapczywie zaczęła zjadać... Wiemy że racje żywieniowe były głodowe , pomijam już fakt nie karmienia wcale np. Romów. Kromka chleba pół litra kawy o ile można tak to nazwać plus chochla zupy cóż to jest, nawet w bezczynności. Więzniowie obozów zazwyczaj ciężko do tego pracowali. Nie podam źródeł gdyż zwyczajnie nie pamiętam scena z więźniarkami pochodzi z opowieści pewnej Żydówki , która przeżyła obóz a potem była strażniczką bodaj w obozie dla Niemców, z tej części pamiętam szczególnie  drastyczne opisy śmierci, transportu zwłok w niczym nie ustępują makabrą wspomnieniom węzniów z Oświęcimia i innych KL.
   Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o książce równie szokującej, nie wiem nawet czy nie bardziej, były chwile gdy czytałam i myślałam że kto wie czy chwilami w KL nie bywało lepiej. Oczywiście nie bywało a porównywanie nie ma sensu, jednak gdy czytałam o głodzie, który odczuwali bohaterowie jedyne skojarzenia uparcie miałam właśnie z obozami koncentracyjnymi. Myślałam że w temacie głodu niewiele może mnie jeszcze zaskoczyć  a jednak najlepszym dowodem jest to że pomyślałam iż nawet we wspomnianych miejscach było lepiej , marne ba głodowe racje żywnościowe ale zawsze jakieś racje. Gówno prawda jak to mawiają, po prostu relacje kobiet z oblężonego Leningradu są tak napisane że emocje jakie targają czytelnikiem przesłaniają racjonalne myślenie. Najlepszym dowodem na to są wyżej zapisane zdania.Jak będąc przy zdrowych zmysłach można w ogóle coś takiego pomyśleć ? Wyjaśnienie jest jedno , książka wręcz odbiera zmysły. Zmysł logicznego myślenia z pewnością.
   Książka z serii Karty Historii "Oblężone" to relacje trzech kobiet Jeleny Koczyny, Olgi Bergholc i Lidii Ginzburg z okresu oblężenia Leningradu, które trwało 900 dni od 8 września 1941 roku do 27 stycznia 1944. Trzy różne osoby, trzy różne relacje jeden wielki koszmarny głód widziany oczami jego ofiar. Tak naprawdę trudno cokolwiek napisać, każde słowo wydaje mi się nieodpowiednim, zbyt mało wyrazistym , nie oddającym tego co myślę.
   Czytałam , czytałam o tym jak powoli stopniowano racje, jak kawałek mokrego chleba miał wystarczyć rodzinie, o tym jak ojciec wyjadał ostatni z trudem zdobyty kawałek pieczywa własnemu dziecku, o tym jak kradł jedzenie innym przecież równie głodnym , o tym jak znikały psy, koty , szczury a wreszcie i dzieci. O tym jak ludzie jedli klej zamiast zupy i zachwycenie po jego znalezieniu gdy wyobrażali sobie że nareszcie się najedzą. O tym jak człowiek ukradł kaszę, zaniósł trochę jej przyjacielowi a kiedy mu zabrakło zażądał zwrotu od równie głodnego jak i on drugiego człowieka. O tym jak kwitła miłość w tym wszystkim i jak umierała, o sile i słabości. O tym jak kobieta wyrywała złodziejowi bułkę z ust. I jednocześnie rozumiałam , rozumiałam i kradnącego i okradzionego , nie da się ? Da się. Z jednej strony całym sercem byłam z tym okradzionym i wyłam z nim z głodu, rozpaczy i poniżenia. Z drugiej strony wraz z okradającym wpychałam sobie do ust ten kawałek chleba. Kiedy mezczyzni zaplanowali skok na magazyn z jedzeniem całym sercem im kibicowałam, a co to oznaczało dla innych wiemy albo się domyślamy.
 Bardzo gorzka to lektura, bolesna i konieczna. Wiem że do niej wrócę , Wam również ją polecam. Według mnie obowiązkowa.
 
   Książka przeczytana w ramach wyzwań :
Czytamy serie wydawnicze
Bibliotecznie
Wojna i ... literatura  
Rosyjsko mi

wtorek, 1 kwietnia 2014

Książka trafia do ...

   Przede wszystkim przepraszam , wczoraj wróciłam o dość nieprzyzwoitej godzinie wykluczającej pisanie czegokolwiek. Nadmienię iż wróciłam z pracy gdzie oddawałam się czynnościom na wskroś przyzwoitym.
   Książkę otrzymuje:
 
         Coolmamma

   Proszę o wysłanie adresu do przesyłki. Dzisiaj, mam taką nadzieje dam radę przedstawić Wam kolejną książkę szukającą nowego domu oraz napisać kilka słów na temat "Oblężonych" z serii Karty Historii. Powinnam też zdradzić co nieco o "Tajemnicach Marii Magdaleny" ale chyba ten wpis będzie musiał poczekać.