Autor : V.S.Naipaul
Tytuł : "Indie. Miliony zbuntowanych"
Przekład : Agnieszka Nowakowska i Maryna Ochab
Wydawnictwo : Czarne
Seria: Reportaż
Gatunek : reportaż
Wyzwanie : Bibliotecznie i Czytamy serie wydawnicze
Przyznaję że po książkę sięgałam bez wiedzy kim jest autor i jakimi nagrodami został nagrodzony , że jest noblistą z 2001 roku i tegorocznym nominowanym za tę właśnie książkę do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Jak również Nagrodą Bookera w 1971 roku, Nagrodą T.S.Eliota w 1986 roku , Nagrodą Davida Cohena w 1993 roku oraz licznymi doktoratami honoris causa. W 1990 roku otrzymał tytuł szlachecki. Pisze w języku angielskim, zarówno powieści jak i reportaże. Sporo czasu poświęca pisaniu o Indiach gdyż jako potomek emigrantów Indyjskich cały czas usiłuje zrozumieć kraj z którego pochodzili jego przodkowie. Stąd m.in. "Indie.Miliony zbuntowanych".
Wcale nie jestem pewna czy sięgnęłabym po jego książki nawet wiedząc o wspomnianych wyżej nagrodach, teoretycznie powinno się przynajmniej znać twórczość noblistów jak wyszło na jaw nie znam nawet niektórych nazwisk a co dopiero twórczości. Tylko dzięki temu że książka dotyczy Indii i wydana została w moim ulubionym wydawnictwie po nią sięgnęłam. Choć obiecuję sobie poprawę i większe zainteresowanie noblistami w dziedzinie literatury , w końcu nie urywajmy wypadałoby coś o ich twórczości wiedzieć prawda ?
Książka Naipaula napisana została ponad dwadzieścia lat temu, czas który opisuje sięga jeszcze dalej kiedy nawet nie było mnie na świecie. Jak widać to że w książce nie są opisane Indie dzisiejsze nie ma specjalnego znaczenia, gdyż jest niejako ponadczasowa. Choć oczywiście wile się tam przez ten czas zmieniło, jednak najważniejsze zmiany lat osiemdziesiątych XX wieku zostały jak najbardziej ujęte. Gdybym miała to w jednym zdaniu napisać to jest to książka w której autor ukazuje zmiany polityczne i gospodarcze oraz ich wpływ na przeciętnych ale nie tylko ludzi. Rozmowy toczy z najróżniejszymi przedstawicielami różnych kast, zawodów, nawet z gangsterami czy często z przedstawicielami różnych religii i hinduizmu i muzułmanami. Trafiają się i komuniści i rewolucjoniści. Dzięki temu obserwując zmiany społeczne i gospodarcze widzimy też jak wpływały one na jednostki i jak jednostki z nimi sobie radziły.
Dla mnie poza wzmianką o podziale Indii i Pakistanu kiedyś tam w szkole a może i w telewizji temat nie istniał. no może jeszcze w odniesieniu do Afganistanu to tak. Tu mamy możliwość podejrzenia tego jak to wyglądało, jak ludzie sobie z tą nagłą zmiana poradzili albo i nie bo przecież i tacy byli.
Wędrując z autorem na przeróżne spotkania w najróżniejszych miejscach dowiadujemy się też jak ludzie mieszkają, pracują , jakie panują zwyczaje w domach , na ulicy czy w biurach. Zwyczaje i religia jest mocno obecna w tych reportażach, jest właściwie nieodłączna od codziennego życia. Dla nas niezaznajomionych z hinduizmem może być cokolwiek egzotyczna, dla mnie była.
Świetnym choć krótkim dla mnie rozdziałem jako dla kobiety był ten o kobietach właśnie ukazanych poprzez portret czytelniczek określonych czasopism. Coś pięknego naprawdę, przez podejście redaktorów do odbiorców ich pisma poznajemy żywot kobiety do której jest ono skierowane. Oczywiście nie jest to portret pełen poznajemy jej życie , zajęcia i troski oraz zwyczaj dopierania panny młodej dla kandydata na męża . Smutkiem napawa mnie to o czym autor ledwie wspomina czyli o posagu , który kobieta musi wnieść do związku. Wprawdzie pisze o tym ale jakoś prześlizguje się po temacie. Wiadomo że problem kobiet zabijanych ze względu na zbyt mały posag nadal jest problemem istotnym. Czytam w najnowszym "Przebudźcie się!" "że z powodu sporów o posag co godzinę traci tu życie jedna kobieta. Choć jego (posagu) płacenie i przyjmowanie jest prawnie zabronione." Być może tak sobie to tłumacze iż dotyczy ten problem raczej wsi a autor raczej skupiał się na dużych miastach Kalkuta, Bombaj .
Dzieło to nie należy do łatwych w odbiorze, prawie sześćset stron , drobnym drukiem , rozmowy z rożnymi ludzmi , czasem czyta się je jak gdyby były kalka losów poprzedników czasem wręcz przeciwnie. Pewna monotonia się wkrada ale serdecznie namawiam Was byście nie odkładali jej na zawsze , naprawdę warto poczynić ten wysiłek i przeczytać ja całą będziecie mieć większą wiedzę o Indiach okresu przemian , na dodatek niesztampowo przedstawione tu społeczeństwo ani nie ma obrazków niczym z bollywood ani mimo dość szczerego ( choć mam wrażenie że nie do końca) przedstawienia tej ciemnej strony kraju czyli biedy nie epatuje się tu jakimiś rozdzierającymi serce obrazami. Dostajemy mam wrażenie dość ogólny i myślę w miarę bliski prawdzie obraz.
Przyznaję że z każda książką czytana na ten temat mam wrażenie że nawet mimowolnie dostajemy obraz przefiltrowany przez autora , obiektywnie tak do końca chyba się pisać po prostu nie da. Odmienna sprawą jest tez możliwość bycia nie tylko gościem co jednak w relacjach jest najczęstsze ale i mieszkańcem Indii a to już trudniejsze , co widać choćby na przykładzie tej książki. Autor mimo korzeni sięgających Indii jest gościem i mimo pozornej bliskości się to czuje.
Dla mnie w każdym razie ta książka to prawdziwa przygoda również intelektualna i naprawdę zachęcam do sięgnięcia po nią. Do spokojnej lektury, być może do lektury czynionej na raty ale z pewnością oryginalnej i interesującej. Chwilami miałam wrażenie że czytam mitologię czy jakieś legendy a to było o całkiem aktualnych (ówcześnie) obyczajach religijnych. Dla nas jak już wspomniałam jest to nieco egzotyczne, tajemnicze a przez to jeszcze ciekawsze.
Książka przeczytana w ramach wyzwań :
oraz
Skrajnie od czytania uzależniona z pełnymi objawami odstawienia, zrezygnowałam z leczenia :-) Moleslaw
środa, 8 października 2014
poniedziałek, 6 października 2014
Nike 2014 dla Karola Modzelewskiego
niedziela, 5 października 2014
"W towarzystwie uroczych pań" Alexander McCall Smith
Autor : Alexander McCall Smith
Tytuł : "W towarzystwie uroczych pań"
Przekład : Tomasz Bieroń
Wydawnictwo : Zysk i S - ska
Seria : Kobieca Agencja Detektywistyczna nr 1
Gatunek : kryminał obyczajowy ;-)
Wyzwanie : Bibliotecznie
Moja ulubiona seria o Mmie Ramotswe się rozwija , nawet nie wiedziałam że są kolejne tomy czyli "Kredens pełen życia" i "W towarzystwie uroczych pań" właśnie , okazuje się że jest i kolejny tom w przygotowaniu to się nazywa zrobić dobrze molom książkowym. Nie wiem jak Wy ale ja po prostu przepadam za botswańską panią detektyw o tradycyjnych kształtach. Klimat tych książek jest nie do podrobienia , zagadki kryminalne mam wrażenie są najmniej ważne choć oczywiście poznajemy ich rozwiązanie. Jednak od samego początku odnoszę wrażenie iż jest to tylko pretekst do ukazania nam życia w Botswanie , mma Ramotswe wiecznie wspomina jak to było kiedyś uczciwie, porządnie i spokojnie usiłując i w dzisiejszym pędzącym świecie stosować się do pewnych zasad człowieka przyzwoitego. Wiedzącego co to uczciwość, honor i obowiązek. Wychodzą z tego najrówniejsze sytuacje czasem śmieszne czasem mniej jednak ogólny wniosek jest taki i ostoja naszą w tym pełnym materializmu świecie mogą być tylko i wyłącznie dawne dobre wartości o których jak widać nie wszyscy zapomnieli.
Bardzo lubię czytać o mmie jej mężu J.L.B. Matekonim równie uczciwym i przyzwoitym jak ona, któremu tak naprawdę również przydarzają się najróżniejsze sytuacje w których musi stanąć na wysokości zadania. Bohaterowie jak to się mawia z krwi i kości, to że się ich lubi to mało, po prostu nie da się ich nie kochać z ich słabościami a mają ich mimo wszystko nie mało. Wadami ale i dążeniem do tego by być jednak zawsze w zgodzie z wyznawanymi wartościami.
Dużo przyjemności daje mi również podglądanie ich codziennego życia , statecznego, powolnego choć to nie zawsze w końcu Agencja Detektywistyczna nie jest pracą nudną choć nie jest też tak porywająca jak by się zdawało. W każdym razie ja te książki mogę czytać pasjami i zawsze ale to zawsze podtrzymują mnie na duchu , poprawiają humor i zwiększają wiarę w człowieka no i pozwalają podpatrzeć życie w Afryce a tego nigdy mi nie będzie zbyt wiele.
Afryka
Afryka Afryka
Afryka Afryka Afryka
Afryka Afryka
Afryka
Taki sympatyczny znaczek jest na każdej z książek o Kobiecej Agencji Detektywistycznej nr. 1 i jak tu nie kochać Afryki, mmy Ramotswe i jej przyjaciół ? Nie da się. Ja kocham a i Wam ten związek z całego serca polecam.
Tytuł : "W towarzystwie uroczych pań"
Przekład : Tomasz Bieroń
Wydawnictwo : Zysk i S - ska
Seria : Kobieca Agencja Detektywistyczna nr 1
Gatunek : kryminał obyczajowy ;-)
Wyzwanie : Bibliotecznie
| zródło zdjęcia: lubimyczytać.pl |
Moja ulubiona seria o Mmie Ramotswe się rozwija , nawet nie wiedziałam że są kolejne tomy czyli "Kredens pełen życia" i "W towarzystwie uroczych pań" właśnie , okazuje się że jest i kolejny tom w przygotowaniu to się nazywa zrobić dobrze molom książkowym. Nie wiem jak Wy ale ja po prostu przepadam za botswańską panią detektyw o tradycyjnych kształtach. Klimat tych książek jest nie do podrobienia , zagadki kryminalne mam wrażenie są najmniej ważne choć oczywiście poznajemy ich rozwiązanie. Jednak od samego początku odnoszę wrażenie iż jest to tylko pretekst do ukazania nam życia w Botswanie , mma Ramotswe wiecznie wspomina jak to było kiedyś uczciwie, porządnie i spokojnie usiłując i w dzisiejszym pędzącym świecie stosować się do pewnych zasad człowieka przyzwoitego. Wiedzącego co to uczciwość, honor i obowiązek. Wychodzą z tego najrówniejsze sytuacje czasem śmieszne czasem mniej jednak ogólny wniosek jest taki i ostoja naszą w tym pełnym materializmu świecie mogą być tylko i wyłącznie dawne dobre wartości o których jak widać nie wszyscy zapomnieli.
Bardzo lubię czytać o mmie jej mężu J.L.B. Matekonim równie uczciwym i przyzwoitym jak ona, któremu tak naprawdę również przydarzają się najróżniejsze sytuacje w których musi stanąć na wysokości zadania. Bohaterowie jak to się mawia z krwi i kości, to że się ich lubi to mało, po prostu nie da się ich nie kochać z ich słabościami a mają ich mimo wszystko nie mało. Wadami ale i dążeniem do tego by być jednak zawsze w zgodzie z wyznawanymi wartościami.
Dużo przyjemności daje mi również podglądanie ich codziennego życia , statecznego, powolnego choć to nie zawsze w końcu Agencja Detektywistyczna nie jest pracą nudną choć nie jest też tak porywająca jak by się zdawało. W każdym razie ja te książki mogę czytać pasjami i zawsze ale to zawsze podtrzymują mnie na duchu , poprawiają humor i zwiększają wiarę w człowieka no i pozwalają podpatrzeć życie w Afryce a tego nigdy mi nie będzie zbyt wiele.
Afryka
Afryka Afryka
Afryka Afryka Afryka
Afryka Afryka
Afryka
Taki sympatyczny znaczek jest na każdej z książek o Kobiecej Agencji Detektywistycznej nr. 1 i jak tu nie kochać Afryki, mmy Ramotswe i jej przyjaciół ? Nie da się. Ja kocham a i Wam ten związek z całego serca polecam.
sobota, 4 października 2014
Nagroda Nike 2014
Wyniki już jutro a my możemy sobie podejrzeć co też w ogóle będzie brane pod uwagę.Do finału przeszło siedem książek oto one :
Jerzy Pilch "Wiele demonów"
Karol Modzelewski "Zajezdzimy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jezdzca"
Ignacy Karpowicz "ości"
Szymon Słomczyński "Nadjeżdża"
Brygida Helbig "Niebko"
Patrycja Pustkowiak "Nocne zwierzęta"
Marcin Świetlicki "Jeden"
Mnie się nie ukrywam jak zawsze Pilch podoba ale i "Niebko" Brygidy Helbig wydaje się ciekawe , uprzedzam nie czytałam i opieram się na fragmentach. Ten z Pilcha jest dla niego jak najbardziej reprezentatywny zatem i inne tak odbieram.
Zwycięzcą plebiscytu czytelników "Gazety Wyborczej" są "ości" Ignacego Karpowicza. Niemniej trzymam kciuki za wyżej podanych autorów Brygidę Helbig i Jerzego Pilcha ( ale tu nie jestem obiektywna ) .
Wiecie że nagrodzie osiemnastka strzeliła , nawet nie zauważyłam kiedy :-)
Jerzy Ficowski "Demony cudzego strachu" - wcale Cyganom nie dziwię się
Autor : Jerzy Ficowski
Tytuł : "Demony cudzego strachu"
Wydawnictwo : Nisza
Miejsce i rok wydania : Warszawa 2013
Gatunek : zbiór felietonów
Wyzwanie : Bibliotecznie
Dawno już lektura książki mnie tak nie wyczerpała jak "Demony cudzego strachu" Jerzego Ficowskiego. Czytałam na raty , każdy rozdział musiałam sobie przemyśleć ze spokojem. Niektóre wywoływały uśmiech , miały w sobie nawet sporo komizmu choćby początkowe teksty o legendach dotyczących autora jakie krążą a raczej jakie krążyły wśród Cygańskich taborów swego czasu. Tylu życiorysów może mu niejeden kot pozazdrościć. I jak to sam autor zaznacza mimo nieprawdziwości po Cygańsku są przecież prawdziwe. Brakowało mu tylko jednego, by był w nich Cyganem wyklętym przez ród, tej przyjemności jednak wbrew nieujawnionym życzeniom panu Jerzemu odmówiono. Myślę że to mogło być problem, sam przyznaje że wtedy czułby się że go adoptowali ,przyjęli choć chwilowo do swoich a tak na zawsze pozostał jednak gadziem.
Książka ta czyni aktualnym pytanie o prawo do nie tylko zaglądania w cudze życie ale i zdradzania tego czego zdołaliśmy się dowiedzieć. Nie jednostkowo oczywiście, chodzi o całą społeczność Cygańską w tej sytuacji. Zrozumiałe jest że chcemy wiedzieć , że korzystamy z pracy naukowców i pasjonatów jak chociażby z prac Wojciecha Cejrowskiego dotyczących Indian . Pozostaje jednak pytanie czy ci Indianie gdyby dać im te książki i przetłumaczyć byliby zachwyceni, czy raczej nie i uznaliby że ciekawość zabrnęła zbyt daleko ?
Właśnie należy jeszcze oddzielić typowe podejście naukowca , który zjawia mówiąc kim jest i jakie ma plany od sytuacji gdy ktoś zaprzyjaznia się a potem okazuje się że on tylko książkę pisał. Czy w tej sytuacji stawiając się na miejscu Cygańskiej braci, wiedząc przecież jak bardzo pilnowali swej odrębności i swych tajemnic nie czulibyśmy się zdradzeni. Mam tu na myśli czasy przeszłe , choć do dziś przecież w jakimś stopniu pozostają oni dla nas tajemnicą.
Z jednej strony zrozumiem ciekawość naukowca czy też pasjonata bo nie do końca wiem jak mam podejść do pana Jerzego Ficowskiego, dzięki niemu zresztą świat poznał Papuszę ale czy Papusza była dzięki temu szczęśliwsza? Z tego co czytałam żałowała choć zapewne było to chwilowe że czytać i pisać jej się zachciało. Wierzę że w głębi duszy nie żałowała , chcę wierzyć że nie żałowała. a jednak czy nie byłaby szczęśliwsza wśród swoich jako zwyczajna żona Cygana żyjąca według ichniego kodeksu , nie wiedząc o tym że można inaczej. W końcu mawia się "Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" ... A jednak pytanie to nie doczeka się , tak myślę jednoznacznej odpowiedzi. W końcu potrzeba nauki pisania była jej własną a talent samorodny.
Jednak biorąc pod uwagę to czego dowiedziałam się z tej książki a wiedza ta o ile się domyślam jest tylko częściowa , fragmentaryczna wcale Cyganom nie dziwie się że mieli żal, że poczuli się zdradzeni. to nie jest tak że twierdzę iż wiedza nie powinna być przekazana, sama w końcu lubię o Cyganach czytać i dowiadywać się czegoś nowego. Jednak nie wyklucza to zrozumienia również ich strony medalu. Oczywistym jest dla mnie że są to rzeczy nie do pogodzenia to tak jakby "Zjeść ciastko i chcieć je mieć nadal" nie da się , tu też nie da się zadowolić obu stron , co gorsze nie da się już cofnąć czasu by naprawić być może tylko pewne niedopatrzenia , które spowodowały taki a nie inny oddźwięk w tym hermetycznym środowisku.
Pomijając te wszystkie targające mną wątpliwości uważam że książka ta mimo wszystko jest potrzebna . Sporo w niej historii samych Cyganów, wiele można się o nich dowiedzieć ot choćby na jakie grupy się dzielą. Skąd przybyli , dokąd zmierzają. Czy Cygan tęskni za ojczyzną , której przecież w sensie geograficznym nie ma, nie zmniejsza to przecież prawa do tęsknoty za krajem pochodzenia . To było poruszane i w innej książce gdzie przyrównano niejako historię Żydow i Cyganów , Żydzi swoją ziemię otrzymali a Cyganie do dziś nie. Choć odnoszę wrażenie że to droga a dokładniej życie w drodze jest dla nich najlepszym wyjściem , nie bez powodu Papusza wołała "Lesie ojcze mój" !
I nie bez powodu myślę tom ten ma taki a nie inny tytuł "Demony cudzego strachu" cóż za wieloznaczny tytuł , nie tylko w odniesieniu do tego konkretnego tak zatytułowanego tekstu o diabełkach i trupkach ( a co to i skąd ano przeczytajcie) ale i w odniesieniu do strachu przed magią, wróżeniem czyli tym czym Cyganie się zajmowali a i przed ich umiejętnościami rozszyfrowania człowieka i w końcu przed nimi samymi. Bo przyznajmy nadal pozostają dla nas zagadką równie ciekawą jak i niepokojącą.
Książka przeczytana w ramach wyzwania :
Tytuł : "Demony cudzego strachu"
Wydawnictwo : Nisza
Miejsce i rok wydania : Warszawa 2013
Gatunek : zbiór felietonów
Wyzwanie : Bibliotecznie
| zródło zdjęcia: lubimyczytać.pl |
Dawno już lektura książki mnie tak nie wyczerpała jak "Demony cudzego strachu" Jerzego Ficowskiego. Czytałam na raty , każdy rozdział musiałam sobie przemyśleć ze spokojem. Niektóre wywoływały uśmiech , miały w sobie nawet sporo komizmu choćby początkowe teksty o legendach dotyczących autora jakie krążą a raczej jakie krążyły wśród Cygańskich taborów swego czasu. Tylu życiorysów może mu niejeden kot pozazdrościć. I jak to sam autor zaznacza mimo nieprawdziwości po Cygańsku są przecież prawdziwe. Brakowało mu tylko jednego, by był w nich Cyganem wyklętym przez ród, tej przyjemności jednak wbrew nieujawnionym życzeniom panu Jerzemu odmówiono. Myślę że to mogło być problem, sam przyznaje że wtedy czułby się że go adoptowali ,przyjęli choć chwilowo do swoich a tak na zawsze pozostał jednak gadziem.
Książka ta czyni aktualnym pytanie o prawo do nie tylko zaglądania w cudze życie ale i zdradzania tego czego zdołaliśmy się dowiedzieć. Nie jednostkowo oczywiście, chodzi o całą społeczność Cygańską w tej sytuacji. Zrozumiałe jest że chcemy wiedzieć , że korzystamy z pracy naukowców i pasjonatów jak chociażby z prac Wojciecha Cejrowskiego dotyczących Indian . Pozostaje jednak pytanie czy ci Indianie gdyby dać im te książki i przetłumaczyć byliby zachwyceni, czy raczej nie i uznaliby że ciekawość zabrnęła zbyt daleko ?
Właśnie należy jeszcze oddzielić typowe podejście naukowca , który zjawia mówiąc kim jest i jakie ma plany od sytuacji gdy ktoś zaprzyjaznia się a potem okazuje się że on tylko książkę pisał. Czy w tej sytuacji stawiając się na miejscu Cygańskiej braci, wiedząc przecież jak bardzo pilnowali swej odrębności i swych tajemnic nie czulibyśmy się zdradzeni. Mam tu na myśli czasy przeszłe , choć do dziś przecież w jakimś stopniu pozostają oni dla nas tajemnicą.
Z jednej strony zrozumiem ciekawość naukowca czy też pasjonata bo nie do końca wiem jak mam podejść do pana Jerzego Ficowskiego, dzięki niemu zresztą świat poznał Papuszę ale czy Papusza była dzięki temu szczęśliwsza? Z tego co czytałam żałowała choć zapewne było to chwilowe że czytać i pisać jej się zachciało. Wierzę że w głębi duszy nie żałowała , chcę wierzyć że nie żałowała. a jednak czy nie byłaby szczęśliwsza wśród swoich jako zwyczajna żona Cygana żyjąca według ichniego kodeksu , nie wiedząc o tym że można inaczej. W końcu mawia się "Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" ... A jednak pytanie to nie doczeka się , tak myślę jednoznacznej odpowiedzi. W końcu potrzeba nauki pisania była jej własną a talent samorodny.
Jednak biorąc pod uwagę to czego dowiedziałam się z tej książki a wiedza ta o ile się domyślam jest tylko częściowa , fragmentaryczna wcale Cyganom nie dziwie się że mieli żal, że poczuli się zdradzeni. to nie jest tak że twierdzę iż wiedza nie powinna być przekazana, sama w końcu lubię o Cyganach czytać i dowiadywać się czegoś nowego. Jednak nie wyklucza to zrozumienia również ich strony medalu. Oczywistym jest dla mnie że są to rzeczy nie do pogodzenia to tak jakby "Zjeść ciastko i chcieć je mieć nadal" nie da się , tu też nie da się zadowolić obu stron , co gorsze nie da się już cofnąć czasu by naprawić być może tylko pewne niedopatrzenia , które spowodowały taki a nie inny oddźwięk w tym hermetycznym środowisku.
Pomijając te wszystkie targające mną wątpliwości uważam że książka ta mimo wszystko jest potrzebna . Sporo w niej historii samych Cyganów, wiele można się o nich dowiedzieć ot choćby na jakie grupy się dzielą. Skąd przybyli , dokąd zmierzają. Czy Cygan tęskni za ojczyzną , której przecież w sensie geograficznym nie ma, nie zmniejsza to przecież prawa do tęsknoty za krajem pochodzenia . To było poruszane i w innej książce gdzie przyrównano niejako historię Żydow i Cyganów , Żydzi swoją ziemię otrzymali a Cyganie do dziś nie. Choć odnoszę wrażenie że to droga a dokładniej życie w drodze jest dla nich najlepszym wyjściem , nie bez powodu Papusza wołała "Lesie ojcze mój" !
I nie bez powodu myślę tom ten ma taki a nie inny tytuł "Demony cudzego strachu" cóż za wieloznaczny tytuł , nie tylko w odniesieniu do tego konkretnego tak zatytułowanego tekstu o diabełkach i trupkach ( a co to i skąd ano przeczytajcie) ale i w odniesieniu do strachu przed magią, wróżeniem czyli tym czym Cyganie się zajmowali a i przed ich umiejętnościami rozszyfrowania człowieka i w końcu przed nimi samymi. Bo przyznajmy nadal pozostają dla nas zagadką równie ciekawą jak i niepokojącą.
Książka przeczytana w ramach wyzwania :
piątek, 3 października 2014
Piramidkowo czyli jakie książki udało mi się zdobyć w bibliotece i nie tylko ...
Dawno już piramidek czyli stosików nie było, postanowiłam do nich wrócić. Lubię podpatrywać kto jakie książki zdobył, pożyczył kupił i jakie planuje czytać, myślę że wszyscy to lubimy. Przy okazji można przecież znaleźć coś dla siebie. Czasem wystarczy tytuł czy okładka by zachęcić , niekoniecznie musi to od razu być opis książki i tego jakie odnieśliśmy wrażenia w trakcie czytania. Czasem bywa że książka mimo iż wydawała się interesująca, mnie jednak nie wciąga i jej nie kończę z najróżniejszych powodów. Jednak dlaczego miałaby nie zainteresować kogoś innego ? Może akurat znajdzie taki tytuł swojego amatora czy też może i gorącego orędownika.
Zatem do rzeczy.
Na pierwszy rzut zdobycze biblioteczne:
Ewa Krystyna Hoffman - Jędruch "Ślady na piasku"
Jerzy Ficowski "Demony cudzego strachu" klik
V.S. Naipaul "Indie" klik
Hakan Nesser "Kobieta ze znamieniem"
Maria Ulatowska "Kamienica przy Kruczej"klik
Katarzyna Węglicka "Wędrówki kresowe"
Alexander McCall Smith "W towarzystwie uroczych pań" klik
J.M.Coetze "Mistrz z Petersburga"
Maria Bogucka "Ludzie z Kresów" ( klik )
Maksym Gorki "Matka" klik
I druga piramidka , książki zakupione na promocjach trzy sztuki dzisiaj gdyż "Biedronka" zlitowała się nad biednymi molami książkowymi i w promocji ma książki trzy gdzie za trzecią płaci się jeden grosz , na dodatek samemu dobiera się tytuły nie ma gotowych pakietów co mnie bardzo cieszy.
Wojciech Cejrowski "Wyspa na Prerii" klik
Hakan Nesser "Sprawa Ewy Moreno" ( klik )
Kard. Jorge Bergoglio Rabin Abraham Skórka "W niebie i na ziemi"
Eugeniusz Byliński Marian Król "PAcyfikacja mieszkańców wsi Brodziszewo (1939 - 1940) "
Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego "Dekalog pracy organicznej w XXI wieku"
Barbara Johnson "Schowaj swoje zgryzoty do wielkiego pudła i usiądź na nim" ( tytuł mnie rozbroił kosztowała jak dwie poprzednie złotówkę więc tym bardziej mnie kusiła)
Michael Crichton "Pod piracką flagą"
Kate Fox "Przejrzeć Anglików" ( kto by nie chciał ?)
Sławomir Koper "Wielcy zdrajcy od Piastów do PRL"klik
Romuald Romański "Niewyjaśnione zagadki historii Polski" klik
Zapraszam Was również do konkursu w którym biorę udział
Blog kulturalny
środa, 1 października 2014
Maria Bogucka "Ludzie z Kresów"
Autor :Maria Bogucka
Tytuł : "Ludzie z Kresów"
Wydawnictwo : Oficyna Naukowa
Miejsce i rok wydania : Warszawa 2010
Wyzwanie : Kresy zaklęte w książkach
Tak naprawdę jest to mała książeczka, całkiem niepozorna do tego stopnia że aż jestem zdziwiona tym że w ogóle ją dojrzałam na bibliotecznej półce. Stała sobie nieśmiało wśród innych historycznych pozycji różnych zdecydowanie większych formatów. Ledwo ją było widać , jak zawsze kiedy widzę że cos jest schowanie , prawie niewidoczne to po prostu muszę wyciągnąć i sprawdzić bo być może kryje się jakiś nieodkryty skarb. I faktycznie książeczka ta jako przeciwwagę do swojej maleńkości ma bardzo bogatą treść.
Autorka Maria Bogucka opisuje dzieje swoich przodków cofając się nawet i do osiemnastego wieku , przytacza najróżniejsze dokumenty m.in. te dotyczące szlachectwa , które były najważniejsze i zdobywano je nieraz naprawdę z trudem. Szczególnie że władza nad rejonem o którym pisze zmieniałam się niczym w kalejdoskopie Turcja, Polska, Rosja , Polska i znowu Rosja trudno wręcz za tymi zmianami nadążyć. Jedno jest pewne historia naszych bohaterów czyli przodków pani Marii nie oszczędzała, zapisała się raczej krwawym atramentem. Jak nie wojny to powstania kozackie, jak nie powstanie to okupacja co chwile coś. Aż dziw że wspomnienia autorki wbrew pozorom pełne są ciepła , miłości i tęsknoty za tym co było i co raczej już nie powróci. Z nostalgią wspomina nie tylko swoje ale i dziadków swoich dzieciństwo, wędrówki Kresowiaków z Podola i Litwy , którym przyszło zatrzymywać się Kiszyniowie, Orgiejowie ,Odessie w drodze do Wilna czy Grodna. To także nie był koniec tułactwa, II wojna światowa zagnała ich w końcu Gdańska , Torunia czy Wrocławia.
Wyłania się mimo tych historycznych tragicznych losów obraz Kresowiaków jako zwartej , trzymającej się razem grupy która zawsze może liczyć na siebie nawzajem. Pilnującej tradycji , patriotycznego i katolickiego wychowania. Jeśli nawet są wyjątki jak Wiktor Kasprowicz , który ożeniwszy się z Rosjanką przeszedł na prawosławie , to okupione cierpieniem wyrzutami sumienia i szczerą późniejszą pokutą.
Ludność tych ziem to międzynarodowy tygiel wręcz o dziwo potrafiący ,póki historia na to pozwala ,żyć w miarę zgodnie i w spokoju. Nie jest to sielsko anielski obrazek być może , jednak ma swój urok a tęsknota za tym co było dawniej wyziera z każdej strony tego małego tomiku. Wszystko to opatrzone jest pięknymi zdjęciami choć nie ukrywam mało ich i przydałoby się więcej. Nie wspominając już o tym że wydanie to prosi się wręcz o większy format na piękniejszym papierze. Jest tego warte. Naprawdę.
Książka przeczytana w ramach wyzwania Kresy zaklęte w książkach
Tytuł : "Ludzie z Kresów"
Wydawnictwo : Oficyna Naukowa
Miejsce i rok wydania : Warszawa 2010
Wyzwanie : Kresy zaklęte w książkach
Tak naprawdę jest to mała książeczka, całkiem niepozorna do tego stopnia że aż jestem zdziwiona tym że w ogóle ją dojrzałam na bibliotecznej półce. Stała sobie nieśmiało wśród innych historycznych pozycji różnych zdecydowanie większych formatów. Ledwo ją było widać , jak zawsze kiedy widzę że cos jest schowanie , prawie niewidoczne to po prostu muszę wyciągnąć i sprawdzić bo być może kryje się jakiś nieodkryty skarb. I faktycznie książeczka ta jako przeciwwagę do swojej maleńkości ma bardzo bogatą treść.
Autorka Maria Bogucka opisuje dzieje swoich przodków cofając się nawet i do osiemnastego wieku , przytacza najróżniejsze dokumenty m.in. te dotyczące szlachectwa , które były najważniejsze i zdobywano je nieraz naprawdę z trudem. Szczególnie że władza nad rejonem o którym pisze zmieniałam się niczym w kalejdoskopie Turcja, Polska, Rosja , Polska i znowu Rosja trudno wręcz za tymi zmianami nadążyć. Jedno jest pewne historia naszych bohaterów czyli przodków pani Marii nie oszczędzała, zapisała się raczej krwawym atramentem. Jak nie wojny to powstania kozackie, jak nie powstanie to okupacja co chwile coś. Aż dziw że wspomnienia autorki wbrew pozorom pełne są ciepła , miłości i tęsknoty za tym co było i co raczej już nie powróci. Z nostalgią wspomina nie tylko swoje ale i dziadków swoich dzieciństwo, wędrówki Kresowiaków z Podola i Litwy , którym przyszło zatrzymywać się Kiszyniowie, Orgiejowie ,Odessie w drodze do Wilna czy Grodna. To także nie był koniec tułactwa, II wojna światowa zagnała ich w końcu Gdańska , Torunia czy Wrocławia.
Wyłania się mimo tych historycznych tragicznych losów obraz Kresowiaków jako zwartej , trzymającej się razem grupy która zawsze może liczyć na siebie nawzajem. Pilnującej tradycji , patriotycznego i katolickiego wychowania. Jeśli nawet są wyjątki jak Wiktor Kasprowicz , który ożeniwszy się z Rosjanką przeszedł na prawosławie , to okupione cierpieniem wyrzutami sumienia i szczerą późniejszą pokutą.
Ludność tych ziem to międzynarodowy tygiel wręcz o dziwo potrafiący ,póki historia na to pozwala ,żyć w miarę zgodnie i w spokoju. Nie jest to sielsko anielski obrazek być może , jednak ma swój urok a tęsknota za tym co było dawniej wyziera z każdej strony tego małego tomiku. Wszystko to opatrzone jest pięknymi zdjęciami choć nie ukrywam mało ich i przydałoby się więcej. Nie wspominając już o tym że wydanie to prosi się wręcz o większy format na piękniejszym papierze. Jest tego warte. Naprawdę.
Książka przeczytana w ramach wyzwania Kresy zaklęte w książkach
Subskrybuj:
Posty (Atom)





