Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytamy serie wydawnicze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytamy serie wydawnicze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 sierpnia 2014

Boris Reitschuster "Ruski ekstrem do kwadratu. Co zostało z mojej miłości do Moskwy?"

zródło zdjęcia: lubimyczytać.pl
  

    Przy pierwszej części reportaży autorstwa Reitschustera "Ruski ekstrem. Jak pokochałem Moskwę."  uśmiałam się do łez choć niemało było tam sytuacji kompletnie nie do śmiechu, niemniej autor opisał swoje zmagania z życiem w Rosji ze sporą dozą humoru, który udzielał się i czytelnikom. Główne przesłanie tej książki zawierało się w stwierdzeniu iż kocha się pomimo wszystko a nie za coś. Wszelkie niedociągnięcia systemu i absurdy wręcz, potraktowane zostały z humorem.
   Niepokojąca zetem wydaje się druga część tytułu kolejnego zbioru reportaży "Ruski ekstrem do kwadratu czyli co zostało z mojej miłości do Moskwy?"   Jak zdradza nam wydawca autor nie mieszka już w Moskwie , wrócił do Niemiec. Zatem pytanie staje się bardziej dosadne , czy z tej miłości cokolwiek zostało? Jeśli sięgniecie po te książkę .... Nie , nie poznacie odpowiedzi , przynajmniej dla mnie jest wcale taka jasna jak by się wydawało. Za to gwarantuję Wam dobra lekturę , ciekawy obraz życia w tym jakże bliskim nam kraju nie tylko geograficznie. Chwilami wręcz wykrzykiwałam w myślach "Ach, to całkiem jak u nas!"  ale i z zadowoleniem zauważałam że jednak nie wszystko dzięki Bogu.
   Musimy też wziąć pod uwagę i to że autor było nie było porównuje dwa skrajne wręcz społeczeństwa, Niemcy i Rosję, my jesteśmy gdzieś pośrodku. Zatem gdy nas opisywana sytuacja dziwi autor ma prawo być w szoku a bywały chwile że i mnie do szoku było niedaleko, co zatem mógł pomyśleć Reitschuster?
  Czy obraz Rosji jest w tych reportażach bardziej przygnębiający niż ten z poprzednich ? Niestety tak.  Mam wrażenie że Rosja przestała być dla Reitschustera  ciekawostka kulturową której niedostatki wynagrodzone zostają pewną egzotyką , nowością ( dla autora) czymś co za chwilę minie. Okazuje się że nadzieje na zmiany były płonne a życie codzienne nie zmienia się od lat.
   Ogólnie czyta się szybko, książka wciąga od pierwszego zdania. Chwilami da się pośmiać, czasami nawet w głos. Odnosiłam momentami jak już wspomniałam że czytam o nas a nie o naszym wschodnim sąsiedzie. Tytuł "Ruski ekstrem do kwadratu" jest jak najbardziej odpowiedni , no może jeszcze tytuł jednej z części "Wiadomości z absurdystanu "  byłby równie odpowiedni.
   Z całego serca polecam.

      Książka przeczytana w ramach wyzwań :

         
 
oraz
 
 

sobota, 3 maja 2014

"Za Chiny ludowe" Katarzyna Pawlak czyli książka napisana z miłości do Chin

   
  Autor : Katarzyna Pawlak
 Tytuł : "Za Chiny ludowe.Zapiski z codzienności państwa środka"
  Wydawnictwo : Carta Blanca
  Seria : Bieguny
  Wyzwanie : Biblioteczne ,Czytamy serie wydawnicze

                                   


     "Katarzyna Pawlak to socjolog , tłumacz języka chińskiego współautorka podręcznika Mówimy po chińsku . Podróżniczka i blogerka - jej blog www.zachinyludowe.net, pisany podczas pobytu w Chinach stał się inspiracją do napisania tej książki. Mieszkała w Tajpej , w Pekini i w Szanghaju. Najbardziej kocha niespieszne podróże po Chinach, nie tych olśniewających i onieśmielających rozmachem ale zwykłych codziennych"
     Tyle wyczytać można o autorce z notatki od wydawcy zamieszczonej na okładce. Sporo więcej dowiemy się z samej książki , wyłania się z niej mimochodem obraz młodej dziewczyny totalnie zakręconej na punkcie Chin. Same Chiny zaś dzięki pani Katarzynie staja nam się znacznie bliższe , bliższe powiedziałabym niż kiedykolwiek. Pewnie sprawia o również fakt że jest dużo odniesień do Polski, czyje zachwyty a czasem i uwagi krytyczne zrozumiemy lepiej niż osoby z własnego kręgu kulturowego ? Współczesne Chiny , znane nam i nieznane , możemy dzięki autorce dowiedzieć się na przykład do czego doprowadziła polityka jednego dziecka, dlaczego to dziewczynki są teraz bardziej pożądane z pewnością nie jako żony dla już dorosłych mężczyzn ot zagadka. Do czego w ogóle doprowadziła polityka jednego dziecka? Czy Chiny są nadal potęgą jeśli chodzi o podrabianie znanych marek i co ważniejsze czy podróbki aby na pewno są podróbkami i w jakim stopniu ? Czy w Chinach skończyła się cenzura , czy może trwa nadal ? Jeśli ktoś czytał głośną swego czasu "Bojową pieśń tygrysicy" zrozumie skąd wzięło się takie a nie inne nastawienie chińskich matek.
   Przy okazji zaś czytelnik zapozna się z Chinami tymi wielkomiejskimi i z wioskami  wstydliwie przykucniętymi w tle wieżowców, piękno znanych nam z chińskich dzielnic chociażby małych domków i straganików z jednej strony odchodzi w zapomnienie w nowoczesnych osiedlach z drugiej widać że usiłuje trwać i czasem ze zdziwieniem przechodzimy idąc jedną ulicą, z jednego krajobrazu do drugiego.
   W ogóle książka ta napisana jest z pasją i autentycznym zainteresowaniem. Jeśli autorka kocha to kocha całą sobą jeśli nie znosi to podobnie. Możemy też dzięki niej poznać pobieżne rzecz jasna zdanie Chińczyków o Polakach i Polsce.
  
   Książka przeczytana w ramach wyzwań :
   
                     
 
oraz
 
 

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

"Ameksyka.Wojna wzdłuż granicy." Ed Vulliamy

 
    Autor : Ed Vulliamy
   Tytuł : "Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy."
   Tytuł oryginału : "Amexica: War along the borderline"
   Przekład :  Jannusz Ochab
   Wydawnictwo : Wydawnictwo Czarne
   Miejsce i rok wydania : Wołowiec 2012
   Seria : Reportaż
   Wyzwania : Biblioteczne , Czytamy serie wydawnicze


       Tytuł Ameksyka jest najlepszym jaki kiedykolwiek widziałam , czytelnik wie od razu o co chodzi, jest też bardzo egzotyczny, pociągający i obiecujący. Niestety jest tez zapowiedzią czegoś czego znać byśmy nie chcieli, póki widzimy to na filmach lepszych lub gorszych możemy udawać że to tylko fikcja. Kiedy jednak do ręki dostajemy reportaż z tej okolicy, czytamy o tym co autor widział i słyszał udawać już nie możemy. Gangi, walka o władzę , kartele i ich wpływ na wszystkie dziedziny życia , wszystkie instytucje, niezależnie od tego czy chcą się one poddać temu systemowi czy nie , nie bardzo maja wyjście o czym przekonuje dość sugestywnie pewien dziennikarz. Tłumaczy dlaczego prasa nie pisze o tym co się dzieje o łamaniu nagminnym prawa, o morderstwach, o dostępie do broni .... Myślę że warto to starać się zrozumieć. Dziennikarz ów mówi oni zabijają ,nie straszą , nie sugerują że zdradzasz żonę , bierzesz łapówki , jeśli im nie pasujesz zabijają .
    Ilość morderstw jest wręcz ogłuszająca, ludzie giną każdego dnia , indywidualnie, masowo po prostu codziennie. Zabijają przestępcy , członkowie gangów ale wykonują wyroki też żołnierze czy policjanci. Jak wspomina autor numer alarmowy ( np. kiedy ktoś zginie, nie wróci do domu)  jest numerem pod którym najszybciej można skontaktować się z  .... porywaczami.
   Książka ta jest bardzo krwawa , bez żadnego owijania w bawełnę autor opisuje miejsca masowych mordów gdzie krew zastyga na podłodze w gęstych kałużach. Wywieszone zwłoki będące ostrzeżeniem dla wszystkich , nie grasz z nami , też tak skończysz. Z każdej strony wraz z każdym kolejnym zdaniem wygląda totalna beznadzieja, bo czy nadzieje daje stwierdzenie że eskalacja przemocy  była zawsze zapowiedzią zniszczenia danej cywilizacji patrz starożytny Rzym czy Aztekowie ?
    Czytałam o tym co się tam dzieje , o tym że ludzie zabijają dla pieniędzy bo niezależnie od tego czym handlują i w co się uwikłali odgórnie chodzi o pieniądze. Z jednej strony nie mogłam uwierzyć w to że w jakimkolwiek państwie może istnieć aż takie bezprawie a wystarczy przecież wspomnieć o Chinach, Indiach czy Afryce by zrozumieć że nie tylko Ameksyka jest pełna bezprawia. Jest jeden mianownik łączący wszystkie te kraje , właściwie należałoby nie pisać kraje a poszczególne miasta a nawet ich dzielnice. To bieda. Wiem że to niczego nie usprawiedliwia , niemniej podłożem do wszelkich grzecznie pisząc mało humanistycznych działań jest idealnym. Spojrzeć wystarczy na Hitlera i III Rzeszę , cała jego moc urosła dzięki biedzie, po pierwszej wojnie światowej Hitler w Niemczech stał się tym , który powiedział dość, dał ludziom pracę i nadzieję na to że będą kimś. Na mniejszą dzięki Bogu skalę dzieje się to i dzisiaj , który ojciec rodziny nie mając czym nakarmić dzieci nie pójdzie na małą współpracę za spore ( dla niego) pieniądze ?  Dla karteli jest to idealne rozwiązanie za grosze ( według ich pojęcia) kupują sobie lojalnego współpracownika, jeśli zaś lojalny nie będzie .... oni po prostu zabijają przypomnę słowa wyżej już przytoczone , które usłyszał i autor książki.
    Zapewne jeszcze wrócę do tego tematu gdyż książka ta jest jedną z tych , które zostają w człowieku na zawsze , nie sposób zapomnieć o tym co w niej przeczytałam. Obrazy kobiet pracujących w fabrykach niczym maszyny ( a nawet i gorzej gdyż jak się mawia maszyna ma się prawo zepsuć człowiek nie ) za marne grosze nie wystarczające na utrzymanie rodziny. Mężczyzn nie mających właściwie żadnego wyboru, bo jaki wybór ma ktoś niewykształcony , nie mogący opuścić miasta i kraju w którym nie ma pracy a mający na utrzymaniu rodzinę? Dzieci właściwie od dzieciństwa skazane na podobną drogę , bo skoro nie ma nawet co jeść któż pośle dzieci do szkoły jeśli trzeba za nią płacić ? 

     Szokująca, przygnębiająca ale bardzo prawdziwa książka , która być może autor zrobił to nieświadomie, jest jednym wielkim oskarżeniem dla tej części świata która pławi się bezmyślnie w luksusie. Już wielokrotnie wskazywano że gdyby nie marnowanie żywności w najbogatszych rejonach  wyżywiłby się cały świat. Wyrzucamy żywność w ilościach zatrważających ani myśląc o tym że co chwilę ktoś kona z głodu. I nie , nie jestem bez winy.
 
   Książka przeczytana w ramach wyzwania :
   
 
oraz
 
 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Judtih Merkle Riley "Czara wyroczni"

  Autor : Judith Merkle Riley
  Tytuł : "Czara wyroczni"
  Przekład : Barbara Korzon
  Wydawnictwo : Książnica
  Seria : Z mroków przeszłości
    
     Siedemnastowieczny Paryż ożywa pod piórem Judit Merkle Riley, czytając przenosiłam się w owe czasy z przestrachem ale i ciekawością przyglądając się ulicom, domom a przede wszystkim ludziom epoki świetnie przedstawionym w tej powieści. Dlaczego z przestrachem ? Ponieważ w siedemnastowiecznym Paryżu roiło się od czarownic, wróżek i wróżbitów wszelkiego autoramentu rozmyślnie i celowo uzależniających od siebie swoich klientów czasem bardzo wysokich stanów. Najlepszym dowodem na to jak wielką władzę mieli może być spisek na życie króla. Czy uda się im osiągnąć cel ? Tego nie zdradzę. Zdradzę jednak że powieść ta obok tego że jest bardzo dobrą powieścią historyczną oddającą wszelkie detale ze sporą dokładnością jest też idealnym przykładem na to jak można z zahukanego brzydkiego kaczątka ukrytego wśród ksiąg filozoficznych uczynić kobietę silną, odważną , piękną i .... niebezpieczną. Nie ukrywam że przemiana głównej bohaterki dla mnie była jednym  z najciekawszych wątków w tej powieści.
   Motywem wszystkiego jest zemsta i pieniądze a to jak wiemy są obok miłości  najsilniejsze czynniki zmieniające nawet bieg historii. Czy będzie tak i tym razem ?
   Interesujące tez wydało mi się zestawienie czarownictwa , wiedzy tajemnej z logicznym myśleniem , niejednokrotnie czytelnikowi przyjdzie zastanawiać się jak bardzo nawet wykształceni ludzie ulegają innym pod wpływem tego co im "się wydaje" że usłyszeli czy też zobaczyli.
   Autorka przedstawia ciemną stronę życia w Paryżu w XVII wieku i to niezależnie od tego czy chwilowo opisywana osoba jest ulicznicą czy wielką damą. Poprzednio przeczytane książki z tej serii to "Pani na Czahticach" o Elżbiecie Batory , "Wład Palownik" o Drakuli i "Papieżyca Joanna" tamte wydawały się pełne intryg, zabójstw i krwi nic dziwnego zresztą , sugerują to same tytuły. Wiedzcie jednak zanim sięgniecie po "Czarę wyroczni" że nie ustępuje im ona na krok.

    Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości GW Publicat :

   
 
 Książka przeczytana w ramach wyzwań :
 
  Czytamy serie wydawnicze
 
 oraz
Z półki 2014

  

wtorek, 14 stycznia 2014

"Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem , lecz chcę , by trwała w cichości"

 
  Autor : Donna Woolfolk Cross
  Tytuł : "Papieżyca Joanna" ( pierwsze wydanie tej książki ukazało się pod tytułem: "Której imię wymazano"
  Tytuł oryginału : "Pope Joan"
  Przekład : Alina Siewior - Kuś
  Wydawnictwo : Książnica
  Seria: Z mroków przeszłości
  Gatunek : beletrystyka historyczna/powieść historyczna
  Książka : zostaje u mnie
   
     
     Przede wszystkim jest to świetna powieść historyczna, autorka wspomina że pracowała nad nią siedem lat zbierając materiały. I nie jest gołosłowna , efekt tej pracy możemy podziwiać na stronach tej książki. Pomijając całą sensacyjną otoczkę dotyczącą faktu iż to kobieta została papieżem autorka skupiła się na samej Joannie, na jej życiu od lat dziecięcych chłodnych i głodnych spędzonych pod tyranią ojca po śmierć.
   Losy Joanny to przykład tego jak bardzo kobiety musiały walczyć o to gdzie znajdują się dzisiaj. O zgodę nie tylko na pracę czy noszenie spodni oraz prawo do głosowania jak to widzimy dzisiaj. Głównie o podstawowe rzeczy o to by uznać je za ludzi nie równych mężczyznom bo to było niemożliwe ale o to by w ogóle uznać ich człowieczeństwo. 
  Ciekawe co powiedziałaby Joanna gdyby usłyszała że jako jedna z nielicznych ( ówcześnie ) kobiet utorowała nam w jakimś stopniu drogę do przywilejów? Chodziło jej przecież tylko o możliwość realizacji marzeń. A było to trudne. Wszak ludzie ( mężczyzni a jakże) uznawali że kobieta nie myśli , a jeśli nawet czegoś ją nauczyć to zdobywana wiedza powoduje mniejszą płodność np. Kobiety nie umieją logicznie myśleć a jeśli nie daj Bóg któraś wydałaby się że wie więcej niż mężczyzna , biada jej czarownica bez wątpienia albo opętana przez szatana. Naprawdę pomysłowość ludzi zdumiewa :-)
  Marzenie Joanny było więc marzeniem niebezpiecznym , gdyby ją odkryto groziła jej śmierć a jednak się udało. Dostała się na najwyższy z tronów - tu na ziemi. Fascynującą i przenikającą do szpiku kości drogę do celu oraz cenę jaką za to zapłaciła bohaterka tej historii, opowiada nam Donna Woolfolk Cross w swojej książce.
  Ciekawostką jest zamieszczony na końcu książki dodatek w którym dowiadujemy się i o innych kobietach żyjących w przebraniu męskim i to co dziwniejsze dotyczy też naszych czasów.
  
  Cytat w tytule pochodzi z książki : "Dony Woolfolk Cross "Papieżyca Joanna" str. 89  jest to Pierwszy List do Tymoteusza 2:11,12

 
   Za książkę dziękuję GW Publicat
    
 
Książka bierze udział w wyzwaniach :
 
  Czytamy serie wydawnicze
oraz
Z półki 2014
 

niedziela, 8 grudnia 2013

"Misja Mongolia" David Treanor


   Autor : David Treanor
   Tytuł : "Misja Mongolia"
   Tytuł oryginału : "Mission Mongolia"
   Przekład : Beata Hrycak
   Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
   Gatunek : reportaż - podróżnicze
   Książka : zostaje u mnie
                                
                                             
         
     W BBC ogłoszono redukcje etatów, dwoje przyjaciół dobrowolnie rezygnuje z pracy jako najstarsi ze stosunkowo ustabilizowana sytuacją życiową , dorosłe dzieci, brak kredytów i zapewne jakieś oszczędności postanawiają sami się zwolnić. Pozostaje im jak się wydaje wygodne życie na kanapie przed telewizorem, z idealnie zaplanowanym każdym dniem , ewentualnym spotkaniem i wspólnym obejrzeniem meczu oblewając to wyjątkowe wydarzenie w ciągu ostatnich siedmiu dni kilkoma kroplami piwa? 
    Niekoniecznie, historia Davida i Geoffa jest dowodem na to że prawdziwe życie i przygody dopiero na emeryturze mogą się zacząć i że może to być najlepszy okres ich życia ,najciekawszy i pełen niespodzianek. Warto zarezerwować chwilę na lekturę tej jakże energetycznej książki, pełnej świetnego i oryginalnego poczucia humoru nie opuszczającego naszych przyjaciół w najciemniejsze noce , na najbardziej podziurawionej drodze wśród pustkowia. Dla mnie oczywiście największym plusem całej tej opowieści były opisy mijanych miast i wiosek oraz miejsc poza klasyfikacją, zapewne też dzięki temu że odwiedzaliśmy Rosję i kraje będące nie tak dawno jej częścią a jeszcze dawniej i częścią naszej ojczyzny Kijów, Lwow, Ukraina, Rosja, Syberia, Kazachstan wbrew historii te nazwy są dla mojego ucha niczym najpiękniejsza muzyka. Jednak równie dużą zasługę ma autor w swoim stylu opowiadania z nim nawet brak wody w kranie, karaluchy na firanie i chrapanie nie są straszne chyba że "strasznie zabawne" o ile takim oksymoronem mogę się posłużyć.
  Pytanie  najważniejsze czyli w jakim celu w ogóle ci dwaj mężczyźni odważyli się na taka podróż oraz czy było naprawdę zabawnie czy raczej niebezpiecznie?  Pozostawię bez odpowiedzi.
  
    Książka przeczytana w ramach wyzwań:
   
                     
 
oraz
 
 

    

    Za książkę dziękuję GW Publicat

          

sobota, 30 listopada 2013

W szponach zazdrości

   Autor : Joanna Chmielewska
  Tytuł : "Drugi wątek"
  Wydawnictwo : Kobra
  Gatunek : kryminał
   Seria : Kolekcja kryminałów Joanny Chmielewskiej
  Książka : zostaje u mnie

                           
zdjęcie ze strony Joanny Chmielewskiej
           


    "Przyjechałam do niej przeraźliwie punktualnie. Otworzyła mi drzwi, weszłam do pokoju i pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to kwitnące kaktusy. Przez całe życie byłam chora na kwitnące kaktusy.
    - Jezus Mario -  powiedziałam z zawiścią . - Jak Pani to robi że one kwitną ?! Moje nie chcą!
   Ożywiła się i lekka sztywność z niej opadła.
   - Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale podlewam je takim czymś , co kupuje się w kwiaciarniach , to nawóz albo odżywka. Chyba skuteczna bo zaczęły kwitnąć dopiero w tym roku. Wszystkie kwiaty ją lubią.
   Rzeczywiście, pokój wyglądał jak oranżeria. Różne bluszcze pięły się po ścianach , wiszący w górze asparagus zasłaniał cały kąt, można było mieć pod nim stos bielizny i nic by nie było widać, w skrzynce przy balkonie szalała istna dżungla. Spodobało mi się to, długą chwilę spędziłyśmy na pogawędce przyrodniczej"
                       Joanna Chmielewska "Drugi wątek" str.91 - 92 ( Wydanie z Kolekcji kryminałów tom 15)


             Nie wiem czy powinnam się w ogóle przyznawać do takich uczuć jak zazdrość , ale ta jest taka pozytywna i przede wszystkim dotyczy przecież fikcji, zatem mogę sobie pozwalać jak rzekłaby zapewne sama Pani Joanna. Przepadam za tymi opisami mieszkaniowych a i ogrodowych dżungli w powieściach Guruy. Jeśli ten wydaje Wam się cudny i godny uwagi to tym bardziej polecam "Wszystko czerwone" i "Kocie worki" działają na mnie w temacie kwiatów podobnie jak " Wielki diament" w temacie biblioteki.
      W ogóle mogłabym mieszkać w bibliotece wypełnionej kwiatami , całkiem pociągający pomysł. Jako że nie ma takiej możliwości pozostaje wciskać w każde możliwe miejsce książki a gdzie się nie da wstawiać doniczki z kwiatami.
      Wracając do powieści , jak zwykle świetnie się bawiłam, Joanna niepowtarzalna , intryga takoż . Postaci jak zwykle genialnie napisane a przynajmniej dla mnie , ciotki nie znoszę organicznie, siostrzenicę mimo urody powalającej lubię a Joannę jak zawsze kocham całym sercem i strony na których występuje pożarłabym gdyby nie groziło to ich destrukcją.
 
    Książka przeczytana w ramach wyzwań : Trójka e - pik ( Literackie zaduszki - książka pisarza zmarłego w 2013 roku) oraz nowa seria do wyzwania Czytamy serie wydawnicze jako Kolekcja  kryminałów Joanny Chmielewskiej.

           

     Trójka e - pik
      
                   



  Czytamy serie wydawnicze

                                   

piątek, 8 listopada 2013

Agata Christie "Kieszeń pełna żyta"


   Autor : Agata Christie
   Tytuł : "Kieszeń pełna żyta"
   Tytuł oryginału : A Pocket Full of Rye
   Przekład : Dehnel Tadeusz Jan
   Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
   Seria : Klasyka Kryminału 
   Książka : z biblioteki
          
              
                   
 "Piosenka za szóstkę, kieszeń żyta i
Zapiekanych w cieście kosów mendle trzy.
Przekrojone ciasto, ptaszków zabrzmiał chór.
Co za pyszne danie na królewski dwór!
Król był w skarbcu, liczył tam pieniądze swe,     
Królowa w komnacie bułkę z miodem je.
Służebna w ogrodzie wietrzy ubrań stos,
Wtem przyleciał ptaszek, oddziobał jej nos."

                         
         Nie pierwsza to powieść Agaty Christie z wierszykiem w roli katalizatora dochodzenia, lubię te wyliczanki. Pomysł by przypasować schemat działania do dziecinnego wiersza zdarza się kilkakrotnie w twórczości królowej kryminału i za każdym razem okazuje się po prostu genialny. Tym razem mamy trójkę denatów, każdy w innym miejscu i czasie oraz w inny sposób został wyproszony ze świata żywych. Przy pierwszej ofierze mamy już licznych chętnych tfu wrogów mających motyw, denat święty nie był i wielu ludziom nie tylko za skórę zaszedł.  Dylemat polega raczej na tym kto z tego towarzystwa w końcu nie wytrzymał , poza tym nie tylko motyw zemsty brany jest pod uwagę, zazdrość, pieniądze, miłość to też szalenie częste przypadki. I jak by nie było również tu pasują.
    Problem raczej zaczyna się gdy ginie druga osoba, przy trzeciej robi się jeszcze ciekawiej. I czy druga była drugą, czy może trzecią? Dla mnie najciekawszą zagadką było jednak to czy człowiek potrafi zabić drugiego tylko w tym celu by wszystko pasowało do wierszyka?
   Rozwiązanie zaskakuje , choć gdyby spojrzeć na to jak Dr. House , wiecie wszyscy kłamią, wszyscy są zli i niczego dobrego po nikim spodziewać się nie można to ciężar zaskoczenia maleje.  Zastanawia mnie jak niewiele w gruncie rzeczy dzieli przekonania Hause'a i panny Marple. Nie myślę tu o ich charakterach ale o ich ocenie ludzie, zauważcie że oboje nie bywają zaskoczeni  tym do czego oni potrafią się posunąć by osiągnąć cel.

          Książka przeczytana do wyzwania :
 
            

poniedziałek, 4 listopada 2013

Miss Marple w akcji


 Autor : Agata Christie
 Tytuł : "Strzały w Stonygates"
 Tytuł oryginału : "They Do It With Mirrors"
 Przekład : Beata Długajczyk
 Gatunek : kryminał
 Seria : Klasyka Kryminału
 Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
 Książka : z biblioteki
                                             
          
    Na temat Agaty Christie i jej kryminałów napisano już bardzo dużo. Niewiele mogłabym dodać , poza własnymi wrażeniami. Streszczać ani pisać o czym było tym razem nie będę gdyż jest to działanie bezcelowe a zawsze też można sobie opis na okładce przeczytać. Niemniej jest to lek na ... cos co dopadło mnie nie wiem skąd. wygląda na przewianie. Głowa mi pęka , szyją ruszyć nie mogę bo boli tak że zapominam oddychać .Nawet spanie jest wyczynem godnym medalu, bo jak tu się ułożyć.
   Okazało się że najlepsze są sprawdzone metody . /z plastrem rozgrzewającym i Agatą Christie spędziłam najmilsze chwile wczorajszego popołudnia i dzisiejszej nocy. Chwilami wręcz udawało się zapomnieć o tej nieszczęsnej dyspozycji.
   Panna Marple i w tym przypadku udowodniła swoją inteligencję, błyskotliwość i spostrzegawczość , pomagając policji w ujęciu właściwej osoby. Zagadka jak to u Agaty klasyczna , rozwiązanie na które nikt by nie wpadł . Postacie wiarygodne , chwilami wręcz irytujące i naiwne (niektóre oczywiście) do bólu aż chciałoby się nimi potrząsnąć.
   Jak zwykle dałam się wyprowadzić w pole znakomitej w końcu pisarce. Chwila jakie pole, jakie wyprowadzić? Ja nawet nie wybrałam swojego podejrzanego. Nikt moim zdaniem nie nadawał się bardziej niż inni jako sprawca , a tu proszę. Jednak.
   Jedno jest pewne , przez kilka godzin posiedziałam sobie w lepszym jak lepszym ale z pewnością ciekawszym świecie.

         Książka przeczytana w celach leczniczych oraz w ramach wyzwania czytelniczego :

     

wtorek, 22 października 2013

"Zagubiony w Chinach" J. Maarten Troost - czy ktoś ma na nią ochotę ?


   Autor : J. Maarten Troost
   Tytuł : "Zagubiony w Chinach.Prawdziwa historia człowieka który próbował zrozumieć Państwo Środka czyli jak zjeść żywego kalmara"
   Tytuł oryginału : "Lost on Planet China.The Strange and True Story of One Man's Attempt to Understandt the World's Most Mystifying Nation or How He Became Comfortable Eating Live Squid"
   Przekład : Tatiana Grzegorzewska i Piotr Grzegorzewski
   Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
   Książka : podaj dalej

               
     

    Książka ta czekała dość długo na moją uwagę, właściwie nie wiem dlaczego. Tym bardziej że okazała się świetnie napisaną historią. Poczucie humoru autora powoduje że opowieść  która wydawałaby się jedną z wielu kolejnych jest jedyną w swoim rodzaju. Jest to chwilami wręcz krępujące ot choćby przy czytaniu w autobusie co robię namiętnie nawet wtedy gdy nie ma za bardzo czego się trzymać.
    Chiny przedstawione przez Troosta są bardzo różnorodne, opisuje On zarówno wielkie miasta jak i wioski i mieścinki, ludzi będących nową klasą średnią jak i pozostałych. Kiedy pisze ilu jest milionerów w Chinach możemy bardzo się zdziwić zanim nie podpowie nam ilu jest niedojadających. 
    Chodząc po ulicach wraz z autorem mamy okazję zauważyć kilka szokujących zwyczajów sama nie wiem co jest bardziej odrażające a najlepsze jest to że albo wcześniej nikt o tym nie pisała albo ja tego nie pamiętam, choć faktycznie to Japonia częściej jest przeze mnie zwiedzana w formie czytanej.Trzeba uważać czytając  i idąc jednocześnie po mieście ( da się wierzcie mi) by nagle nie uskoczyć przed gnającym samochodem , który gna i owszem bez zwracania uwagi na pieszych ale na kartach książki. Dotąd najbardziej szokowały mnie warunki drogowe w krajach Arabskich , Chiny jak się okazuje spokojnie mogą konkurować z nimi.
   
   Przypominam że w akcji "podaj dalej" jest kilka zasad :
    Osoba chcąca przeczytać książkę wpisuje się pod postem , wysyłam ją do niej a ona DAJE ZNAĆ o otrzymaniu przesyłki. Po przeczytaniu jeśli są kolejne osoby chętne do czytania przekazuje książkę dalej następnemu oczekującemu w kolejce , który informuje że dostał idt. Zrezygnowałam z opcji zwracania mi książki kiedy nie ma kolejnych chętnych.

      Za książkę dziękuję :
     

    Książka przeczytana w ramach wyzwania :
 
                     

czwartek, 3 października 2013

Anna Ikeda i jej życie w Japonii

  
  Japonia zawsze i w każdej ilości, zatem kiedy moja ulubiona pani bibliotekarka poleciła mi książkę "Życie jak w Madrycie  Tochigi japońskiej prowincji" czym prędzej zabrałam ją do domu. Natychmiast tez zabrałam się za lekturę.Anna Ikeda już na początku zaznacza że jest to opowieść o jej życiu w Japonii za co z góry przeprasza. To mrugnięcie okiem do czytelnika od razu nastraja przychylnie do autorki mającej jak widać spory dystans do siebie. Jest to całkiem inna książka o tym kraju od tych które dotychczas czytałam.. Autorka pisze o tym co lubi, czym się zajmuje, co jej się podoba w tym kraju lub wręcz przeciwnie. Opisy życia codziennego są chwilami wręcz nie do uwierzenia. Perypetie związane z poszukiwaniem pracy a następnie i z samą pracą oraz z podopiecznymi wywołują uśmiech chwilami i współczucie dla p. Anny z czym to ona musi się zmierzyć.
    Dzięki autorce podglądamy zwyczaje Japończyków, ich mniej znaną stronę tę ukrywana przed sobą nawzajem a tym bardziej przed obcymi. Wszystko to właściwie już wiadomo jednak punkt spojrzenia autorki nadaje temu wszystkiemu powiew nowości.
    Chwilami tylko przyznać muszę drażnił mnie brak szacunku dla tego wszystkiego o czym wspomina p. Anna. Niby rozumiem że piętnaście minut podziękowań to sporo ale jednak coś mi tu zgrzyta, i podejście do teściowej zdecydowanie na minus. Choć z drugiej strony miało być nie o samej Japonii a o życiu w niej autorki, o jej sprawach, jej wrażeniach i jako taka książka sprawdziła się znakomicie. Jako źródło wiedzy o Japonii raczej średnio a może to ja mam już takiego hopla że żadna ilość informacji mnie nie zadowala i zawsze mi mało.

      Autor : Anna Ikeda
      Tytuł : "Życie jak w Madrycie Tochigii japońskiej prowincji"
      Wydawnictwo: W.A.B.
       Miejsce  i rok wydania : Warszawa 2012 wydanie I  
       Seria : Terra incognita
       Książka : z biblioteki

     Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytamy serie wydawnicze"
              

poniedziałek, 23 września 2013

Ukryte piękno

 
 
  Autor : Jacek Hugo - Bader 
 Tytuł : "Dzienniki kołymskie" 
Wydawnictwo : Wydawnictwo Czarne 
  Seria : Reportaż
 Miejsce i rok wydania : Wołowiec 2011
  Wyzwanie : Czytamy serie wydawnicze
 Książka : z  biblioteki 

      Do tego stopnia porywająca i z  głębi duszy rosyjska jest ta książka że jeszcze przed chwilką szukałam tytułu oryginału i tłumacza. Przecież wiem doskonale kim jest jej autor, nie jest to pierwsza przeze mnie przeczytana pozycja jego autorstwa a jednak dałam się zwieść a może oczarować ? O tym że Jacek Hugo - Bader jest w moim ukochanym kraju równie jak ja zakochany wiem nie od dziś , podzielam całkowicie zachwyt i wieczną ciekawość tego świata . Bliskiego a jakże innego. Choć czy na pewno innego? Gdyby się zastanowić wiele nas łączy.Historia, alkohol i coraz częściej żal za tym co było. Z trzezwym spojrzeniem rzecz jasna bez idealizowania. Nikt w końcu nie powie że w Łagrach było lepiej niż jest teraz, no może były więzień kryminalny ale Ci raczej sobie radzą i na wolności.
   Podoba mi się podejście pana Jacka do opisywanej rzeczywistości, wszak o tym co ogólnie wiadomo, co błyszczy i o czym się mówi na salonach o nowym życiu bogaczy dowiemy się wszędzie wystarczy tylko kliknąć i mamy przegląd najnowszych wieści. To co mnie interesuje i przyciąga niczym magnes to życie codzienne, ot szara rzeczywistość i o tym pisze w swoich dziennikach.
   Jak sam o sobie mówi pan Jacek : 
  " Opisuję świat z perspektywy trotuaru. Idę po trotuarze, czasami noga mi się omsknie , wpadnę do rynsztoka, wstanę, otrzepie się i ide dalej. Mnie interesują doły, niziny społeczne. Nie interesuje mnie polityka, chyba że jest to folklor polityczny. Mnie bardziej interesują odrzuceni niż wybrani" 
    I to właśnie sprawia że Jego reportaże są mi tak bliskie, zdecydowanie bliższe tez codzienności zwykłego szarego człowieka. Szczególnie człowieka tak doświadczonego jak wspomniani w reportażach ludzie z których każdy ma historię do opowiedzenia. Jednocześnie pan Jacek idealnie wyczuwa , intuicyjnie chyba czego kto od niego potrzebuje. Zatem w chwilach kiedy człowiekowi brakuje słów , odpowiednich słów.

  Czy ja już kiedyś pisałam że kocham ten kraj? Jeśli nie to teraz się przyznaję. Dzięki książkom takim jak "Dzienniki kołymskie" choć przez chwilę wędruję wraz z autorem i wcale ale to wcale nie chce mi się wracać. 

                              
 
oraz
 
 

   

poniedziałek, 16 września 2013

" Listy przeciwko wojnie" Tiziano Terzani

 
   Autor : Tiziano Terzani
   Tytuł : "Listy przeciwko wojnie"
   Tytuł oryginału : "Lettere contro la guerra"
   Przekład : Joanna Wachowiak - Finlasion
   Wydawnictwo : W.A.B.
   Seria : Terra incognita
   Książka : z biblioteki
   Miejsce i rok wydania : Warszawa 2012 wydanie I


        
   Jak co roku we wrześniu wraca do mnie temat wojny , wiadomo daty takie jak 1 września 1939 czy 17 września 1939 dla każdego Polaka są datami nie do zapomnienia. Cały świat z kolei czasami mam wątpliwości czy aby pamięta. Za to wątpliwości nie mam że cały świat (zachodni)  zna i pamięta datę 11 września 2001. O to dba Ameryka. Nie żebym negowała tragedię zmarłych czy udawała że to zdarzenie nie miało znaczenia. Jednak dla mnie i nie tylko jest to też data kiedy cały świat pod wpływem wydarzeń pozwolił na to by Ameryka , tu mam na myśli rząd, rozpoczęła swoją własną wojnę , która trwa do dziś. Pomijam oczywiście kwestię teorii spiskowych, niemniej to co nazwano wojną z terroryzmem wcale nią nie jest. O tym m.in. napisał w listach przeciwko wojnie Terzani, pomyślmy co i dlaczego na Boga nadal dzieje się w Afganistanie? Kto tam ginie? Podpowiem głównie cywile , których jedyną "winą" jest to że urodzili się tam na tej ziemi od lat kilkudziesięciu męczonej wojnami. Osama Bin Laden , a któż go stworzył? Kto pomagał mu albo raczej komu On pomagał? Nie jest tajemnicą że mimo wielkich pieniędzy , bez pomocy Ameryki swego czasu nie osiągnąłby takiego statusu jaki osiągnąć mu się udało. Po raz kolejny w historii Stany Zjednoczone wykorzystały kogoś do swojej walki a kiedy ten nie dał się wodzić za nos i zaczął bój  o swoją sprawę postanowiły to ukrócić. Tyle tylko że okazało się to znacznie trudniejsze niż miało być.
    Nie ukrywam że czuję pewną sympatię do Baracka Obamy, choćby ze względu na to co wydawało mi się nas łączy , poglądy rzecz jasna. Kiedy czytałam "Ocalone marzenia" miałam wrażenie że myślimy a i czujemy często tak samo. Miałam też nie ukrywam nadzieje że zakończy On te niegodną i hańbiącą Stany sprawę okupacji Afganistanu. Bo trzeba rzecz nazwać po imieniu, to okupacja!!!  Pomyliłam się , jestem rozczarowana. Marzenia, ideały wszystko to jest nie ważne  kiedy idzie o pieniądze, o panowanie nad światem o bycie potęgą.
    Wiem ze nie jestem jedyną osobą myślącą w ten sposób, wiem tez że i u nas coraz częściej przemilcza się zdanie tych , którzy są przeciw naszej misji "pokojowej". Nie dziwi zatem że i w telewizjach zachodnich słyszymy i widzimy tylko to co chcą nam pokazać czyli zadowolonych z interwencji Afgańczyków, tych zaniepokojonych , wystraszonych nie słyszymy. Tych których bliscy zginęli w bombardowaniach "pomyłkowych" tzw.  nie słyszymy, kalectw będących efektem tychże bombardowań czy też wybuchów min nie widzimy. Miny powiecie to nie robota Amerykańskich sił wojskowych ( pokojowych ???) ...
    Pamiętacie słowa pewnej piosenki wojennej ?

      ... Pod czołg idzie z butelką dziewczyna ....
                         
                        
    Albo może inna bardziej adekwatna :

     
   
                 

        
     I nawet niech nikt mi nie próbuje tłumaczyć że są różnice, nie ma żadnej na każdej wojnie giną LUDZIE. Tak trudno zrozumieć że "wróg" też ma rodzinę, dom, marzenia.....
      Zresztą jaki wróg? W tym przypadku niepiśmienny wieśniak, który nawet do końca nie wie kim był Bin Laden? Talibowie - może czas odczarować to słowo , spojrzeć obiektywnie w tym celu na start dobre będą właśnie "Listy przeciwko wojnie" Tiziano T.
 
       Książka czytana w ramach wyzwania :

     

środa, 4 września 2013

Kryminał dobry na wszystko !

 
  Autor : Carola Dunn
  Tytuł : ""Śmierć w posiadłości Wentwaterów"
  Tytuł oryginału : "Death at Wentwater Court
  Przekład : Katarzyna M. Bednarska , Lingua Lab
  Wydawnictwo : Edipresse Polska SA
  Seria : Kryminalne przypadki Daisy D.
  Książka : zostaje u mnie

         Z okładki :
     " Daisy staje przed pierwszym zawodowym wyzwaniem - ma napisać kilka artykułów o angielskich rezydencjach. Wyrusza w podróż do rodzinnego majątku Wentwaterów, który ma zamiar opisać jako pierwszy. Wiktoriańska posiadłość okazuje się bardzo urokliwa, ale jej mieszkańcy niespecjalnie dla siebie życzliwi. Powodem wydaje się być Annabel , młoda zna lorda Wentwatera, dojrzałego mężczyzny po przejściach. Tak piękna i pełna wdzięku kobieta musi budzić emocje. Nic dziwnego, że w rodzinie aż huczy od plotek i złośliwych podejrzeń o zdradę. Gdy na terenie posesji zostają znalezione zwłoki nonszalanckiego playboya, który od kilku dni gościł u Wentwaterów , morderstwo w afekcie wydaje się oczywiste. Tam jednak , gdzie twarda logika Scotland Yardu gubi trop, pojawiają się wsparte intuicją Daisy nowe wątki w sprawie."

         Kryminalna zagadka z jednej strony typowa rzec można klasyczna , miłość , zdrada , szantaż, zazdrość , trójkąt a raczej wielokąt miłosny. Konwenanse, zmiany obyczajów zauważone i świetnie opisane przez autorkę mające niebagatelny wpływ na losy bohaterów. O ile podejrzani i ich ewentualne motywy są dość typowe ,o tyle  główna bohaterka jest osobą oryginalną i dość nietypową jak na czasy w których żyje. Bardzo miła, sympatyczna inteligentna można ją naprawdę polubić a wątek współpracy z policjantem ze Scotland Yardu jest najmocniejszą strona powieści.
     Czyta się szybko i to w każdych warunkach co jest szczególnie istotne dla osób, które podobnie jak ja wykorzystują na lekturę każdą wolną chwilę. Nadaje się zarówno do fotela, autobusu nawet jeśli musimy stać jak i do ...... ( wiem naganne i w ogóle bo można zamoczyć, utopić ) wanny. Idealna na poprawę humoru!!!
 
     Książka przeczytana w ramach wyzwań :
               
                        

     oraz

                                        

                              ( lata 20 lata 30 - czas akcji )

piątek, 30 sierpnia 2013

Tiziano Terzani " W Azji"

   Autor : Tiziano Terzani
  Tytuł : "W Azji "
  Tytuł oryginału : " In Asia"
  Przekład : Joanna Wajs
  Wydawnictwo : W.A.B.
  Miejsce i rok wydania : Warszawa 2011 wydanie II
  Seria : terra incocnita
  Książka :  z biblioteki
                              

    Autor spędził w Azji sporo czasu, reportaże zawarte w tym tomie pochodzą z około trzydziestu lat ( 1965 - 1997) i w każdym z nich zawarte są istotne dla danego kraju sprawy , przemiany polityczne, gospodarcze. Terzani był wszędzie gdzie działo się coś ważnego i skrupulatnie odnotowywał szczegóły. Jak sam napisał swego czasu :
    " Potrafię bez trudu wytłumaczyć , że pojechałem do Wietnamu, ponieważ chciałem zrozumieć wojnę i rewolucję , do Chin , ponieważ ciekawił mnie socjalizm , do Japonii , ponieważ szukałem nowoczesności, do Tajlandii, ponieważ chciałem odpocząć od całego tego dwudziestoletniego szukania."

  Z pewnością udało się uciec autorowi od schematyzmu i przesądów, nie widzę w tekście z góry założonych tez do których tylko należy tylko dopasować argumenty. Co niestety często przy opisywaniu Japonii, Korei czy Chin widać , tu zdecydowanie górę bierze czysta obiektywna ciekawość i temu zawdzięczamy interesujące reportaże ze świata , którego chyba tak naprawdę nie poznał nikt. Chyba , gdyż odnoszę wrażenie że Tiziano Terzani jest tym człowiekiem , który odkrył to "coś" co pozwoliło mu na przełamanie tego impasu dotychczas ciążącego na wszystkich tekstach autorów wszelakich. Mam wrażenie że opisywał to co widział bez założenia że zrozumie, przetłumaczy i będzie tym , który przed światem Zachodnim odkryje Wschód. I to jest to! Nic nie zakładać , nic nie robić na siłę , niczego nie starać się tłumaczyć. Dobry reportaż to taki , który nie narzuca odbiorcy w najmniejszym stopniu zdania autora. Widać to też przy opisie Matki Teresy. Jak dla mnie najlepsza z książek , które dotychczas czytałam o Azji.
    Nie pominął również autor spraw trudnych i teoretycznie rzucających cień na niego samego, mam tu na myśli kwestię Czerwonych Khmerów, wprawdzie najpierw przeczytałam ( lata temu) książkę o dyktaturze Pol Pota i trudno mi zrozumieć że ktoś mógł ( tu m.in. autor) odbierać ich pozytywnie. Jednak zdaję sobie sprawę że zadziałały tu pewne czynniki niezależnie od woli piszącego. Znając przynajmniej trochę poglądy Terzani'ego na wojnę i Stany Zjednoczone nie dziwię się że dał zwieść się na manowce. A jak sam Tiziano to tłumaczy ? Musicie sprawdzić to sami. Mnie przekonuje, czy Was również? Ja wiem że trudno jest nam zrozumieć, podobne wątpliwości rodziły się i zapewne nadal rodzą choćby w stosunku do poglądów nieżyjącego już Stiega Larssona. Inną sprawą jest też to że gdzieś tam w duszy sam socjalizm uważam za pomysł nienajgorszy, wykonanie było karygodne. Tak to już jest z utopiami.

     Wracając do książki serdecznie ją wszystkim polecam, może i jest trochę dużo polityki chwilami, jednak sposób opowieści zdecydowanie to wynagradza a śledzenie w tekstach poglądów autora wszelakich jest świetną zabawą samą w sobie. Polubiłam ten styl, ten język i bardzo chcę więcej a trochę tego jest, co bardzo mnie cieszy.
  

czwartek, 22 sierpnia 2013

Klasyka kryminału : Rex Stout " Po moim trupie"

  Autor : Rex Stout
Tytuł : "Po moim trupie"
  Tytuł oryginału :"Over My Dead Body "
 Przekład : Anna Dwilewicz
   Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
 Seria : Klasyka Kryminału
  

    Z okładki :
    " Diamenty są najlepszymi przyjaciółmi kobiety - przynajmniej dopóki nie zostaną skradzione. A któż lepiej sobie poradzi z odnalezieniem złodzieja drogocennych kamieni, niż błyskotliwy detektyw Nero Wolfe? Tym bardziej, że klientka, bałkańska piękność , podaje się za jego przybraną córkę. sprawa nabiera tempa, kiedy dochodzi do pierwszej zbrodni w szkole fechtunku, gdzie kobieta jest nauczycielką.
     Tym razem prowadzone śledztwo ujawni nie tylko międzynarodową intrygę, ale także niektóre sekrety z przeszłości ekscentrycznego detektywa z Manhattanu."

      Jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z głównym bohaterem detektywem Wolfem jak i z pisarzem. Zarówno jeden jak i drugi zrobili na mnie świetne wrażenie. Nie jest to zatem spotkanie ostatnie, będę szukać i czytać kolejne jak i wcześniejsze tomy przygód Nero Wolfa i jego asystenta Archiego Godwina.
    Para bohaterów detektyw i jego asystent pasują do siebie jak ulał , przypominają mi trochę Holmesa z nieodłącznym Watsonem z elementami Philipa Marlowa . Efektowne połączenie, przyznaję iż mnie zauroczyli, bardziej nawet niż intryga polityczna w tejże historii. Serdecznie polecam. Czyta się ekspresowo, wciąga kompletnie , w sam raz na deszczowy dzień jaki był u nas wczoraj. Przy lekturze całkowicie zapomniałam o niesprzyjającej aurze a kiepski nastrój znikł jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.  

               Książka przeczytana w ramach wyzwań :

    
Czytamy kryminały : kryminał amerykański
 
 
 Klasyka Kryminału