piątek, 10 maja 2013

" Kto zabił Jezusa ?" Paweł Lisicki

  Autor : Paweł Lisicki
  Tytuł: "Kto zabił Jezusa? Prawda i interpretacje"
 Wydawnictwo : Wydawnictwo M
  Miejsce i rok wydania: Kraków 2013
 
  
    
      "Kto zabił Jezusa? "  jest to pytanie na które szukamy odpowiedzi, nie tylko my , szukano jej już wcześniej . Sama historia szukania jej ma już dwa tysiące lat . Powstawały setki teorii dotyczących tej sprawy, mnóstwo błędnych założeń czasem przypadkowych, innym razem będących wynikiem celowego zniekształcanie faktów tak by pasowały do jakiejś z góry założonej tezy. Teoretycznie,wszyscy wiemy i nie mamy wątpliwości ale jednak gdyby tak  każdemu z osobna zadać pytanie, to odpowiedzi bywają różne. Rzymianie powie ktoś, nie to poganie powie ktoś inny. Trzeci zaś zapyta "To wy nie wiecie że to Żydzi, zabili Pana Jezusa !". Podejrzewam że niejednokrotnie również słyszeliście , ja słyszałam , że chrześcijanie byli winni Holokaustu.
    Wbrew pozorom zatem temat ten jest kontrowersyjny, mimo że prawdziwa odpowiedz jest jedna. Z tymi wyżej przytoczonymi wersjami autor prowadzi niejako "dyskusję" przytaczając najróżniejsze wypowiedzi, sięgając po wszelkie możliwe zródła , prowadzi można rzec dochodzenie , obalając bądź potwierdzając  akurat omawiana wersję. Przypomina mi to trochę rozmowę czy też spór doskonały. Już tłumaczę w czym rzecz. Bardzo często zdarza się że po jakimś sporze, kłótni czy dyskusji , zwłaszcza jeśli temat był "gorący" a nam zależało na przekonaniu rozmówcy do swoich racji. Siedzimy i słowo po słowie przypominamy sobie owa rozmowę , na nowo reżyserując ją , uprzedzając ataki, mając doskonałe argumenty nie do pobicia .Przewidując wręcz kontrargumentację . Na podobieństwo wojownika ,który po przegranej walce ,przeżywa ją ponownie widząc siebie jak w arcymistrzowski sposób ,błyskawicznie pokonuje przeciwnika. Tu analogicznie autor rozprawia się z mitami narosłymi wokół tego tematu.
    Paweł Lisicki żeby nie narzucać nam odpowiedzi ani też swojego zdania a pozwolić na samodzielne myślenie i wyciąganie wniosków, pisze o tym jak działali, myśleli i zachowywali się w sprawach związanych z Bogiem i religią przedstawiciele różnych środowisk, zarówno zeloci, faryzeusze, czy w szerszych ramach Rzymianie, Żydzi i Chrześcijanie. To o tyle jest istotne dla sprawy gdyż najpierw znać musimy normy i zwyczaje by móc czytając samemu ocenić całą sytuację.  
   Dużym plusem tej pozycji jest wielość źródeł z których korzysta autor, pozwala nam to na naprawdę szerokie spojrzenie na sprawę śmierci Chrystusa. Dodam jeszcze że z przyjemnością przypomniałam sobie wiele historii z życia Mesjasza , gdyż nie tylko teksty o Jego ostatnich chwilach na ziemi  przytacza autor.
   Lektura ta przede wszystkim uświadomiła mi jak wiele rzeczy "mi się wydawało" i ile jeszcze muszę się nauczyć. Książka ta zmusza do myślenia, niejednokrotnie do szukania informacji poza nią. Wymaga spokoju i skupienia, gdyż nie jest to książka łatwa w odbiorze, ale czyż mogłaby być skoro poruszony w niej temat jest tak ważny ?

   "Autor prowadzi nas przez gąszcz faktów i interpretacji z wielką erudycją i biegłością , dzięki czemu poznawanie wraz z nim losów wiary chrześcijańskiej staje się nie trudem , ale niezwykłą , porywającą przygodą" *  
                Rafał A.Ziemkiewicz   

   
   Ocena książki : 8 / 10

   * Pozwoliłam sobie przytoczyć fragment wypowiedzi Pana Rafała A. Ziemkiewicza widniejącej na tylnej stronie okładki.  


     Za możliwość przeczytania książki Pawła Lisickiego dziękuję Wydawnictwu M

 
                     


   

  

poniedziałek, 6 maja 2013

" Rok wilkołaka" Stephen King


  Autor : Stephen King
 Tytuł : " Rok wilkołaka"
 Tytuł oryginału : " Cycle of the Werewolf"
 Przełożyła : Paulina Braiter
 Wydawnictwo : Prószyński i S - ka
   
    Z okładki :

   " Groza nadeszła w styczniu - przy pełni księżyca ... Pierwszy poznał ją kolejarz , uwięziony w zaspach . Jej kły rozdarły mu gardło .W miesiąc później kobieta w przytulnej sypialni powitała ja krzykiem. za każdym razem , gdy nadchodzi pełnia , małe miasteczko Taker Mills nawiedza groza. Nikt nie wie kto będzie następny. Ale jedno jest pewne . gdy na niebie płonie krągła tarcza księżyca, Taker Mills ogarnia paraliżujący strach . bo wiatr niesie ze sobą warkot, w którym słychać coś jakby ludzkie słowa. A wokół widać ślady potwora ... "

   Stephen King jest moim ulubionym pisarzem, już kiedyś pisałam że noszę Jego zdjęcie w portfelu. Wstęp ten jest o tyle potrzebny że "Rok wilkołaka" to nie mój King. Niby wszystko to samo  małe senne miasteczko w którym dzieją się straszne i niewyjaśnione rzeczy, podejrzewa się jak zwykle odmieńców jeśli ktoś choć odrobinę się wyróżnia zwraca na siebie uwagę a jak już zwrócił , wiadomo nie będzie łatwo.
  Sama nie wiem , przeczytałam , nawet było ciekawie ale bardziej skupiałam się na tym jak następny miesiąc autor opisze i jak zamknie widowisko przy każdym kolejnym księżycu niż jak rozwiązać zagadkę i kto okaże się wilkołakiem. Pomysł z podziałem na miesiące jest świetny, w każdym miesiącu poznajemy tylko wycinek z życia jakiegoś mieszkańca, ot jest sobie barman, nie ma barmana. Może tego właśnie mi zabrakło ? Nie byłam w stanie związać się w żaden sposób z bohaterami, ani ich nie polubiłam ani nie zdążyłam się do tego wilkołaka negatywnie nastawić, pozytywnie też zresztą nie. Pomysł ok, wykonanie zapewne mistrzowskie tyle że mnie nie porwało . A szkoda. Przecież kocham Kinga, dobrze dobrze jego powieści.

     Ocena książki : 6 / 10

    Wyzwania :

     " Z półki "



    " Pod hasłem "
                             



    "Czytam Kinga"

                  
 
"Czytam Kinga"                                                                             
 
 

                    Kinga ma powodzenie jak widzę :-)  

niedziela, 5 maja 2013

Przewodnik po stworzeniach nocy Dr. Boba Currana

  
  Autor : Dr.Bob Curran
  Tytuł : " Księga wampirów przewodnik po stworzeniach nocy" "
 Ilustracje : Ian Daniels
  Tytuł oryginału : " Vampires: a field guide to the creatures that stalk the night"
 Przełożyła : Wioletta Karkucińska
  Wydawnictwo : Verbum Nobile  
 
  
    Z okładki :
 
  " Wampir!
    Od czasów powieści Brama Stokera Dracula słowo to przywoływało wizje zrujnowanych zamków i tajemniczych bladych, odzianych w mroczne szaty arystokratów. Współczesne filmy i książki kształtujące nasze wyobrażenia o wampirach opierają się głównie na wyobraźni ich autorów i niewiele maja wspólnego z pierwotnymi wyobrażeniami o podobnych stworzeniach. Jakie jest prawdziwe zródło legend o wampirach ? Co tak naprawdę o nich wiemy? "

  
    Księga wampirów jest przeglądem opowieści i mitów z różnych stron świata, pojawiają się niej wampiry, jak i strzygi, karły, czarownice a nawet żywe trupy. Żywe trupy w wersji zombie , bo sam wampir też jest właściwie istotą ożyłą po śmierci, choć jak dowodzi autor nie zawsze. Poznajemy legendarne istoty zamieszkujące wszelkie kontynenty, w każdej mitologii znajdzie się istota pijąca krew ludzi czy zwierząt, w jednych to ofiarę zabija w innych tylko osłabia. Po raz pierwszy spotkałam się z informacją, którą jak myślę miłośnicy tematu znają ale dla mnie jest to nowość. Bowiem nie wszystkie wampiry wypijają krew, czasem wolą inne płyny fizjologiczne jak np. spermę czy wydzielinę z pochwy. W istocie służyło to wyjaśnieniu polucji .
  Pewien wampir spijał krew za pomocą wyżłobionego języka, inny za pomocą czułek się przyssawał, tu od razu przyszła mi na myśl Monika z serii "Kuzynki" , "Księżniczka" , "Dziedziczki" Pilipiuka.
   Z nieznanych mi cech czy zachowań krwiopijców jest jeszcze i to że bywały w Sumerii czy Babilonii stwory takie jak Ekimmu lubiące działac w samo południe, wychodziły gdy słońce było w jak najwyższym położeniu. Poznajemy dzięki autorowi sporo legend, mitów i opowieści przytoczonych w książce, największe wrażenie zrobiła na mnie Irlandia , pochodził stamtąd Bram Stoker autor "Drakuli" , Dr. Bob Curran dowodzi iż cała opowieść o Drakuli oparta jest na Irlandzkim folklorze i nie tylko. Część dotycząca tzw. Głodu ziemniaczanego nawet bez wampirów jest chyba największym koszmarem o jakim ostatnio czytałam. Zresztą Stoker nigdy nie był w Europie Wschodniej, co akurat nie jest argumentem wystarczy spojrzeć choćby na naszego Prusa.
    Interesująca pozycja ,szczególnie jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś na temat postrzegania tychże stworzeń nocy we wszelkich zakątkach świata. Dlaczego na Filipinach lepiej było dla kobiety mieć mały biust i filigranową sylwetkę? Jaka jest najstarsza spisana legenda o wampirze? Dlaczego do dziś straszne jest samo wspomnienie zamku Carriccaphouka w Irlandii? Kim były nocne praczki? Kim byli Petro Blagojewic i  Arnold Paole? Jak dziękowano niekiedy za obronę przed upiorem? Może zainteresuje was opowieść  o Chupacabrze , z którą to postacią po raz pierwszy spotkałam się oglądając serial "The Walking Dead" ? A może wolicie poznać historię pochodzenia świętego Mikołaja , w wersji zdecydowanie dla dorosłych?  Na wszystkie te pytania oraz wiele innych Dr. Bob Curran w swoim dziele odpowiada.
  Hmm czy tylko mnie się skojarzyło Curran / Cullen ? ;-)


          Ocena książki : 7 / 10 

    Książka przeczytana w ramach wyzwania   " Z literą w tle"

   

  

sobota, 4 maja 2013

"Młody samuraj : Droga miecza" Chris Bradford czyli Japonia nadal zachwycająca

 

   Autor : Chris Bradford
    Tytuł : "Młody samuraj :Droga miecza"
   Cykl : "Młody samuraj"
     Tytuł oryginału : " Young samurai : The Way of the Sword"
   Przełożyła : Hanna Pasierska
     Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010


       
 
    Z okładki :


 " Jest rok 1612.Po roku trenowania w szkole samurajów Jack Fletcher ma prawdziwe kłopoty. Musi się przygotować do starożytnego rytuału sprawdzającego odwagę i nie tracić czujności: pirat ninja Smocze Oko .ten sam, który zabił ojca chłopaka ,może uderzyć w każdym momencie.
  Młody samuraj ma bowiem coś czego pragnie morderca ...
Jacka czeka wkrótce walka na śmierć i życie. Czy zdoła na czas opanować drogę miecza? "

   
      Moim zdaniem druga część jest równie ciekawa jak pierwsza. Nadal żyjemy oswajając się z Japonią, dodatkowo dla zainteresowanych sztukami walki, a większość nastolatków mam wrażenie nadal z zafascynowaniem na zawody patrzy, czy nawet na filmy wyobrażając sobie siebie w roli głównej. Dobrego,szlachetnego wojownika  wygrywającego pojedynki z tymi złymi - bo kto dobrowolnie postawiłby się po ciemnej stronie mocy? ;-)   Jest dużo więcej ćwiczeń, więcej pojedynków w których śledzimy każdy ruch, nierzadko opatrzony fachowym nazewnictwem i jak powiadają znający się na rzeczy, czyli osoby trenujące wymienione w powieści sztuki walki wszystko jest realne i nie wydumane. No może trochę wątpliwości dostało się umiejętnościom ninja.
   Bardzo spodobało mi się też że wprowadzono niewidomego nauczyciela ukazującego uczniom swoje życie i umiejętności jako bogatsze i bardziej wartościowe niż komukolwiek by się zdawało. Sporo tu też mądrości wschodu , w pierwszej chwili być może wydają się skomplikowane albo dla odmiany tak proste i nielogiczne ,że dopiero po czasie, często dopiero  w sytuacjach krytycznych bohater doznaje oświecenia i w pełni je rozumie.
  
   Istotny jest też wątek i nie mogę go pominąć, innowierców. Powstaje grupa , mająca za cel pozbycie się z Japonii wszystkich chrześcijan,  dotyczy to również naszego młodego samuraja. I tutaj zaczyna się mój dylemat, o ile ogólnie przyjmuję zaistniały w powieści podział na czarne i białe charaktery, ci którzy knują i spiskują są złymi rzecz jasna. Jednak w pomyśle chronienia swoich ludzi  przed wpływami chrześcijan, przed przyjmowaniem nowej wiary nie widzę nic złego. W końcu Japonia była krajem wysokiej kultury, w tym czasie ( wiek XVII) była znacznie wyżej rozwinięta niż tacy Holendrzy czy Anglicy co zresztą rewelacyjnie oddaje scena z myciem Jacka w pierwszym tomie. W kraju kwitnącej wiśni było to normą a on Anglik z wielkiego i rozwiniętego kraju bał się kąpieli bo można zachorować i umrzeć. Oczywiste jest dla mnie to że między miastami japońskimi a angielskimi panowała kolosalna różnica, w jednym pedantycznie zamiatano piasek na alejkach w drugim właściwie ulica to rynsztok. Naprawdę jestem ciekawa jak to zostanie dalej poprowadzone, bo nie umiem jednoznacznie potępić pomysłu za to wykonanie faktycznie mi się nie podoba.

   Ocena książki : 9 / 10
   
   Książka przeczytana w ramach wyzwań :

    " Z półki " 


  
   " Z literą w tle "

piątek, 3 maja 2013

"Młody samuraj: Droga wojownika" Chris Bradford



 Autor : Chris Bradford
  Tytuł : " Młody samuraj: Droga wojownika"
Cykl : "Młody samuraj"
  Tytuł oryginału : " Young samurai: The Way  of the Warrior"
Przełożyła : Hanna Pasierska
  Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
 Miejsce i rok wydania : Warszawa 2010



     
  Z okładki :

     " Jest sierpień 1611 roku.Statek Jacka Fletchera rozbija się u wybrzeży Japonii - ukochany ojciec chłopca i załoga giną zamordowani przez piratów ninja.         Jacka otacza opieką Masamoto Takeschi ,legendarny mistrz miecza.Gdy chłopak trafia do szkoły samurajów,okazuje się ,że w oczach wielu uczniów jest barbarzyńcą i wyrzutkiem .
    Czy zdoła dowieść ,że zasłużył na miano wojownika? "

        

       Piękna książka o miłości ,przyjazni, honorze ,sztukach walki i Japonii przede wszystkim. W ostatnich latach coraz częściej natykam się na naprawdę dobre powieści dla młodzieży. Każda z nich nie dość że jest wciągająca to niesie za sobą przesłanie dotyczące nie tylko wartości którymi chcielibyśmy się kierować ale i pocieszenie dla czytającego. Nie będę się rozpisywać o "Zwiadowcach" Flannagana czy "Olimijskich bogach" Riordana bo i tak zamierzam powrócić do nich w najbliższym czasie.
      W powieści Chrisa Bradforda mamy dwunastoletniego chłopca Jacka Fletchera ,jego ojciec umiera w jego obronie , matka nie żyje już wcześniej z rodziny pozostała tylko młodsza siostra z tym że pozostała daleko , dzielą ich ponad dwa lata podróży. Jack zmagając się z żałobą musi też poradzić sobie w otoczeniu którego nie zna, wśród ludzi władających obcym mu językiem i których kultury i obyczajów początkowo w ogóle nie rozumie.
    Wraz z bohaterem poznajemy zwyczaje i kulturę Japonii, zasady rządzące w ówczesnym środowisku samurajów, hierarchię obowiązującą wszystkich członków nawet tych z najbliższej rodziny mistrza. Sztuka poruszania się w konwenansach z początku wydaje nam się praktycznie nie do opanowania, powoli krok po kroku wraz z Jackiem uczymy się co wolno a czego nie, jakie zachowania są odpowiednie a jakie powodują obrazę , nie taką zwykłą urazę , tylko związaną z utratą twarzy ,honoru, jak się wycofać z honorem z pewnych sytuacji. Sztuka przebaczania .  W ogóle słowo sztuka można by odmieniać przez wszystkie przypadki w każdym zdaniu , bo wszystko tam po prostu jest sztuką.
     Bardzo istotny jest wątek braku akceptacji głównego bohatera, większość traktuje go jak barbarzyńcę niegodnego bycia samurajem, jak się w końcu przekonujemy nie do końca jest to spowodowane tym o czym głośno mówią jego prześladowcy. Podobnie jak i współcześnie prześladowca niejednokrotnie ukrywa swoje obawy i słabości pod maską pozorów. Warto by młodzi czytelnicy jak najczęściej dostawali takie sygnały, nie po to by w duszy się śmiać ale by zrozumieć a może i by zaprzyjaźnić się z oprawcą. W jaki sposób? Ot i rozwiązanie mamy w powieści. Nie dosłownie, żeby nikt mi nie zarzucił że nie cenię życia , ale pomysł i wykonanie , jak najbardziej.
   

     Uprzedzam że książka jest wciągająca, udało mi się prawie wygotować wodę w czajniku mimo iż siedziałam obok kuchenki. Pózniej pokłóciłam się z synem bo korzystając z chwili kiedy na moment odłożyłam czytany tom po prostu sam zaczął czytać a ja przecież też chciałam.

      Ocena książki : 9 /10

 
        Książka przeczytana w ramach wyzwań :

                   "Z literą w tle"


  
                  "Z półki"

                        


  
     
      
 



czwartek, 2 maja 2013

M.C.Beaton "Hamish Macbeth i śmierć bezwstydnicy"

 
 Autor : M.C.Beaton
  Tytuł : "Hamish Macbeth i śmierć bezwstydnicy"
 Tytuł oryginału : "Death of a Hussy"
  Przełożyła : Monika Zapała
 Seria : Seria kryminałów, tom V

  Wydawnictwo : Edipresse Polska S.A.


   

        Kolejny tom przygód rudowłosego policjanta . Okazuje się że wbrew własnemu przekonaniu Hamish  Macbeth był lubiany przez mieszkańców Lochdubh , po tym jak został przeniesiony ( w poprzednim tomie) oni nie mogąc się pogodzić z jego odejściem starają się jakoś to odkręcić. W końcu wpadają na nieskomplikowany lecz skuteczny mimo swej prostoty plan. Plan zakładający zwiększenie przestępczości tak by musiano go ponownie sprowadzić na stary rewir.
      Wszystko idzie zgodnie z założeniami ,wręcz idealnie. Hamish wraca - przestępczość spada. Sielanka! Jednak ten sielski obrazek zostaje zakłócony przez pożar samochodu w którym ginie  Maggie bogata samotna kobieta , mająca swój wcale niemały w operacji powrotu ulubionego funkcjonariusza. Niedawno zafundowała sobie kilka operacji i postanowiła ściągnąć aż czterech konkurentów do swej ręki, w istocie raczej do majątku. Teoretycznie jej spadkobierczynią jest siostrzenica Alice, teoretycznie gdyż Maggie właśnie postanowiła że majątek odziedziczy jeden z czterech konkurentów ,  przyszły mąż. Wypadek krzyżuje wszystkie te plany i tylko o dziwo Hamish podejrzewa morderstwo na tle finansowym. Nie ma to jak naiwne otoczenie, ale i on się myli. Zanim rozwiąże zagadkę w niebezpieczeństwie znajdzie się Alice , padnie kolejny trup .... jednym słowem będzie ciekawie. 

    Lekko ,łatwo i przyjemnie , te określenia tym razem pasują idealnie oddając odczucia w trakcie czytania tej lektury. Nadaje się w sam raz na miły wieczór z kawą ale sprawdzi się też w autobusie umilając podróż w korkach.

   Ocena książki :  6/10 

   Przypadkiem okazało się że mogę zaliczyć przeczytany kryminał do wyzwania "Z literą w tle " 

                        


  z czego bardzo się cieszę. Oraz "zgłosiła się" do Anetypzn :

                             

          

środa, 1 maja 2013

Święto Pracy ! bardzo proszę

 
   " ... I tak do czasu , gdy w Buenos Aires będą niewolnicy , będę powtarzał to samo ! W szkole uczyli nas, że niewolnictwo zostało zniesione .Ale wiecie, co to jest? To bujda! Ponieważ w Buenos Aires niewolnictwo nie zostało zniesione ; w tym miescie niewolnictwo jest na porządku dziennym pod różnymi postaciami ; w tym mieście wykorzystuje się pracowników w nielegalnych warsztatach, jeśli są to imigranci , pozbawia się ich możliwości wyjścia stamtąd ; w tym mieście są dzieci, które żyją na ulicach od lat! Nie wiem czy jest ich mniej czy więcej , ale jest ich dużo, to miasto poniosło klęskę i nadal ją ponosi , nie mogąc ich wyzwolić z tej strukturalnej, jaką jest życie na ulicy, życie wykluczonych. w tym mieście zabronione jest wykorzystywanie, ludzkiej siły pociągowej... Ale każdej nocy widzę na Plaza de Mayo ( plac Majowy) wózki wypełnione kartonami  i ciągnięte przez dzieci ...To nie jest ludzka siła pociągowa? To jest niewolnictwo ,wykorzystujące człowieka .w tym mieście porywa się kobiety i dziewczęta, które są wykorzystywane , niszczy się ich godność. W tym mieście są ludzie  ,którzy czerpią zyski i żywią się ,bogacą się ciałem braci , ciałem tych wszystkich niewolników i niewolnic" 
                   Homilia kardynała Jorge Mario Bergoglio SJ, arcybiskupa Buenos Aires
                             wygłoszona z okazji Mszy świętej w intencji ofiar przemytu i handlu ludzmi ,plac Konstytucji ,
                                      23 września 2011 


   " ...Pojęcie pracy wypaczyło się ,gdyż praca jest tym, co nadaje ci godność.
       Godnosc uzyskujemy dzięki pracy, gdyż zarabiamy na chleb i to sprawia , że możemy nosić wysoko głowę. Kiedy jednak praca nie jest na pierwszym miejscu , ale pierwszoplanowy staje się zarobek , gromadzenie pieniędzy , wówczas zaczyna się lawinowy upadek moralny. A lawina ta kończy się wyzyskiem tego kto pracuje.Nie jest to moje zdanie - wypowiedział je wczoraj papież podczas audiencji. Gdy się wypacza ,prawdziwy cel pracy, istotę pracy , a jest nią osoba , zaczyna wzrastać nienasycona pogoń za pieniądzem ,co kończy się niewolnictwem."
                             Kazanie kardynała Jorge Mario Bergoglio SJ, arcybiskupa Buenos Aires
                               podczas Mszy św. upamiętniającej ofiary pracy niewolniczej, w 5 lat po pożarze nielegalnego zakładu Luisa Viale 1269, 27 marca 2011    

                                         
             Cytaty pochodzą z książki " Papież Franciszek Kard. Jorge Mario Bergoglio. Chciałbym kościoła ubogiego dla ubogich"
   (pierwszy cytat str. 57/58, drugi  str. 45/46 )