wtorek, 17 grudnia 2013

Ratunku!!! Zalane ponad tysiąc książek.


    Zalał nas sąsiad, kuchnia , korytarz, łazienka i pokój będący pół na pół biblioteką i sypialnią . Jak w tytule ponad tysiąc książek zalanych. Wycieram nadal wodę i niewiele więcej mogę zrobić bo próba wyciągnięcia książki z półki skończyła się tym że odeszło tylko pół grzbietu. Zastanawiam się jak i czy w ogóle da się je uratować, choć część. Macie sprawdzone metody np. po kąpieli w wannie. Woda ściekała po regałach , stała w właściwie stoi na półkach bo co przetrę to nowa wypływa. 
  Zdaję sobie sprawę z tego że wszystkich nie uratuję ale kilka tytułów jednak bym chciała, choćby Chmielewską.

niedziela, 15 grudnia 2013

Wyniki

      Przepraszam za opóźnienie za dużo miałam na głowie , zdecydowanie za dużo.
    Wyniki podaję, ponownie czekam maksymalnie cztery dni następnie oddaję książki do biblioteki :-)

   "Dom z papieru" trafia do Recenzencki (czy to się odmienia?)
   "Norwegian Wood" trafia do Bookowni

   Adres do wysyłki proszę przesłać na adres : ilona.a@op.pl

piątek, 13 grudnia 2013

Literatura ambitna czyli jaka?

 
    W wyzwaniu u Sardegny jak zawsze wybieraliśmy jakiego rodzaju książkę chcielibyśmy czytać w kolejnym miesiącu. Dla niewtajemniczonych chodzi o wyzwanie Trójka e - pik , jedna z najdłużej chyba istniejących wyzwań z wieloma ochotnikami których ciągle przybywa. Nie będę tu wchodzić w szczegóły zainteresowanych zapraszam do Sardegny u niej wszystkiego się dowiecie. W każdym razie wracając do wyboru książek , padła z mojej strony propozycja "książki ambitnej" i jak zawsze w takiej sytuacji najważniejsze okazało się pytanie jaka to jest ta ambitna lektura? Niby każdy wie a jednak jeśli zapytać to każdy poda inny tytuł,co w tej sytuacji wcale nie jest dziwne. Jednak moje pytanie na dziś to czy możemy utworzyć listę tego typu tytułów możliwą do zaakceptowania przez wszystkich ? Może po prostu podacie jakieś wartościowe dla Was przykłady ? Nie będę ukrywać że planuję przyszłym roku skupić się bardziej na jakości niż na ilości, nie oznacza to oczywiście że nagle nie ruszę nic poniżej przysłowiowego już "Ulissesa" , temu akurat podejrzewam nie dałabym rady ;-) Nie ma też siły mogącej oderwać mnie od dobrego kryminału zatem spokojnie nie rzucę się nagle do krytyki kultury masowej.
Chcę jednak zaznaczyć że dla mnie ambitne nie oznacza niezrozumiałe , nie oznacza że im bardziej męczę się nad książką tym większe widać dzieło czytam bo nie w tym rzecz. Chodzi o to by dana lektura nas rozwijała , byśmy dzięki niej dojrzewali  pod jej wpływem sięgali po kolejne wartościowe pozycje. Nie chodzi mi o to byśmy zaczęli się tu przechwalać co czytaliśmy lub co zamierzamy czytać z założeniem że "ale im oczy wyjdą na wierzch jak zobaczą to nazwisko". To nie targ, nie jest to również bieżnia dla szczurów tylko miejsce w którym mam nadzieje spotykają się ludzie lubiący czytać, z tego co obserwuję lubiący podnosić sobie poprzeczkę i chyba rzecz najistotniejsza chcący do czytania zachęcić innych.
  

Monika Jaruzelska "Towarzyszka Panienka"


    Nie wiem dlaczego mimo reklamy w mediach, mimo tego że miałam książkę w ręku i przeglądałam , czyli widziałam , musiałam widzieć , musiałam spojrzeć na stronę tytułową przecież. Byłam pewna że sceny z życia panienki Moniki zatytułowane są "Towarzyska Panienka" , jakież było moje zdziwienie gdy doczytałam właściwe brzmienie. Oczywiście nie sam tytuł mnie zdziwił bo pasuje idealnie a fakt że mogłam tak długo o tej książce  myśleć, co tam myśleć ja nawet w trakcie rozmów potrafiłam powiedzieć że tylko czekam aż "Towarzyska Panienka" pojawi się w bibliotece. Nikt mnie nie poprawił zapewne przez grzeczność. 
                             
   Czyta się szybko, wręcz ekspresowo. Nie nazwałabym tego biografią ale sama autorka choćby z racji wykształcenia wie lepiej , dla mnie pozostaną to jednak sceny z życia panienki. Ogólnie nawet mi się podobało, dowodem tego jest fakt przeczytania do końca, choć faktycznie kilka ostatnich stron jednak przebiegłam raczej na skróty. Co mnie cieszy to to że nie ma tu żadnych mrocznych sekretów i tajemnic , pewnie dlatego wbrew pozorom książka nie ma aż takiego odzewu jak "Marzenia i tajemnice" Danuty Wałęsy. Tu podzielam zdanie Moniki Jaruzelskiej że obowiązuje chyba jakiś stopień lojalności  wobec męża?
    " W pierwszej chwili poczułam ogromną sympatię dla pani Wałęsowej , pomyślałam , że jest mi bliska, bo sama też wielokrotnie odczuwałam ten sam rodzaj samotności. Mamy podobne doświadczenia w tym sensie, że dla mojego ojca również polityka była ważniejsza od rodziny.
     Gdy czytałam jednak kolejne fragmenty książki, moje odczucia zaczęły się zmieniać. Pomyślałam , że częstą postawą żon polityków , dygnitarzy i biznesmenów jest pretensja do mężów o brak czasu dla rodziny. A jednocześnie te panie korzystają ze wszystkich apanaży wynikających z roli , jaka ten mężczyzna odgrywa w świecie, a nie w życiu rodziny. W tej sprawie jestem solidarna z Lechem Wałęsą , czym pewnie narażę się wielu kobietom.
     Pani Danuta nie byłaby tą Danutą, którą jest obecnie, gdyby nie działalność Lecha. Nie odbierałaby Nagrody Nobla, nie poznałaby tych wszystkich wielkich ludzi, nie byłaby tak szanowana. Jako żona emerytowanego elektryka mieszkałaby dzisiaj w jakimś komunalnym bloku, być może pełna pretensji  do męża że nic w życiu nie osiągnął. "
       Monika Jaruzelska "Towarzyszka Panienka" rozdział "Danuta Wałęsa" str. 26 - 247
   Trudno nie zgodzić się z autorką tych słów , ja również mimo iż przeczytałam książkę pani Danuty z wypiekami na twarzy myśląc sobie co jakiś czas o tym że też chciałabym być taka cicha bohaterką dnia codziennego, miałam chwilami spore wątpliwości co do tego czy aby należy wyciągać na światło dzienne pewne sprawy i czy jednak solidarność z mężem nie powinna powodować jego obrony zamiast kolejnego nań ataku.
   Z pewnością takich kontrowersji nie wywoła książka "Moniki Jaruzelskiej" choć chwilami myślę że pewne poruszane przez nią kwestię wręcz powinny. Były tez chwile kiedy wyczuwałam może nie tyle fałsz ale pewną grę , kiedy to Panienka starała się udowodnić że właściwie to jej życie tak wiele od zwyczajnego się nie różniło co jest zwyczajnie niemożliwe, kiedy pisze o zabawach z koleżankami czy przyjaciółmi zaznaczając że mieszkali na osiedlach , że nawet w ich generalskiej kamienicy mieszały się stany i narodowości jedynym elementem to potwierdzającym jest kwestia pani woźnej jednak dziecię tej Pani się już później nie pojawia. Dzieci z którymi urzędowała na podwórku okazują się być dziećmi wojskowych itd. Nie lubię kiedy ktoś na siłę wmawia mi że żył inaczej niż żył , podobno jedyne co odróżniało Monikę J. od innych była ochrona a to przecież nie jest prawda. Oczywiście że była małym dzieckiem na dodatek jak wspomina dość chłodno traktowanym w domu z deficytem uwagi od obu rodziców. Małe dziecko ma podobne odczucia i z tym nie dyskutuję , jednak tego że była jak każde inne dziecko wmówić sobie nie dam.

     Ogólnie książka nawet w miarę ciekawa, w wielu sprawach z autorką się zgadzam, polonistyki się spodziewałam w końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni. Jednymi z lepszych fragmentów są te dotyczące książek i autentycznie zarówno u córki jak i u ojca wyczuwa się prawdziwe zamiłowanie.
   Jeśli ktoś spodziewa się sensacji, prania brudów czy tłumaczenia się z faktu istnienia na tym świecie to uprzedzam że srodze się zawiedzie. Jednak jeśli ktoś ma ochotę skorzystać z odchylonej w oknie firanki i zajrzeć będzie zadowolony. Bo jest to właśnie takie podglądanie ściśle ograniczone, widzimy tyle na ile nam pozwolono.

    Jest jeszcze jeden fragment , który nie daje mi spokoju, wprawdzie nie posądzam tu autorki , raczej jeśli już to korekta zawiodła . Może być i tak że ja zle to odczytuję i gdzieś umknął mi skok myślowy. Poniżej cytat :
   "Niedawno oglądałam z synem ostatnią część Harry'ego Pottera.W tym filmie panuje atmosfera podobna do zimy 1982 roku: cały czas ciemno, wszystko zamrożone, depresyjne, bez odpowiedzi na pytanie co dalej? Całkowity brak nadziei, kiedy nad światem rozciąga się cień Voldemorta. Wtedy to był cień WRON - y.
    Miałam tej zimy '82 poczucie dojmującej samotności. a to był przecież rok w którym przygotowywałam się do matury.Wnet mieliśmy bawić się na studniówce. W klasie, wiadomo, w większości ludzie z opozycyjnym nastawieniem. ale ich się nie bałam. Byliśmy zżyci - ja ich dobrze znałam , a oni mnie.
       Monika Jaruzelska "Towarzyszka Panienka" rozd. "Stan Wojenny" str. 111 - 112 

      Następnie wspomina autorka o tragedii  górników z Wujka , przecież zarówno Stan Wojenny jak i wydarzenia w kopalni "Wujek" to rok 1981.
 
   Nie twierdzę że jest to arcydzieło bo nie jest , jest zresztą napisane w sposób zapewniający szeroki wachlarz ewentualnych czytelników. Poznać jak najbardziej można, jak wspomniałam już czyta się błyskawicznie, kupić - niekoniecznie polecam bibliotekę.

czwartek, 12 grudnia 2013

Na szybko czyli Mikołaj jeszcze rozdaje prezenty.



    Ponieważ nie dostałam adresu do wysłania dwóch książek czyli ktoś chyba zapomniał o tym że się zgłosił a minęły już wyznaczone cztery dni o czym pisałam ogłaszam że "Norwegian Wood"  oraz "Dom z papieru" nadal są do wzięcia. Chętnych zapraszam do zgłaszania się do 13 grudnia do godziny 23.59 w sobotę 14 grudnia zdradzę kto otrzyma jaką książkę. Zasady :
  - zgłaszający się musi prowadzić blog jakikolwiek niekoniecznie związany z książkami
  - adres wysyłki w Polsce podany w ciągu czterech dni od dnia kiedy zdradzę kto otrzyma wybraną książkę/książki
 - nie trzeba mnie lubić, nie trzeba nic i nigdzie dodawać ani pisać na ten temat , nie ma bannerka ani dziwnych wymagań
 
    Zapraszam !

środa, 11 grudnia 2013

Michał Szołochow "Los człowieka"


 Autor : Michał Szołochow
 Tytuł : "Los człowieka"
 Przekład : Irena Piotrowska
 Wydawnictwo : Państwowy Instytut Wydawniczy
 Miejsce i rok wydania : Warszawa 1979
 Książka : zostaje u mnie
                         
     Mam mieszane uczucia , nie powiem że jestem zachwycona bo nie jestem , jednak odwodzące od czytania opinie delikatnie mówiąc, są trochę moim zdaniem na wyrost. Oczywiście to rzecz gustu, jednak nie jest zle , jest nawet całkiem dobrze, ba bardzo dobrze. Oszczędna zarówno jeśli chodzi o objętość jak i o formę historia życia Sokołowa bardzo przypominała mi Sołżenicyna i jego "Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza". Można by się oczywiście zastanawiać jakim cudem Sokołow w ogóle po powrocie z niewoli uszedł zwyczajowemu losowi lecz tu pada pytanie czy gdyby Szołochow napisał prawdę miałby szansę na wydanie tego utworu ?
    Chwilami czułam się dziwnie , zapewne na odbiorze książki waży ta nieszczęsna kwestia plagiatu, faktycznie pewne momenty są jakby żywiej i energiczniej napisane ( nie umiem tego inaczej nazwać) pewne można byłoby jeszcze skrócić , pomijam już chwile kiedy miałam wrażenie oglądania filmu akcji , tak oglądania bo przy całym zaskoczeniu sceną muszę przyznać że mimo pewnej nierealności była napisana bardzo obrazowo. Mimo tego podtrzymuję swoje zdanie na temat ewentualnego "pożyczenia" utworu od tego są znawcy, nie ja, mnie się może co najwyżej wydawać a to zdecydowanie zbyt mało. Poza tym każdemu pisarzowi zdarza się pisać czasami nierówno.
    Nie widzę tu tego co zarzucano pisarzowi  czyli wybielania Rosjan ( pomijając może fakt wspomnianego wyżej przemilczenia) ani oczerniania Niemców, wystarczy że na chwilę zapomnimy o narodowości bohatera i w zamian podstawimy sobie np. Polaka , takie spojrzenie na niewolę niemiecką miałby po prostu każdy kto by ją przeszedł. Nie zarzucałabym również próby szczególnego wzbudzania współczucia , ot faktycznie los człowieka  zwykłego szarego człowieka tamtych czasów.

    Książka przeczytana w ramach wyzwania :

  

                                       oraz

                 

                             

wtorek, 10 grudnia 2013

Michael H. Brown "Duchy wokół nas"


  Autor : Michael H. Brown
 Tytuł : "Duchy wokół nas"
 Tytuł oryginału : "The Spirit Arund Us"
 Przekład : Mariusz Szerocki
 Gatunek : religia
 Książka : zostaje u mnie
           
                                          

 

       W poprzedniej książce autora czytaliśmy o stanach śmierci klinicznej, o tym jak to wygląda "od środka" , że istnieje "coś" jeszcze po śmierci. Oczywiście dla katolika kwestia wieczności nie jest nowością i wiadomo że śmierć nie jest końcem jest tak naprawdę początkiem wiecznego życia. W tomie "Duchy wokół nas" autor zagłębia się w temat duchów o których obecności wspominały osoby po stanie śmierci klinicznej. Nie ma tu wprawdzie nic ze spirytystyki a autor ostrzega przed mistycznymi zabawami w stylu New Age. Jest za to sporo informacji i relacji dotyczących duchów czy to dobrych aniołów, złych demonów czy po prostu osób zmarłych nawiązujących z nami kontakt.
   Poprzez nawiązania do Biblii , do różnych wypowiedzi Jezusa Michael . H. Brown upewnia nas że oddając się w pełni Bogu i Jego wymaganiom nie mamy się czego bać , choć niektóre opowieści powodowały u mnie gęsią skórkę. Jednak zarówno ta jak i poprzednia oraz mam nadzieję kolejna książka ma zdecydowanie ważniejsze zadanie niż wzbudzenie taniej sensacji czy strachu. Chodzi o to byśmy odpowiednio przygotowali się do życia wiecznego  i to moim zdaniem najważniejsze przesłanie tych książek. Z niecierpliwością czekam na wydanie kolejnej a autor trafia zdecydowanie na listę moich ulubionych.
     Tu można przeczytać wywiad z autorem na temat duchów i zjawisk nadprzyrodzonych.



       Książkę otrzymałam od wydawnictwa M :