niedziela, 20 listopada 2016

Catherine Ashley Morgan "Noc rudego kota"

 "Typowo koci, angielski kryminał !" Głosi zachęcający napis na okładce.  I dalej : "Dni są pełne niespodzianek, ale naprawdę groźnie robi się , gdy nadchodzi noc..." 


    

  Całkiem zachęcająco to się zapowiada, niestety tylko na zapowiedziach , jak dla mnie się kończy. Wprawdzie nie jestem ekspertką ani od angielskich kryminałów ani od kotów , tym bardziej od angielskich kocich ,kryminałów. Jednak nawet jako laik mam pewne wymagania w stosunku do czytanej treści , szczególnie w zakresie zgodności reklamy z treścią. Niestety klimat powieści nie ma nic wspólnego z angielskim , główną niespodzianką jak dla mnie jest brak konsekwencji w budowaniu postaci i ich losów. Nie ukrywam że naiwność bohaterki jest co najmniej dziwna, zbiegi okoliczności zbyt idealne ... 
  Ok domyślam się że zastanawiacie się po co w takim razie kończyłam czytać ? Otóż chciałam tylko potwierdzić swoje domysły , które lęgły mi się w głowie od samego początku a to nie najlepsza reklama dla kryminału. Szczególnie jeśli są trafione i nawet zakończenie nie zaskakuje.Do tego wszystkiego jeszcze wszechobecne literówki , wydawałoby się że już się uodporniłam ( szczególnie po sporej ilości wszelakich sag gdzie niestety jest to nagminne) ale jednak nie. 
  Chciałabym ją polecić choćby jako powieść z gatunku łatwych , lekkich i przyjemnych , w końcu wszystko ma swoje zalety, a czasami sama lubię po takie książki sięgać. Jednak mam opory , może, jeśli naprawdę pod ręką nie ma nic lepszego ale tylko na własną odpowiedzialność.   
  

2 komentarze: