środa, 27 czerwca 2012

Euro 2012 : Coraz bliżej finału!

 Portugalia - Hiszpania 
  Mój typ : Hiszpania  :-) przekonamy się. Pięknie - Iker  złapał mekę podaną przez Christiana.Czyżby to miał być pojedynek pomiędzy Casillasem a Ronaldo?
  

    Mecz  0 : 0     karne   2 : 4 dla Hiszpanii ,wygrali,wygrali,wygrali :-D
  Choć nie ukrywam że Portugalczycy grali świetnie do tego stopnia że przy karnych nie ibicowałam już konkretnej drużynie.Mimo wszystko dobrze że była poprzeczka :-)
____________________________________________________________________________

  Niemcy - Włochy
 
Tak  czy ? Dobra innej wersji nie przewiduję !

Czy ja wam muszę pisać jak się cieszę? Wiem że cieszycie się tak samo.

Teraz Hiszpania -  Włochy :-)
   

 ___________________________________________________________________________

Maria Ulatowska "Domek nad morzem"

   Skończyłam czytać dziś w nocy, książka ta wywarła na mnie spore wrażenie.Czego najlepszym dowodem jest to że mimo napomknień własnych dotyczących odczuć mną targających nie udało mi się uniknąć odbioru empirycznego,zdarza się. Skoro zdarzyło się nawet Umberto Eco to mogę jedynie liczyć na podobną wyrozumiałość pani Marii Ulatowskiej w stosunku do mnie.
 
   Ewa główna bohaterka gdy ją poznajemy jest małą dziewczynką mieszkającą z rodzicami, dziadkami i wujkiem. Historia Ewy jest opowieścią o dorastaniu,o miłości, o namiętności do książek i o stracie. Jest równocześnie dowodem na to, że przeznaczenia zmienić się nie da i co nam jest pisane przez los otrzymamy, a że nie zawsze wtedy kiedy chcemy,no cóż czasem musimy poczekać,może tylko nam wydaje się że już jesteśmy na dane zdarzenie gotowi a tak nie jest ?
  Z Ewą spędzamy lat kilkadziesiąt, znamy jej radości i troski, tajemnice i marzenia,rozczarowania i tęsknoty.Podczas czytania były momenty kiedy pojawiały mi się łzy w oczach były i takie które wywoływały śmiech.Jak to życie.

  Ewa zostaje osierocona przez mamę, opuszczona w sensie emocjonalnym przez ojca w jakimś stopniu zadośuczynieniem może być to że ojciec zdołał wprowadzić tę małą jeszcze dziewczynkę w świat literatury  i miłość do książek jest tym co towarzyszy jej do dziś, czy to jest w stanie zastąpić ojca? Choinka wie, lepiej żeby tak gdyż wiele cech własnych w tym tatusiu odnajduję.
  Tatuś znajduje nową żonę za jednym zamachem Ewunia dostaje brata,nie nie jest banalnie,nie ze względu na ciążę dochodzi do ślubu a brat starszy jest od naszej bohaterki.Ciocia Irena ( nowa żona taty) nie sprawdzała się w roli mamy Maćka,w roli macochy tym bardziej.
   Większość lat dziecięcych upływa jej (Ewie) pod opieką dziadków. Ewa dojrzewa ,poznaje pierwsze miłości, nawiązuje przyjaznie , kształci się ,pracuje i to wszystko w  towarzystwie największej swej pasji :czytania. Książki towarzyszą jej zawsze i wszędzie.
 
  Historia opisana na stronach ukrytych pod tą przecudną okładką, jest świenie napisana, wciąga już od pierwszych zdań i nie ma takiej możliwości by ją odłożyć przed przeczytaniem,jak wspomniałam czytałam ją do nocy,skończyłam około drugiej a i tak nie mam pojęcia o której zasnęłam gdyż przed oczmi przewijały mi się sceny i myśli z książki, za żadne skarby nie chciała mi dać spokoju.

   Sprawy poważne dotyczące życia każdego człowieka,zwyczajne codzienne  bez patosu co ważne udał się go autorce unikać nawet w chwilach najbardziej zdradliwych dla pisarzy jak śmierć matki Ewy czy fakt bezdzietności naszej bohaterki. Rewelacyjne fragmenty humorystyczne, wierzę że wziete z życia i datego tak naturalnie wyszły zaraz zacytuję co lepsze momenty.

   " - Ewuniu kupiłem ci nową Chmielewską  - pochwalił się 
    A Ewa, zamiast podziękować,zawołała: 
     - Tylko jedną?Natychmiast leć i kup drugi egzemdlarz. 
     Ojciec ,wyczuwając w głosie córki bezwzględny imperatyw ,o nic nie pytal ,tylko ruszył posłusznie do księgarni i kupił drugi egzemdlarz tej samej książki. ....
    - Ewuniu, poczekaj,powiedz mi tylko po co ci ta druga książka? - spytał Jerzy 
    - Dla siostry - odpowiedziała odruchowo ,nie zastanawiając się do kogo mówi.
    -Ach, tak,no dobrze,to biegnij dziecko,do zobaczenia wieczorem - pożegnał się Jerzy ,nie zastanawiając się nad odpowiedzią córki.
    Ale po kilku godzinach na biurku Ewy w pracy zadzwonił telefon. 
   - Ewuniu ale gybyś ty miała siostrę ,to ja bym chyba o tym coś wiedział.

    Kapcie dla  sąsiadki mnie już pokonały kompletnie,sympatyczny ten Jerzy wchodzi gość prosi o kapcie należy mu podać, a że wejście z tych raczej niekonwencjonalnych? Któż by na to zwracał uwagę? Taka wersja taty Borejko z tym że pozbawionego motoru napędowego w postaci Mili. 

   Jak Ewa sobie mężczyzn dobierała
  
"  - Wyobraż sobie, że on w ogóle nie czyta książek !  - odpowiedziała Ewa na jego pytanie (Maćka) czymu nie spotyka się już z Tomkiem  - Jakiegoś analfabetę mi przedstawiłeś ,choć rzeczywiście jest przystojny.Ale żeby nie czytać ??? "  

   W ogóle odnoszę wrażenie że książka powstała na moje prywatne zamówienie a Karolinę to ja sobie życzę znać osobiście ,potrzebuję takiej okulistki ;-)


    Ocena książki : 6/6
       

wtorek, 26 czerwca 2012

Ewa Agnieszka Frankowska "W ciemności nocy"

    "W ciemności nocy "
Ewa Agnieszka Frankowska
      Wydawnictwo Pi
       Warszawa 2012

  Rodzina Rupertów spotyka się po śmierci jednego z jej członków,Leszka, w sprawie testamentu jaki zostawiła jego żona.Wydawałoby się że wszystko jest proste, spotykają się, dzielą się majątkiem i każdy z nich wraca do swoich zajęć. Niestety jeden z nich w tym samym dniu ginie na schodach prowadzących do piwnicy. Tym kimś jest Tomasz Rupert ,który był wykonawcą woli zmarłej. Jak to  bywa policja wezwana przez pogotowie stwierdza że ktoś Tomaszowi dopomógł w opuszczeniu tego świata.
  Motyw mają właściwie wszyscy, sposobność podobnie,śledztwo powoli nabiera tempa,komisarz Feliks Frączak musi sprawdzić wszystkie tropy,niektóre z nich fałszywe inne nie. Ofiar przybywa ,jest porządny trup a nawet więcej, śledztwo w wykonaniu klasycznym i komisarz ze słabościami ale jakmi!
  Pierwszą słabością naszego detektywa są kobiety nic dziwnego że jedna z bohaterek wpada mu w oko,drugą  kuchnia,nie ma co ukrywać jest smakoszem. 

   "Miał dziś ochotę na prawdziwie męskie danie:soczysty kawałek czerwonego mięsa ,aromatyczny i ostry .Umył więc zgrabne,wieprzowe polędwiczki,starannie rozbił,posypał ziołami i pieprzem.
    Potem na grubej drewnianej desce drobno poszatkował młodą cebulę.Lekko podsmażył  na patelni ,dodał dwie czerwone papryki,pocięte ukośnie.Wrzucił mięso i na trzy minuty zwiększył płomień gazu,rumieniąc polędwiczki po obu stronach.Obrał czosnek,starł na glinianej tarce ,wrzucił na patelnię i po chwili odciął dopływ tlenu stalową pokrywką .Pod koniec dorzucił ostre kulki kaparów i czekając na efekt nakrył do stołu.
  Stół prezentował się elegancko ,odpowiednio do okazji,jaką była prawie każda kolacja komisarza.Ciemnozielony obrus ,gładkie białe talerze,wąskie sztućcebłyszczące nowoczesnością ,zapraszały kucharza na wieczorną ucztę ... w oszyczku czekał chleb a obok kieliszek czerwonego wina portugalskiego Bacaliau d'Oro,kolacja była gotowa" 

   W tej powieści jest wszysto to co lubię w dobrym kryminale, to historia w starym dobrym stylu.Zbrodnia a nawet kilka, masa podejrzanych mających motyw i możliwości i detektyw z intuicją. Świetna historia szybko się czyta,wciąga i co ważne autorce udaje się mylić tropy, kiedy się wydaje że już,już wiemy okazuje się że szukanie zaczynamy od nowa.Dodatkowe smaczki to tło społeczno obyczajowe i hobby Tomasza trzymane w tajemnicy przed rodziną a jakie , to już musicie sprawdzić sami. Polecam, szczególnie na takie chmurne deszczowe dni jak dzisiejszy.

    Ocena książi :  4,5/5

niedziela, 24 czerwca 2012

Z "Kłamczuchą" Małgorzaty Musierowicz w Poznaniu , część pierwsza.

   Byłam dzisiaj w mieście, jadąc tramwajem miałam okazję zobaczyć dwie Panie czytające ksiązki. Udało mi się dostrzec że jedna z nich czytała "Moje pierwsze samobójstwo"Jerzego Pilcha a druga "Noelkę" Małgorzaty Musierowicz. Nie wiem gdzie ten poziom czytelnictwa spada bo ja bardzo często spotykam osoby w komunikacji miejskiej,które podobnie jak ja zresztą, dokonują sztuk wręcz akrobatycznych by móc czytać w tłoku bez możliwości trzymania się czegokolwiek.

  Na spacerze, króciutkim niestety, zrobiłam kilka zdjeć. 
     Na pierwszym, mniej znana strona kamienic na Roosevelta, od ul.Zacisze którędy to Aniela po raz pierwszy szła do wicedyrektor Dąbkówny.

    " Bez trudu Aniela znalazła Zacisze .Była to naprawdę wdzięczna ulica ,cicho biegnąca pomiędzy ,niedużymi ,pełnymi tajemniczego uroku domami.Zbudowane głównie w początkach wieku,wyglądały jak wyjęte z wczesnych filmów Hitchcocka. Uliczka była bez przejazdu - kończyła się po prostu chodnikiem należącym do jakiejś biegnącej poprzecznie arterii ,pełnej pędzących samochodów i wlokących się tramwajów" 

   
 
 Zdjęcie "wejścia" na ulicę Zacisze od strony Roosevelta. Gdyby to z tej strony Aniela szła do pracodawczyni Tosi nie byłoby mowy o pomyłce, znalazłaby adres Roosevelta 5 przed Zaciszem.


 

     

     "Most Teatralny ,równoległy do Dworcowego ,przerzucony jest nad dziesiątkiem torów kolejowych.Kończy się zielonymi zaroślami ,które należą do małego parku ,lub raczej zieleńca ,zwanego powszechnie "Teatralką".Po prawej wąski ,cienisty odcinek ulicy Stalingradzkiej przylega do olimpijskiego gmachu Opery z zaśniedziałym Pegazem na szczycie dachu.Od ulicy Fredry zbiega ku teatralce bardzo stromy trawnik,który zimą przekształca się w najpopularniejszy w Poznaniu tor saneczkowy." 


          
  Na powyższym zdjęciu wspomniana Opera - Teatr Wielki ,z tych nazw bierze się małe zamieszanie, sama tego doświadczyłam. Dzwonię do mamy i mówię że stoję pod Teatrem, dziwi się że dopiero tu* , no to tłumaczę że przy fontannie ," A to Ty pod Operą jesteś" Poniżej zdjęcie fontanny , która pozwoliła nam dojść do porozumienia.Fontanna ta zresztą pojawi się niejednokrotnie w "Jeżycjadzie"

    

   Jeszcze tylko wspomnę że ulica Stalingradzka aktualnie jest ul. Wieniawskiego. By się na niej znależć należy skręcić w lewo w kierunku tej biało czerwonej taśmy na zdjęciu.

 

  Dziś być może ( 24.06.2012) uda mi się kontynuować przejazd przez Poznań śladami Anielki ,jeśli nie to i tak planuję to zrobić innego dnia. Brakuje mi zdjęć kilku miejsc , szpitala na Przybyszewskiego gdzie pracuje Mamert Kowalik ( pozniej o ile dobrze pamiętam przypisuje mu autorka szpital na Mickiewicza) ,szkoły Anielki i co najwazniejsze miejsca gdzie mieszka u Mamertów Aniela.Kamienica na Roosevelta nr. 5 choć tę, chcę zostawić do opisywania "Kwiatu kalafiora".
  

   Pamietacie zapewne że Anielka wracała krótszą drogą po tym jak już przyjęła pracę u wicedyrektor.
   " Tędy będzie bliżej - zorientował się Tomcio ,patrząc przez niebieskie szybki drzwi frontowych. - Tutaj jest wyjście na Roosevelta .
  Wyjście na Rosevelta!!!!
 Aniela wyszła przed bramę o niebieskich szybkach .Istotnie.Ulica Roosevelta była właśnie tą ruchliwą arterią z tramwajami.Dom miał numer 5 wszystko się zgadzało.Kamienica była przejściowa.Pawełek mieszkał jednocześnie przy ul.Roosevelta jak i przy Zaciszu. .
   Wpadka była kosmiczna."

 Powyżej widać ulicę Roosevelta , którą to Aniela wraz z Mamerciątkami wracała. Faktycznie jest bliżej, możecie mi wierzyć. Dobrze się złożyło bo Tomcio chciał wiecie co.  

  Nie mogę się powstrzymać by ujawnić Wam jak bardzo mylą się sceptycy przewidujący rychły koniec książek. Wieczorem byłam ( wczoraj) na zakupach i w autobusie widziałam panią zatopioną w "Artyście zbrodni" Case'a (świetna ksiązka , jedna z najlepszych jakie czytałam z thrillerów) i kolejną osobę na przystanku z apetycznie wyglądającym grubym, zaczytanym tomem, niestety opierała tę książkę na kolanach i nie podejrzałam tytułu. Nie muszę chyba wspominać że i ja miałam i czytałam .... Nie jest zle. 

   * W Poznaniu teatrów jest skolko ugodno, niedaleko tego miejcsa na Jeżycach jest jeszcze Teatr Nowy im.Tadeusza  Łomnickiego na ul Dąbrowskiego 5(grała w nim m.in.Krystyna Feldman) i na Gorczyczewskiego 2/1A i jeszcze .... zresztą zalinkuję wam artykuł, który trochę pozwoli zrozumieć zobaczcie  sami. W tematyce Poznańskich teatrów polecam   stronę. Gdyby ktoś narzekał że nie miało być o teatrach to przypominam iż Aniela jest miłośniczą TEATRU!!!!    
 

sobota, 23 czerwca 2012

Dean Koontz "Prędkość"

    Pierwsze moje spotkanie z Koontzem to książka ,której tytułu nie pamiętam o jakimś naukowcu czy biologu pracującym nad środkiem zapewniającym wieczną młodość czy nieśmiertelnosć , zażywa to coś i prowadząc samochód ulega wypadkowi. Uaktywnia się jakaś mutacja genetyczna i staje się "czymś" bo imś to zbyt wiele powiedziane. Czytałam to dawno, mogłam coś pokręcić ale mam nadzieję  że uda się omuś zidentyfikować powieść, gdyż chcę ją ponownie przeczytać. W bibliotece nie natknęłam się na nią ,znając tytuł szybciej znajdę. Niby z treści niewiele pamiętam ale za to odczucie stjących włosów na głowie towarzyszy mi do dzisiaj :-)

   "Prędkość"

   Bohaterem jest pisarz Billy Willes, pracuje w barze ,pisanie zarzucił po tym jak w śpiączkę zapadła jego żona. Prowadzi spokojne,monotonne i poukładane życie. Praca, odwiedziny u żony , od czasu do czasu spotkanie z przyjacielem, zapasy jedzenia do szybkiego przygotowania. Czego chcieć więcej.No dobra zdrowej żony ok,a poza tym? Wiele ludzi o takim życiu, by mieć wszystko poukładane i zaplanowane by czas sobie powolutku płynął marzy. Komuś widocznie bardzo ale to bardzo przeszkadzało.
  Pewnego dnia Billy za wycieraczką samochodu znajduje wiadomość "Jeśli nie przekażesz tego listu policji ,zabiję uroczą blond nauczycielkę .Jeśli przekażesz ten list policji ,zabiję zamiast tego starszą panią.Masz sześć godzin na podjęcie decyzji"
 Żart? Całkiem możliwe,Billy nawet zna ogoś takiego z podobnym niezbyt wygórowanym poczuciem humoru.Dochodzi jednak do wniosku  że to nie On. Hm , koniec dywagacji na temat żart czy nie żart stanowi znalezienie przez policję zabitej młodej nauczycielki. Morderca jednak nie ma dość i wciąga Billa w tę sprawę coraz bardziej. Kolejne listy nie dające właściwie wyboru, na dodatek działanie jakiekolwiek zostało ograniczone przez niego do minimum, zgłoszenie się na policję jest już niemozliwe jeśli główny bohater nie chce pójść siedzieć.
   Pozostają mu metody podobne do stosowanych przez pociągającego za sznurki psychopatę? Inne wyjście nie przychodzi nikomu do głowy równiez czytelnikowi. Jak sobie poradzi,kiedy podejrzani rodzą się na każdej kolejnej stronie a ci których znaliśmy wcześniej, niespodziewanie, okazuje się też mogą mieć powody ?
 
   Jak zwykle Koontz wprowadza czytelnika w spokojny senny świat po to by udowodnić mu że nic nie jest takie na jakie wygląda a podejrzanym może być dosłownie każdy, prawie wierzy się w to, że również ofiara.:-)

    Z dedykacją na Dzień Ojca dla wszystkich czytających tatusiów, mamusie mogą z czystym sumieniem kupić tę książkę i dać dzieciom by podarowały swoim ukochanym tatusiom.  

  
           

    

czwartek, 21 czerwca 2012

Euro 2012 ćwierćfinały

Zespoły:                                                                    Moje typy:
  Czechy - Portugalia  21.06.2012                      Czechy  
  Niemcy - Grecja        22.06.2012                       Niemcy
  Hiszpania - Francja  23.06.2012                       Hiszpania
  Anglia - Włochy        24.06.2012                        Włochy

 _______________________________________________________________________________

 Czechy - Portugalia

   Pierwsza połowa bez bramki, za to z dwie żółte kartki ,wprawdzi na miejscu Howarda Webba w 21 minucie dałabym Jirackowi żółtą kartkę. Kibicuję Czechom ale faul na Ronaldo był nie fair i do tego dyskusja z arbitrem.
   W 24 minucie Ronaldo ( jak zwykle) strzela i dzięki Cechowi nie ma gola. Pierwszą żółtą kartę dostał Nani , drugą Veloso.
  
   "Wyjął colta i strzelił.Słabo naładowany ten colt"  dyskutują o Ronaldzie komentatorzy :-)
 
   Właściwie jak na razie mecz taki sobie, ale się Czesi napracowali i mam nadzieję że wygrają.
               
   Portugalia wygrała, bramkę zawdzięczają  Ronaldo. Buuu .Tak się zmartwiłam i przeżywałam że dałam sę nabrać na 2: 0 , usłyszałam tylo jak mąż komentuje: "jest akcja, i jeeest 2 : 0 "ale się zdenerwowałam a oni w śmiech ,okazało się że dałam się nabrać bo to była powtórka. Popłakałam się ze śmiechu w efekcie :-)

_________________________________________________________________________________

Niemcy - Grecja

            4 : 2

   Ktoś miał wątpliwości? Dobrze że był ten karny, wbrew pozorom bardzo cieszyłam się również z bramek dla Grecji.

  _______________________________________________________________________________
   
  Hiszpania - Francja

            2  :  0

    To pozostał jutrzejszy dzień i półfinały, ciekawam kto w nich jeszcze będzie grał Włosi czy Anglicy? Stawiam na Włochów. Na razie pomyliłam się raz, zobaczymy jak dalej.

________________________________________________________________________________

 Anglia - Włochy

    Dziś koniec ćwierćfinału,trzymam kciuki za Włochów.

    Wiedziałam Buffon jest WIELKI a ja tego nie widziałam :-( bo moja córka się obudziła i przyszła do mnie spać.i musiałam wyłączyć TV !!!

     2 : 4 karne  :-)  pamiętam karne w rozgrywce Czechy - Włochy to były dopiero emocje dwóch genialnych w swoim zajęciu bramkarzy , na takim poziomie ,cóż tym razem na taką  przyjemność nie ma szans . Wtedy też wygrał Buffon.A jakże.

"Pensjonat na wrzosowisku" Anna Łajkowska


    "Pensjonat na wrzosowisku"
          Anna Łajkowska
    Wydawnictwo Trzecia Noga
           Warszawa 2011


      Powieść jakich wiele ,Basia - kobieta rozczarowana codziennością  ,Marek -  mężczyzna starający się zrozumieć ale ... Karolina,Kornelia i Marcin -  dzieci ,które wiecznie czegoś chcą. Nic nowego a jednak. Po pierwsze udało się autorce napisać historię bardzo prawdziwą , czytając tę powieść co chwila sobie myślałam że tak właśnie jest. Identyfikacja z główną bohaterką w moim przypadu jest pełna, do tego stopnia że nawet nasze małżeńskie dyskusje chwilami wydają się przez autorkę podsłuchane :-)  Dzieci, zecydowanie lepiej wyszły dziewczęta i starszy już Marcin, ale i ten trzylatek całkiem sympatyczny, relacje między dziećmi jak i z rodzicami  realne do bólu.
   Po drugie otoczenie robi wrażenie. Autorka tak pięknie opisuje miejsca , drogi, domy ,pokoje że mamy wrażenie bycia tam razem z Basią i jej rodziną, plebania w Haworth pod piórem Anny Łajkowskiej zostaje nadal tajemniczym miejscem ale za to jakże bliskim czytelnikowi,a rodzeństwo Bronte niby już znamy szczególnie po książce " Na Plebanii w Haworth" Anny Przedpełskiej - Trzeciakowskiej a jednak autorce "Pensjonatu" udało się rozbudzić mój apetyt na więcej i więcej.

  Nie byłabym sobą gdybym mimo wszystko czegoś nie zaznaczyła, gdybym nie znalazła jakiegoś ale, mam nadzieję że nikogo nie urażę bo nie to jest moim celem. Tajemnicze pudełko od kuzynki. Zastanawiam się nad celowością tego rekwizytu, może autorka chciała pokazać to czego nie mogła dopuścić w tak sielskiej historii jak ta  o Basi i Marku? Całkiem subiektywnie stwierdzam że pudeło mnie irytowało, upuściłam trochę pary i ... przepraszam ale nie mogłam się powstrzymać.

    Ocena książki : 5/6

 

środa, 20 czerwca 2012

"Krągła rewolucja" czyli jak jadłam parówki o pierwszej w nocy.

  "Krągła rewolucja.Piękno w rozmiarze XL i w .... każdym innym"
                             Rachel Caplin i Tonya Sandis
                                Wydawnictwo: Helion



 
  Rachel Caplin, trenerka fitnes,autorytet w zakresie odbioru własnego ciała oraz Tonya Sandis weteranka przemysłu filmowego napisały książkę, którą powinny mieć i znać wszytkie kobiety, więcej, ta książka powinna być obowiązkowym prezentem dla naszych córek w wieku dojrzewania a nawet wcześniej. Jeśli wezmiemy pod uwagę ,że już dziesięcioletnie dziewczynki i  chłopcy potrafią być na diecie. Ten smutny fakt znam z własnego podwórka zatem wiem że autorki w niczym nie przesadzają.
  Mój syn ma koleżankę która chce być anorektyczką,bo one są szczupłe, i w tym celu każdego dnia planuje co zje, jedenastolatka!!! I to normalna szczuplutka dziewczynka bez zbędnego grama tłuszczu. Inny przykład to zasłyszana rozmowa dziewczynki może też dziesięcioletniej albo i młodszej z jej babcią. Spotkałam je w sklepie i ze zdziwieniem usłyszałam jak dziewczę to dyskutuje z babcią na temat tego co włożą do koszyka, oczywiście podstawą decyzji była kaloryczność danego artykułu. Babcia jest psychologiem w pobliskiej szkole. Sma nie wiem co mnie bardziej przeraża dywagacje wnuczki czy milczenie babci.
  Sama pochodzę z pokolenia na wiecznej diecie niezależnie od wagi bo zawsze można ważyć mniej.Przerobiłam osobiście wszystko czyli i anoreksję i bulimię i wieczne niezadowolenie, po przeczytaniu książki wiem że dopadło mnie też swego czasu uzależnienie od sportu a dokładniej ćwiczeń fizycznych.

 Po pierwsze i najważniejsze:książka pomaga uzmysłowić sobie że zwykle odchudzamy się nie dla siebie a dla innych, by zobaczyć choć nikły błysk w ich oku kiedy mówią "O! Schudłaś.", że wychodząc z domu stajemy przed lustrem i zastanawiamy się co inni o nas pomyślą jak nas zobaczą w takim czy innym stanie. Niejedna kobieta i mężczyzna też niejeden, nie ma co ukrywac zauważył u siebie że jeśli ktoś spojrzał w jej/jego kierunku natychmiast ,uruchomiła się panika bo musi być coś nie tak z nami, do głowy rzadko przychodzi w takiej chwili myśl "Może świetnie wyglądam i się spodobałam/łem ?"

   Odkrywają przed nami Panie to co same wiemy tylko jeszcze brakuje nam potwierdzenia, że wszystkie te znane z filmu ,wybiegów dla modelek ideały nimi nie są.Wygląd zawdzięczają godzinom pracy makijażystów,wizażystów, projektantów,oświetleniowców i specjalistów od obróbki komputerowej.To jeszcze nie wszystko, treningi do upadłego, diety typu listek sałaty i niejednokrotnie załamanie psychiczne. To jes to,co toważyszy gwiazdom na co dzień.

  "Teraz jestem gruba ,ale szczęśliwa.Byłam chora i zmęczona głodzeniem się ,by szczupło wyglądać..."
    Liv Tyler ( przy ręceniu władcy pierścieni ważyła 56 kilo,teraz waży 70 kilo przy wzroście 177cm)

   Krzyczeć mam ochotę, nie wiem czy zauważyliście, znana kobieta,odnosząca sukces ,pewna siebie (chyba) mówi że jest gruba gdy ma wagę IDEALNĄ  DO WZROSTU!!!! Nóż się w kieszeni otwiera.
 
  Przemówiło do mnie pewne porównanie zawarte w książce.Pomyślmy o noworodkach rodzą się każde inne ,z inną wagą, innym wzrostem ( no długoścą ok?) innym kolorem włosów albo i bez. Dlaczego pózniej na siłę staramy się dorównać do jednego ,wcale nie zdrowego ,nawet nie pięknego wzorca? Nie wyszliśmy spod jednej sztangi, zatem nie ma się co tłumnie na tę jedną pchać w wieku pózniejszym.
  Zatrważające jest to że w środowiskach dotąd odciętych od tych "wydumanych ideałów" kiedy już je poznają zwiększa się ilość zaburzeń odżywiania w sposób lawinowy. I tu moje i nie tylko zapewne, pytanie,co takiego się dzieje że kobiety dotąd cenione za krągłe kształty idiocieją
i biorą przykład ze skrajnej patologii zamiast zachęcić do tego by przykład brać z nich?

   Wszystkie jesteśmy piękne i to musimy wreszcie zrozumieć! Ta książka jest do tego pierwszym krokiem a potem pójdzie już z górki. W trakcie jej czytania ,a była to pierwsza w nocy powędrowałam głodna jak wilk, do kuchni i zrobiłam sobie parówki w sosie meksykańskim, bez wyrzutów sumienia za to z pełnym zadowoleniem.

    "W wiekach średnich używano gilotyn,łamano kołem,biczowano i zakuwano w łańcuchy.Dzisiaj mamy o wiele skuteczniejsze narzędzie tortur zwane wagą domową "
     Stephen Phillips

    A jeszcze bardzo ważna sprawa mam 33lata i 60 kg. przy wzroście 164 i wiecie co "Moja sylwetka jest taka jaka być powinna bo ja tak twierdzę" *


  Ocena książki:  6/6

  * liczby prawdziwe, cytat  z książki,oswajam się z nim :-)
   pozostałe cytaty również z książki "Krągła rewolucja"

  
 

  
 

  

"Parada łotrów i awanturnic" Nigel Blundell

 "Parada łotrów i awanturnic"
         Nigel Blundell
  Wydawnictwo Allora

 

  Bardzo sympatyczna lektura, autor przedstawia sylwetki przestępców tych mniej i bardziej znanych. Jedni są oszustami głównie podatkowymi inni mają na loncie również poważniejsze rzeczy do morderstwa włącznie. Zadziwiające jak łatwowierni bywamy i jakie kłamstwa jesteśmy w stanie uznać za prawdę. Gigantyczne kredyty udzielane na "niewidziane" zabezpieczenia jak np. wymyślony spadek,ubezpieczenia z których zyski czerpie pomysłodawca i wykonawca pomysłu w jednym, gorzej z ubezpieczonymi. Ba nawet piramida finansowa jest.
  Znani i lubiani też są opisani, taki Robin Hood , nawiasem "mówiąc" rozczarowuje w stosunku do ideału cnót jaki znamy z TV, zdecydowanie jedyna istniejąca dla mnie ekranizacja to ta z Michaelem Praedem
    

    Para Butch Cassidy i Sundance Kid a któż ich nie zna ?
   Najciekawsze dla mnie były rozdziały o kowbojkach, kobietach dzikiego zachodu sporo potrafiły np.Annie Tyler, wręcz filmowo opisana jest jej umiejętność strzelania do celu za plecami, patrząc w odbicie w lustrze lub co lepsze w nożu  strzelała bezbłędnie. Piraci , pozoranci własnej śmierci tzw. żywe trupy i polowanie nań.
   Czysta przyjemność na jedno popołudnie,czyta się bardzo szybko ale nie jest to zarzut, moje zdziwienie największe wywołały pewne przekręty o których myślałam że mogły wydarzyć się daaawno temu bo aktualny system zabezpieczeń by je uniemożliwił. Dobre sobie wyrok wydany w 1993 roku zachwiał moją pewnością co do zabezpieczeń i nie tylko ten.

   
      Umilacz czasu :-) 

  
     Ocena książki :  4/6

niedziela, 17 czerwca 2012

Euro 2012 cd.

 Dania - Niemcy  1 : 2  nareszcie Podolski :-)  i druga bramka Bender

 Portugalia - Holandia  2 : 1 obie dla Portugalii Ronaldo

   Skaczę po kanałach i oczywiście o obu golach ( tych drugich) dowiedziałam się tylko z przekazu komentatorów, to się nazywa mieć szczęście niespodzianka bez nerwów i oczekiwania :-)____________________________________________________________________________

   18.06.2012

 Hiszpania  - Chorwacja   0 : 0 do przerwy  wynik 1 ; 0 dla Hiszpanii

 Włochy  -  Irlandia          1 : 0 do przerwy wynik  2 :  0 dla Włoch

 ____________________________________________________________________________

Szwecja - Francja   2 : 0 dla Szwecji ,moje wielkie rozczarowanie a co tam,nie wnikam w to kto miał większe szanse ale ja kibicowałam Francji :-) ; trzy żółte kartki nie robią wrażenia za to na gola w ostatniej prawie chwili jestem obrażona o!

Anglia - Ukraina 1 : 0 dla Anglii i tu mimo całej sympatii do Anglii protestuję ( wiem mogę sobie) i nie przyjmuję wyniku do wiadomości ,remis albo nic,o bramkę strzeloną Anglikom mi chodzi i chyba nie jestem odosobniona.

sobota, 16 czerwca 2012

Euro 2012 : Czechy - Polska ; Grecja - Rosja

  I Tytoń na bramce :-)   a Szczęsny ?
  No to zaczynamy...
 
  Tak się zapamiętałam w tym naszym meczu że zapomniałam o drugim, Grecja  - Rosja 1 : 0 dla Grecji o dziwo. U nas Czesi jak faulowali tak faulują dalej.

  To robimy PA PA PA PA  ,pierwsza połowa jak najbardziej, druga już nie :-(   Choć nie ukrywam że nie jest już tak zle jak te cztery lata temu ... Rosjanie na tórych liczyłam również zakończyli swój udział w tej zabawie,omal nie zapomniałam o wyniku   1 : 0 dla Czech.
 Rezygnacja Smudy ? Lepiej tak niż wylecieć na ... niż pozwolić na "podziękowania" a było moim zdaniem lepiej niż z innymi trenerami.

piątek, 15 czerwca 2012

Euro 2012 :Ukraina - Francja ;

"Szybkość dołu ciała jest istotna" :-) ciekawe co na to bramkarze?  Tańczący Tytoń hm a do tego przygrywający na perkusji Cech ,Casillas padający z zachwytu,zgrzyt, On nie musi nawet padać.
  Niech już rozpoczną ten mecz, bo wyobraznia zaczyna schodzić na manowce,niezależnie od tego jak bardzo staram się trzymać ją w ryzach.

 Wracam do rzeczywistości dzisiaj chciałabym by wygrała Ukraina.
Z powrotem na ziemię : 2 : 0 dla Francji.

  _____________________________________________________________________________

  Zbigniew Brzozowski "Opowieść o Ewie"
   Nasza Księgarnia 1983

     Opowiastka właściwie, o dziewczynce ,która ratuje brata przed wpadnięciem pod samochód. Sama ma mniej szczęścia, wypadek ma poważne skutki gdyż mimo operacji Ewa nie może ruszać nogami, następna operacja i czekanie na jej efekty. Dosyć ,niestety,powierzchownie potraktowany jest proces wewnętrzny jaki przechodzi bohaterka,od nadziei do rezygnacji , bunt jest opisany tak niewiarygodnie jakby nie był istotny. Oczywiście następuje .... to musicie sprawdzić sami.
 
   Nie umiem określić tego jakie uczucia wzbudza we mnie ta książka, bo to nie jest tak że mi się nie podobała,gdyby tak było bym jej nie czytała do końca. Jednak odnoszę wrażenie że autor napisał tę książkę na zasadzie byle napisać nie zastanawiając się jak uwiarygodnić zachowania bohaterów.
   Język oszczędny, suchy niezależnie od tego kto wypowiada kwestię mam wrażenie że cała ta sytuacja kompletnie Go nie rusza. Cóż nie każdy może być i nie każdy jest Nałkowską.  

   Ocena : brak                               

czwartek, 14 czerwca 2012

Lois H.Gresh, Robert Weinberg "Stephen King pod lupą"

  Książka ta jest obowiązkową lekturą dla miłośników prozy Kinga,miłosników parapsychologii jak i serialu "Czynnik PSI",znajdzie tu coś dla siebie pasjonata fizyki,jest multum ciekawostek z pracy naukowców i filozozfów.Zdolności paranormalne,psychokineza, telekineza i in. Jasnowidzenia, opętania, czarownice,Newton,Einstein,Arystoteles przeprowadzający sekcje w poszukiwaniu duszy. Jeśli ktoś lubi horrory jest to naprawdę ciekawa pozycja.Dla każego coś ciekawego kosmici, zbuntowane maszyny, spiskowe teorie dziejów.
  Najciekawsze moim zdaniem części o chorobach, zarazach ,dżuma, hiszpanka, ptasia grypa i to nie ot tak wspomniane, całkiem przyzwoity ,ciekawy rys hitoryczny od zaraz starożytnego Egiptu poczynając. do dziś, wpływ na historię, zmiana wyników wojen, początki ( w pewnym stopniu kapitalizmu) zmniejszenie wpływu kościoła na chłopów i nie tylko. Tylko czytać, wciąż od nowa.
 
  "W 2003 roku po zjedzeniu świeżych kurczaków w tajlandzkim zoo ,na ptasią grypę H5N1 zdechły tygrysy i lamparty .To pierwszy znany przypadek aby na grypę zapadły duże koty" 

  Broń biologiczna, stosowana od niepamiętnych czasów,w 184 roku przed Chrystysem Hannibal z Kartaginy wykorzystał żywe jadowite węże, wrzucając je na statki przeciwników,zamknięte w glinianych naczyniach, które upadając pękały. Zwłoki chorych na choroby zakazne, wrzucane do oblężonych miast, zatrute jedzenie, znany chyba wszytkim motyw "zarażonych" kocy rozdawanych Indianom przez wojsko itd.  Choroby stosowanane jako broń biologiczna lub się do nich nadające to .... str.132 "Stephen King pod lupą"

  A co ma z tym wspólnego King?
 Książka ta jest przeglądem pomysłów  użytych  przez S.Kinga w  Jego powieściach i opowiadanich, wyjaśniają na czym dane zjawisko polega jak i jego prawdopodobieństwo. Czy to możliwe by odrzucona przez rówiesników dziewczyna potrafiła tylko za pomocą umysłu zemścić się zabijając wszystkich jak "Carrie"? Czy ciężarówki mogą przejąć władzę nad światem? Jaka jest szansa na wyleczenie przez "uzdrowiciela" pokazane nam w "Zielonej mili"? Jak blisko realizacji jest scenariusz niczym z "Bastionu?Po przeczytaniu tej książki nikt nie przejdzie obojętnie obok tomu z powieścią Stephena Kinga,rozbudza ciekawość, jednocześnie w sposób w miarę prosty tłumaczy zawiłe nieraz teorie. I duży plus za przekazanie sporej ilości wiedzy w tak arcyciekawy sposób, świetny pomysł. Jeszcze lepsze wykonanie.Choć nie ukrywam, książka byłaby dobra i bez powolywania się w tytule na S.Kinga, tylko czy sprzedaż byłaby równie wysoka?
 
   Kolejną zaletą tej świetnej prozy jest to że wspomina nie tylo o Kingu ale i o wielu innych pisarzach, często tworzących pierwowzory gatunku,ja  jak to ja spisałam sobie co ciekawsze pozycje do przeczytania o ile niektóre z nich znajdę ,np: "Children of the Atom"wydane w 1954 roku autorka Wilmar Shiras, czy "Last Man" Mary Shelley.
  Jak już jestem przy Mary Shelley to chciałabym zauwazyć iż "Frankenstein współczesny Prometeusz" " to twórca a nie twór. Określenie Frankenstein weszło do kultury jako postać potwora, nawet aktorom z Walking Dead się zdarzył taki lapsus.Oczywiście rozumiem że w sensie moralnym można się zastanawiać kto tu był potworem, ale określa się tym mianem osoby którym chce się powiedzieć że są brzydkie i odrażające a nie złe.Warto na to zwrócić uwagę,jak i na drugi człon tytułu powieści,czyż w tym kontekście zakończenie nie jest przewidywalne?

  Wracając do sedna, pada też kwestia zła w człowieku, co istotne jest w twórczości Kinga, nie ma  w niej  potworów, za to świadowmość że opisany człowiek jest na codzień zwyklym spokojnym obywatelem jak większość ludzi nas otaczających dopiero stawia włosy na głowie.

   Ocena książki:  4,5/6

 _____________________________________________________________________________
   
 Euro 2012

 Chorwacja - Włochy  remis 1 : 1 pierwszy gol Pirlo w 39 minucie dla Włoch, i wyróżniający się od początku Mandzikić w 72 minucie dla Chorwacji. Tego drugiego już nie widziałam moja córka dziś skutecznie mi to uniemożliwiła. Trzy żółte kartki sporo jak na Webba.

Hiszpania - Irlandia  4 : 0  dla Hiszpanii
   Torres w  4 min. i w 70 min.
   Silva  w 49 min.
   Fabregas 83 mn.

   Komentator przy nazwisku Torres mówił np. "dwa do zerra" , pozostałe normalnie  a my się dziwimy popularności "Królowej Karoliny od korali ". :-)
   Jest na co popatrzeć,takie mecze lubię,choć chwilami irytuje widok tylko jednego bramkarza.

"Części intymne" Izabela Sowa

"IZA SOWA: Bardzo wiele osób gra w związkach, coraz mniej jest miejsca na spontaniczność i romantyzm. Wszystko ma być elementem tańca godowego, w którym muszą się pojawić świece, konkretne dania, odpowiednia bielizna. Wszystko ma przypominać świat z kolorowych gazet i seriali. Od znajomych dowiaduję się, że spontanicznie to zachowywały się ich mamy, w domu był krzyk, niechlujstwo, przydeptane kapcie. Pełny luz. A one chcą życia jak w serialu „Na Wspólnej”. Czyli wyślizgane marmury, designerskie meble i kuchnia-laboratorium, gdzie na wierzchu leżą tylko trzy pomarańcze jako dekoracja, a jada się na mieście, żeby nie nabrudzić" *

   
      Po "Agrafce" kolejna świetna książka Izabeli Sowy , pozwoliłam sobie zacząć od cycatu z wywiadu z autorką zamieszczonego w Mieście Kobiet, gdyż idealnie oddaje to z czym przyjdzie nam się spotkać w "Częściach intymnych".
     Bohater powieści to pisarz , można powiedzieć z przypadku po napisaniu pierwszej ksiażki ot tak by wygrać zakład, napisał siłą rozmachu kolejne.Stał się znany,co zawdzięcza może nie tyle powieściom, bo kto by je czytał, co kreacji. Duży plus za scenę wywiadu z Zuzą dziennikarką "Lansiary" ,która otwarcie i wręcz z dumą przyznaje iż nie zna Jego twórczości, czym Janusz wcale nie jest zdziwiony, i na dodatek nie jest nawet zmieszana z tego powodu. Najważniejszy jest lans,ot co. Część dotycząca sesji zdjęciowej z partnerem życiowym,rozłożyła mnie na łopatki, do jakiego stopnia można pytać i NIE SŁUCHAĆ odpowiedzi.
   Poznajemy też niejako od kuchni świat pisarzy i wydawców. Seria spotkań z czytelnikami od młodzieży do emerytów, od przymuszonych do przyjscia do prawdziwych wielbicieli, niby nie odkrywa nic nowego , sami wiemy jak to jest a jednak udało się autorce napisać to w taki sposób że na każdy kolejny dzień i nowe audytorium czekałam z wypiekami. Co istotne, polubiłam głównego bohatera głównie za to co myśli, nie za to co mówi.Warto na to zwrócić uwagę, w więszości wypadków się z nim zgodzimy i pomilczymy razem. Dlaczego pewnych rzeczy nie powiemy pełnym donośnym głosem?
  
    Nie wiem bo i skąd jaki był zamiar autorki, biorąc pod uwagę orientację głównego bohatera mam wątpliwości, ale co tam. Tytuły powieści napisanych przez Janusza uparcie kojarzą mi się z Jerzym Pilchem, z kolei kalejdoskop kochanek  i kochanków uparcie pcha przed oczy "Spis cudzołożnic" ( rewelacyjny Sthur ), w końcu każdą książke można "przeczytać" po swojemu.

   Równie istotne co pokazanie świata pisarza jest w powieści ukazanie różnych portretów czytelników i nieczytelników, ich codziennego szarego życia, strachu by się nie wychylić i tych którzy jednak mieli odwagę wystąpić z szeregu, nawet jeśli tylko na chwilkę.

  Smutna to pozycja , czytamy, przyznajemy rację i żyjemy sobie dalej niewiele zmieniając. Jest taka moment kiedy jedna z czytelniczek zazdroszcząc Niumanowi ( bohaterowi książek Janusza) jednocześnie szuka wymówek by jednak nie brać z niego przykładu.Wszyscy takie wymówki znajdujemy,może ta książka choć jednej osobie pomoże coś zmienić.


    Izabela Sowa pisze coraz lepiej, porusza tematy które są tabu jak nałogi, zdrady, różne orientacje seksualne i nasz marazm nie wiem czy nie jest to najbardziej wypierany ze świadomości stan. Życie według tego co widzimy w TV ,jak wspomina w przytoczonym na początku cytacie pisarka.Pogoń za perfekcją a nie za prawdą i autentycznością.

  * Cytat z wywiadu dla Miasta kobiet całość www.miastokobiet.pl

   Ocena : 5/6 

  
  
 

środa, 13 czerwca 2012

Euro 2012 : Dania - Portugalia ;Niemcy - Holandia

 Zobaczymy :-)
 Wygra pewnie Portugalia, kibicuję Danii nie bez powodu ,w końcu to tam mieszkała Alicja.


  3 - 2 dla Portugalii

 _______________________________________________________________________________

 Niemcy - Holandia

  Powtórzę się, Podolski,Loew i wszystko jasne. Gomez - pierwszy gol dla drużyny  Niemiec w 24 min. Gomez  po raz kolejny i  2 : 0  ;

  Niemcy - Holandia 2 : 1


 Margines:

   Rosja otrzymała karę odjęcia punktów w zawieszeniu. Komisja Kontroli i Dyscypliny UEFA zdecydowała o odjęciu Rosyjskiemu Związkowi Piłki Nożnej sześciu punktów w eliminacjach do następnych mistrzostw Europy UEFA ,kara zawiezawieszona jest do 2016 roku.Otrzymali też grzywnę 120 tyś. euro. Powodem kary jest rozpalenie i rzucanie fajerwerków i pokazywanie zakazanych banerów przez rosyjskich kibiców w czasie piatkowego meczu przeciwko Czechom we Wrocławiu.
       

wtorek, 12 czerwca 2012

"Matrioszka w hidżabie" Iwona Kaliszewska & Maciej Falkowski

   Iwona Kaliszewska  ur. 1979 roku,antropolog kulturowy,absolwentaka informatyki i etnologiiUW oraz Studium Form Fotograficznych.Związana z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej UW.Redaktorka i współzałożycielka Fundacji Kaukaz net.,pisuje dla "Nowej Europy Wschodniej" orana stronie www.kaukaz.net.

Tutaj   CV  do przeczytania :-)

 Maciej Falkowski  ur.1978 roku politolog, dziennikarz, absolwent Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Studium Europy Wschodniej UW.Jeden z załozycieli Fundacji Kaukaz.net ,autor publikacji o Kaukazie i Azji Centralnej m.in. w "Nowej Europie Wschodniej","Tygodniku Powszechnym"i pwydawnictwach naukowych.Obecnie pracuje w Ambasadzie RP w Erywaniu.

  Iwona Kaliszewska  & Maciej Falkowski

 "Matroszka w hidżabie. Reportaże z Dagestanu i Czeczenii"

 Wydawcnictwo Sic!

 Warszawa 2010

  
         Reportaże powstawały latami ,są owocem pracy która jest również pasją autorów takie odnoszę wrażenie. Federacja Rosyjska ateistyczna , komunistyczna to pierwsze o czym myślimy, kolejne skojarzenie to cerkwie i ikony czyli prawosławie i babcie w chustkach jednak nieco innych niż wspomniane w tytule.
 Autorzy pokazują nam że trochę , bardziej niż trochę to nasze stereotypowe widzenie jest nieaktualne.
   Matrioszka jak wszyscy wiedzą to tzw. babuszka, figurka jedna ukryta w drugiej, charakterystyczna i jednoznacznie kojarząca się z Rosją. Pamiętam zresztą z dzieciństwa że całe stragany na targach zastawione były tymi babuszkami.Hidżab jak wiadomo chusta zakrywającą włosy i szyję kobiet muzułmańskich. Połączenie tych dwóch symboli w tytule już daje nam jednoznacznie do zrozumienia o czym będzie książka.

  Poznajemy Północny Kaukaz, Dagestan, Czeczenię ,codzienne życie mieszkańców. Terror, wojny czy przy tym wszystkim o czym zresztą informują nas media , choć raczej szczątkowo, dziwić może powrót ludzi do religii? Życiem kierują zasady szariatu, przez jednych przestrzegane szczegółowo przez innych obchodzone jak się tylko da. Wiadomo że Islam reguluje życie w każdym praktycznie jego aspekcie co pozwala na wprowadzenie jakiegoś porządku do którego wszyscy już tam tęsknią. Niejeden raz spotkałam się z poparciem dla Putina czy wyrazami tęsnoty wręcz, za Stalinem , powodem tego jest właśnie brak ładu i odgórnie ustalonych norm, choć chyba dość szybko ci tęskniący zapomniel jak szybko zasady te ulegały zmianom. Niemniej jednak jest to potwierdzenie że czegoś ważnego obywatelom brakuje,odzwierciedleniem tego jest powrót, inaczej niż we Francji czy Niemczech, do szariatu.Sporo rodzin w aułach  (wsiach) nigdy muzułmanami być nie przestało, oficjalnie robili to co władza nakazała a nieoficjalnie chodzili sobie do meczetu, modlili się pięć razy dziennie i pościi w ramadanie. Niczym  niepokojeni wychowali kolejne pokolenia wierne Allahowi.
 
  Oczywiście autorzy pokazują i sceptyków, walkę o prawa dla kobiet  i prawa człowieka w ogóle.Świat jak wiemy nie jest czarno, biały, Barw ma nieskończoną ilość   o tym m.in. jest ta książka , komunizm zawiódł ,reportaże opowiadają o szukaniu nowej drogi o szukających i o tych którzy już znalezli. W tytule widzę zapowiedz niespodzianki, jak wspomniałam matrioszka to taka figurka w której kryje się kolejna i kolejna itd.kto wie jakie jeszcze tajemnice  kryją w sobie te Rosyjskie kobiety w hidżabie.

    Ocena:  4,5/6
 

 

Euro 2012 : Grecja - Czechy ; Polska - Rosja

  Polska !!!
  
   1:0 dla Rosji  , na zmianę wyniku mamy jeszcze czas marzy mi się 3 : 2 dla Polski i oby tak było!
   A tych ..... co Tytoniowi piłkę zasłonili to przegnać przez boisko w trakcie przerwy ze dwa razy.

  Niby nie było zle . a już lepiej niż w 2008 roku kiedy to pilarze sobie biegali z zadyszką po boisku a ciężar gry spoczywał na Borucu,  biegną do bramki, za chwilę będzie gol ,a tam, Boruc i tak da radę. Robił wszystko mało barakowało a jeszcze gole by strzelał.
  Czyli jest lepiej, ale jeszcze nie jest tak jak być powinno, stać nas na więcej,prawda!?
 
  Błaszczykowski super , piękny gol nie rozumiem jakim cudem ktoś się w ogóle pomylił.
 
  Lewandowski - własnie Jego gola mi brakowało.
 
  Zmiany żadnej z drużyn nie przyniosły nic konkretnego ,w 69 min. niewiele brakolwałao do kolejnego gola dla Polski, w 72 min,. Tytoń świetnie obronił ,w 74 min. znowu mieliśmy szansę. W 74 min. faul na Lewandowsim i nie było nawet żółtej kartki a przydalaby się czerwona.
  75 Dzagoev żólta k.

   W  76 min cudny Smuda i "...jak ci ....z tej butelki" tak to odczytałam :-) Pózniej już butelkę odstawił, czyżby się obawiał że jednak nie wytrzyma i .... z tej butelki? Coraz bardziej Go lubię za te żywiołowe reakcje.

  Piękny mecz , szkoda że tylko taki wynik, naprawdę stać nas na więcej, a w porównaniu do 2008 roku to przyznaję że jest dobrze a może być lepiej! Wierzę w to.
  
   Remis 1 : 1 zła jestem

Wyniki konkursu

  Książkę wygrała :

          Paula

   Gratuluję i proszę o wysłanie danych do wysyłki na adres : moleslaw@gazeta.pl 

  
  

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Euro 2012 : Francja - Anglia ; Ukraina - Szwecja

  Kibicuję Anglii ,trochę to pokręcone bo przecież Poirot jest Belgiem co pozwala mi na zdystansowanie się do Francji. Inaczej miałabym problem, szalę przeważa "Doktor Who" (wiem,wiem brytyjski serial ) niemniej dla mnie wzór Angielskiego ( właściwie dlaczego?) gentelmana :-) co ja na to poradzę :-)
  
    Remis, kolejny 1:1

  _____________________________________________________________________________

 Ukraina nie ma innego wyjścia,musi wygrać , ja tak chcę.
 Najciekawszy mecz ze wszystkich rozegranych do tej pory. Oby tak dalej,a nawet jeszcze lepiej.
 
  Przeglądałam przed chwilą "Przyjaciółkę", jest w niej artykuł o Wojciechu Szczęsnym, patrzę  "O! On żonę" , zdziwienie kompletne no ale dobrze ,jak ma niech ma.Za chwilę czytam pod zdjęciem że to Jego mama :-) ciągle jestem pod wrażeniem.


   Rewelacyjny mecz ,dla mnie!

   2:1  dla Ukrainy Hip hip hura!

   A nie mówiłam ;-)  dla Ukrainy Shevchenko w 55 i 62 minucie i dla Szwecji Ibrahimović w 52.
 Mecz jak dotąd moim zdaniem najlepszy ze wszystkich, jedynie na miejscu arbitra dałabym trochę więcej żółtych kartek , z tym że ja się nie znam.
 
   Hura,hura, hura!


 Margines:
 Przeczytałam ksiązkę Olgi Tokarczuk, kończę powoli "Matrioszkę w hidżabie" i nie mam kiedy napisać ani słowa na ich temat. Może jutro, naprawdę warto po nie sięgnąć, po Tokarczuk wręcz obowiązkowo.

niedziela, 10 czerwca 2012

Euro 2012 : Hiszpania - Włochy ; Irlandia - Chorwacja

  Hiszpania wygra! To jasne!!!!
 
  Remis, jakos to przeżyję.  Boaj w 18 minucie szlag mnie trafił, ileż można na okrągło o latającej trawie mówić. Jakby ktoś mógł tego nie zauwazyć. Wstyd! Wolę nawet nie mysleć o naszej Poznańskiej.
  Widać sędziowie do serca sobie wzięli to że mają uważać na fair play, od żółtych kartek się roiło.
 
   31 min. faul na Casillasie ,żółtą kartkę otrzymał Cassano ;Balotelli - uwaga sędziego na razie ustna,36 min. - alotelli dostaje żółtą kartkę ,kolejna dla Bonucciego i kolejna dla Maggio

   Gol w 61 minucie w chwilę po wejściu na boisko di Natalle potwierdził tymmże wszelke zachwyty komentujących miały podstawę.
   W 64 minucie Fabregas strzela gola remisując i tak już niestety zostało.

   Buuuu :-(  
  ... no ale nawet nie było najgorzej.

  ________________________________________________________________________

 Irlandia - Chorwacja

    Pierwszy raz nie mam faworyta a swoją drogą b. miłego kibica Chorwacji dziś z synem spotkaliśmy.

   W 3 minucie GOL ponoć nie jest to jeszcze rekord mistrzostw ,strzelał Mandzukic.

   19 minuta gol dla Irlandii - St Ledger
  43 minuta to gol dla Chorwacji - Jelavić
  
   i nieprzyjemny "incydent" z racą.  Andrews - żółta kartka dla Irlandczyka ? ! Czy ktoś jest równie zdziwiony jak ja?

    3:1 dla Chorwacji ,trzeciego gola w 48 min. zdobył Mandzukić.
   
 

"Tartinki"

  Maleńka zmiana, czytam ksiązkę "Bieguni" Olgi Tokarczuk i zauroczył mnie ten fragment:

  " Nie zabawiłam długo w wyuczonym zawodzie.W czasie jednego z wyjazdów ,kiedy utknęłam bez pieniędzy w wielkim mieście i pracowałam jako pokojówka ,zaczęłam pisać książkę.Była to opowieść do podróży ,do czytania w pociągu ,taka,jakbym ją pisała sama dla siebie.Książka - tartinka,do połknięcia od razu bez gryzienia."

  Nie miałam wyjścia, odkąd przeczytałam w/w cytat , chodziło za mną to określenie całymi dniami. Musiała, po prostu musiałam je "ukraść" moim zdaniem jest cudne.Potrafią tartinki być małymi dziełami sztuki, zaskakiwać  wnętrzem i oprawą choćby jak te,warto zajrzeć. 

  Dodałam również zdjęcie na którym znajduje się najmłodsza miłośniczka książek w naszym domu. Pożera książki, czasem wręcz dosłownie.

sobota, 9 czerwca 2012

Euro 2012 : Dania - Holandia ; Niemcy - Portugalia

  Na wstępie przyznaję że kibicuję Holandii i na razie wynik  1:0 dla Danii mnie nie satysfakcjonuje, ba martwi mnie ale wierzę że będzie lepiej.
  Tyle niewykorzystanych szans, w 3,5 i 7 minucie :-( 
   Bramka w 24 minucie całkowite zaskoczenie.
  I kolejna piękna akcja Robena w 35 minucie cóż z tego skoro bez zmiany wyniku :-(

  Kibicuję dalej!

  Do 51 minuty aż cztery nieudane próby strzelenia bramki przez zawodników Holandii. Za to w 54 minucie piękna akcja Duńczyków.
  W 66 minucie żółta kartka dla kapitana Holandii - Mark van Bommel,w 77 żółta kartka dla Duńczyków i w 80 kolejna dla Duńczyków - Kvist za dotkniecie piłki ręką.
 
  Zmiany:
 71 min. w Holenderskiej drużynie  Jong/Vaart
               Apellay/Huntalar
 73 min. w Duńskiej Eriksen/Schone
  pózniejsze : van der Wiel/Kuyt
                      Rommedahl/Mikkaelsen
           
             
  Dania wygrała!  1:0 :-)
  
Za 45 minut mecz  Niemcy - Portugalia  ; kibicuję Niemcom , mało patriotycznie ;-)  Podolski i  Loew  i wszystko jasne.

________________________________________________________________________________

     Bałam się, o wynik rzecz jasna. Niby byłam pewna ale ...
   
    
      Właściwie niestety nic specjalnego poza żółtymi kartkami i nieudanymi golami się nie działo a szkoda.  No i GOL w 72 minucie - Gomez , jeszcze pomarudzę liczyłam na Podolskiego.

    Klose miał urodziny ! ( edycja 10.06.2012 stąd czas przeszły)
  
    

Chleba zamiast igrzysk

 Nie wiem jak w innych miastach, w Poznaniu 10 czerwca odbędzie się demonstracja "Chleba zamiast igrzysk" więcej informacji na tej stronie. Rozbrat  też warto poczytac. Dylematu nie mam ,co może dziwić bo oglądam Euro,lubię piłkę a jednocześnie zgadzam się z twierdzeniem że poza stratami materialnie Poznaniowi i Poznaniakom Euro nic nie da, no może właściwielom pubów wszelakich a reszcie przyjdzie za to słono zapłacic. Nie ma się co oszukiwać patrz podwyżka cen biletów MPK a to dopiero początek.
 Dobra zabawa a owszem, pózniej przyjdzie rachunek.

 Jestem ciekawa czy dojdzie do demonstracji czy jednak jakiś haczyk się znajdzie. Wiem, wiem ma być pokojowa.


 Osobno zupełnie chciałabym zwrócić uwagę na  artykuł  o  Teatrze Ósmego Dnia , wstyd po prostu!

piątek, 8 czerwca 2012

Euro 2012 START czyli "Przyczajony Tytoń"

  Zaczynamy!!!
  Oczy Smudy wzniesione do nieba przy hymnie , co to mogło znaczyć?  
  Będzie dobrze!

  Pięknie!
  Jest 18.55 zatem mamy przerwę.
  Z prawdziwą przyjemnością tym razem obejrzałam naszy piłkarzy w akcji. Juz w 4 minucie była pierwsza szansa, kolejna w 12 i ....

      Bramka w 17 minucie , 15 bramka Lewandowskiego w reprezentacji, no to czekamy na kolejne!!!
Grecy nazbierali kartek, w 34 minucie pierwsza zólta dla zawodnika z numerem 19 Sokratis Papastat... ( to tylko połowa nazwiska niestety) za znokautowanie Lewandowskiego ;w 43 kolejna zołta/czerwona i od 44 minuty grecy grali w dziesiątkę. W 46 minucie kolejna zółta kartka tym razem również dla zawodnka Grecji Jose Holebas ( a?) . Nie przebiją jednak Taurcji i Rosji w 2008 roku, kto pamięta w jakim tempie zbierali kartki?Jak faulowali? 

   Oglądamy dalej!!!
  Będzie dobrze! Musi być!

  Obroniony karny !!!!!! Brawo Tytoń!!!!!!

  Druga połowa już słabsza, w 51 minucie Salpingidis strzela gola co daje 1:1 ups. Kolejna żólta kartka dla Grecji,tym razem Karagaunis , kolejna w 56 minucie i rzut wolny, nawet niewiele brakowało.
  Czy ktoś zwrócił uwagę na spojrzenie Saramasa w 63 minucie? Niczym filmowy amant, usprawiedliwiony tym że ma urodziny.
  W 66 minucie kolejna stracona okazja; w 67 kolejna zmiana w Greckiej drużynie  Gekas - Fortounis.
  Czerwona kartka dla Szczęsnego !!! Niestyty!!! Zmiana w Polskiej drużynie i wchodzi Tytoń. Oczywiście na czerwonej kartce dla Szczęsnego się nie skończyło, był karny pięknie wybroniony przez Tytonia !

   Lewandowski dostaje żółtą kartkę.

   Nieuznana bramka w 73 minucie  - spalony, ratuje nam wynik.
   75 minuta rzut wolny dla Polaków i kolejny już faul na Polańskim.
   78 minuta faul na Obraniaku czy tylko moim zdaniem?

  W 84 minucie o mały włos kolejną bramkę zaliczyłby Lewandowski.

  Rzut wolny dla Grecji w 87 minucie i tu pada cudne określenie "Przyczajony Tytoń" niemal się udławiłam ze śmiechu.
  
   Doliczono 3 minuty ,które już nic nie zmieniły, no tak takie rzeczy to tylko z Turcją .
  
   Ogólnie jak na to jaki wynik mógłby być gdyby nie obroniony karny i spalony przy drugiej bramce wcale nie było zle.  Nareszcie widziałam Polaków biegających gdzieś dalej niż własna połowa i podających wiecznie do Boruca,pamiętacie?

  ___________________________________________________________________________

   Jeeest !!!   Rosja - Czechy  1:0 , juz widać że moim faworytem jest Rosja, udaję że nie widzę Petra Cecha na bramce.

    Pierwsza bramka w 15 minucie - Dzagoev i druga w 24 minucie - Skirokov czyli
       2: 0 dla Federacji Rosyjskiej.

  W 30 minucie rzut wolny dla Czechów :-)

  Doliczone 2 minuy jak zwykle nic nie zmieniło choć nie ukrywam liczyłam tutaj na Rosyjskich piłkarzy ,którzy potrafią zaskakiwać.

   Dużym zaskoczeniem jest dla mnie arbiter, pozytywnym zaznaczę by nie było watpliwości.
 
   I tyko Petra Cecha mi żal,Rosickiego też.
 
   W 52 minucie gol dla Czech strzelił Pilar , co nie zmienia faktu że akcja toczy się głównie na połowie Czech. W 63 minucie niewiele brakowało do kolejnej bramki dla Federacji  i byłoby 3:1.

    3:1 Dzagoev w 79 minucie, 4:1 Pavlyuchenko w 82 minucie.
     W 85 zmiana Dzagoev / Kokorin liczyłam nie ukrywam na piątą bramkę przy Nim.
   Piękny mecz było na co popatrzeć. Rosjanie we wspaniałej formie, tylko tak dalej.

  Jutro mecz Holandia - Dania :-)  

  Margines:
  Zapomniałam uprzedzić że mam hopla na punkcie piłki, ewentualne błędy w pisowni nazwisk proszę mi wybaczyć , dostrzec nie mogę a strony z Euro 2012 mi się nie otwierają zatem polegam na tym co słyszę , mogę popełniać błędy.

czwartek, 7 czerwca 2012

Marcin Wroński "Skrzydlata trumna"

  
  Marcin Wroński "Skrzydlata trumna"
  Wydawnictwo W.A.B.
  Warszawa 2012
  Wydanie I
  Mroczna seria

     Kolejna już powieść retro z komisarzem Zygą Maciejewskim. Ten typ lubię najbardziej, ponury facet z nałogami.Do ideału z pewnością daleko, ale dzięki temu do normalności bliżej.

 "Nieogolony z krzywo zarośniętym nosem,złamanym pewnikiem w jakiejś bójce,wyglądał na bandytę,takiego,co za samą mordę glina bierze do komisariatu... W głowie mu nawet nie postało że przodownik wstanie i zamelduje się zbirowi.I jeszcze nazwie go komisarzem."  

 Tym razem wydarzenia rozgrywają się naprzemiennie przed wojną i po niej. Samobójstwo z roku 1936 nabiera trochę innego wymiaru w roku 1945.Właściwie w miarę czytania ,dochodziłam do wniosku że wcle ale to wcale nic się nie zmieniło, wiem mało to odkrywcze,że ludzie na przestrzeni dziejów okazują się porządnymi obywatelami (rzadziej) lub wrednymi pozbawionymi krzty honoru pacynkami (częściej) ,że pozory mylą i że książek nie należy oceniac po okładce.Zysk jako czynnik najważniejszy niezaleznie od jego ceny jednostkowej jaką bywa i życie ludzkie, samo życie ot co. Jak zwykle Maciejewski stosuje sobie tylko znane metody , ryzykując i kładąc wszystko na jedną kartę.
Warto? Ano ....

  Moje ulubione klimaty, czytać książki Marcina Wrońskiego zaczęłam ze względu na czas akcji, potem kolejno ujął mnie Maciejewski i społeczno obyczajowa panorama ówczesnej Polski. Tak naprawdę wątek kryminalny dla mnie jest miłym dodatkiem , zdecydowanie najciekawsze dla mnie jest to  jak autor opisuje codzienne życie, stroje, zajęcia ,słabości i mocne strony ludzi przeciętnych. Niby tak samo objawiają się wszelkie przywary i niekiedy zalety bohaterów jak w powieściach Dołęgi Mostowicza a jednak ze względu na sferę w której to wszystko się dzieje jest w tym coś mrocznego, magnetyzującego  i nie pozwalającego na przerwę w czytaniu.
 
   Co jeszcze mnie przyciąga? Ano to że powieści te zadają kłam, wszelkiego rodzaju stwierdzeniom o upadku obyczajów i o tym jak to drzewiej pięknie było.
 

   Margines:
  Tak sobie myślę że mimo wszystko znalazłam coś czego już dzisiaj jednak się nie spotyka. Z tym że to nie u p.Wrońskiego. I tak sobie marzę że gdyby tak p.Tusk wziął choć raz przykład z Marszałka zamiast przyznawać sobie nagrody mogłabym poczuć coś na kształt szacunku. Dobrze że można marzyć bezkarnie.
  

Czasami zajmuję się czymś innym.

środa, 6 czerwca 2012

O współczesnym Kopciuszku.

  Marta Fox
  Ur. 1 stycznia 1952 roku ,autorka powieści głównie dla młodzieży,poetka,krytyk literacki i teatralny. W 1989 roku zadebiutowała opowiadaniem "Gra". Powieści "Batoniki Always miękkie jak deszczówka" ,"Agaton - Gagaton jak pięknie być sobą" czy "Firma Agaton -Gagaton,wypróbuj bez szorowania" były jej pierwszymi szeroko znanymi książkami wśród nastolatków.Prototypem tytułowej bohaterki była córka autorki.
  Powieść od której zaczęła się historia współczesnego Kopciuszka to :
"Magda.doc" Marta Fox
 Siedmioróg
 Wrocław 1997

  Jest to historia nastoletniej dziewczyny, uczennicy czwartej klasy liceum,która mieszka sama z mamą po śmierci ojca. Jest najlepszą uczennicą w swojej klasie. W czasie wakacji spotyka kolegę ze szkoły Łukasza, najprzystojniejszy chłopak w szkole zwraca na Nią uwagę ,Magda oddaje się uczuciu bez reszty. Wyobcowana w szkole, mająca raczej chłodne stosunki z matką ,tęskini za kimś bliskim, za młością, przyjaznią ,by mieć z kim porozmawiać, komu się zwierzyć do kogo przytulić. Wydaje się jej że to jest to czego szukała.
 Nowy rok szkolny rozwiewa złudzenia, nie będzie szczególną zbrodną z mojej strony zdradzenie że te poszukiwania dają najmniej oczekiwany owoc, widać to na okładce, zatem nie będę z tego robić tajemnicy. Głównym tematem książki jest miłość ta między matką a córką i ta do nienarodzonego dziecka.Wprawdzie nasza bohaterka nie jest wbrew pozorom zostawiona sama sobie , o dziwo okazuje sę iż jest i Bartek kolega z klasy zakochany w niej całkowicie, na pomoc przychodzi też ojciec jej "chłopaka" Łukasza, Łukasz starszy niestety nawet On nie może wpłynąć na postawę jej matki, która nie umie sobie z tą sytuacją poradzić ani tym bardziej podtrzymać na duchu córki. Jak zatem poradzi sobie nasza nastoletnia przyszła mama z całym tym szeregiem przeciwieństw rzucanym jej pod nogi przez los? O tym jest powieść.
  Ciekawym rozwiązaniem jest forma książki, bowiem Magda pisze pamiętnik w komputerze ale nie jest to tak szeroko dziś znany blog.


  Zapytacie teraz gdzie tu nawiązania do Kopciuszka, odpowiem poszukajcie, to dopiero wstęp do histrori o Nim i o rycerzu na białym koniu. Tak będzie i rycerz tyle tylko że koń będzie raczej mechaniczny.
 
"Paulina.doc" Marta Fox
Siedmioróg
 Wrocław 2011


     Druga część przygód Magdy i tu właśnie pojawia się wspomniany już rycerz z wyciągnietą pomocną dłonią. O dziwo mimo iż to właśnie druga część została dosć srytykowana ja bardzo ją lubię, owszem jest trochę może bajkowa, niczym basń o Kopciuszku. Bo spodziewamy się czegoś innego niż dostajemy, ja wiem że w życiu zwykle jednak jest inaczej i jeśli tylko może to toczy się  ... zapędziłam się. Odnoszę wrażenie że zarzuty wobec tej powieści że autorka poszła na łatwiznę, że mozna to było lepiej rozegrać i pokazać prawdziwe problemy a nie bajkowe zakończenie,biorą się z naszego wiecznego narzekania. Jak to wyszło i wyżej w mojej wypowiedzi. Autorka nie dała się stłamsiić wszechobednym pesymizmem i prawem Muphy'ego i bardzo dobrze. Doskonale się czyta a jesli ktoś narzeka to niech sobie wyobrazi że jest nastolatką z maleńkim dzieckiem i perpektywą zarabiania na szkołę o le w ogóle zarobi na opiekunkę do dziecka itd. itp. wbrew pozorom Magda sporo ma zmartwień a rycerz jest przecież po to by je z jej drogi uprzątnąć. Jak? i kto przede wszystkim? To już zdradza Marta Fox na stronach  "Pauliny.doc."


 "Paulina w orbicie kotów"  Marta Fox
 Wydawnictwo Akapit Press
  Łódz 2007

    Kontynuacja "Magdy.doc" i "Pauliny.doc" łączy je nie tylko rodzina Pauliny ,jak nie trudno zgadnąć jest córką Magdy już nastolenią ,ale i forma. Tym razem blog,czyli nadal pamiętnik nadal w komputerze ale jednak inaczej. Zaczyna sę od zdania wpisanego przez Paulinę na forum, że ma dwóch tatusiów, hm nic dziwnego a jednak reakcja przekracza wyobraznię. Biorąc pod uwagę odzew ponad 130 odpowiedzi, Paula zakłada blog "Paulina w orbicie kotów" to z niego dowiadujemy sę o jej codziennym zyciu, o szkole przyjaciołach, rodzicach co dla osób takch jak ja,które zaczytywały się w wieku dziewczęcym będąc poprzednimi tomami ma swój smaczek ( na jaką mamę ta Magda wyrosła? )

    Całkiem sympatyczne książki, zdradzę tylko że poza wyjaśnieniem zawiłości rodzinnych Paulina  znajdzie czas i dla przyjaciółki ,którą trzeba ratować z tarapatów i na miłość i na pisanie o kotach a o nich zawsze warto poczytać!

    Ocena książek : 4,5 / 6
  

poniedziałek, 4 czerwca 2012

"Mój Egipt" Jarosław Kret

 "Mój Egipt" Jarosław Kret
            Świat Książki
Grupa Wydawnicz Weltbild
         Warszawa 2011
    Zdjecia: Jarosław Kret

    

     Jarosław Kret ( ur.4 grudnia 1963) *
   Nie dość że w święto górników to jeszcze podwójnie :-) uszczęśliwieni zostali rodzice naszego podróżnika, ponieważ pan Jarosław ma brata blizniaka Jacka. Pooglądałam różne fotorgafie ,które pojawiają się po wpisaniu hasła Jarosław Kret i mam wątpliwości czy aby na niektórcyh przynajmniej, nie widzimy właśnie pana Jacka. Sami sprawdzcie na zdjęciach.

   Dziennikarz,fotoreporter,prezenter telewizyjny,autor "Moich Indii".Studiował egiptologię,a także archeologię  śródziemnomorską ,afrykanistykę i kulturoznawstwo.W latach 90,był reporterem i prezenterem Teleekspresu.Prowadził autorski program telewizyjny "Klub podróżników" ,nakręcił kilkadziesiat filmów dokumentalnych i reportaży w Azji,Afryce,Ameryce Południowej i Europie.
 Należał do składu redakcyjnego pierwszego Polskiego miesięcznika  "National Geograpfic".

  Prowadził też:
  - Kino klubu podróżników
  - Planeta według Kreta
  - Podróże z barometrem
  - Polska według Kreta 
 - no i najbardziej czyba znany jest ( niestety) jako prezenter pogody ,przynajmniej do wydania "Moich Indii" od tego momentu Go polubiłam ,wcześniej właściwie nie znałam. 

 Jest członkiem:
  - od 1999 r.  (Fellow International) The Explorers Club.
 - od 2007  Climate Broadcasters Network Europe - organizacji zrzeszającej europejskich prezenterów i twórców prognoz pogody (był jej współzałożycielem, jest członkiem tzw. Core Group - grupy koordynująco-inicjatywnej) http://ec.europa.eu/environment/networks/cbn-e/index_en.html .
- od 2008  IABM - International Association of Broadcast Meteorology.
- od 2010  Rady Fundacji WWF Polska.
- 06.12.2010 został przyjęty do Kapituły Rycerzy "Białej Wstążki". 
  
    O ile z  pierwszymi trzema związkami nie ma kłopotu , kolejne dwa już są mniej znane choć nie powinny. Link do WWF poniżej ,każdy może sobie sprawdzić co i z czym się je, skorzystam z okazji i poproszę Was  o przeczytanie szczególnie  tego   apelu.

http://www.wwfpl.panda.org/   -  link do strony głównej WWF

  Parę słów o Kapitule Rycerzy" Białej Wstążki" :
     Kampania ta została zapoczątkowana w Kanadzie w 1991 roku,wtedy to 100 000 mężczyzn założyło białe wstążki na znak sprzeciwu stosowania przemocy wobec kobiet i obietnicy reagowania na jej przejawy.Było to efektem tzw. "Masakry w Montrealu" ,która miała miejsce 6 grudnia  w 1989 roku,Marc Lepine ,młody mężczyzna  w budynku Poltechniki Uniwersytetu w Montrealu zabił 14 kobiet i ranił 13 innych osób ( w tym 9 kobiet) . Kampania zawsze rozpoczyna się 25 listopada w Międzynarodowym Dniu Przeciw Przemocy Wobec Kobiet i kończy 10 grudnia w Międzynarodowym Dniu Praw Człowieka.
   W Polsce do Kapituły Bractwa Rycerzy "Białej Wstążki" zaproszono znanych mężczyzn, którzy swoją rycerską postawą mają dawać przykład innym.  Oto oni:
   Konrad Wojterkowski
   Borys Szyc 
   Paweł królikowski
   Krzysztof "Diablo" Włodarczyk
   Wojciech Malajkat
   Artur Barciś
   Conrado Moreno
   Piotr Marzec "Liroy"
   Tomasz Karolak
    i   Jarosław Kret oczywiście!
  

  Więcej o autorze "Mojego Egiptu"  można przeczytać tu   i   tu .

 Fragment książki "Mój Egipt" poniżej.

   

     Książka fantastyczna,świetnie się czyta, lingwinstyczno - historyczne zawiłości podane ze sporą dozą humoru,na dodatek przeplatane kulinarnymi wątkami zaineresują spore grono osób. Jesli komuś wydaje się że wie trochę ( bo nie sporo przecież) o Egipcie, Islamie i relacjach pomiędzy muzułmanami i chrześcjanami bardzo szybko przekona się że wie niewiele.
    Z początku nieco kręciłam nosem na niby "słownikowy" układ książki ale bardzo szybko opowieści autora sprawiły że  przestało mi to przeszkadzać, by po jakmś czasie zacząć się zastanawiać o co mi u diabła chodziło. Zasady ruchu drogowego w krajach arabskich były mi znane z innych ksiażek podrózniczych i relacji naszych wojskowych z Afganistanu, ale że w EGIPCIE !!!  Niespodzianka,nie jedna zresztą.
   Z książki tej dowiadujemy się czym jest "zemsta faraona" co ją powoduje i strach przyznać że zemsta ta jest całkiem uzasadniona ;-) Obowiązkowe targowanie się ze sprzedawcami zostaje odarte z mitów, przy okazji dostajemy lekcje przyzwoitości, mamy co nieco na sumieniu w tej kwestii.
 
  Największą przyjemnosć sprawiły mi rozdziały o języku i o jedzeniu, sama nie wiem który więcej.  Alchemia, algebra. algorytm, alkowa  to tylko początek jakże sympatycznych wykładów, tak tak wykładów, nawet sam autor momentami to zauważa i wtedy zarzeka się że już więcej nie będzie się wymądrzał - w tym momencie spokojnie można jeszcze zrobić sobie dokładkę jedzenia i zaparzyć kolejny kubek herbaty, wykład potrwa ... i Panie Jarku tu prośba o jeszcze więcej takich opowieści, i te szpileczki wbijane również i mnie. Tu będzie osobiste wyznanie, syn mnie zapytał kto to był Szymanowski, mamy taką ulicę i uuu nie wiem, no nie wiedziałam, zatem jakoś tak mi się zrobiło dziwnie ale nie nieprzyjemnie, raczej wzbudziło to mój zapał do poznawania patronów ulic mojego miasta, kiedyś już tak zrobiłam no ale koniec dygresji osobistej wracam do "Mojego Egiptu".

  Po "Mój Egipt" sięgnęłam przed czytaniem pewnej pozycji do wyzwania czytelniczego "Palce lizac" , po herbaciarni i pochłonietej w czasie jej czytania ilosci słodyczy uznałam że czas na przerwę od słodyczy. Chyba faktycznie zapadłam na pomroczność jasną, wiedząc ile tam się je słodyczy, znając zwyczaj picia słodkiej herbaty nawet zielonej - nie widzę innego wytłumaczenia jak w/w pomrocznośc. Równie ważną rolę w tej opowieści snutej przez p.Jarosława gra jedzenie, rzecz jasna głównie słodycze, ale nie tylko. Ślnka mi cieknie na samą myśl, a chcałabym wam jeszcze wrzucć choć jeden przepis.
  Nawet w takiej sprawie jak jedzenie p.Kret prowadził dochodzenie, nic dziwnego każdy by chyba zaczął szukać wyjasnienia gdyby daniem które, cytuję:
 " Cokolwiek to miało być ,to coś, co doprowadzi moje podniebienie do amoku ,a zmysły do ekstazy ,musiało być czymś nadzwyczajnym..."
 
   No i zaserwowano pieczone gołąbki, prawdziwe pieczone gołębie faszerowane mięsem,ryżem,przyprawami, brzmi znajomo, pewnie że tak nawet związane były jakimś sznurkiem, dokładnie jak nasze gołąbki zawijane w kapuście. Zdradzę tylko że "śledztwo" doprowadziło naszego detektywa aż do Jana III Sobieskiego.
 
  Przed moimi oczyma w tej chwili pojawiła się piękna, krągła kobieta będąca w meczeczecie, modląca się o zgrozo stojąc przed mężczyzną ,biedny mus to wytrzymać ,a wszystko to wina dań serwowanych tamże. Między innymi Kuszari, danie warstwowe ryż, makaron, ciecierzyca,groszek, gorący sos pomidorowy i szatta, posypać chrupiącą cebulą i mozna do tego dobrać sosów do smaku. Kuszari zdaniem naszego przewodnika w arabskiej kuchni to prosta recepta na zdobycie męża Afrykańczyka. Dlaczego? Tu z pomocą przychodzi antropologia w wydaniu pKreta ,który nie chce po raz kolejny nas pouczać ale , dzięki Bogu zrobi to,opowiadając kolejną świetną anegdotę. 

 
       Makaruna beszamel
 
  Składniki.

  Na nadzienie :
 1/2 kg. mięsa wołowego
 duża cebula
 łyżka masła
 szklanka wody
 sól i pieprz do smaki

 Na makaruna beszamel:
1/2 kg. makaronu najlepiej rurki
3 jajka
łyżka masła
szklanka mleka
10 - 15 dag sera
sól i pieprz do smaku

 Naczynia:
patelnia
brytfanna lub szklana misa żaroodporna
deseczka do krojenia
miska
garnek
szklanka
łyżka stołowa,nóz,łyżka do mieszania
tarka do sera

 Przygotowanie:
 Sporządz nadzienie mięsne: na patelni rozgrzej masło ,wrzuć pokrojoną cebulę i usmaż,aż nabierze brązowego koloru.Następnie dodaj mięso i smaż powoli.Kiedy zacznie ciemnieć ,dolej wody.Przypraw solą i pieprzem i smaż dalej aż mięso będzie dobre do jedzenia.
 Przygotuj makarunę: ugotuj makaron. w tym czasie wymieszaj jaj z mlekiem ,masłem, solą,pieprzem ewentualnie dodaj starty zółty ser.Makaron wymieszaj z nadzieniem.Na posmarowaną obficie masłem brytfannę lub naczynie żaroodporne wyłóż makaron z mięsem, następnie polej go mieszanką jajek , mleka,przypraw i żółtego sera .Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 150 stopni i piecz aż zapiekanka nabierze złocistego koloru lub lekko zbrązowieje.

   Smacznego!

 *  Informacje na podstawie biografi w wkipedii .
      Przepis z książki "Mój Egipt" Jarosława Kreta