Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żywe trupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żywe trupy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 marca 2013

Irytacje czyli rozmiar jest ważny!!!

  
   Ciekawa jestem kiedy wreszcie ludzie pracujący w wydawnictwach zaczną myśleć o czytelnikach bo na razie im to nie wychodzi. Kupiłam siążkę jest to drugi tom opowieści ,trudno nie kupić jesl jest się maniaczką, ma się pirwszą część a naa drugą czeka się odliczając dni do premiery. Każdy kupi. A potem przeklina i się wścieka bo rozmiar tomu drugiego różni się od pierwszego i to o kilka milimetrów. Niby zadna różnica, a jednak żedy stały stały koło siebie jedna z nich musi odstawać od tylnej ścianki regału, o wysokości nie wspomnę. Jakość wydania tegoż tomu drugiego jest śmieszna w porównaniu z poprzedniczką. Papier to jakiś koszmar, żółty ,drze się przy czytaniu bo chyba nikt przy drowych zmysłaach nie przeprowadza testów szarpania.Jednal jeśli przewracam stronę i ta się naddziera to coś jest nie tak, druk miejscami jakby zalany, ale to akurat najmniej mi przeszkadzało, wręcz lubię takie błędy.To był mój prezent na dzień kobiet.
zródło zdjęcia:Empik.com
Dzięki Bogu treść ( kocie mrrr )  ta jest równie dobra jak w pierwszej części o "Żywych trupach" czyli w "Narodzinach gubernaatora" i to ratuje wydawcę choć nie jest kompletnie jego zasługą. Po co to piszę?Z nadzieją że wreszcie ktoś dojrzeje do odbioru tej informacji, w gruncie rzeczy prostej, jesli wydaje się jakąkolwiek serię nie zmienia się gabarytów bo do diabła ludzie chcą mieć te tomy ustawione obok siebie tak by nie tworzyły toru przeszkód dla moli książkowych. 

       O samej lekturze może jutro coś skrobnę choć zaległe mam już listy prof. Raszewskiego i wspomnienia z Getta Warszawskiego Władki Meed.Postaram się jednak to wszystko nadrobić.    

poniedziałek, 10 grudnia 2012

"The Walking Dead, Żywe Trupy. Narodziny gubernatora" Robert Kirkman i Jay Bonansinga

   Autor : Robert Kirkman i Jay Bonansinga
   Tytuł : " The Walking Dead.Żywe trupy.Narodziny gubernatora "
   Tytuł oryginału : " The Walking Dead : Rise of the Governor "
   Tłumacz : Bartosz Czartoryski
   Wydawnictwo : Sine Qua Non
  

           Na początku był chaos , tak z pewnością chaos ,podarujemy sobie może historię całej ludzkosci lądując w trochę bliższej nam przeszłosci czyli dzieciństwie  Roberta Kirkmana bo to od jego pasji i zamiłowania do tematyki zombie wszystko się zaczęło. Nawet nie będę udawać że znam filmy G.A.Romero twórca "Night  of the Living Dead " i "Dawn of the Dead" ,niemniej dzięki Bogu za ich pojawienie się. Dzięki nim mamy okazję do oglądania najwspanialszego serialu o żywych trupach jaki powstał na świecie : "The Walking Dead".



 Robert Kirkman nie miał łatwej drogi na szczyt, okupiona została ona nie tylko cięzką pracą ale i kłamstwem, oby nigdy nie stało się prawdą. By wydać "The Walking Dead" ( komiks ) posunął się do małego oszustwa, mianowicie oświadczył iż odpowiedzialni za wirusa są kosmici, ziemianie oczywiście nie zamierzają się poddać i szykuje się zjawiskowa wojna światów pomiędzy kosmitami i Ziemianami. Ach ta wyobraznia toż byłby to koszmar jakich mało, aż mnie dreszcze przeszły.

Zródlo zdjęcia booklips
Robert Kirkman
  Serial został przyjęty równie gorąco jak i komiks ,podbił serca widzów na co dowodem są wrzące wręcz fora tematyczne ,szczególnie w okresie przerw między emisjami; jak i oglądalność wszystkich trzech (na razie)  serii  i każdego odcinka z osobna. Nie ukrywajmy że nie jest to jakiś zwykły horror z masą krwi i strachu bo żywe trupy o czym wszyscy wiemy są tylko tłem dla pokoazania psychiki człowieka w sytuacjach ekstremalnych. Nie jest istotne czym i ilu szwędaczy zabiją bohaterowie ale to czy i jak przetrwają, czy pozostaną ludzmi? A może okażą się gorsi od nieumarłych? To jest to co wciąga. I rzecz jasna świetna gra aktorów. Wiem, wiem są i słabe punkty (role) ale szybko i intensywnie krytykowane, a co najważniejsze za tą krytyką idą działania scenarzystów.

  Uspakajam wszystkich którzy chcieliby sięgnąć po książkę  nie znając serialu, mogą to zrobić ze spokojem. Jedyną łaczącą te dwa twory postacią jest Philip - gubernator, nieznajomość komiksu równiez nie jest przeszkodą, pierwszy tom trylogii ( bo bedzie trylogia) to opis tego w jaki sposób gubernator stał się tym kim jest w chwili kiedy pojawia się w życiu Andrei i reszty.
  Poznajemy Gubernatora oraz jego towarzyszy na poczatku epidemii, oczywiście uciekają ,przenosząc się z miejsca na miejsce szukają schronienia, wsród nich jest też Penny mała siedmioletnia dziewczynka. Usiłują dotrzeć do punktu "uchodzców" w Atlancie , po drodze niejednokrotnie tracą schronienie czasem ze swojej winy czasem wręcz przeciwnie. Grupa trzech mężczyzn znających się od szczenięcych lat mająca za sobą niejedną imprezę ma szansę się sprawdzić , w warunkach skrajnie odmiennych.
  Dla mnie jest to powieść psychologiczna, podobnie jak w serialu całą resztę uważam za tło. Ukazane są stosunki między ludzmi jedni się znają , są ze sobą blisko bardzo blisko mam na myśli więz teoretycznie nierozerwalną między ojcem a dzieckiem ,inni wręcz przeciwnie, jak to w życiu bywa jeden za drugiego oddać jest w stanie życie, inny bez wahania wyrzuci drugiego na pewną śmierć w imię czego? Przetrwania? Nie to byłoby jeszcze zrozumiałe, tu bezsensownie ktoś pokazuje że ma władzę nad życiem i śmiercią innych tylo dlatego że ten inny jest akurat słabszy. Poznajemy też miłość silniejszą niż śmierć. I co najwazniejsze obserwujemy Gubernatora,jego wewnętrzną przemianę i to co spowodowało że stał się taki jaki jest.Czy usprawiedliwia to jego bezduszne postępowanie? Czy po przeczytaniu można powiedzieć "Boże, teraz Go rozumiem" ? I to jest najciekawsze , ale by się dowiedzieć i mieć również swoje zdanie trzeba przeczytać książkę. Wierzcie mi że nie będzie to czas zmarnowany.

  Trudno mi coś więcej napisać o samej akcji ponieważ nie chcę zbyt wiele zdradzić zarówno potencjalnym czytelnikom jak i  maniakom serialu zatem jakos tak okrężnie się starałam i mam nadzieję że o co jak o co ale o zdradznie treści obwiniać mnie nie można.  Tym bardziej że jak uczy życie nawet treść komiksu nie jest w stu procentach przeniesiona na mały ekran. Choćby Carol i jej córka Sofia czy niewystępująca w komiksie postać młodszego Dixona w którego wciela się Norman Reedus. Dla niewtajemniczonych w komiksie ginie Carol a przeżywa Sofia , w serialu odwrotnie zaś postaci Deryl'a w ogóle nie było. Norman Reedus czymś jednak ujął twórców na castingu i dla Niego dopisano rolę,na casting zgłosił się chcąc grać starszego z braci Merle'a też całkiem ciekawą choć dużo mniej sympatyczną postać.

    Wracając do sedna. Powieść świetna, trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony a szwędaczy nawet specjalnie się nie zauważa ,jak wspomniałam robią za tło dla ludzkich instynktów. Jednak uprzedzam powieść jest krwawa, sporo przemocy i scen miejscami obrzydliwych o specyficznym ,wulgarnym co tu owijać w bawełnę, języku. Z drugiej jednak strony nie jest to miejsce na dworskie maniery i mam wrażenie że przekląłby nawet Pierce Brosnan ,znany z ról gentelmanów,i dobry w nich jak mało kto.

   Ocena książki : 7/6   ;-)

  
   Czekałam na nią długo, bardzo długo i poza "Dziennikiem" Pilcha była to najbardziej przeze mnie wyczekiwana książka w tym roku. Nie zawiodłam się .Mało tego chcę więcej i pytam dlaczego dopiero za rok ,no mniej niż rok ale pazdziernik? I kto tu mówi o bezdusznym podejściu do drugiego człowieka?

 

    Książka wprawdzie i tak byłaby przeczytana,niezależnie od wyzwania u Sardegny ale idealnie się nadaje zatem grudniowa Trójka e - pik , powieść z dreszczykiem. 

   


 
        

 

 

czwartek, 17 maja 2012

Bear Grylls "Urodzony by przetrwać"

 Bear Grylls "Urodzony by przetrwać"
 Pascal

 Nie oglądam programu na Discovery Chanel na podstawie którego powstało to dzieło , syn również. Jednak dotarła do nas sława ,która  po prostu kwitnie wśród rówieśników mojego nastolatka. Zaczęłam zastanawiać się nad sensem kupienia tej ksiązki, tym bardziej że rękami i nogami bronię się przed pozycjami których pierwowzorem był jakiś program niezależnie od tego czy chodzi o Supernianię, Perfekcyjną Panią Domu , Gwiazdy tańczą itd. W tym przypadku niesłusznie, książka jest świetna. Nasycona wiadomościami o wszystkim co może przydać się w razie jakiś ekstremalnych sytuacji.Jak zachowywac się w górach, dżungli, na biegunie, na pustyni. Właściwie nie ma miejsc nieopisanych , mnie przynajmniej nie przychodzą do głowy. Jak rozpalić ognisko, jak zbudować szałas, czym się zywić oraz jak zdobyć padlinę? Na wszystkie te pytania w tej książce są odpowiedzi.Podręcznik survivalowy jak się patrzy.Mnóstwo przydatnych informacji o tym co można jeść a czego lepiej nie.

  Czyta się to ,skłamałabym gdybym napisała że błyskawicznie, czytałam tę książkę kilka dni, głównie ze względu na to iż np. samo rozpalanie ognia i rodzaje ognisk, opisane są na kilku stronach ,plus ilustracje tychże ognisk( nawet nie wiedziałam że tyle ich może być) niesamowitą frajdę aje wyobrażanie sobie że własnie jestem w takiej to a takiej sytuacji i korzystam z tego co autor napisał. Odpuściłam sobie wprawdzie budowanie schronień czy ćwiczenie węzłów  ale syn podejrzewam przećwiczy każdą możliwośc.

   Zamierzam spełnić marzenie syna i kupić Mu tę książkę ( na razie wypożyczyłam) jak i inne Beara Gryllysa.

   Nie ukrywam że mnie bardzo to wszystko wciągnęło, tym bardziej że aktualnie z pasją śledzę losy bohaterów serialu "The Walking Dead" a oimi ulubionymi bohaterami są nietrudno zgadnąć Daryl Dixon i Shane Walsh stąd i zainteresowanie survivalem. ciekawe kto z nas ( ja czy syn) częściej będziemy sięgać po "Urodzonego by przetrwac" :-)

  Na marginesie wspomnę dla zaniepokojonych że syn nigdy i pod żadnym pozorem "Żywych trupów" nie ogląda. To moja pasja, ha mąż pokazał mi serial   i teraz ja oglądam każdą dosłownie każdą powtórkę czekając na jesień w przeciwieństwie do mojego M, który czeka oczywiście ale powtórki sobie odpuszcza.


 Ocena książki: 6/6