
Książka ta jest kolejną polemiką z sensacyjnymi wiadomościami dotyczącymi ewentualnego związku Zbawiciela z Marią Magdaleną i ich rzekomego potomstwa, z feministkami, ateistami i łowcami sensacji. Stąd i moje wątpliwości dotyczące sensu wdawania się w jakąkolwiek dyskusję. Non stop wydawane są pozycje negujące Boga, negujące Jezusa i rozprzestrzeniające fałszywe poglądy na temat chrześcijaństwa w ogóle. Z równą regularnością pisarze nie tylko katoliccy odpowiadają w swoich dziełach starając obalić się narosłe mity. A ja zastanawiam się czy naprawdę warto polemizować na takim poziomie z dziełami wartości powieści Dana Browna ? Przecież to tylko sensacja, na diabła pisać o tym poważne prace? Oczywiście pan Paweł Lisicki porusza się w gronie znacznie szerszym i faktycznie obala też tezy zawarte w pseudonaukowych książkach. Niemniej jak dla mnie jest to walka z wiatrakami.
Z pewnością sporym plusem jest to że mamy okazję poznać nie tylko życie Jezusa ale i jego działalność, związki z ludzmi , to jak nauczał i przy okazji dowiadujemy się sporo i o samych uczniach. Lekturę ułatwi zapewne znajomość Nowego Testamentu w którym pan Paweł porusza się z łatwością przeskakując z wydarzenia na wydarzenie. Przyznaję że chwilami zdarzało mi się zgubić w ilościach kobiet imieniem Maria i tylko opisywane sceny pozwalały mi na identyfikację.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości :
Wahałam się co do tego tytułu, ale widzę, że jednak lektura by mnie męczyła.
OdpowiedzUsuńTo zależy od tego czego oczekujesz po takiej lekturze. Nie ukrywam że mnie coraz bardziej wydaje się bezsensowne w ogóle drążenie tego tematu, nie wiary tylko bzdur typu ile rodzeństwa miał Jezus czy miał żonę itd. Nie wspominając już o tym że i tak osoby które swoją wiedzę opierają tylko na książkach typu "Kod Leonarda" nie sięgną po dzieła Pawła Lisickiego czy inne napisane w celu sprostowania książki.
UsuńNie czytałam i raczej mnie do książki nie ciągnie. Lepiej uważam przeczytać "Jezusa z Nazaretu" Roman Brandstaettera czy Benedykta XVI jeżeli chcemy się dowiedzieć więcej na temat życia i nauczania Jezusa.
OdpowiedzUsuńPodbijam komentarz :) Również polecam "Jezusa z Nazaretu" Benedykta XVI. Książka trudna, ale naprawdę warta uwagi. Dotychczas przeczytałem niestety tylko jeden tom. Kolejne dwa jeszcze przede mną.
UsuńZ tym że książka jest o Marii Magdalenie , jej życie częściowo tylko rzecz jasna ukazane jest przez ukazanie życia i postawy Jezusa. Chodzi o najbliższych ludzi Zbawiciela trudno pisać o nich nie wspominając o Nim. Co do biografii Chrystusa nie ma wątpliwości że pierwsze miejsce będą miały inne pozycje, nie ukrywam że od lat planuję zapoznanie się z Brandstaetterem. Jeszcze Peter Seewald napisał apetycznie wyglądającą książkę a czytałam już coś z jego tekstów w tym wywiad rzekę z Benedyktem XVI właśnie. Wspomniane dzieło Benedykta XVI też kiedyś będę chciała poznać.
UsuńJeśli lubisz tego typu książki to polecam "Otwarty umysł, wierzące serce" papieża Franciszka. Napisałem o niej kilka słów na blogu: http://librimagistri.blogspot.com/2013/09/otwarty-umys-wierzace-serce-papiez.html
UsuńDzięki , przeczytałam zapowiada się interesująco. Osobiście jestem wielką wielbicielką Papieża Franciszka zatem tym bardziej muszę się z tą książką zapoznać.
UsuńZ jednej strony ta książka mnie ciekawi a z drugiej chyba mam przesyt tego typu polemik i wchodzenia w może niepotrzebne dyskusje.
OdpowiedzUsuńMasz rację , chyba po prostu tego zbyt dużo.
Usuń