czwartek, 24 maja 2012

Jan Miodek "Słowo jest w człowieku"

  ... za wysokie progi ...

  Walczę z synem odkąd pamiętam by nie używał określenia kibel w sensie toalety,razi mnie ono i to wcale nie tylko jako wulgaryzm. W dzieciństwie słyszałam często "Weż ten kibel i wynieś " oznaczało to że mam wyrzucić śmieci,ponieważ u mnie w domu używano tego słowa mając na myśli wiadro ze smieciami , druga nazwa wiadra ( z tym że zwykłego)  stosowana przez moich dziadków to wemborek ( węborek,wymborek jak podaje "Słownik gwary miejskiej Poznania) . Co mnie razi zatem? Po pierwsze to że kibel kojarzy mi się z II wojną światową i bardzo pięknym rysunkiem pt: "Wynoszenie kibli" o ile dobrze pamiętam tytuł tej pracy,wykonanej przez wieżniarkę Pawiaka. Szukałam w internecie tego szkicu i nie znalazłam, nie wiem zatem czy zle pamiętam ale mam ten obrazek przed oczyma wyobrazni  żałuję że nie mogę nic więcej o tym napisać.Niemniej skojarzenie jak żywe we mnie tkwi.
 Wynoszenie kibli było to wynoszenie z cel kubłów/wiader z nieczystościami. Kiedy słyszę że ktoś "idzie do kibla" to momentalnie widzę po pierwsze załatwianie swoich potrzeb do wiadra no i wspomnianą pracę więzniarki.
  Poza tym moje skromne zdanie się nie liczy ale może apel zarówno prof.Jana Miodka   jak i Seweryny Szmaglewskiej by nie używać słowa kibel, jako wulgarnego właśnie odniesie pozytywny skutek.

  Z kolei czytając poradnik językowy prof.Miodka  poznałam nowe ( dla mnie) znaczenie tego słowa. Pozwlę sobie zacytować stosowny fragment.

 " Odtąd tylko w taki żartobliwy sposób wyrażało się w moim domu chęć zjedzenia dużej porcji.Kibel funkcjonował tu jako synonim wiadra,dużego naczynia.... " *

   Jest to dla mnie nowość , jeść z kibla? Ot zagadka jak to się język w różnych regionach rozwija. Określenie to funkcjonuje ,jak donosi autor, również jako nazwa wielkiego gara. 

 "Pewnego dnia telefoniczna petentka <<popisała się>> konstrukcją - zapytaniem: <<Jarzy pani? - Jarzę!'>>odparła skonsternowana moja koleżanka.Wspólnie czekamy teraz na <<kapuje pani?>>albo jeszcze lepsze <<kapewu>>". *
 
   "Cudowne dziecko dwóch pedałów" - chodzi o ... kolarza :-)

   W błąd wprowadziło mnie słowo debry ,odebrałam  je jako dobra , tak zrozumiałam też kontekst zdania ,jak to ja oczywiście błędnie ( uprzedzałam że pąsowiałam przy tej lekturze) . Zdanie brzmiało :
    "...pisarz i myśliciel ( Stanisław Lem) zwierzał się z zagubienia jakiejś książki w debrach swojej biblioteki" *
 
Okazało się iż chodziło o gęstwinę czyli zakamarki biblioteki. Przyznaję sama bym na to nie wpadła, nie szukałabym dalej, nauczka jakże jednak miła.

  Jak już wspomniałam wstydziłam się widząc ile i jakie błędy popełniam,wiem na dodatek że robię ich o wiele więcej.Na dodatek już sama nie wiem czy w ogóle powinnam pisać cokolwiek czy może jednak skryć się w jakimś niedostępnym miejscu i nakryć w pokorze uszami.
 
 * Wszystkie cytaty za: Jan Miodek  "Słowo jest w człowieku.Poradnik językowy"
    Wydawnictwo Dolnośląskie  Wrocław 2007
   

   Oceny nie będzie, zabrakło skali ;-)

   

 

1 komentarz: